Co tu do myślenia? Sport zawodowy utrzymuje się z dotacji państwowych i reklamy. Ta druga zaś słuzy no, do sprzedawania produków. Zaś kolarstwo, nazwijmy to 'entuzjastyczne' w dużej mierze utrzymuje się z zakupów facetów którzy mają nadmiar gotówki - czyli 40+, a na szosie pewno i 50+. Retoryki specjalnie szlachetnej nie stosuję, ale intencja jest dość jasna.
Skoro marketing kręci się wokół 'bycia szybszym' to widocznie grupie docelowej głównie na tym zależy.