Skocz do zawartości

scaraab

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    121
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez scaraab

  1. Piszę o swoich doświadczeniach. A trwałość jest miłym dodatkiem przy mojej eksploatacji. Być może ktoś skorzysta w moich doświadczeń.
  2. Gościu (autorze tego posta) żyjesz? To pytanie serio!
  3. "Drugą opcja to użycie miernika jako źródła mocy w aplikacji (zwift, trainerroad etc.) i to działa to ok" - nieco wolniejsza spoko. Zwłoka " z przodu" to też "zwłoka z tyłu" - będzie się zgadzać. Mam zwift na Windows. Tu też mogę to przestawić na moc ze stages?
  4. Odgrzeję własnego kotleta. Opinię końcową KCNC pora napisać. Użytkowałem ją niecały rok. Dlaczego tak krótko? Bo nie wytrzymała moich obciążeń i po drugim łańcuchu nie za bardzo rokowała na trzeci. Głównie górne cztery przełożenia. Więc wystawiłem na licytacji z łańcuchami. Odkupiono ją ode mnie świadomie aby sprawdzić czy będzie użytkownikowi pasować jej stopniowanie. Jeśli chodzi o moje spostrzeżenia: - słaba trwałość w porównaniu do SRAM - nawet strasznie słaba: łańcuch ją wyrabia zbyt szybko: rocznie przejeżdżam na MTB ok 5tyś km z czego ok 2tyś race. Teraz wróciłem do starej SRAM XX1 10-50 z korbą 34 i jest ok. Drugi łańcuch na niej drugi sezon zakończony i właściwie nie widać zużycia. Wpadnie trzeci łańcuch po zimie i śmigamy dalej. Stopniowanie przełożeń: u góry podtrzymuję swoje zdanie: spoko. Na dole podtrzymuję swoje zdanie, (chyba o tym pisałem) pomiędzy 3 a 4 od dołu przeskok kadencji jest zbyt duży: ok 15obr/min co czasem doskwierało: kadencja 95 spadała zbyt nisko (bo do 80) co w pewnych warunkach było uciążliwe. Uważam że 42-50 i potem niżej ciaśniej jest lepsze. Waga, wygląd super. Koszty: polecam ori tym bardziej że jest już 52. I podejrzewam że przy koronce 34 przeskok 42-52 nie będzie problemem. Trwałość SRAM-a jest naprawdę lepsza. Z przełożenia 9/34 nie korzystałem zbyt często i nie wpływał ten zakres na szybkość - generuję na progu 335W przy 70kg i nie byłem w stanie tego przełożenia wykorzystać nawet na szosie. Na Gwieździe Północy w zeszłym roku myślałem że da mi przewagę ale nie miało znaczenia (generalkę wygrałem). Na prostych odcinkach szutrowych wystarczyło 10/34. Więc pozostaję na SRAM 10-50 i 34 na korbie.
  5. Hej. Kupiłem okazyjnie trenażer jak w opisie. Dział świetnie zmienia obciążenie płynne zgodnie ze strava ( na razie to środowisko). Sądziłem że mocometr jest już w trenażerze i że na jego podstawie podawany jest opór. Kolega który mi go sprzedawał powiedział jednak że nie ma mocometru w tym modelu tylko opór i generowana moc jest obliczana z kadencji i prędkości wg. jakiegoś wzoru. Powiedział też że można dokupić mocometr do tego trenażera osobno i wpiąć tak aby jak najdokładniej odwzorować pracę podczas treningu. Czy ktośz Was przerabiał ten temat i może wskazać czy to prawda? Czy i gdzie można dokupić akcesoryjny mocometr? Czy można skonfigurować mocometr który mam w ramieniu korby aby to on był wzorcem? Wykonywana praca zmienia się ze zmianą przełożenia/kadencją itd. Zakładam że jeśli to strava określa moc wg wzoru to z mojej strony muszę ustalić przełożenie tak aby "zsynchronizować" moc z korby z mocą stravy i już go nie zmieniać przez cały trening zdając się na założenia treningu podane do stravy. Wtedy wykonam założenia trenigowe. Jeśli będę zmieniał przełożenia to owszem całkowita praca powinna się zgadzać (wydatek energetyczny z założonego czasu treningu) ale sam trening będzie w pewnym stopniu zależał od przełożenia a więc wykonam pracę ale nie do końca założenia treningowe. Czy dobrze myślę?
  6. Chciałbym mieć tyle czasu na szukanie problemu tam gdzie go nie ma... (dętki). Nawet oryginalnie zwinięte sprawdzam aby się nie przejechać na zawodach/wycieczce. Nie jestem ich adwokatem, choć akurat bikestację lubię - kilka kompletów kół najwyższej półki, serwis kół wygląda tak że jak poprosiłem o wymianę szprych na inne, bo płaskie było słychać - klikały pod obciążeniem, po roku, to dostałem ją za darmo. Gest handlowy. Mimo że od nich tego nie wymagałem bo wiem jak jeżdżę i mówiłem ile zawodów w jakich warunkach zrobiły. A mimo to. A co do zatrudnienia i bałaganu: znam marże w sieci na części rowerowe, znam realia konkurencji itd... Dziś dobrze zarabia się na usługach okołorowerowych z najwyższej półki i elektrykach. Rowery "stockowe" to teraz nawet nie przystawka, a części to już w ogóle przy wszechobecnym jednorazowym traktowaniu roweru ale i innych rzeczy. Takich pasjonatów którzy lubią sobie złożyć rower albo go ambitniej serwisować jest już relatywnie niewielu. Ortodoksów bez wspomagania elektrycznego też coraz mniej. Uczciwy zarobek na rowerze zaczyna się na rowerach powyżej 15tyś zł. Tylko ile takich sprzedasz? Więc specjalizacja: czasówki po 40tyś i więcej, tri po 30-50tyś, do tego cały osprzęt, fitting, custom za grubą kasę. Bikestacja jak i inne sklepy z częściami powoli będą się przekształcać. Idzie w kierunku: kupujesz set lub rower, dwa lata i następny - nowy. Wy narzekacie na słabnącą obsługę, ja patrzę na to jak na zjawisko: marże coraz niższe, kupujących też więc oszczędzają abyście mieli na co narzekać (mam nadzieję że rozumiecie co chcę przekazać). A zmiany idą w wiadomym jednorazowym kierunku. Nie podoba mi się to również. Ale mnie się już nie chce walczyć z wiatrakami, zakładam że każdy chce żyć więc na pewno się stara o każdego klienta więc jak coś nie wyjdzie to nie punktuję jak ostatnia kutwa, tylko staram się załatwić sprawę jak najlepiej dla obu stron, i nie hejtuję każdej wpadki. A bywało że czekałem u nich np. na ostatnią parę kół 1,5m-ca. Ale zrobili ekstra, super po roku mnie potraktowali przy szprychach i za to uważam że należą im się brawa. Osobiście więc napiszę pod prąd: miałem u nich kilka reklamacji, ale zawsze super mi sprawy załatwiali. Czasem czekałem ale to mój wybór że zamawiałem 400km od siebie a nie za rogiem. Zauważcie też co się podziało z innym sklepem: nie wymienię bo nie pamiętam nazwy na 100% a nie chcę nikogo niechcący posądzić. Ci szli nieuczciwie przyjmując zamówienie na rzeczy których nie mieli i nie oddając kasy. U nich też trochę zamawiałem i było ok. Miałem szczęście że ostatnio tego nie robiłem. Ale to niestety część ogólnego zjawiska zmian o których piszę. "innovite or die"
  7. możliwe że masz rację... W motoryzacji też im mniejszy off-set tym większe oddalenie koła. Więc w drugą stronę: musiałem zmniejszyć off-set aby oddalić koronkę od ramy o 2mm.
  8. hejka No więc jestem po zmianach. Oto wnioski: -kaseta ładnie starannie wykończona, jakość waga na najwyższym poziomie; -już wiem dlaczego czołówka ma największy blat 46 z tyłu: wystarczy na większości zawodów ; - postawiłem, po naszych rozmowach, że przednia koronka będzie miała 34 zęby: i to był dobry wybór, natomiast należało jednak zmienić offset na 5mm a nie pozostawiać 3 bo skończyło się na podkładce dystansowej. 34 offset 3mm była już zbyt blisko ramy nie chciałem ryzykować ramy. Teraz suma offsetu to 5mm i jest ok, pomimo zwiększonego przekosu łańcucha. Podjeżdżałem już na tym i 20% i pracuje prawidłowo; -asymetryczne kółeczko jest zbędne. Na obniżeniu o 3mm (najmniejszym możliwym) łańcuch niechętnie schodził z 52 na 46 - potrzeba było nawet 3-4 obrotów korbą aby zeskoczył. Po powrocie na ori kółeczko i delikatnej korekcie śrubą odchylenia przerzutki przód-tył zaczęło chodzić płynnie bez zwłoki; -na 9 łańcuch srama układa się idealnie a nie "kwadratowo" ;P - ogólnie polecam jeśli osoba która jeździ jeździ świadomie: jednak napęd 3x10 ma swoje zalety a ta kaseta przybliża 1x12 do 3x10 swoim zakresem i stopniowaniem czyniąc napęd bardziej uniwersalnym. Mnie zależało głównie na wyższej prędkości i nieco twardszym przełożeniu na "górze". Jeśli komuś brakuje na górze to ta kaseta będzie lepszym wyborem niż nowa sram52. Dlaczego? Uważam że jeśli komuś "brakuje pary" to ciaśniejsze rozłożenia kadencji u góry (sram zrobił przeskok 52/42 a ta ma 52/46/42) będzie właściwszym wyborem przy koronce 32 z przodu.
  9. Spotkałem się z oboma przelicznikami. Czy to będzie 4 czy 1/4 wiadomo o co chodzi jak dla mnie. Ale spoko - jesteś drugą osobą w takim przeliczaniu, wcześniej spotkałem się po razie z oboma. Zdanie mi się wyrabia... To Sram 2019r XX1. Rower kupiłem w kwietniu 2019. Nic to: raczej nikt takiego SWAP-a nie robił, będę pierwszy. Po przyjrzeniu się się wózkowi kupię 12 zębów i zobaczymy. Co do 36: jak będzie zbyt ciężko to kupię 34. Przy takiej inwestycji jedna zębatka mniej czy więcej... Po roku jazdy mam najbardziej zużyte trzy najtwardsze przełożenia, a łańcuch dopiero 0,25... Więc jak mi się teraz będą najbardziej środkowe wypracowywać to niewiele mi to zmieni. Może nawet lepiej bo więcej zębów będzie pracować, większa powierzchnia przenoszenia to i wyższa trwałość. Na szosie mam standard do 11 i ogarniam. To i tu powinienem. Prędkość przy kadencji 110: nie chodzi o takie ekstrema. Chcę komfortowej jazdy przy ok 45km/h teraz mam kadencję na poziomie ok. 110 co jest dla mnie nie komfortowe. Jakby była tak 90-95 to by było super. Nie są to długie odcinki ale przed podjazdem przycisnąć to akurat. Zrobił się off-top A co z off-setem? Mam 3mm przy 32. Zachować czy jakoś korygować? Do ramy mam sporo od korby, kolizji przy 36 nawet nie będzie...
  10. tak, te ale występują jako 12,14,16 zębowe a ja nie wiem które. Chłopcy z r2 wskazali mi trzy rodzaje ale nie uściślili które będą najlepsze i ile zębów będzie potrzebne. A potrzebne będą bo prawdopodobnie ich konieczność wynika ze zwiększonego obwodu koronki 52 wobec 50. Tegoroczny sram wprowadził 52 i przyznał że przebudował wózek aby przerzutka ogarnęła 52 zęby. Więc pewnie tu jest clou problemu. Podtrzymuję więc pytanie: które kółeczka i czy ktoś się już z tego doktoryzował?
  11. ok. spoko. tarcza to nie problem. Jeden klucz i już. W napędzie 3x10 przy tarczy 42 do 11 masz przełożenie 0,26 którego używam często. Przy 36 do 9 wychodzi 0,25 a 36 do 10 ok 0,28 więc wolę 36 do 9 tym bardziej że gradacja jest 9-10-12 itd. i teraz górny zakres: 3x10 mam młynek o przełożeniu 1,5, przy 32/50 jest1,56 dla mnie zbyt miękkie szczególnie przy przeskoku 42-50. Więc 36do 52 to 1,44 wystarczające na płaskich, czasem w górach może braknąć ale można tarczę wymienić i będzie. Mam mtb 29cali. Wiem czego potrzebuję, tu nie jest wymagana dyskusja. Wiem że blat/oś używa się rzadziej ale na płaskich dojazdach szutrem spora część tras dzisiejszych maratonów idzie. Potrzebuję rady technicznej a nie treningowej ;)
  12. hehe. Dmuchniesz pod wiatr i pomożesz sabace... ;P
  13. Zamierzam dokupić alternatywę dla 32/10-50. Konkretnie 36/9-52 na płaskie wypady. Wypatrzyłem to: https://r2-bike.com/KCNC-Cassette-12-speed-9-52-Teeth-for-SRAM-XD-orange ale ponoć trzeba wymienić górne kółko przerzutki na asymetryczne. Przerabiał ktoś taki temat u siebie? O co chodzi? ach i jeszcze jedno pytanie: jeśli wymieniam w korbie zębatkę na 36-tkę to czy muszę zachować offset dotychczasowej 32-ki czy go jakoś korygować? O co chodzi z off-setem w napędach 1x?
  14. W "burzy mózgów" przyszło mi coś jeszcze na myśl: mały smartfon większość obsługuje ant+ więc wszystkie czujniki parujesz, aplikacja choćby bezpłatna strava, chwytak na kierę i masz wypas nawet z muzyką ze spotify. :)
  15. Trochę zamieszania tu widzę i nieco poczułem się wywołany do tablicy. Drobne otarcia zadrapania takie sięgające do skóry właściwej a więc wtedy gdy jest nieco krwi i chłonki (takie przeźroczyste do słomkowego) nie wymagają interwencji. Przyjeżdżasz bierzesz prysznic i właściwie po sprawie. Oczywiście zakładam zdrowego człowieka który choć raz w życiu był szczepiony na tężca ( a nie dostał anatoksynę p. tężcową bo to co innego). Jeśli chodzi o głębsze rany sięgające już tk. podskórnej, to do ok 1cm szycie jest rozważanie, a powyżej niemal zawsze praktykowane. Co wcześniej? Zależy od wielu czynników a najważniejsze to krwawienie i zabrudzenie. Generalnie jednak jeśli możesz kończysz wycieczkę w najbliższym możliwym miejscu publicznym i dzwonisz po pomoc (rodzina aby po prostu wrócić do domu lub pogotowie jeśli wymaga tego sytuacja). Jeśli nie ma takiej możliwości to tamujesz krwawienie (jeśli jest znaczne) opatrunkiem uciskowym (mamy na sobie świetne ciuchy do tego) wcześniej oczyszczając ranę z większych zabrudzeń (woda, bidon itd). I szukamy pomocy. Nie szorujemy jej niczym tylko spłukujemy. Dezynfekcja: Woda utleniona: błłłeeeee!!! Dobra do wykrywania krwi na dywanie po morderstwie teściowej; Spirol: ekstra ale większość na ranę a nie do ustnie czy per rectum - w tych podaniach nie zadziała; octanisept: spoko ale tylko raz może dwa a nie co chwila kilka dni jak niektórzy w białych kitlach zalecają ku uciesze producenta; rivanol: spoko: do obmywania rany np. szarpanej po psie ale też w ściśle określony sposób; Inne wynalazki? A po co sobie komplikować życie i szukać kwadratowych jaj? Jeśli chodzi o ugryzienia psa: tu sprawa się komplikuje. Nie mówię o uszczypnięciach po wściekłym yorku tylko o głębokich ranach kąsanych i/lub szarpanych. Zakładam że pies złapany/ubity/uciekłaś/eś mu - whatever... Możesz usiąść i zacząć "lizać" rany. Oceń krwawienie, chwilę pokrwawi to dobrze, ale oceniasz czy krew sika czy wypływa. Jeśli wypływa masz więcej czasu i mniej problemów potem. Jeśli sika: zaciskasz i wzywasz pogotowie/GOPR/ kogokolwiek. Kończyna ugryziona wędruje wyżej od serca - mniejszy upływ krwi, mniejsza szansa na utratę przytomności bo to działa na wyobraźnię. Jeśli tylko wypływa, również opatrunek uciskowy i możesz próbować dojechać do najbliższego miejsca z ludźmi, choć też nie zawsze. Rany po psie ujowo się goją bo są głębokie, często szarpane i flora bakteryjna na psich zębach potrafi nakukać. Zawsze kończy się antybiotykami. Szyciem już nie zawsze. Najlepiej goić bez opatrunku zdejmując strupy aby rana goiła się od środka na zewnątrz (tak wiem nikt tak prawie nie robi). No i anatoksyna p. tężcowa lub szczepienie na tężca. Co z psem? Najlepiej jak czyjś i ten ktoś poczuwa się do odpowiedzialności lub zostanie do niej zmuszony: jeśli szczepiony na wściekliznę to 15dni obserwacji, jeśli nie szczepiony w ogóle lub po terminie też 15dni obserwacji. Dlaczego tak? Szczepienia nie zawsze działają (ot taka sobie prawda, w ogóle w medycynie nie ma czegoś takiego jak gwarancja: wybić to sobie z głowy!!) Ponieważ wirus wścieklizny pojawia się w ślinie chorego na ok 10-14dni przed zgonem. Jeśli pies zemrze na obserwacji podlegasz szczepieniu. Jeśli pies zachoruje na obserwacji nie może być niczym leczony tylko przedłuża się obserwację do jakiegoś skutku. Jeśli pies wyzdrowieje, to nie jesteś szczepiony, jeśli pies zemrze pobiera się od niego tk. mózgową do badania. Jeśli nic, upiekło ci się, a jeśli jest to cię szczepią. Ile masz Ty czasu na czekanie na wynik? Różnie: od 7 dni (naplucie do oka) do nawet 2 lat (stopa kostka). Dlaczego? Bo wirus wścieklizny wędruje ok. 2mm na dobę w kier. OUN gdzie jest poza zasięgiem układu immunologicznego. Jeśli więc dostanie się do oka to ma tylko nerw oczny ok 1cm do mózgu. Zapomnij o szczepieniu już cię nie ma, załatwiaj sprawy rodzinne i spadkowe. ;) Jeśli pies jest zdrów po 15dniach czy po wyzdrowieniu to się go szczepi i tyle, a właściciel dostaje -100zł w bonusie plus koszta postępowania. Jeśli jednak gryzący zwieje i tyle go widzieli to się szczepisz. Zwykle jednak na własny rachunek bo Lekarze niechętnie, takiego Cię, kierują na bezpłatne na NFZ. Dlaczego? Nie wiem. Jak umrzesz to i tak go nie pozwiesz o błąd więc może dlatego... Po 2 latach pewnie zapomnisz o sprawie i nie połączysz zdarzeń. ;) Dawka kosztuje ok 200zł jest ich pięć, a zastrzyki robi się jak każde inne: domięśniowo w naramienny albo w glutka. Aha: wścieklizna to 100% śmierć - oo tu macie gwarancję w medycynie :D
  16. Używki raczej sobie odpuść... Zadzwoń do Garmina na infolinię: regenerują starsze modele i może coś się uda kupić. To raczej opcja dla posiadaczy garminów ale kto wie...
  17. Włosi i ich opisy to różnie z tym bywa. Można wejść na strony miche i zobaczyć standardy kół michelina (bo to ich). Rowery stoją (stały w sobotę) na sklepie można zapytać.
  18. lub DT one która de facto to 240's a więc najwyższy i najlżejszy model. Novateki pod 90kg kolegą długo nie wytrzymywały: przy mnie zajechał chyba dwie albo i więcej
  19. miałem trzy komplety maviców i żadnego dobrze nie wspominam. DT za to zawsze niezawodne.
  20. https://wertykal.com/pl/p/Wilier-rower-503X-PRO-NX-1X12-M-czarziel/6367 https://wertykal.com/pl/p/Wilier-rower-503X-RACE-PRO-GX-1X12-REBA-M-czarcze/6368 Na żywo są piękne, Race pro jest fajnie wyposażony, można negocjować rabaty, są chętni no i można dogadać się na dobre akcesoria.
  21. Łożysko żylne ma spory zapas przepływów. M. in. dlatego obserwuje się czasem ujemne ciśnienie krwi w żyłach. Poza tym jest też duży zapas przepływu mięśniowego - fizjologia wysiłku tu sporo wyjaśnia. Oczywiście obciążenie żył które pozostają teoretycznie wzrasta i jeśli genetycznie masz słabsze żyły to z czasem może się coś pojawić. Nie mniej organizm z biegiem lat się starzeje, skrzepliny z czasem staną się znacznie większym zagrożeniem niż żylak który może kiedyś się zrobi gdzie indziej. A pewnie się zrobi czy tego wytniesz czy nie. Pamiętajmy też że każde zaburzenie przepływu przyspiesza zmiany gdzie indziej: ten żylak/i który/e masz przyspieszają zmiany w kolejnych żyłach szczególnie w odpływach żył powyżej żylaka. Dlaczego? Zwyczajnie: grawitacja. Ukł. krążenia to siateczka. Pociągając jedną nitkę naciągasz inne w dodatku w kierunkach nie fizjologicznych. Pojawiają się napięcia często skrętne prowadzące do mikrouszkodzeń i naprawy żył (nie myl naprawy z regeneracją bo to w organizmie dwa różne zjawiska: pierwszy niepożądany drugi jak najbardziej) co pogłębia problem. Sam mam taki problem. Te 17 lat zaniedbań doprowadziło do tego że żylak po przyśrodku mojej łydki doprowadził do uszkodzenia żyły po przyśrodku uda.
  22. hej Najpierw trzeba zrozumieć istotę żylaków: to nic innego jak tworzenie się poszerzeń żył spowodowanych naporem krwi na ścianki żył z powodu zbyt wysokiego ciśnienia krwi. Ciśnienie to powstaje z różnych powodów i nie ma, zwykle, nic lub niewiele wspólnego z nadciśnieniem tętniczym. Zazwyczaj powodem jest zbyt wysoki słup krwi który musi wytrzymać dana zastawka żylna. Zastawki żylne występują w większości żył w organizmie człowieka i zwierząt. Ich zadaniem jest zapobieganie cofaniu się krwi do niższych partii naczyń krwionośnych. Tak więc żyły ze swoimi zastawkami zapewniają jednokierunkowy przepływ krwi nawet przy ujemnym ciśnieniu krwi które może się w części żylnej ukł. krążenia zdarzyć. Dlaczego dana zastawka nagle, lub z jakiego powodu ma "zbyt dużo na głowie"? Z różnych przyczyn, ale najczęściej z powodów: pourazowych ( w młodym wieku) genetycznych, oraz starczych związanych z różnymi procesami degeneratywnymi. Żyła w której zbyt dużo zastawek uległo zniszczeniu lub ich jest zbyt mało, zaczyna się w niej pojawiać zastój krwi. Pojawia się początkowo nadciśnienie, a ponieważ żyły mają znacznie cieńszą ścianę niż tętnice, mniej mięśniówki gładkiej, to zaczynają się poszerzenia wytwarzać, lub/i żyła zaczyna poddawać się grawitacji a więc zaczyna mieć przebieg meandryczny. I to widzimy jako żylaki podskórne. Te pojawiają się najszybciej ponieważ żyły pozbawione są tu dodatkowego stelaża złożonego z mięśni, ścięgien itd... W przypadku żylaków żył głębokich tu przeważają przyczyny genetyczne i po silnych urazach. Starcze mają zwykle mniejsze znaczenie lub pojawiają się nieco później. Wracając do Twojego przypadku: jeśli żyły głębokie są ok, to żyły powierzchowne są jedynie zagrożeniem "teoretycznym" choć oczywiście możliwym np. zakrzep - zator - zawał. No i estetyka słabo. Kompresja spoko, kasztanowiec i inne działania p. zakrzepowe spoko, ruch oczywiście że tak, ale przede wszystkich wyharatać te żyły albo laserem albo operacyjnie. I jeśli zdecydujesz się na chirurga to tylko definitywne ich usunięcie, żadnych baloników, past, podwiązań. Usunąć. Laser też jest niezły bezinwazyjny choć zdarzają się przypadki neowaskularyzacji w pozostawionej żyle lub wokół niej i problem powraca. Pajączkami w skórze specjalnie bym się nie przerażał, te zwykle powstają w miejscach starych siniaków urazów o których już nie pamiętasz. Laser załatwia sprawę. Działaj pukiś młody i piękny. Tak mam żylaka na lewej łydce potężnego po piłce nożnej mam go od 17lat, a od 10 planuję go laserem potraktować lub wyciąć... Jeżdżę intensywnie, i chyba jestem dość mocny.
  23. Hejka Podepnę się pod temat. Podobnie jak przedmówca mam problem ze szczelnością. Pacjent: XT 2013r. Klamka przedniego hamulca cieknie zewsząd: z pod połączenia z przewodem, z pod dekielka ale tylko po zalaniu nowym płynem (wydaje się że wypycha nadmiar?) "przez chwilę", no i prawdopodobnie z pod tłoka: pod rękojeścią klamki z wewnątrz. Oprócz tego płyn hamulcowy bardzo szybko się brudzi. Po 600km etapówce jest brązowym syfem. Czy się zapowietrza nie wiem hamuje ok po dłuższym hamowaniu nieco klamki się podnoszą podobny objaw przy przegrzaniu miałem w innych więc tu ciężko mi coś powiedzieć. Trochę mnie zmartwiło zdanie że nie ma zestawów naprawczych do hampli shimano oprócz uszczelek dekieka. Czy to już koniec klamek? Zaciski są ok, nic nie cieknie tłoczki chodzą płynnie. Jaka jest ich trwałość? Czy warto szukać nowych klamek do starych zacisków?
  24. Można dostarczyć tyle cukru aby trzustka "chwilowo" nie wyrobiła i aby cukier "chwilę" dłużej pokrążył we krwi. Tak insulina wspomaga przenoszenie cukru do tkanek ale w obrębie jej ilości może się zawierać spichrzanie cukru tylko w mięśniach (wolniej wchłanialne cukrowce a więc mniejsze stężenia cukru i insuliny we krwi co jest mniej dostępne dla tk. tłuszczowej), lub też w tłuszcz (szybciej wchłanialne cukry bo wywołują wyższą amplitudę zmian stężeń. Więc aby m.in. chronić tkanki przed toksycznym wpływem cukru o czym piszesz, trzeba zaprząc więcej mechanizmów spichrzania. ) Podobnie można doprowadzić, podażą tłuszczy, do sytuacji że dostępnymi testami zdiagnozujesz zewnątrzwydzielniczą niewydolność trzustki. Pomijam insulinooporność, cukrzycę wpływ nadmiaru cukru na tkanki i inne patologie. Jak sobie dobierzesz trasę ponad siły to też wykażesz sobie niewydolność. Chodziło mi o pewien mechanizm sprzyjający, usposabiający. Co do bilansu na zero: nie do końca tak jest: w pewnych specyficznych warunkach twój mechanizm zadziała a w innych nie. I trzeba być tego świadomym. Duża część nieudanych prób odchudzania opierających się tylko na kaloryczności wynika właśnie z tego. ( zwróć uwagę na wyrażenie "specyficzne warunki" bo to wór czynników w który nie ma sensu się tu zagłębiać) Co do obcego terenu, wyjazdu do innej wsi za przysłowiowym kotem: dałoby się ale nikomu się nie chce. I nikt za to nie zapłaci. Tak jak pisałem 2-3dni na obserwację zachowań kota potem akcja mogąca trwać cały dzień albo dłużej. Koszta idą w tysiące. Za to myśliwi już tak robią. Choćby odłów zwierząt dla ogrodów zoologicznych gdzie nie zawsze możliwe jest strzelenie palmerką. Tu potrzebna jest nieustępliwość i cierpliwość. Dopisuję bo już forum nie pozwoliło na edycję Verul: generalnie zgadzam się z niemal każdą tezą jaką piszesz. Nie mniej widzisz świat (ten o którym piszemy ) w bardzo sztywny sposób. To co piszesz to definicje sztywne założenia dobre dla licealisty ew. dla studenta pierwszego roku bo oni poznają dopiero fizjologię/biologię i dopiero uczą się to rozumieć - tak wnioskuję po twoich postach. Są one prawdziwe. Ale definicje trzeba umieć zrozumieć tak samo jak moje wypowiedzi na dane tematy - trzeba czytać ze zrozumieniem analizą. Twój ostatni post szczególnie mi twój sposób myślenia pokazał. To ze np. twoja trzustka nie wydzieli/wyprodukuje ilości insuliny dla 1kg glukozy natychmiast po jej zjedzeniu i wchłonięciu i to że przez pewien czas miałbyś glukozę we krwi powyżej normy nie koniecznie by świadczyło o tym że masz cukrzycę. Po prostu przesadziłbyś z przyjemnością. Nie pisałem że cukier się gdzieś wchłania bez udziału insuliny. Nie wiem dlaczego nagle wyskoczyłeś z tym argumentem. Cały tok myślenia opierał się na fizjologii a nie patologii o czym pisałem cały czas. A Ty wyskakujesz z cukrzycą. No i glukoza nie oddziałuje toksycznie na organy, bo aby to zrobić musiałaby być wchłonięta do tych organów, a nie jest bo brakuje insuliny więc krąży z krwią. Działa toksycznie na naczynia krwionośne i generalnie na cały ukł. naczyniowy. Organy są potem gorzej odżywiane bo naczyniowy nie wydala w wyniku uszkodzeń i dlatego "niszczeją" (znów bardzo mocne uproszczenie zarówno procesu jak i językowe). Proszę czytaj z wyobraźnią. Uważam że z mojej strony najlepiej abym zakończył już ten wywód: dietetyka to bardzo szeroki temat i na forum nie powinien być omawiany bo jak widać częste uproszczenia, niezrozumienia, nieporozumienia wypaczają jej zrozumienie i prowadzą do błędów które mogą być przyczyną kłopotów ze zdrowiem. Dlatego podtrzymuję swoją tezę że to lekarz/dietetyk powinien wręcz dyktować co pacjent ma robić i nikt więcej. I ja też nie powinienem bo jestem wetem z ogólnym pojęciem o fizjologii ale bez specjalistycznego wykształcenia w tym kierunku. Więc to już mój ostatni post w tej materii. Jeśli nasza dyskusja zachęciła Cię do zgłębienia tematu pogadaj z fizjologiem/dietetykiem/lekarzem/uczelnią ale nie z googlem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...