Skocz do zawartości
Mandaryn

[opony] 26'' Rock Razor tył + Smart Sam 2,25 przód

Rekomendowane odpowiedzi

Mandaryn

Witajcie!

 

Właśnie zakończyłem użytkowanie kompletu Racing Ralph 2,25 w starszej edycji (nie wszyscy może pamiętają, tak to wyglądało: http://cx.cxmagazine.com/wp-content/uploads/2009/03/schwalbe-racing-ralph-original.jpg ). Dobre, szybkie i trwałe gumy, choć nie bez wad. Ponieważ w nowej edycji to już zupełnie inna opona, wyboru trzeba było dokonać właściwie od zera i zastąpić czymś równie dobrym, a najlepiej lepszym.

 

W moim przypadku lepszym oznaczało poprawę prowadzenia w piachu i luźnym szutrze oraz stabilniejsze zachowanie na trawiastych pochyłościach, zwłaszcza pokonywanych pod skosem, gdzie stare Racing Ralphy najnormalniej nie trzymały toru.

 

Jeżdżę agresywnie, głównie po suchym i dużo w mieście, ale kiedy zeskakuję w teren chcę mieć pewność, że się nie zabiję. Pomimo przewagi tras twardych, to właśnie na nich przy wyborze gum mogę sobie pozwolić na kompromisy. W terenie chcę się czuć pewnie i bezpiecznie i to było priorytetem. W mieście wystarczy, jeśli opony wciąż będą szybkie i nie będą łapać snake'ów na krawężnikach. Siłą rzeczy musiałem wybrać coś o dobrych właściwościach w średnio trudnym, luźnym, ale suchym terenie, ale jednocześnie szybkiego i wytrzymałego na nawierzchniach twardych. Jakaś przyzwoita odporność na ścieranie również byłaby wskazana, czyli niech dadzą radę minimum jeden pełny sezon (dla mnie to 8-9 miesięcy), najlepiej dwa. Takie rzeczy to tylko w Erze? No właśnie. Poszukiwałem chyba opony zbyt uniwersalnej, a jak wiadmomo, jeśli coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.

 

Chyba, że...

 

...wybiorę Rock Razora w wersji SuperGravity, a więc szeroką (2,35''), ciężkawą (925 g), ale za to wytrzymałą i wciąż szybką oponę na tył oraz z konieczności bardziej budżetowego Smart Sama w drucie, o znośnej masie 705 g (dla porównania RR-y 2,25'' po zdjęciu, czyli już prawie bez środkowych klocków ważyły po 670 g) i niskich oporach toczenia na przód. Może na przód trzeba było bardziej wąsko, ale jestem dość ciężki, z rowerem ważymy ok. 100 kg, zatem opcja 2,25''.

 

Zakupiłem.

 

SMART SAM:

 

Montaż to łatwizna
Oponę zakłada się gładko jak gumkę na ...a (nie to co zabawa z Rock Razorem, o czym później). Napakowałem cudowną wrocławską atmosferą pod 4 bary i wrzuciłem pod kierę. Wygląda toto trochę bidnie (niektórym się podoba), ten bieżnik w "trefle" pośrodku przywodzi na myśl raczej jakieś wynalazki do składaków, ale... kiedy się kręci to nie widać.

 

Jazda!

Pierwsze, co daje się odczuć, to że opona jest cicha. Moje RR-y brzęczały jak pszczółki i choć kochałem to brzęczenie, oznaczało ono również utratę energii (fizyki nie da się oszukać) oraz przede wszystkim zużycie materiału. Smart Sam przy wyższych prędkościach jedynie szumi i nie jest to wcale dźwięk uciążliwy. Koło toczy się gładko i chętnie, a guma pomimo granicznej wartości ciśnienia daje dobry, a w porównaniu do RR bardzo dobry komfort.

 

Teren

Właściwie dostałem to, co było mi potrzebne. Żadnych niespodzianek w piachu, znakomite trzymanie toru w trawie, bezproblemową jazdę na szutrze, zgrabne i przede wszystkim bezpieczne przesmykiwanie się po kamolcach. Generalnie solidne właściwości trakcyjne, poparte radosnym wyrzucaniem kamyków na parę metrów do przodu.

 

Miasto

Cicho, gładko, szybko i... trochę dziwacznie w skrętach. Nie wiem, może mam inne preferencje, a może po RR-ach jestem tylko przyzwyczajony do tego, że w przechyłach opona stawia lekki opór i to ja muszę ją przekonywać do skrętu, ale Smart Sam wydał mi się jakiś nadreaktywny. Lekki przechył lub ruch kierownicą i już "leci" na bok. Do tego przy wyższych prędkościach lekko myszkuje, choć i to może jedynie stare nawyki po oponach, które wybaczały mniejszą dbałość o utrzymanie toru. Z drugiej strony przeczuwam w tym obietnicę precyzyjniejszego prowadzenia, kiedy się przyłożę i przywyknę do tej, póki co dziwnej dla mnie właściwości.

 

Suma

Jest dobrze. Może będzie lepiej.

 

ROCK RAZOR:

 

Montaż to wyzwanie.
Opona jest SOLIDNA. Sztywna, o grubych rantach. Zapomnijcie o naciąganiu paluszkami, bo w pewnym momencie najzwyczajniej braknie paru centymetrów. Jakby była o rozmiar za mała. Po raz pierwszy pożałowałem, że nie mam dedykowanego to takich celów narzędzia, bo użycie śrubokrętu (tak, wiem, ale to taki wyjątkowo tępy i nieszkodliwy drań) musiało pozostawić na obręczy ślady. Trudno, nie tragedia, ucierpiała jedynie estetyka. A sama opona wygląda jak milion dolarów. Sam się ślinię jak na nią patrzę.

 

Jazda!

Jest cicho. Podobnie jak na SS przedzie, jedynie szumi i to delikatnie. Do tego jest bardzo komfortowo! Zaskoczyło mnie to. Tym bardziej, że jak się później okazało, po starych nawykach nabiłem ją za mocno, bo pół bara powyżej wartości zalecanej. Ta twarda, pancerna opona zachowuje się tak, jakby była przeznaczona do limuzyny, a nie zakurzonego offroadera. Niesamowite.

 

Teren

Bajka. Czuję się jak w terenówce na wielkich balonach (no tak jest w istocie). Koło napędza w sposób absolutnie stabilny, niewzruszony, dając poszucie bezpieczeństwa i... spokoju. Komfort, którym tak się zachwyciłem, daje fantastyczne przełożenie na pewność jazdy. Pomimo kilku małych szaleństw, koło wiezie mój zad niewzruszone, nie dając okazji do odkrycia warunków granicznych. Dużo jeszcze przede mną, abym był w stanie je znaleźć.

 

Miasto

Naprawdę jest taka ciężka?! Nie wierzę. Przy najbliższej okazji zważę. Przyspieszam jak na starych, wytartych, przypominających już prawie slicki RR-ach, prędkość przelotowa z pewnością nie jest gorsza, a prędkości maksymalne przy szybkich zjazdach jak wyciskały łzy z oczu, tak wyciskają. O to chodziło. Do tego ten zupełnie nieoczekiwany komfort i niewzruszone zachowanie przy waleniu w krawężniki oraz inne miejskie ciekawostki. Zachowanie w skrętach nienaganne, bez narzucania własnego charakteru, bez niespodzianek.

 

Suma

Cudo. Chcę taką na przód (i w dupie mam to, że będzie niekanoniczne), tylko węższą. Ups, nie robią węższych?

Edytowane przez Mandaryn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Mandaryn

Update.

 

Minęło 450 km.

 

ROCK RAZOR jest oponą rewelacyjną, w której podczas jazdy trudno szukać zdecydowanych wad. We wszelkich napotkanych w tym czasie warunkach wykazał się trakcją na poziomie więcej niż dobrym. Ta bardzo szeroka i ciężka (SuperGravity) opona daje się napędzać łatwo jak slick, a daje bezpieczeństwo czołgowej gąsienicy. Jedynym wyjątkiem jest zachowanie na mokrym, choć i tu nie dzieje się nic szczególnie niepokojącego, przynajmniej bardziej, niż w przypadku innych opon. Po prostu nie jest to guma na deszcze i błoto.

 

Niestety mam zastrzeżenia do trwałości. Środkowy bieżnik nie za dobrze znosi hamowanie. Stosunkowo miękka mieszanka powoduje, że mocne hamowanie na twardym pozostawia na niej niepokojące ślady - klocki potrafią się rozrywać/rozwarstwiać pół milimetra od górnej powierzchni, tak na połowie ich przekroju. Również i sama jazda pozostawia piętno wyraźnego zużycia. Być może, przy moim stylu jazdy, będzie to opona na jeden sezon. Problem polega na tym, że jest tak dobra, że kupię ją drugi raz. No chyba, że Schwalbe zrobi coś identycznego, ale z twardszej gumy. Wtedy może to być dla mnie opona idealna.

 

SMART SAM zdołał mnie jednak do siebie przekonać. Dziwne zachowanie, o którym pisałem, wymagało przyzwyczajenia, ale także wypróbowania, na jakim ciśnieniu zachowuje się najlepiej. Ubijać ją "na twardo" nie ma sensu (choć tak lubię), wystarczy 2,5-2,8 bara do miasta i 2,2-2,4 poza. Poza tym, jak na oponę budżetową, zachowuje się absolutnie poprawnie lub wręcz dobrze i zanosi się na to, że będzie bardzo trwała. Po 450 km nie widać śladów zużycia. Poza utratą włosków wygląda praktycznie jak nowa.

 

Zresztą, dzisiaj być może uratowała mi kawał zdrowia. Jadąc już po zmroku, na remontowanym fragmencie drogi nie zauważyłem rzuconego beztrosko na chodnik sporego ułomka krawężnika, w który przywaliłem przednim kołem przy sporej prędkości. Ewolucja, jaką odwaliłem ratując życie, normalnie chyba powinna nosić jakąś nazwę. Na szczęście wszystko skończyło się dobrze, choć strzał adrenaliny mało nie zrzucił mi butów z nóg. Spodziewałem się natomiast jakiegoś uszczerbku na stanie opony lub wręcz nawet jej uszkodzenia. Tymczasem nic. Nie ma śladu. Good for me ;)

Edytowane przez Mandaryn

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×