Skocz do zawartości

[ kradzież ] jakie są szanse na odzyskanie?


Rekomendowane odpowiedzi

Witam skradziono mi właśnie rower z piwnicy. Ktoś się włamał i ukradł tylko moj rower ( w zwiazku z czym wnioskuje ze ktos musiał wcześniej widzieć mój rower, a nie jeździłem na nim od października aczkolwiek sąsiadów mi trudno posądzać) na Policje zostało to zgłoszone i teraz mam takie pytanie jakie są szanse na to ze go jeszcze odzyskam czy Policja cokolwiek robi czy uznała ze "sprawa jest za trudna" a jeśli jusz już mnie olali to jak myślicie czy szło by jakoś na własną rękę go odszukać , w sensie jakie macie pomysły gdzie go szukać i co sie zazwyczaj ze skradzionymi rowerami dzieje.Jestem z Wolbromia okolice Krakowa

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Policja pewnie przejrzy raporty z zatrzymań, właśnie po to spisują osoby spacerujące nocną porą - gdyby się coś wydarzyło mają listę osób do przetrzepania. Jeśli rower jest jakiś konkretny to pewnie pójdzie na części, w tym wypadku szansa na odzyskanie roweru spada do zera. Jeśli masz zdjęcia to porozwieszaj na słupach lub w sklepach, poinformuj znajomych którzy jeżdżą na rowerach - jeśli się znają w temacie i wiedzą na czym jeździłeś to łatwiej rozpoznają sprzęt. Najgorzej, że mieszkasz blisko dużego miasta, rower prawdopodobnie już się tam rozpływa w tle.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

ale właśnie nie mam numeru ramy nawet mi gościu na karcie gwarancyjnej nie wpisał a sam się tym nie zajmowałem bo nigdy roweru nigdzie nie zostawiałem i nie sądziłem ze ktoś przyjdzie w nocy wyłamywać kłódkę , a co do targów straganów mam właśnie w planach się wybrać tylko że ostatnie "święto dyszla" (jarmark) był wczoraj i obawiam się ze jeśli rower zginął dzień wcześniej to jusz już mógł znaleźć nowego właściciela

 

osobiście liczę ze to jakieś osiedlowe lumpki ale nie jestem pewien bo najpierw próbowali przeciąć kłódkę przecinakiem a potem dopiero ja wyłamali wiec szli trochę lepiej przygotowani

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mi też policja nie pomogła, a najgorsze jest to, że rower wynieśli w sobotę o 9 rano z piwnicy (mieszkam w domku jednorodzinnym, drzwi wejściowe nie były zamknięte na zamek). Było to jakieś 9 lat temu. Złodziej/złodzieje dużo ryzykowali, bo gdy wychodzili zawsze ktoś mógł ich zepchnąć ze schodów. Taki mały OT

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie ma ani jednego w okolicy "Lombardu"

 

myślicie żeby była szansa żeby się ktoś na niego czaił od jesieni , bo mi sie wydaje ze nie bo na osiedlu jest pare innych lepszych rowerów a wydaje mi sie ze gdyby jusz już się miał czaić to by poznał jego wartość i raczej się przerzucił na coś lepszego ,w ogóle głupie pytanie ale wie ktoś jak tacy ludkowie działają?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Na policję nie masz co liczyć

oj nie zawsze tak jest, mój stary rower- było to parę lat temu- znaleziono miesiąc po kradzieży we wsi oddalonej o 30km ode mnie w stogu siana- jak? Nie mam bladego pojęcia. Ale jeśli rower był konkret to ktoś wiedział że jest konkret dlatego zaopiekował się. Idąc dalej jak wiedział że konkret to pewnie w jakiś sposób się tam zna czyli już może na graty lata...przykre.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

No właśnie ten rower nie był szczególnie konkret (Merida 20v 2008) i właśnie jakby się ktoś znał to by go nie zasunął po poza rama tam nie znajdę części droższej niż 50zł natomiast kolor miał za######isty w związku z czym wnioskuje ze mu się po prostu spodobał

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Warto też przeglądać allegro. Tak znajomy natrafił na swój rower..... a raczej jego koło. Rower został skradziony z pociągu jak jechał do Jeleniej Góry. Po zauważeniu koła wylicytował je i znając adres szczęśliwego sprzedawcy pojechał do niego z policją. Ale miał akurat farta bo było to parę lat temu i był to nietypowy Mavic Crossrock :icon_confused:

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Konkret czy nie konkret dla złodzieja liczy się sztuka.

 

Ps. Znam ten ból mi też rower wyjechał sam z piwnicy swego czasu i to na strzeżonym/ogrodzonym osiedlu pełen monitoring etc jednej nocy obskubali wszystkie piwnice. Byłą policja nie odezwali się do dnia dzisiejszego ani razu z czymkolwiek, a było z 10 lat temu.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Mnie w październiku ukradli 4 rowery i cisza.Powiem jeszcze, że wcześniej zginęły mi 3 rowery :( i żaden się nie znalazł.Żeby policja znalazła to musisz mieć naprawdę farta.Przeglądaj allegro i chodź na giełdy to może się znajdzie.I napisz o tym w dziale skradzione może któryś forumowicz pomoże.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Okoliczne giełdy faktycznie warto przeszukać. Mężowi mojej chrzestnej ukradli rower trekingowy za ok. 1200 zł, co w moich stronach i tak jest dużą kwotą jak na rower. Zgłoszenie na policję nic nie dało. Rower znalazł się jednak po dwóch latach, kiedy już chyba wszyscy o nim zapomnieli i wygasła nadzieja na jego odnalezienie, na giełdzie oddalonej ok. 60 km od miejsca kradzieży. Mój brat pojechał wtedy na giełdę pooglądać samochody i rzucił mu się w oczy rower z żółtymi taśmami - chyba na kierownicy - a że takie taśmy były w skradzionym rowerze, to od razu zadzwonił do chrzestnej, spisali nr ramy i okazało się, że to właśnie rower męża mojej chrzestnej. Bardzo szczęśliwy zbieg okoliczności. Dodam jeszcze, że brat nie jeździ często na tą giełdę, może 2 do 3 razy w roku. Być może i twój rower miał jakieś charakterystyczne elementy - choćby to malowanie - co ułatwi Ci jego ewentualne rozpoznanie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

Rozgłoś wśród znajomych, że skradziono ci rower. Może ktoś coś widział, a jeśli nie, to może ktoś coś zobaczy. Zawsze jest jakieś prawdopodobieństwo, że przypadkiem natkną się na twój sprzęt. I tak jak już koledzy powyżej pisali - warto przejść się po pobliskich targowiskach i lombardach, a także przeszukać allegro. ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A jak nie mam numeru ramy bo gość mi nie wpisał w sklepie , byłem u niego i powiedział że nie ma numerów bo mu na fakturze nie dają ,i wiem mogłem sam wpisać ale nie sądziłem ze ktoś może być tak bezczelny i się w ogóle tym nie interesowałem. No to właśnie jak nie mam numeru ramy to czy jak nawet znajde swoj rower to czy mam szanse go odzyskać?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

  • Mod Team

A masz jakieś zdjęcia roweru? Powinny one stanowić dowód rzeczowy w takiej sprawie. Nigdy nie miałem doświadczenia z taką kradzieżą, ale na logikę - jeśli nie znasz numeru ramy, to chyba tylko dzięki fotkom możesz udowodnić, że rower należy do ciebie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

mam fotkę roweru i może liczyłbym na to ze jakbym podał że siodełko było zmienione i dokładnie jakie było, bo jakoś marne szanse żeby dwa takie same rowery z identycznymi siodełkami były (jeżeli jusz już taki rower w moich okolicach to rzadkość nie widziałem ani jednego). Przy okazji jeśli złodziej byłby kompletnym debilem to w tobrie przy rowerze powinienem gdzies miec stara karte rowerowa, ale na na asz takiego kretyna nie liczę żeby próbował spylić rower nie patrząc co jest w torbie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Jeśli nawet przyjęliby same zdjęcia, musiałyby być bardzo dokładne, najlepiej z jakimiś znakami charakterystycznymi - rysy na manetkach, odpryski lakieru itp. Inaczej nie ma szans. Wyobraź sobie odwrotną sytuację - przychodzi do Ciebie Policja i bierze rower, który kupiłeś legalnie na podstawie jednego zdjęcia, które dostarczył im ktoś, komu taki sprzęt ukradziono? No, lekko bez sensu.

 

Samo siodełko marna sprawa - najprostsza część do wymiany. A brak numeru ramy jeszcze bardziej wszystko pogarsza. Nawet jeśli złapaliby złodzieja, jaki mają dowód, że to faktycznie Twój rower?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wiesz jak to z takimi papierzyskami jest - "żona włożyła do pralki", "brat rozpalał ognisko", "pies pogryzł", albo klasycznie "gdzieś się zawieruszył".

 

Na podstawie tego, co masz, jesteś w stanie dowieść, że legalnie kupiłeś konkretny MODEL roweru. Ale nie masz nic, co potwierdzałoby (czyli przede wszystkim numer ramy) jaki konkretnie EGZEMPLARZ kupiłeś. Ciągnąc dalej historyjkę - zakładamy, że znajdujesz potencjalnie Twój rower, znajdujesz potencjalnego złodzieja i wszystko jest ok, ale... no właśnie. Zgodnie z domniemaniem niewinności to Ty (i ewentualnie inni oskarżyciele) musisz udowodnić, że ten sprzęt został skradziony przez daną osobę i nie należy do niej. Chyba, że policja wpadnie na jakąś dziuplę, z tym że tu też jest problem. Pójdziesz na komendę, zobaczysz swój rower, ale nie będziesz mógł dowieść, że faktycznie należy do Ciebie. Jak trafisz na miłego policjanta, może pozwoli zabrać, ale nie jestem przekonany.

 

Także nie chcę Cię martwić, ale wątpię, że zobaczysz jeszcze ten rower.

 

Fakt, zawinił tu sklep, bo to ich zadaniem jest wpisać numer ramy, ale skoro nie zrobili tego, trzeba było zająć się tym we własnym zakresie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...