Skocz do zawartości

[Kodeks drogowy] obowiązek jazdy po ścieżce - jak to wygląda z puktu widzenia "kolarza"


Rekomendowane odpowiedzi

@up

Rozróżniamy. Popatrz na zdjęcia które wkleiłem. Ja tam DDRem jeździł nie będę.

 

W moim poście chodziło tylko o niezrozumienie założyciela tematu względem niemożności łamania obecnych przepisów oraz rozgoryczenia faktem, że ktoś zwraca mu na to uwagę.

 

 

OK, rozumiem. Problem jest jednak w tym, że tematy są nierozerwalne. Osobiście pogodziłem się z tym, że kiedyś zostanę zrugany za jazdę po jezdni. Kiedyś mogę dostać mandat. Trudniej mi się pogodzić z tym, że mogę doświadczyć agresji typu zajeżdżanie drogi itp. Najtrudniej z tym, że jeśli będę miał dzwona, bo ktoś mi nie ustąpi wyjeżdżając z podporządkowanej (debiut w tej roli mam już za sobą), to ubezpieczyciel może wpaść na pomysł, że ja też naruszyłem przepisy nie korzystając z DDRu i wypłaci mi 50% odszkodowania, bo przyczyniłem się do powstania szkody.

 

Niestety istnienie DDRów i obowiązku jazdy nimi sprawia, że kierowcy stają się roszczeniowi a niektórzy wręcz agresywni. Uważają że droga im się należy, bo jest dla samochodów i za nią zapłacili. Funkcjonuje już pakiet durnych argumentów: rowerzyści powinni spadać z jezdni, bo 1. nie znacie przepisów, 2. nie macie OC, 3. nie macie rejestracji i świateł, 4. nie płacicie za budowę dróg.

 

Widać że kolega realkrzysiek jest już gotów ustępować tym argumentom.

 

 

Skłonny byłbym zdawać egzamin na kartę rowerową (mam prawo jazdy), do tego obowiązkowo ubezpieczać się (i tak jestem), zamontować sobie rejestrację, mrugacze i wszystkie obowiązkowe odblaski, nie jeździć poniżej 30 km/h, aby nie musieć jeździć drogami rowerowymi.

 

 

A moim zdaniem głupie pomysły trzeba zwalczać. Głupie, czyli:

1. Tylko niektórzy rowerzyści nie znają przepisów o ruchu drogowym. Wielu zna, wielu ma prawo jazdy. Durne jest założenie (w które wielu wierzy), że jak ktoś jedzie rowerem to znaczy, że nie ma samochodu ani prawa jazdy.

Racja jest w tym, że jeżdżąc po jezdni trzeba znać przepisy, więc może dobrym kierunkiem jest, aby udostępnić jezdnie obok DDRów rowerzystom z prawem jazdy dowolnej kategorii i przywrócić kartę rowerową dla tych, którzy chcą jeździć po jezdni a nie chcą robić prawa jazdy?

2. Nie ma OC obowiązkowego dla rowerzysty i nie powinno być. Wielkość szkód, które może wyrządzić rowerzysta jest jednak niewielka, więc wprowadzanie obowiązku jest nieuzasadnione. Owszem można wymyślić przypadek z urwaniem lusterka w Porsche albo okaleczenia dziecka i inne skrajne, ale statystycznie jest to rzadkość.

Osobiście jeśli posiadanie OC byłoby warunkiem możliwości jazdy po jezdni obok DDR, chwili bym się nie zastanawiał, tylko wykupił.

3. Rejestracje. A po co rejestracja w rowerze? Wymieniane przez samochodziarzy często z obowiązkiem przeprowadzania badań technicznych. Nie rozumiem tego argumentu. On chyba bierze się z tego, że skoro my płacimy, to wy też płaćcie.

Rower to nie 1,5 tony pędzące 140km/h po autostradzie, kiedy to awaria techniczna może narobić sporego bałaganu. Badania emisji spalin też robić nie trzeba (pozdrowienia dla VW ;))

4. Płacenie za drogi. Argument piętrowo głupi. Jako rowerzysta płacę podatek w paliwie, bo I jeżdżę też samochodem, II jeżdżę czasem zbiorkomem spalinowym, III towary które kupuję przywożą samochodami. Ostatnie i najważniejsze: drogi lokalne są finansowane z budżetów samorządowych z ewentualnymi dofinansowaniami ze środków unijnych, czyli z pieniędzy ogółu a nie przez kierowców.

 

Sorry, że tak długa argumentacja, ale moim zdaniem uzasadniona, bo trzeba rozmontowywać argumentację "lobby spalinowego". Generalnie sprawa dla mnie jest prosta: jestem dorosły, mam prawo jazdy, pozwólcie mi samemu zdecydować, która droga jest dla mnie bezpieczniejsza.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

2x tak

Jedyny haczyk może być jeżeli ddr nie jest obok jezdni i nie ma na niej znaku strefy zamieszkania.

 

Są jakieś zdjęcia tego miejsca?

Pieszy ma prawo poruszać się po ścieżce rowerowej, a właściwie powinienem powiedzieć "drodze dla rowerów" zawsze i wszędzie. Gwarantuje mu to konwencja wiedeńska o ruchu drogowym (pełny tekst w dzienniku ustaw). Jedyna różnica jest taka, że pieszy ma obowiązek ustąpić rowerzyście (znów wyżej wspomniana konwencja), więc we wszystkich przypadkach gdzie nie obowiązuje zasada ograniczonego zaufania pieszy będzie winny kolizji gdy się zaparkuje rower pomiędzy pośladkami.

 

 

3. Rejestracje. A po co rejestracja w rowerze? Wymieniane przez samochodziarzy często z obowiązkiem przeprowadzania badań technicznych. Nie rozumiem tego argumentu. On chyba bierze się z tego, że skoro my płacimy, to wy też płaćcie.
Rejestracje w samochodzie są potrzebne bezpośrednio do identyfikacji pojazdu, pośrednio do identyfikacji właściciela/użytkownika. Zauważ że gdyby nie istniały rejestracje to pozostałe wymogi prawene jak np. przeglądy dalej były by obowiązkowe, a wykroczenia drogowe dalej karane. Rejestracje ułatwiają tylko egzekucję prawa. W przypadku rowerów był bym skłonny poprzeć wprowadzenie rejestracji, właśnie dlatego, że łatwiej było by wymóc przestrzeganie prawa, np. prawo własności - obowiązkowa rejestracja drastycznie ograniczyła by kradzieże, prawo drogowe - o ile przyjemniej by się jechało gdyby odpowiednie służby mogły zdyscyplinować rowerzystów jadących niezgodnie z przepisami, póki co pewnie każdy z was przynajmniej raz dziennie spotyka rowerzystę jadącego na czołówkę (pod prąd, tj po nie własciwej stronie), szalejącego po chodniku, lub ninja na dwóch kołach (jeżdżacy po zmroku w stroju batmana) i co z tym możemy zrobić? jedynie zmarnować kilka godzin na komisarjacie próbując ustalić rysopis sprawcy którego widzieliśmy kilka sekund - rejestracja roweru rozwiązuje wszystkie te kwestie, wraz z odpowiedzialnością za kolizje.
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

W przypadku rowerów był bym skłonny poprzeć wprowadzenie rejestracji, właśnie dlatego, że łatwiej było by wymóc przestrzeganie prawa, np. prawo własności - obowiązkowa rejestracja drastycznie ograniczyła by kradzieże, prawo drogowe - o ile przyjemniej by się jechało gdyby odpowiednie służby mogły zdyscyplinować rowerzystów jadących niezgodnie z przepisami,

 

Myślę, że koszmarnie grzeszysz nadmiernym optymizmem. Tablice rejestracyjne miałyby ograniczyć kradzieże? To dyscyplinowanie to też słabo widzę w praktyce.

 

Znasz jakiś kraj, który wprowadził rejestrację rowerów?

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@@Tofi, skasuj te propozycje jak najszybciej, bo ktoś jeszcze na to wpadnie i to wprowadzi, ale tylko po to aby nabijać kasę i łatać dziury w budżecie.

 

 

 

o ile przyjemniej by się jechało gdyby odpowiednie służby mogły zdyscyplinować rowerzystów jadących niezgodnie z przepisami

 

u mnie w mieście, w okresie wiosennym i letnim można natknąć się na patrol straży miejskiej na rowerach. Nie pytaj ile razy widziałem jak jakiś rowerzysta frywolnie sobie śmiga obok nich czy to przez pasy, czy po chodniku, ogólnie mając gdzieś przepisy. I to nie tylko młodzież ale i starsi dojrzalsi ludzie, więc nawet nie ma mowy o jakimkolwiek pościgu, a tylko zwykłe podjechanie i zatrzymanie. Ale oczywiście zero reakcji z ich strony. Bo i po co, łatwiej łapać tych co piją alko na bulwarze, nie trzeba uczyć się kodeksu drogowego, a tylko zwykła przejażdżka, za która jeszcze płacą. Żyć nie umierać. (pomijając  dyskusje na temat słuszności istnienia tych służb )

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Znasz jakiś kraj, który wprowadził rejestrację rowerów?

 http://blog.gaijinpot.com/registering-used-bicycle-japan/ Można? Można! I nawet nic nie trzeba płacić. (prawie nic   500 yenów opłaty rejestracyjnej, co w przeliczeniu na zarobki w polsce odpowiada ilości pieniędzy jakie daje się dziecku na drugie śniadanie)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

Można? Można!

 

Haha! Oczywiście, że można. Czy ja napisałem, że nie można? Tylko ja nie wiem co miałoby to dać dobrego u nas w Polsce. Ciekawe czy w Japonii przyniosło oczekiwane rezultaty. Wątpię, żeby nasze fiskalne państwo przepuściło okazję na wprowadzenie dodatkowej opłaty, która pozwoli utrzymać urzędników tworzących kolejne dokumenty.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

After Registration
If your bike is ever stolen and then abandoned, then the police will call you to pick it up.  Likewise, if the police stop someone who has stolen your bike, then they will alert you once they have checked the registration.  The main disadvantage that most Japanese people complain about is that if someone steals your bike and leaves it some place very far away, it is your responsibility to go and pick it up from the police - even if you would rather just trash it.

 

źródło: znalezone w sieci

 

Jak widać odpowiednie służby są zobligowane do działania i działają.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tofi, pragę Cię poinformować, że nie jestem naiwnym pięciolatkiem. Raczej należy ze mną poważnie rozmawiać.

 

Mam takie podejrzenie, że rzeczywistym celem wprowadzenia rejestracji w Japonii był problem porzucania rowerów a nie zabezpieczenia przed kradzieżą. Z tego co się orientuję, to tam jazda komunikacyjna jest dość powszechna i używa się do tego ogromnej ilości sprzętu o niskiej wartości. Pewnie stąd problem porzucanych rowerów - po co się fatygować po zepsutego starego złoma, skoro i tak trzeba kupić nowy. Dzięki rejestracji policja może do tego przymusić i nie ponosić kosztów zbierania i utylizacji porzuconych rowerów.

 

W PL jeśli ukradną rower, to zgłaszasz ten fakt, podajesz numer ramy, który masz w książce serwisowej i rower jest jednoznacznie zidentyfikowany (i zasadniczo nikt go raczej nie szuka). Więc nie wiem jaki problem rozwiązałoby rejestrowanie rowerów w Polsce.

 

Ale odbiegamy od tematu...

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@marcinusz z tych Twoich zdjęć nie wynika, że to jest DDR. W mojej okolicy DDR to taka " autostrada" rowerowa. Szeroki pas równego asfaltu na kilka km, gdzie spotkać można grupki kolarzy. DDR-owi u mnie towarzyszy znak zakazujący jazdy rowerem po drodze. Reszta to lepszej lub gorszej maści DDRiP-y. W okolicy przy okazji jakiś robót kanalizacyjnych porobiono między wioskami DDRiP, szerokie, równe, asfaltowe i tak kilkanaście km aż się chce jeździć.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Pieszy ma prawo poruszać się po ścieżce rowerowej, a właściwie powinienem powiedzieć "drodze dla rowerów" zawsze i wszędzie. Gwarantuje mu to konwencja wiedeńska o ruchu drogowym

 

Podaj paragrafy, ustępy itp. Ja znalazłem tylko:

3. Jeżeli nie jest możliwe korzystanie z chodników lub poboczy albo w razie ich braku, piesi mogą

korzystać z jezdni; skoro istnieje droga dla rowerów oraz natężenie ruchu na to pozwala, piesi mogą
korzystać z drogi dla rowerów, jednakże bez przeszkadzania w ruchu rowerów i motorowerów.

Czyli nie zawsze i wszędzie, a warunkowo. Tak samo jak warunkowo można jechać rowerem po chodniku.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@marcinusz z tych Twoich zdjęć nie wynika, że to jest DDR.

 

 

 

Zasiałeś u mnie wątpliwość. Ja rozumiem to tak, że mam obowiązek korzystać wtedy, gdy jest oddzielna droga dla roweru. Czyli że jest albo znak samej drogi dla rowerów albo drogi dla rowerów i pieszych z pionową kreską i jest wyodrębniona część dla rowerów i dla pieszych. Jak na zdjęciu.

 

Definicje z PORD:

 

droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;

 

droga dla rowerów – drogę lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowymi; droga dla rowerów jest oddzielona od innych dróg lub jezdni tej samej drogi konstrukcyjnie lub za pomocą urządzeń bezpieczeństwa ruchu drogowego;

 

Gdy czytać podkreśloną część definicji podkreśloną wydaje się, że moja koncepcja jest dobra. Gdy spojrzeć do rozporządzenia o znakach (par. 40) można nabrać wątpliwości. Jednak rozporządzenie to akt niższej rangi... Zgłupiałem. 

 

Zgodnie z moją koncepcją oznakowano to miejsce: https://www.google.pl/maps/@50.0752306,19.1788025,3a,75y,135.85h,73.86t/data=!3m6!1e1!3m4!1s6PLdq0Si8Q76LXS2caVA6A!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl (po kliknięciu trzeba się rozejrzeć na obie strony drogi, żeby zobaczyć znaki)

Obowiązek jazdy DDRiP z pionową kreską i zakaz jazdy rowerem po jezdni. Myślałem, że mnie szlag trafi, jak wjechałem w tę drogę. Pokornie wycofałem się na DDR a tam drzewa, słupki, brak przejazdów przez drogi poprzeczne, obniżone wjazdy na posesje. Pełen zestaw "udogodnień" dla rowerzystów.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie ma teraz obowiązku jazdy po ddrip z jakąkolwiek kreską. Jazda tym cudem inżynierii jest obecnie fakultatywna. Parenaście postów wcześniej powklejałem co było tego przyczyną.

 

Ed

 

 

www.forumrowerowe.org/index.php?/topic/193761#entry1764730

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@raffik i @redwhite

Czytałem jedno i drugie, ale mimo to mam wątpliwości. Portal wrower.pl nie wydaje wiążących interpretacji PORD a argument z rozporządzenia przeciw brzmieniu ustawy jest niedopuszczalny. Definicji DDRiP w PORD nie zauważyłem.

 

Byłoby świetnie, gdyby było tak jak piszecie, ale dla mnie to nie jest oczywiste. Co powiecie na miejscówkę w Bieruniu, którą zlinkowałem?

 

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

@marcinusz, po DDR musisz jechać, to wynika wprost z przepisów, po DDRiP kwestia sporna (przynajmniej dla mnie) z przewaga, że raczej nie ma obowiązku. Wg mnie potrzeba odrobinę wzajemnego zrozumienia i życzliwości na drodze. A "buracy" znajdują sie po każdej ze stron.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Wrzucam jeszcze raz. Nie opierałem się na analizie wrower.pl i jest to tylko moja opinia. Oczywiście w polskim necie jest mnóstwo "januszy jurysprudencji", toteż opinia z forum nic nie znaczy, ale może ktoś poczyta z ciekawości.

 

Definicje z pord:

 

pas ruchu dla rowerów - część jezdni przeznaczoną do ruchu rowerów w jednym kierunku, oznaczoną odpowiednimi znakami drogowym

 

47) rower - pojazd o szerokości nieprzekraczającej 0,9 m poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; rower może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h;

 

47a) wózek rowerowy - pojazd o szerokości powyżej 0,9 m przeznaczony do przewozu osób lub rzeczy poruszany siłą mięśni osoby jadącej tym pojazdem; wózek rowerowy może być wyposażony w uruchamiany naciskiem na pedały pomocniczy napęd elektryczny zasilany prądem o napięciu nie wyższym niż 48 V o znamionowej mocy ciągłej nie większej niż 250 W, którego moc wyjściowa zmniejsza się stopniowo i spada do zera po przekroczeniu prędkości 25 km/h;

 

 

 

 

Art. 33. 1. Kierujący rowerem jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów, jeśli są one wyznaczone dla kierunku, w którym się porusza lub zamierza skręcić. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

 

+++++++++++++

 

A tak było do 2011

 

Art. 33. 1. Kierujący rowerem jednośladowym jest obowiązany korzystać z drogi dla rowerów lub z drogi dla rowerów i pieszych. Kierujący rowerem, korzystając z drogi dla rowerów i pieszych, jest obowiązany zachować szczególną ostrożność i ustępować miejsca pieszym.

 

 

W ww. przepisach kluczem jest słowo "rower jednośladowy". Racjonalny ustawodawca spostrzegł, że w swojej nieomylności do 2011 roku nie miał uchwalonego obowiązku jazdy rowerem wielośladowym po cudzie inżynieryjnym jakim jest ddrip. Z definicji roweru i wózka rowerowego wynika, że o tym co jest czym decyduje teraz tylko szerokość 0,9m. Tak więc wieloślad, np. trojka musiałaby teraz jechać po ddrip, było to absurdalne i to właśnie jest powodem braku obowiązku jazdy po ddrip.

 

Pozdrower

 

Ed.

Lit.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tylko nie wiem czemu skupiasz się na definicji roweru i pasa dla rowerów...

 

Zerknij na art. 33. Jest tam napisane, że rowerzysta ma obowiązek korzystać z "z drogi dla rowerów lub pasa ruchu dla rowerów", czyli obowiązek jazdy jest wtedy gdy jest 1. ddr lub 2. pas ruchu dla rowerów.

Pas ruchu jest według definicji, którą sam przytaczałeś, tylko w jezdni. Więc ta definicja w ogóle nie dotyczy DDRiP z pionową kreską, bo one nie leżą w jezdni, tylko obok.

 

Z kolei DDRem jest: "droga lub jej część przeznaczoną do ruchu rowerów". Czyli 1. odrębna droga tylko dla rowerów (tu nie ma wątpliwości) lub część drogi przeznaczona do ruchu rowerów. Moim zdaniem tu może się mieścić DDRiP z pionową kreską, gdyż jest w niej wyodrębniona część drogi przeznaczona do ruchu rowerów.

 

Dla przypomnienia droga to cały pas ruchu "składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów (...)".

 

Zaznaczam, że argument opierający się o określenie znaku dla DDRiP w rozporządzeniu jest słaby, bo DDRiP nie ma definicji w ustawie, ani art. 33 nie odwołuje się do takiego pojęcia.

 

Tak ja widzę te przepisy. Można mieć wątpliwości co do ich rozumienia. Sam je mam. Da się argumentować za obowiązkiem jazdy tylko gdy jest odrębny DDR ale da się argumentować za tym, że obowiązek jest też gdy postawiono znak DDRiP z pionową kreską. Jak w Bieruniu, gdzie dorzucono też zakaz jazdy rowerem po jezdni: https://www.google.pl/maps/@50.0752306,19.1788025,3a,75y,135.85h,73.86t/data=!3m6!1e1!3m4!1s6PLdq0Si8Q76LXS2caVA6A!2e0!7i13312!8i6656?hl=pl

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

A ministerstwo stwierdziło takie coś: http://polskanarowery.sport.pl/blogi/rowerowe_leszno/2014/01/ministerstwo_obowiazek_korzystania_ze_sciezki_pieszorowerowej/1?bo=1

Myślę, że to jest już wiążące.

 

A praktyka? Jeżeli ddr(ip) nie nadaje się do jazdy tak jak ta z drzewami po środku, a natężenie ruchu na drodze nie jest duże, mam siłę jechać, to przeważnie olewam taki twór i ciągnę jezdnią, zwłaszcza jak ddr jest po lewej stronie.

Np. Gdańsk - Sopot (Gospody - Łokietka): https://www.google.pl/maps/@54.4240809,18.5779542,3a,75y,330.4h,78.58t/data=!3m6!1e1!3m4!1sRR27Tr4xSgC3mmdKviclyw!2e0!7i13312!8i6656

W Gdańsku strefa tempo 30, brak ddr(ip). Nowe rondo, to oczywiści emusieli dowalić ddr. Jedziemy prosto do Sopotu, a tam jakaś śmieszka bez wyznaczonych przejazdów (za to są przejścia), która zmienia stronę i faluje na wyjazdach. Na jezdni kilka progów z ograniczeniem do 20km/h, czyli nie ma większego problemu jechać ze wszystkimi.

 

Znowu Sopot (Armii Krajowej): https://www.google.pl/maps/@54.4400531,18.556955,3a,75y,170.23h,69.81t/data=!3m6!1e1!3m4!1s49qh1Hjo1m6Xhb5DKUwwNA!2e0!7i13312!8i6656

Ograniczenie do 40km/h, droga jednokierunkowa, ddr kluczy raz po chodniku, raz po jezdni, generalnie mało przyjemnie i bezpiecznie. Jak mam siłę, to cisnę po jezdni, szybciej, wygodniej, bezpieczniej.

Takie ulice powinny być w strefie 30km/h, a jeżeli ddr istnieje to użycie fakultatywne dla jadących wolniej lub nie czujących się pewnie na jezdni.

 

Problem też jest taki, że nawet jadąc za miasto z chęcią zrobienia treningu czy po prostu na wycieczkę, trafia się na krótkie odcinki kiepskich ddr, bo ktoś wyciągnął kasę z Unii. Ciśniesz 60km po jezdni bez pobocza i nagle na 500m musisz zjeżdżać na chodnik, bo ktoś sobie wymyślił, że wybuduje ścieżkę.

 

Ciekawostka z Chwaszczyna: https://www.google.pl/maps/@54.44322,18.4023362,3a,75y,257.13h,73.55t/data=!3m6!1e1!3m4!1sE7skA2xj8SL4wSvKF1EOiA!2e0!7i13312!8i6656

Ktoś wie co to za znak? ;)

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

Myślę, że to jest już wiążące.

 

A ja myślę, że władzą ustawodawczą jest Sejm i Senat RP, a nie sekretarz stanu w ministerstwie.

Natomiast minister nie może wydać rozporządzenia sprzecznego z ustawą.

 

Za to dobry ten pierwszy link. Uwielbiam takie sytuacje. Wjeżdżasz na jakieś skrzyżowanie, a tu nagle okazuje się, że gdzieś tam jest fragmencik DDRu na który wypadałoby się teleportować. A potem gdy DDR już zniknie lub skręci fajnie byłoby się teleportować zwrotnie na jezdnię. Dla ten nakaz jazdy pod DDR tak mnie mierzi.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Tłumaczenie ministerstwa to nic nie wyjaśniające "austriackie gadanie". W każdym sądzie bym to bezkarnie obśmiał.

 

@marcinusz

 

Kwestia roweru jednośladowego jest kluczowa, bo z przepisu po noweli znika ten rower, pojawia się każdy rower w tym wieloślad i znika "cód" inżynierii czyli ddrip, a pojawia się pas dla rowerów. Chodziło celowościowo o uniknięcie po noweli wpakowania wielośladów, w tym rowerów z dzieckoprzyczepką na hovno jakim jest ddrip.

 

Postaram się później dotrzeć do druków sejmowych i uzasadnienia noweli z 2011 r.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

A ja myślę, że władzą ustawodawczą jest Sejm i Senat RP, a nie sekretarz stanu w ministerstwie.

Ale sejm nie tworzy wykładni prawa i przepisów wykonawczych.

Według tego co piszesz, to rozporządzenie o znakach drogowych nie byłoby w żaden sposób wiążące. A to właśnie ten dokument definiuje wzory znaków i ich znaczenie.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Sorry, ale ja nic takiego nie napisałem. 

Napisałem, że rozporządzenie nie może być sprzeczne z ustawą a to coś innego. Nie jest tu miejsce, abym tłumaczył na czym polega hierarchiczny system źródeł prawa w polskim porządku prawnym, ani co to jest zasada trójpodziału władzy. Napiszę tylko, że od wykładni przepisów są sądy i trybunały, a nie nie podsekretarz stanu w ministerstwie.

Użyłeś słowa klucza w odniesieniu do interpretacji, która wypłynęła z ministerstwa. To słowo klucz brzmi "wiążące". Nie, nie jest wiążące.

 

@raffik

Dalej nie rozumiem o co Ci chodzi. Nie próbujemy przecież ustalić kogo dotyczy nakaz (rower jedno-, dwu- czy ośmiośladowy), tylko jaki jest jego zakres: (1)tylko odrębny DDR lub (2)pas dla rowerów w jezdni, (3)DDRu w sąsiedztwie DDPieszych (pionowa kreska), (4)ciągu pieszo-rowerowego z pionową kreską.

 

Niejasny dla mnie jest pkt 3. W przypadku 1 i 2 nakaz jest. W przypadku 4 niemal na pewno nie ma.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Nie ma czegoś takiego w ustawie jak ddp. Jest chodnik, jest pobocze i jest ddrip.

 

Z definicją roweru chodzi mi o cel całej nowelizacji z 2011 r. i stosowanie wykładni celowościowej oraz historycznej. Wtedy dodano definicję roweru z przyczepką i ktoś mądry wywalił obowiązek jazdy rowerem po ddrip, bo nie było już rowerów jednośladowych w sensie definicyjnym.

 

Taki był cel i zamysł noweli z 2011 r. Tutaj więcej:

 

http://m.polskanarowery.sport.pl/rowery/1,136544,9437928,Nowe_przepisy_rowerowe___przewodnik_dla_poczatkujacych.html

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

 

Teraz wszystko jasne. Wiedziałeś, że coś dzwoni, ale nie wiedziałeś w którym kościele. Chodziło o to, żeby rowery w tym wielośladowe i elektryczne mogły jeździć po DDR. Więc odwrotnie niż pisałeś wcześniej (pisałeś, że zmiana miała na celu, aby rowery wielośladowe nie miały obowiązku jazdy po DDR).

Miałem nadzieję, że coś mi wyjaśnisz, ale teraz mam jasność: zdawało Ci się, że wiesz o co chodzi i że mogę się czegoś nowego dowiedzieć.

 

Nie ma czegoś takiego w ustawie jak ddp. Jest chodnik, jest pobocze i jest ddrip.

 

 

Oczywiście, że nie ma DDP. Napisałem DDPieszych, żeby sobie skrócić i nie pisać "droga dla pieszych". Napisałem "DDPieszych" (nie DDP jak mi sugerujesz), żeby nikt nie potraktował tego jako definicji, bo takiej PORD nie ma. No ale nie udało się.

 

I jak chcesz być już taki skrupulatny, to w PORD nie ma pojęcia DDRiP, o czym kilka razy pisałem.

 

 

 

Jeszcze nie wyczerpaliście tematu?

 

 

Uprzejmie informuję, że jeśli temat przestał Cię interesować, to nie masz obowiązku go śledzić.

 

EDIT:

Poprawiam się: w PORD funkcjonuje DDP, choć nie jest osobno zdefiniowana. Definicja drogi: "droga – wydzielony pas terenu składający się z jezdni, pobocza, chodnika, drogi dla pieszych lub drogi dla rowerów, łącznie z torowiskiem pojazdów szynowych znajdującym się w obrębie tego pasa, przeznaczony do ruchu lub postoju pojazdów, ruchu pieszych, jazdy wierzchem lub pędzenia zwierząt;"

 

Poproszę o posty, które mogą wyjaśnić istotę problemu: czy jest obowiązek jazdy gdy obok jezdni jest droga ze znakiem DDRiP z pionową kreską.

Przepychankami słownymi nie jestem zainteresowany.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Zarchiwizowany

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...