dorjan
Nowy użytkownik-
Liczba zawartości
19 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Dodatkowe informacje
-
Skąd
Podlasie
Ostatnie wizyty
Blok z ostatnimi odwiedzającymi dany profil jest wyłączony i nie jest wyświetlany użytkownikom.
Osiągnięcia użytkownika dorjan
-
Dziękuję za aktywność. Wasze wypowiedzi jednak zmieniają troszeczkę moje negatywne wrażenia w kontakcie z technologią MIPS. Oczywiście nigdzie nie napisałem, że ta technologia nie działa. Działa i najpewniej w jakimś stopniu sumuje się z właściwościami naszej skóry na głowie. Natura wbudowała już tą technologię w nasz organizm, a opatentowany substytut z przesuwającą się wkładką jest tylko marniejszą próbą naśladownictwa. Dobre i to. Niech próbują dalej. Jednak metody testowania przez MIPS i publikowane wyniki testów są już mniej akceptowalne dla trochę bardziej dociekliwych, a tych w społeczeństwie jest raczej niewielu. Pozostali przyjmują bezkrytycznie takie „nowinki techniczne” i połykają reklamę i sponsorowane, zależne od producenta pseudonaukowe artykuły w prasie branżowej - jak pelikan rybę. Wpływa to na wyższą sprzedaż droższego produktu, bo przecież technologia kosztuje. Sprzedawcy polecają, zachwalają, pokazują jak to działa i słowem nie wspomną, że nasza skóra okrywająca kości czaszki i mózg ma więcej warstw, większą ruchomość podłoża i przesuwa się bezproblemowo nawet w szerszym zakresie. Włosy dodatkowo wpływają na zakres przesunięć wewnątrz kasku (dają poślizg), a zastosowane zaawansowane wyściółki (nawet żelowe) gwarantujące większy komfort noszenia i tłumiące mikrodrgania, również nie kleją na sztywno naszej głowy do korpusu kasku. Czy nie lepiej sięgnąć po bardziej zaawansowany kask bez wkładki MIPS? To już indywidualna decyzja każdego z nas. Ja tylko dałem przyczynek do refleksji i zaproponowałem dyskusję.
-
Czytanie ze zrozumieniem nie boli. Chociaż dziwię się, że to dopiero pierwszy wpis podważający właściwości skóry ludzkiej. Statystycznie 39% dorosłych ludzi w Polsce to funkcjonalni analfabeci, więc jesteśmy na forum zdecydowanie mądrzejsi. Charvel, puknij się w głowę, albo lepiej nie, bo przecież to uderzenie będzie mocniejsze od stuknięcia komara i jeszcze uszkodzisz swój cenny organ. Najlepiej delikatnie obejmij głowę obydwiema dłońmi i przesuń skórę na boki i w przód, i w tył. Zobacz jaki masz zakres. To zdecydowanie więcej niż podawane przez Ciebie 5-7mm w MIPS_ie. Pozwól, że zacytuję podpowiedź AI. „Skóra na głowie (skalpe) charakteryzuje się unikalną biomechaniką: sama w sobie jest dość sztywna i mało rozciągliwa, ale wykazuje dużą ruchomość podłoża, dzięki czemu może przesuwać się jako cała warstwa nad kością czaszki. Za jej przemieszczanie odpowiada tzw. czwarta warstwa skalpu – tkanka łączna wiotka (ang. loose areolar tissue), która działa jak naturalne łożysko ślizgowe. To dzięki niej skóra wraz z czepcem ścięgnistym dosłownie „ślizga się” po okostnej. O ile centymetrów może przesunąć się skóra głowy? Wartości te zależą od kierunku ruchu oraz indywidualnej podatności tkanki (tzw. wiotkości skalpu): · Ruchomość pionowa (przód-tył / góra-dół): U zdrowego człowieka skóra głowy może przesunąć się bez problemu o około 1 do 2 cm (średnio ok. 1.7 – 1.9 cm w testach klinicznych). · Ruchomość pozioma (na boki): Jest zazwyczaj nieco mniejsza ze względu na układ anatomiczny pasm włóknistych i wynosi średnio od 1 do 1.5 cm. Podczas chirurgicznego pobierania pasków skóry do przeszczepu (metoda FUT w Donovan Hair Clinic), chirurdzy oceniają tzw. skalę elastyczności Mayera-Paula. U osób z bardzo wiotką skórą dopuszczalne jest wycięcie paska o szerokości przekraczającej 2.2 cm, po którym brzegi rany wciąż dają się zszywać bez nadmiernego napięcia.” To tylko tyle, albo aż tyle w tym temacie. Firma MIPS patentując „swój” pomysł na razie raczej nieudolnie próbuje dorównać naturze i właściwościom ludzkiej skóry na głowie. Swoje „rewelacje” testuje na gumowanej głowie manekina, którą zrzuca na chropowate kowadło ustawione pod jakimś tam kątem, żeby uzyskać rotację przy uderzeniu. Taki test nie ma nic wspólnego z rzeczywistymi warunkami. Dobry kask bez tej technologii, ale założony na głowę manekina pokrytą biofideliczną warstwą skóry pokazuje dokładnie te same wartości jak kask z systemem MIPS. To tak ciężko zrozumieć? Koledzy podali już linki do źródeł, więc nie będę się powtarzał. Nigdy nie kupiłem kasku z MIPS, ale to nie znaczy, że nie widziałem takiego, nie przymierzałem, nie jeździłem w nim, itd. Teraz oglądam Oakley Aro3 Mips i widzę tą nic nie ważącą wkładkę.
-
System MIPS jest ciągle modyfikowany i nawet obecnie tych wersji jest całkiem sporo. W zależności od przeznaczenia i pozycjonowania cenowego kasku są to Air Node, Essential Core, Elevate Core, Evolve Core, Integra Split, Integra Fuse, Integra TX i Spherical opracowany we współpracy z Bell i Giro. Zawsze żółta naklejka informuje, że w środku najczęściej znajduje się dodatkowy żółty kawałek plastiku, a my cieszymy się posiadaniem bezpieczniejszego systemu i nawet nie wspominamy o posiadanej wersji, bo przeważnie nic o niej nie wiemy, a to kluczowy element ustalający cenę kasku. Natomiast po przejęciu w 2019r. przez MIPS konkurencyjnej kanadyjskiej firmy Fluid Inside Rotational Impact wszelki słuch o zakupionej technologii zaginął. Wydano kasę żeby zlikwidować konkurencję? Czy też będzie to wykorzystane w przyszłych modyfikacjach MIPS? Całe szczęście, że istnieje jeszcze kilka niezależnych systemów bezpieczeństwa uwzględniających ruch obrotowy głowy z kaskiem w kontakcie z przeszkodą. W kaskach Treka i Bontragera jest WaveCel, w kaskach Lazera autorski system KinetiCore, mało efektywny i podobny do MIPS system Spin w kaskach POC, a także KOROYD stosowany w kaskach Endura i Ekoi. No cóż. System MIPS miał z założenia zmniejszać negatywne skutki posiadania kasku na głowie i niewiele dobrego z tego wyszło. Zwiększa ciężar i rozmiar kasku, a przy chęci zachowania takiego samego rozmiaru zmniejsza grubość warstwy tłumiącej uderzenie. Każdy dodatkowy gram to obciążenie i przeciążenia dla karku. MIPS to również problemy z wentylacją. Testy zainteresowanych pokazują zalety. Natomiast naprawdę niezależne testy uwzględniające właściwości skóry ludzkiej, czyli w obecności biofidelicznej warstwy skóry na głowie pokazują zupełnie inne wyniki. „Wyniki pokazały, że w przypadku obecności biofidelicznej warstwy skóry głowy nie ma statystycznej różnicy między modelami kasków z technologią antyrotacyjną i bez niej pod względem przyspieszenia rotacyjnego, prędkości, rotacji względnej, czasu trwania uderzenia i ryzyka urazu”
-
Ciekawi mnie, dlaczego z uporem maniaka na większości forów rowerowych polecane są przede wszystkim kaski z systemem MIPS? Wiem, że marketing i reklama potrafią dokonać cudu i wpływać w nieracjonalny sposób na decyzje podejmowane przez nasz mózg. Są również inne technologie bezpieczeństwa, jak choćby WaveCel proponowany przez Treka i podobno zmniejszający ryzyko obrażeń mózgu aż 26 - krotnie przy upadku, w stosunku do systemu MIPS. Co prawda Trek musiał wycofać się po wyroku sądu z tej wyliczonej zwiększonej wielokrotności bezpieczeństwa ze względu na niemożliwość precyzyjnego wyliczenia tej krotności. Natomiast szwedzki MIPS stosując swoje błędne metody pomiarowe nadal sprzedaje patenty firmom produkującym kaski, a już dawno Fundacja Snella podważyła przydatność tego systemu bezpieczeństwa w kaskach rowerowych. Oczywiście MIPS najczęściej nie przeszkadza i wydatek kilkudziesięciu PLN więcej dla złudnego poczucia bezpieczeństwa to żadna kwota. Forumrowerowe Najlepszym i najwydajniejszym systemem MIPS jest nasza skóra na głowie, a także ochraniające ją włosy. Sam osobiście nigdy nie kupiłem kasku z MIPS_em. Miałem upadki, przewrotki, poślizgi i nadal żyję, a może mój mózg coś nie tak funkcjonuje, skoro kwestionuję przydatność tak wiekopomnego wynalazku jak MIPS. Podyskutujemy?
-
Masz rację. Jeszcze na początku czerwca kupowałem dętki TPU na AliExpress po kilkanaście PLN, ale były wtedy spore obniżki cen i dodatkowe promocje za wyższe kwoty zakupów. Teraz doszły jeszcze unijne cła i pojedynczych akcesoriów i części nie warto z Chin sprowadzać. Taka polityka i większego wpływu na nią nie mamy. Sezon rowerowy w pełni, więc na niższe ceny u Chińczyków też musimy trochę poczekać. Mam dętki TPU w kilku rowerach. Ostatnio zainstalowałem CYDY TPU w roweruch dla wnuczki. Zacząłem wymieniać butylowe dętki na TPU już w sezonie 2023 i nie widzę powodów, żeby wracać do gumowych wersji. Osobiście jeżdżę rowerem MTB na kołach bezdętkowych. Miał opony bezdętkowe założone fabrycznie i to jest na razie najdoskonalsza opcja na bezdroża, szutry i leśne drogi. Jednak wożę w narzędziowym bidonie 2x dętkę TPU, tubeless MTB zestaw naprawczy, łatki i podstawowe narzędzia. W poprzednim sezonie tak niefortunnie przebiłem tylną oponę, że mleko wyciekło jak z sikawki strażackiej i na dętce TPU Cyclami dojechałem do domu. Sezon zakończyłem na TPU i nie byłem z tego zadowolony. Nie byłem również zadowolony z poprzednich dętek butylowych w rowerach. Zawsze w sezonie musiałem kilkukrotnie wymieniać przebite dętki i napiszę szczerze, że to nie jest wina dętki. To wyłącznie wina terenu, po którym się poruszamy i opony. Prawdą jest, że przebita dętka TPU pozwala najczęściej dokończyć wycieczkę i widzimy brak powietrza dopiero za kilka godzin, albo na drugi dzień rano. Przebita butylowa dętka już po kilku kilometrach nie nadaje się do dalszej jazdy i trzeba ją załatać, albo wymienić. Najpewniejszy jest system bezdętkowy. Naliczyłem czasami po powrocie z wyprawy 5-6 przebić jednej tylko opony i jedyną oznaką były niewielkie plamki wydobywającego się "mleka", które "załatało" otwór, a ciśnienie w kole było nadal w normie. Dla mnie dętki TPU mają więcej zalet niż wad. Są trzykrotnie lżejsze od odpowiedników butylowych, zajmują również trzykrotnie mniej miejsca w bagażu i zaklejenie łatką przebicia jest bardzo proste. Na wentyle zwracam mniejszą uwagę, chociaż najczęściej wybierałem dętki Cyclami (zielone) i Think Rider (pomarańczowe), które mają metalowe wentyle, ale Gustavo (niebieskie lub fioletowe), czy NPY (różowe) i CYDY (fioletowe) dobrze się pompują, a są z plastykowymi wentylami. Pompkę zabieram z wężykiem. Przez te kilka lat najczęściej wymieniałem dętki butylowe na TPU kolegom w trasie, bo to tacy dziadkowie jak ja, ale nie zabierają ze sobą dętek i narzędzi, gdyż dla większości z nich jakikolwiek serwis, to czarna magia. Jeszcze jedna zaleta dętek TPU. Są kompatybilne z otworami Schrader w felgach, gdyż do większości z nich są dołączone reduktory-adaptery Presta - Schrader.
-
Po 3 tygodniach nieobecności wnuczka ponownie przyjechała do dziadków i od razu chciała pojeździć „nowym” rowerem. Tym razem wypadło na fioletowo-biały Dakar. Podniosłem wcześniej siodełko o ok. 1cm, ale zapytałem, czy tak będzie dobrze? Po pierwszym okrążeniu podwórka uzyskałem potwierdzającą odpowiedź. Z siodełka dostaje palcami stóp do ziemi. Teraz sztyca jest wysunięta już o ponad 5cm i widzę, że umiejętności wnuczki rosną. Jeździ pewnie i chce to robić szybko, ale moim zdaniem wykonuje zbyt ostre i ciasne zakręty. Zwracam jej na to uwagę, jednak na niewiele się to zdaje. Nie wiem jakim cudem nie wpadła jeszcze w boczny poślizg. W 2 dni przejechała kilkanaście km i na razie się nie znudziła. Największym zaskoczeniem był podjazd pod długą (ok. 300m) górkę z parku. Babcia na takim podjeździe rower prowadzi, a ten mały mikrus wjechał na drugim biegu bez żadnej zadyszki. Czy te opony Schwalbe Rocket Ron trzymają ponadprzeciętnie nawet na betonowej kostce chodnika? Z ciekawości zmierzyłem szerokość opony. Ma tylko 49mm, a nie deklarowane 54mm. Dużo brakuje. Czym to jest spowodowane? Felga Meridy ma szerokość od wewnątrz 20mm, a wymiar zewnętrzny 26mm. Rama i widelec zmieszczą spokojnie jeszcze grubsze i wyższe opony. Jest zapas na wysokości ok. 20mm, a wolna przestrzeń na szerokości to ok. 15mm z każdej strony. Ciśnienia w kołach jest tylko ok. 1 bara, co dla takiego mikrusa i tak za dużo, ale może dlatego rozmiar opony na szerokość jest mniejszy?
-
Rowery dla dorosłych z nazwą MATTS były produkowane przez Meridę już od 1995r., ale modele juniorskie ukazały się w katalogach dopiero na rok 2015 zastępując wcześniejsze modele Dakar 624. Na jednym z poprzednich zdjęć na dole ramy przy suporcie jest nalepka Meridy z numerem ISO 2210 : 2014 i oznaczeniem materiału, z którego wykonano ramę. Jest to stop AL6061. Sądzę, że dopiero od uzyskania tego certyfikatu ISO rozpoczął się okres rowerków juniorskich z nazwą MATTS. W sieci są dostępne katalogi Meridy, czy BIKEWORLD.pl i od dawna korzystam z informacji katalogowych, bo podpowiedzi wyszukiwarki w trybie Al nie są wiarygodne. Niemniej dziękuję za sprostowanie. Moja wypowiedź była mało precyzyjna. Przy okazji wspomnę jeszcze o dętkach TPU. W felgach obydwu rowerów są większe otwory pod wentyl Schrader, a dętki TPU 24” jakie znalazłem miały cieńszy system Presta. Jednak w kompletach CYDY TPU są dołączone adaptery-redukcje do montażu i nie trzeba już szukać innych rozwiązań. Oddzielnie takie redukcje są również dostępne.
-
W takim razie napiszę jeszcze o różnicach pomiędzy modelami Matts J.24 i Dakar 624. Seria Matts ma specjalne znaczenie i już sama nazwa to skrót od dopracowanej technologii spawania ram aluminiowych elektrodą wolframową w osłonie czystego argonu (MERIDA Aluminium TIG-welding Technology System). Tajwańska MERIDA osiągnęła sukces dzięki produkcji ram rowerowych dla markowych producentów rowerów. Jest obecnie również współwłaścicielem Specjalized i jej ramy są w większości rowerów amerykańskiego potentata. MATTS jest nowszą i długowieczną serią produkowaną od kilkunastu lat, a Dakar 624 jest starszy i miał krótszą zaledwie kilkuletnią historię. Różnice w wieku rowerków widać gołym okiem na zastosowanym osprzęcie. Są inne manetki hamulców, inaczej zbudowane amortyzatory i suporty. Nawet przerzutka Shimano Tourney różni się wyglądem i wagą. Oczywiście ta starsza z modelu Dakar jest cięższa i solidniejsza, ale i tak zostały obie wymienione na Altusa. Dakar ma wkręcany suport klasyczny z wałkiem łożyskami i miseczkami. Jest w pełni rozbieralny i łatwy w serwisowaniu. Natomiast w Matts jest suport kompaktowy i łożyska maszynowe są zintegrowane w jedną całość z wałkiem na kwadrat. Tutaj do serwisu potrzebny jest specjalistyczny klucz do suportów. Najbardziej wzrokowo różni się widelec z amortyzatorem, ale obydwa rozwiązania są dobre. Model Dakar nie ma regulacji tłumienia i zastosowane są dwie sprężyny na zewnątrz górnych goleni, przykryte pełnymi i długimi uszczelkami kurzowymi. Można podnieść do góry harmonijkowe uszczelki w celu wyczyszczenia i nasmarowania całości. W Matts natomiast jest typowa konstrukcja ze sprężyną w środku goleni i możliwością regulacji tłumienia pokrętłem na górze. Na uwagę zasługuje jednak uszczelka kurzowa na goleniach. Posiada sprężynę (simmering) uszczelniającą obwód gumowej obejmy goleni. Łatwo podnieść całość do góry, wyczyścić i nasmarować.
-
Bardzo ładnie to ująłeś. Rzeczywiście miałem frajdę i uczyłem się. Moja wiedza o rowerach dziecięcych była niewielka i naiwnie sądziłem, że producenci dla dzieci oferują podzespoły lżejsze. Już w okresie planowania zakupu i zbierania informacji zauważyłem brak parametru „waga” w specyfikacjach technicznych i opisach handlowych sklepów z rowerami. Drukują dane o manetkach, chwytach, łańcuchu, mostku, ale podania wagi boją się jak diabeł święconej wody. Są oczywiście firmy, które podają wagę produkowanych rowerków dziecięcych. Najlżejsze Trek Wahoo 24, KUbikes 24S, Woom 5 Explore ważą poniżej 10kg, ale to wszystko bez żadnych gadżetów typu dzwonek, stopka, światełka odblaskowe i nawet bez pedałów. Na dodatek to rowery sztywne, którym brak przedniej amortyzacji, a sprzedawane są jako MTB i nie są to rowery małe. Dla mojej wnuczki niektóre są za duże. KUbikes 24S ma przekrok 56cm, gdy nie może być wyższy niż 55cm. Woom-5 najniżej umieszczone siodełko ma na wysokości 67cm , a ja potrzebowałem 64cm. Trek Wahoo 24 Trail nie waży katalogowych 10kg, a 10,94kg, gdyż tak go pomierzono w testach, a jego rama jest masywna i ciężka. Wykonana w najprostszej technologii Alpha Silver Aluminium. Znalazłem pasujące rozmiarem ramy w firmie Kellys, Author, Merida. Merida w modelu Dakar 624 była bezkonkurencyjna. Długość rury podsiodłowej zaledwie 267mm, czyli 10,5”, siodełko można obniżyć nawet do 60cm, a przekrok dzięki skosie rury górnej też nie stanowił żadnego problemu. Jedynie ta waga 13,5kg zniechęcała do zakupu. Przynajmniej tego nie ukrywali i w specyfikacji technicznej zauważyłem stalowe elementy, więc łatwo można taki rowerek odchudzić. Dalej już wiecie. Kupiłem tanio i sprawdziłem, czy wnuczka da radę tym jeździć. Pojechała bez trudu i dopiero wtedy postanowiłem odchudzić Dakara i kupić jeszcze jeden model Meridy Matts. Zostało mi teraz dużo "złomu", a zapomniałem jeszcze o pedałach i zabrakło ich na zdjęciu.
-
Dzisiaj będzie o kosztach modernizacji obydwu modeli Meridy. Różnice w wydatkach na Dakar 624 i Matts J.24 niewiele się różnią. Podstawowe i najcięższe elementy gumowe i stalowe do wymiany są takie same. Zakupów opon dokonałem w sklepie CentrumRowerowe.pl, a przerzutek Shimano Altus w CycloSport. Pozostały szpej kupiłem na AliExpress. Niektóre części można byłoby zostawić i ich wymiana była zupełnie niepotrzebna, gdyż praktycznie nie nosiły śladów zużycia, a zysk wagowy był niewielki, albo żaden. Tak było z manetką przerzutek Revoshift, zaciskami sztycy, mostkami, pierścieniami dystansowymi, a nawet przerzutkami Shimano Tourney. Skorzystałem z promocji i rabatów kuponowych, a i tak wyszła całkiem spora kwota. Jednak te elementy poniżej pozycji 10 nie mają większego wpływu na całość. Jest to kwota 1397,20 zł. Razem z ceną zakupu rowerków wychodzi prawie 2000 zł za dwa. Co możemy kupić za taką kwotę? No cóż, każdy powinien odpowiedzieć sobie sam. Według mnie nie wystarczy w tej chwili nawet na jedną nową Meridę Matts J.24 z amortyzatorem i byłby to nadal rower o wadze prawie 13kg, a z dodatkami w postaci stopki, światełek odblaskowych i dzwonka waga przekroczy to katalogowe 13kg. Odchudzona fabrycznie Merida Matts J.24+ to brak przedniej amortyzacji, czyli lekki sztywny widelec aluminiowy i cięższe hamulce tarczowe + kaseta 8 blatowa i przerzutka Altus, a waga 10,6kg, czyli tyle co zmodyfikowany Dakar 624 i więcej niż zmodyfikowany Matts J.24. Gdybym wyrzucił amortyzowany przedni widelec i wstawił sztywny aluminiowy, to zmodyfikowany Matts J.24 osiągnąłby wagę 9kg. Kolejność od tych najważniejszych. Opony zwijane Schwalbe Rocket Ron 4 szt. – 389,96zł Korby aluminiowe 2 zestawy – 116,84zł Kierownice karbonowe 2 szt. – 148,01zł Sztyce karbonowe 2 szt. – 89,98zł Siodełka karbonowe ElitaOne 2 szt. – 166,38zł Pedały West Biking 2 pary - 38,98zł Dętka CYDY TPU 24X1,95-2,5 4 szt. – 63,71zł Chwyty kierownicy (gripy) 2 komplety - 18,60zł te są piankowe i miękkie, a na dodatek 2 x lżejsze od gumowych. Przy gumowych pocą mi się dłonie i to pierwszy element, który wymieniam w każdym swoim rowerze. Dla dziecka wybrałem trochę cieńsze RISK. Nóżka aluminiowa 1szt. – 19,13zł – brakujący element wyposażenia Przerzutki Shimano Altus 2 szt. – 115,00zł – niewielki zysk wagowy, ale z możliwością obsługi szerszego zakresu i ilości zębatek kasety. Zysk kosmetyczny i prestiżowy. Łańcuch KMC X8 Silver – 39,86zł – normalna wymiana serwisowa Manetki hamulców – 1 para (prawy i lewy) 15,90zł – kosmetyka, bez znaczenia dla użytkownika Pierścienie dystansowe kierownicy aluminiowe ZTTO – niebieskie i fioletowe – 26,03zł – kosmetyka bez znaczenia dla wagi Mostki kierownicy (krótkie) fioletowy i niebieski – 50,49zł Manetka przerzutki MicroSHIFT 1 szt. – 27,00zł – do sprawdzenia czy lepszy będzie system dźwigni, czy obrotowa manetka w Shimano Revoshift Kolorowe redukcje pod mostek kierownicy 4 kolory – 30zł Zaciski sztycy z zaciskiem śrubka i kluczyk – 2 szt. – 16,34zł – wymiana tych oryginalnych z dźwignią mimośrodową – nowe zaciski są mniejsze, lżejsze i można precyzyjnie dokręcić z odpowiednią siłą w Nm Suport XRTC Square-Taper 68mm/118 – 24,99zł - niepotrzebny, nie został założony. Dakar miał dobre łożyska kulkowe w wiankach, zysk wagowy żaden, wymieniłem jedynie smary.
-
Czas kończyć. Już cytuję sam siebie. Korby są jeszcze troszkę za długie, ale tragedii nie ma i świetnie wnuczce idzie kręcenie pedałami. Wystarczyłoby podnieść nieco siodełko i wszystko wróci do normy, ale na to przyjdzie czas. Sięgnąłem do archiwum fotek z różnych "imprez". Były już publikowane w internecie i trochę dziwię się tej przesadnej ostrożności z tym wizerunkiem dziecka. Nasz Donald Tusk chwali się zdjęciami wnuczek, które uczy jeździć na czterokołowym rowerku i hulajnodze. Ewa Kopacz zabiera wnuczkę do fotelika na przejażdżkę rowerową i nic się nie dzieje. W internecie są miliony zdjęć dzieci, które wstawiają sami rodzice. Moje to są zwykłe bezimienne fotki pokazujące bardziej lub mniej prawidłową postawę dziecka na rowerze, ugięcie rąk, układ dłoni na chwytach, czy ciekawe miny wyrażające zaangażowanie dziecka i wysiłek wkładany w jazdę. Są też te spokojne spojrzenia na fotografującego dziadka i wtedy widzę, że ta jazda sprawia jej przyjemność i czuje się na rowerze bezpiecznie. Łatwiej pokazać to na jednej fotografii, niż opisywać tysiącem słów. Dzieci jednak wolą dotykać ziemi palcami siedząc na siodełku i wygląda to trochę dziwnie, ale najważniejsze żeby jeździły. Poniżej to trochę starsza dziewczynka, ale pokonała ponad 40km trasę w stylu, którego można tylko pozazdrościć..
-
Na razie jest dobrze. W sobotę wnuczka przejechała ponad 5km i to po nieutwardzonych drogach. Już docenia duże koła i amortyzację przedniego widelca. Po pierwszych przejazdach poczuła się tak pewnie, że musiałem ją troszkę temperować i zalecać ostrożność. Wchodziła w zakręty z dużą prędkością i bałem się o poślizg opon na łukach z kostki chodnikowej i zjazdów na trawę. Jednak manewry pomiędzy drzewkami były pewne i trzymała palce na hamulcu. W czasie jazdy polną drogą powiedziała mi, że tak daleko to jeszcze nigdy rowerem nie jeździła i po drodze rozglądała się po okolicy. Interesowały ją bociany i chciała zobaczyć jak łapią żaby. Później miała chęć pogłaskać pasące się krówki i oczywiście na końcu tej polnej drogi trzeba było obowiązkowo wyjechać na asfalt, bo przed wyjazdem babcia wyraźnie tego zabroniła. Oczywiście ta asfaltowa droga to taka, gdzie na mechaniczny pojazd trzeba byłoby czekać z godzinkę. Te moje zdjęcia dość wiernie oddają wielkość roweru i postać kierowcy. Są wykonywane obiektywem portretowym o ogniskowej 56mm, co przy wielkości matrycy bezlusterkowca APS-C daje ekwiwalent odwzorowania obiektywu 85mm. Nie ma więc efektu "zakrzywianej perspektywy". Zdjęcia trzeba było wykonywać z odległości co najmniej 5-10m i to daje prawidłowe odwzorowanie wielkości zarówno elementów pierwszoplanowych, jak i dalszych.
-
Szukałem właśnie takiego rozwiązania i ten „kosmiczny” wręcz sloping jest zaletą. Mamy obniżony przekrok i ułatwione wsiadanie i zsiadanie z roweru. To geometria ramy specjalnie zaprojektowana dla dziewczynki i Merida w tym przedziale cenowym jest wyjątkiem. Dla dziewcząt zmniejszyła parametry ramy do 10,5”, a dla chłopców pozostawiła 11”. Linia ramy jest przez to rzeczywiście trochę „złamana”, ale zwiększa to bezpieczeństwo w razie zsunięcia się dziecka z siodełka, gdyż górna rura ramy jest niżej i łatwiej dosięgnąć stopami ziemi w razie upadku. Merida Dakar 624 w tym wydaniu dla dziewcząt była pierwszym zakupionym rowerkiem, bo takie były priorytety i mógłbym dać za nią nawet 2 razy więcej. Gdybym nie znalazł tego modelu skończyłoby się pewnie na zakupie roweru z kołami 20”. Oczywiście mam świadomość, że rowerek jest trochę duży. Skróciłem odległość kierownicy od siodełka przez zmianę mostka z 60mm na 35mm i zastosowana kierownica karbonowa FSA K-Force Light jest również gięta o wartość nieznacznie większą niż stalowy oryginał. Może nie widać tego na fotce, gdyż ramiona kierownicy to delikatne łuki zaczynające się kilka cm od mocowania mostka i bez wyraźnych załamań, ale na końcówkach będzie ze 4 cm różnicy. W każdym bądź razie wnuczka nie narzeka na pozycję w obydwu rowerach i radzi sobie całkiem nieźle. Jednak nie lubi siodełka z piankowym wypełnieniem. Teraz to ona będzie decydowała co jeszcze zmienić i już widzę potrzebę zakupu kolejnej przerzutki dźwigniowej. Tej Revoshift od Shimano nie umie przekręcić, a z MicroSHIFT radzi sobie. Dziadek oklejał Matts’a nie będzie, ale bardziej wygiętą kierownicę w razie potrzeby z pewnością kupi. W sobotę na wycieczkę wybrała niebieskiego. Na nim czuje się wyjątkowo pewnie. Zrobiła sobie przed wycieczką slalom między drzewkami po niekoszonych chaszczach i górkach. Czy u Was też tak wyglądają trawniki?
-
Na razie niech oswaja się z rowerkiem na niższej pozycji siodełka. Widzę dzieciaki na rowerach z tak ustawionym siodełkiem, że prawie kolanem dotykają brody i jakoś im to nie przeszkadza. Długość korby w modelu Dakar wynosi tylko (albo aż) 140mm i to znacząca zmiana na lepsze dla dziecka w porównaniu ze 160mm korbą w oryginale. Nie jestem jakimś rowerowym guru, ale ogarniam rowerową technikę na co najmniej dostatecznym poziomie. Moi koledzy od rowerowych wyjazdów w większości nie potrafią wymienić przebitej dętki na trasie, a pokonują 6-9k kilometrów rocznie. Ja pod tym względem plasuję się gdzieś pośrodku, chociaż w 2025 roku zacząłem liczyć i przejechałem po naszych podlaskich i mazurskich szlakach ponad 5k km. Tworzymy taką nieformalną emerycką grupę pod nazwą Team 4 Grajewo. Czasami wrzucam fotki z trasy i jej przebieg udostępniam w formie pliku GPX w aplikacji Komoot. Przykładowe linki: https://www.komoot.com/pl-pl/tour/2896179633 i jeszcze jeden: https://www.komoot.com/pl-pl/tour/2576484337 i kolejny: https://www.komoot.com/pl-pl/tour/2563296691 Natomiast kolega preferuje zamieszczanie wiadomości w mediach lokalnych. Będę zadowolony jeżeli moja wnuczka w tym roku na wyjazdach do dziadków pokona chociaż kilkadziesiąt kilometrów na rowerze, a odchudzenie standardowego roweru sprawiło mi dodatkową przyjemność. Wątek ten zainicjowałem również dlatego, że opinie o braku przydatności amortyzatora sprężynowego w rowerku dziecięcym są w przypadku Meridy w większości wyssane z palca. Amortyzator pracuje nawet przy niewielkim obciążeniu. Wystarczy gwałtownie zahamować przednie koło prowadząc pusty rowerek i już widać efekt. Założyłem opony o profilu 2,1” i to dodatkowo zwiększa komfort jazdy po nierównych leśnych ścieżkach poprzeplatanych wystającymi korzeniami. Na Podlasiu i Mazurach takich dróg jest najwięcej. W sumie to dobrze, bo nie lubię zurbanizowanych śmierdzących asfaltem ścieżek.
-
Białe i czarne gripy mam. Na razie jeździła rowerami z takim ustawieniem sztycy, żeby z siodełka dostać stopami do ziemi. Wtedy były jeszcze w modelu Dakar oryginalne gripy i mostek kierownicy. Teraz wymieniłem na krótszy, więc kierownica o te kilka centymetrów jest bliżej. Zobaczymy doświadczalnie jak jutro wnuczka zawita u dziadków. Muszę dostosować się do żądań dziecka i jej subiektywnego odczucia wygody. Takie regulacje trwają zaledwie chwilkę. Namawiać ją do podniesienia siodełka? Jedna z fotek przedstawia mostek oryginalny i taki jak w modelu Matts. Ten fioletowy w Dakar jest odrobinę solidniejszy i również zdecydowanie krótszy. Na fotce w modelu Matts jest właśnie taki, tylko w czarnym kolorze, ale to już historia.
