Skocz do zawartości

SanchoPancha

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    181
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez SanchoPancha

  1. Na pierwszym miejscu jego listy życzeń było USB-C i na 100% te USB-C dostanie.
  2. Polecam podwieszaną lampkę Rockbros RHL1500D - kawał dobrego sprzętu, z solidnym i trwałym mocowaniem GoPro. A jak trzeba to starczy tania przejściówka GoPro -> Garmin i pasuje do mocowania Garmin. Wtedy mniej pewne, ale łatwiej zapiąć/zdjąć. Mimo iż posiadam także iGPSPORT VS1200, to nie wiem czy warto dopłacać do lampek inteligentnych. Przynajmniej jeśli chodzi o lampki przednie. Jedyna korzyść VS1200 jak dla mnie, to to, że mam procentowy wskaźnik baterii w liczniku. A tak to łączność Bluetooth w zasadzie mi zbędna. A co do tylnej lampki, to polecam KS-SF33R z pilotem. Ma czujnik hamowania i świetnie sprawdzający się alarm.
  3. Albo kupić kolejne urządzenia. Albo znaleźć urządzenie, co do którego wiadomo, że jest "na pewno dobre" i użyć go jako punktu odniesienia. Ja nie mierzyłem podjazdów, więc tutaj nie odpowiem. Używam tylko nawigacji, lamp, radaru, ew. rejestrowania trasy/śladu. Nic więcej mnie nie interesuje.
  4. A potem kolejna wymiana, bo jedne problemy zamienisz na inne, jeszcze poważniejsze. Czasy stabilnych garminów, działających ponad 10 lat (jak wspomniany przez ciebie eTrex 30), już minęły. Garmin to g....o dzisiaj. Poczytaj na ich własnych forach ile mają z tym szmelcem problemów. To jest istna tragi-komedia Losowe resety, zamulanie map do stopnia nieużywalności, gasnący losowo wyświetlacz (na Edge 1050), losowe rozłączanie się radarów. I wieczna walka suportem, który udaje, że nie wie o co chodzi, że "po raz pierwszy" mają taki przypadek. Poprawiają soft, psują, znowu poprawiają. Zaiście fajna zabawa, dla nieuleczalnych fanów marki. Nikt takich problemów nie na BiNavi. Przeszukaj opinie użytkowników gdzie chcesz, a nic podobnego do garminowskich problemów na tych urządzeniach nie znajdziesz. Bo prawda jest taka, że chinole są dziś dużo stabilniejsze, żeby nie wiem jak były przy tym prymitywne. Jeśli więc jeździsz po wgranym śladzie, to BiNavi jest dziś jednym z najlepszych możliwych wyborów. A te wszystkie wady, to i tak głównie kosmetyczne. Bo co z tego, że interfejs jest prymitywny albo mapy prymitywne ? W czym to przeszkadza jak jedziesz ? Sam sobie odpowiedz. Wypisałem wady, żeby było wiadomo. Ale jeżdżąc na MTB/e-MTB i planując trasy w: Locus, Komoot, OsmAnd, RideWithGPS, Mapy.com, Trailforks, Gaia GPS, CalTopo, BRouter, Mapy Google, GraphHopper - do wyboru do koloru sprawdza się to naprawdę dobrze. Starczy kupić tanią komórkę za 100-300 zł, wyłącznie do planowania, a jeździć na liczniku i nie ma nic lepszego. Serio, to gdybym miał dziś wymienić BiNavi to nie wiem na co.
  5. Trzy kolejne kwestie iGPSPORT w stosunku do Garmina Kwestia czysto kosmetyczna - wyznaczona trasa stanowi zbiór prostych odcinków, czyli kręta droga jest kanciasta (złożona z odcinków). Znowu, wygląda to prymitywnie jak się położy obok Garmina. Takie 8-bitowe Atari 😁 Kolejna kwestia kosmetyczna - w niektórych (bardzo nielicznych) miejscach jest błąd Nie wyświetla dróg, tylko są one zasłonięte jakby prostokątem. Ewidentny błąd rysowania map (wada w sofcie), która (jak podejrzewam) dotyczy też innych urządzeń tej firmy. Zgłosiłem, suport się ponoć tym zajmuje: Nie da się przesłać tras z telefonu do urządzenia, będąc offline (bez dostęp do Internetu). Ten sam problem mają inne nawigacje, w tym Wahoo i Karoo. Jeśli jesteśmy pod namiotem i chcemy zaplanować trasę w telefonie, a nie ma zasięgu sieci GSM/UMTS/LTE/5G, to nie da się takiej trasy przesłać do urządzenia. Tylko Garmin potrafi działać offline w 100%. iGPSPORT działa offline, jeśli trasy (lub punkty docelowe) prześlemy do urządzenia z wyprzedzeniem, kiedy jeszcze mamy Internet. Nie narzekam na wyznaczanie objazdów w BiNavi. Ale trzeba przyznać Garminowi jedną wyższość, o której już pisałem w pierwszym poscie. Przy wyznaczaniu objazdów, w Garminie możesz sobie zaznaczyć unikanie dróg gruntowych. Nie możesz tego zrobić w iGSPORT (i w Wahoo chyba też nie). Wiem, że to jest problem dla niektórych. Bo nie każdy chce wracać na trasę szutrami. Niektórzy chcą jechać ulicami i tylko ulicami, z twardą nawierzchnią
  6. Jak bym nie miał Oregona 700, też bym "nie zauważył". Ale uwierz mi, płynność Oregona jest ewidentnie lepsza niż BiNavi. Jak się założy oba na kierownicę, widać to wyraźnie. Nie zrozum mnie źle. Nie o to chodzi, że BiNavi jest zły, że nie da się jeździć czy coś w tym stylu. Po prostu te chinole są prymitywne, gdy się je położy obok Garmina (w moim przypadku Oregona). Tak jakbyś w latach 90-tych porównywał komputer Atari XL/XE do Amigi 500 (dla młodszych, wstawiłem linki z porównaniem). Mimo wszystkiego co napisałem, polecam BiNavi. Jako narzędzie działa stabilnie, wszędzie dojedziesz, radary (inne czujniki) też działają jak należy. To jak narzędzia do roweru, które niczym nie zachwycają, ale po prostu robią swoją robotę. Młotek też nie zachwyca zaawansowaniem technologicznym, ale gwoździe przybija.
  7. Postanowiłem się podzielić moimi wrażeniami na temat iGPSPORT BiNavi. Na BiNavi przesiadłem się z Oregona 700 firmy Garmin. Oregona mam nadal i raczej go nie sprzedam (stary ale jary). Oregon był dla mnie świetnym urządzeń. Świetnie prowadzi, świetnie przelicza, płynny, czytelny, dobre mapy. Miał jednak jedną wadę, która w nawigacji rowerowej czyniła go niepraktycznym. Jest to nawigacja turystyczna, która rozróżnia Trasy i Ślady. Jeśli zaplanujemy sobie trasę w Locus, OsmAnd lub Komoot, to jest ona tratowana jako Ślad. Po wgraniu do odbiornika taki Ślad to szlaczek, bez komunikatów nawigacyjnych. By mieć komunikaty trzeba zamienić Ślad na Trasę przy użyciu programu BaseCamp. Ma to może sens przy dłuższych podróżach, ale na codziennie dojazdy jest to extra robota i gra niewarta zachodu. Można też planować trasy w samym odbiorniku, Oregon robi to dobrze, ale nie tak dobrze jak ww. serwisy. Trasy są poprawne, ale nie świetne. Trzeba było więc poszukać czegoś innego, postanowiłem spróbować chińczyka. Częściowo z ciekawości i chęci spróbowania czegoś innego. No i wybrany przez mnie BiNavi działa jak trzeba. Trasę planuję w dowolnym serwisie, a potem plik GPX otwieram w aplikacji iGPSPORT Ride i wrzucam do BiNavi. Wszystko mega-prosto, prze bluetooth i bez kombinowania. BiNavi prowadzi po śladzie, komunikaty są. W razie zboczenia z trasy, wylicza objazd i pokazuje czerwone strzałeczki powrotu. Sam też potrafi liczyć całe trasy od naszej pozycji do punktu wskazanego na mapie palcem, albo do punktu wcześniej zapisanego. Robi to jednak od kilku do nawet kilku-nastu razy wolniej niż Oregon. Na szczęście przeliczanie nie trwa aż tak długo jak liczenie całej trasy, bo liczy tylko fragment powrotu na trasę. Jak się ogólnie wrażenia z jazdy mają do Oregona. Ano zacofanie, zacofanie i jeszcze raz zacofanie. Oregon 700 to urządzenie z 2016 roku, BiNavi z 2025 roku. Logika podpowiada więc, że BiNavi powinien być dużo nowocześniejszy. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Oregon ma nieporównywalnie wprost ładniejsze i dokładniejsze mapy (zwłaszcza jak się wgra mapy alternatywne, jak TalkyToaster) Oregon odświeża mapy podczas jazdy 2x na sekundę, a BiNavi tylko 1x. W dodatku są momenty, że na BiNavi widać jak mapę przerysowuje (tzn. 2/3 jest już nowego widoku mapy , 1/3 starej). Na Oregonie idealna płynność. Czułość na ruch, a także czułość na skręt (kompas/magnetometr) nieporównywalnie lepsza w Oregonie niż w BiNavi. W Oregonie działa to jak masełko, kręcisz kierownicą, a mapa obraca się razem z nią - idealnie i płynnie. W BiNavi wyraźnie to klatkuje, a i kompas/mapa jest delikatnie przekrzywiona od rzeczywistego kierunku. Wymaga też częstszej rekalibracji niż Oregon. Przesuwanie, powiększanie map wyraźnie płynniejsze w Oregonie niż w BiNavi - żadnego porównania. I to pomimo, wyraźnie większej ilości detali map Oregona vs BiNavi. W Oregonie mogę wbić adres i jechać pod adres. Mogę też planować/edytować trasę w urządzeniu, ustalać punktu pośrednie, kategorie dróg (po których ma prowadzić), wskazać profil (kolarstwo górskie, rekreacyjne, drogowe, nawigacja piesza) W BiNavi ? Zapomnij. Co najwyżej prowadzenie do punku lub powrót na trasę i to na pałę, bez żadnych parametrów (zapomnij o kategoriach dróg). Czy warto więc kupić BiNavi ? Cóż. Mimo tego technologicznego zacofania o jakieś 20 lat w stosunku do Garmina (przynajmniej jeśli chodzi o oprogramowanie), jest to urządzenie, które robi to do czego zostało stworzone. To jakby samochód - bez wspomagania kierownicy, bez ABS, bez klimy, z twardymi siedzeniami, które nie ma wszystkiego czego można tylko nie mieć i jeżdżące max. 80 km/h. Z drugiej strony widzisz samochód, który bardzo mało pali, przejedzie 600 km na jednym tankowaniu, jest tani i działa 100% bezawaryjnie. Taki jest BiNavi. Robi co ma robić, przy zerowej ilości wodotrysków i udogodnień. Logika podpowiada, żeby pozbyć się Oregona 700 oraz BiNavi i połączyć 2 w jedno, w postaci Garmin Edge 1040. W teorii może tak, ale w praktyce skala błędów Edge na forum Garmina studzi mój zapał. Oregon 700, co by o nim nie powiedzieć, jest 100% bezawaryjny. Nie umiem sobie przypomnieć jakichś zwiech czy problemów. A mam w nim wgrane kilkanaście map, wliczając w to oryginalne TopoActive 2026.10, a nawet satelitarne BirdsEye. Nic się nigdy nie sypie, nie muli. Po prostu działa, działa i basta. To samo BiNavi. Mimo wszystkich wad, opisanych powyżej, działa 100% bezawaryjnie - bez zwiech. Niestety na rynku nie ma prawdziwie dobrego produktu. Co by nie wybrać, to czegoś brakuje albo coś jest skopane. Np w tańszych chinolach jest jeszcze gorzej, bo mulą tak, że potrafią informować o zakręcie, daleko po zakręcie. Wprost nie nadają się do szybkiej jazdy (powyżej 20 km/h). Trzeba więc wybierać rozwiązania najmniej złe przy danym sposobie użytkowania, bo 100% dobrych to za bardzo nie ma. W każdym coś..... nie tak.
  8. Fenix 7 Pro ma Garmin Elevate gen. 5
  9. @emski Myjkę będę musiał kupić z powodu braku aktualnie ogrodu (i węża ogrodowego). Kupiłem też GIST Stojak rowerowy uniwersalny Stabilus (2089-S). Bo mój rower nie ma stopki, więc stojak się przydaje. W trakcie mycia, czyszczenia, rower stoi pionowo. Natomiast co do łańcucha/kasety, to stosowałem MOMUM DART CLEANER 500 ml, a potem MOMUM 120ml PREMIUM WAX. Wosk jest dobry, bo nie łapie tak brudu jak smar. Ale co środków do czyszczenia, to czytałem, że wystarczy zwykła nafta uniwersalna antykorozyjna + pędzelek. Taniej to wychodzi niż te super-środki. Będę też musiał wypróbować ten Muc-Off Nano Tech Bike Cleaner. PS. Poprzednio miałem tani zwykły rower, o którego nie dbałem tak bardzo jak można tylko nie dbać. Więc nie miałem zbyt dużo doświadczenia z serwisem/czyszczeniem. Robiłem wszystko byle jak, byle jakoś jeździł. I jakoś jeździł przez kilkanaście lat, aż wywaliłem go na śmietnik. Ale teraz jeżdżę na rowerach e-MTB, których już mi szkoda, bo trochę kosztują i nie chciałbym ich załatwić na amen..... w krótkim czasie.
  10. Najstarszy sprzęt Garmina jaki mam, to eTrex 30 z 2011 - sztuk dwie. Do obu wgrałem oryginalne mapy TopoActive 2026.10, jak tylko wyszły. Zero problemów, zero zwiech, zero problemów z przewijaniem map, przeliczaniem tras, itp, itd. W innych turystycznych Garminach tak samo. No i teraz mamy Edge 1040 - ta sama firma, ci sami inżynierowie I niby rzekomo nie potrafią tego zrobić dobrze ? No serio ? Jak dla mnie śmierdzi to zaplanowanym postarzaniem, żeby zachęcić ludzi do przesiadki na Edge 1050. W myśl zasady: Jak marchewką się nie da, to kijem ich. W Edge 1050 oczywiście nie ma problemów z mapami takich jak rebooty czy powolne odświeżanie/przewijanie. No kto by pomyślał ? Jednak da się! Problem polega na tym, że jak wsparcie Edge 1050 się skończy to stawiam dolary przeciw orzeszkom ziemnym, że będzie tak samo jak dziś z Edge 1040. Znowu będą jakieś obiektywne, techniczne problemy i "nie będzie się dało" ich naprawić. Wniosek jest tylko taki. Tych urządzeń się już de facto nie kupuje, a tylko dzierżawi na max 3-4 lata (okres wsparcia). I żeby nie besztać Garmina, u chinoli już dawno jest tak samo. U innych też. Myślisz, że kupujesz urządzenie. Kupujesz to:
  11. Tak, piszemy o Garminie. Garmin przez 2 dekady stosował baterie AA w nawigacjach turystycznych. Wymieniało się je po od 6 do 25 godzinach używania, zależnie od urządzenia i baterii. Gdyby po takiej wymianie zdychały one po pierwszym kontakcie z wodą, to znaczy, że nie wytrzymałyby dłużej niż 1 dzień (słownie: jeden dzień) użytkowania. Bo po wymianie byłyby już nieszczelne. Jaką technologię miał Garmin, że wymieniając baterie regularnie (spod klapki), utrzymywały one szczelność przez 10 lat użytkowania ? Dla kolegi pytam. PS. "Monopol" Garmina nie ma tu nic do rzeczy. U Wahoo, Hammerhead, iGPSPORT, Magene - jest dokładnie to samo i dokładnie tak samo. Wszyscy robią dziś urządzenia de facto nienaprawialne. Czasy naprawialnych urządzeń minęły.
  12. @Charvel Ale ja to rozumiem. Zgadzamy się jednak w tym, że jest to problem sztuczny. Zgadzamy się też w tym, że walka z producentami nie będzie łatwa. Bo pewnie będą robić choćby celowo takie błędy, żeby udowodnić, że "się nie da". Ja tylko zwracam uwagę, że kiedyś jakoś nie mieli z tym problemu. Kiedyś "dało się", a teraz "nie da się".
  13. ^- to cytat z linka. Ta myjka z pewnej odległości, to ma naprawdę mega-słaby i do tego rozproszony prysk wody. Do tego zwykła woda, bez dodatków. Dlatego się zastanawiam czy to aż takie szkodliwe. Myłem parę razy, a raczej spłukałem tylko kurz z roweru. Bo w deszczu nie jeżdżę i dużo brudu nie ma. Ale jak coś to zrezygnuję i przejdę na wiaderko jak radzisz.
  14. Jak myjecie e-bika? Ciągle się zastanawiam nad myjką, którą stosuję. Większość mówi, że nie, ale z drugiej strony, z odległości i pod skosem, ciśnienie nie jest duże. To właściwie jakby deszcz (przykład tutaj). Silnik staram się omijać, czyszczę go później szmatką. No i łańcuch. Środek do czyszczenia czy lepiej nafta i pędzelek ? Ja ostatnio czyściłem naftą, a nakładam wosk do łańcuchów, który nie łapie tak brudu.
  15. @Charvel Przez jakieś 2 dekady robili urządzenia z wymiennymi bateriami AA. Nie, że serwis. Zdejmujesz klapkę i wymieniasz. Wszystkie były wodoszczelne i działały po 10-15 lat lekko. A jak odnowiłeś zniszczoną obudowę, to nawet dłużej Z resztą wymienne baterie kiedyś to była norma. Urządzenia z niewymiennymi bateriami po prostu nie istniały, bo nikt by ich nie kupił. Kiedyś takie coś (niewymienna bateria) uchodziłoby za oszustwo. Dziś producenci wytresowali pożytecznych konsumentów, że zrobienie urządzenia z wymienną baterią to jakiś rocket science. Nie no, nie da się. Unia Europejska widzi lipę, widzi planowane postarzanie, widzi stertę produkowanych elektrośmieci, itp, itd. I próbuje coś z tym zrobić. Że im się nie uda, bo kasa, bo pożytecznych .........., którzy uwierzyli w ten niedasizm jest więcej, to inna sprawa. Ale nie dorabiaj do tego ideologii, jakiejś technicznej konieczności. Bo ta techniczna niemożliwość, to tylko wersja do tresowania frajerów.
  16. Jedź do Brukseli, stań przed Komisją Europejską i w typowo polaczkowatym stylu jęęęęcz, jęęęęcz: to się źle skończy, to się nie da, urządzenia utracą szczelność, protokoły komunikacyjne nie będą działać. A ja tymczasem, pół roku temu wymieniłem baterię w mojej 10-cioletniej Montanie (od Garmina) na baterię od Cameron-Sino i śmieję się z forumowych pseudo-specjalistów. Zajęło mi to dokładnie 10 sekund - tylko zdjąć klapkę, wymienić i działa. A szczelność jest taka jak na filmiku. Nawet ekran dotykowy działa po zanurzeniu, sam to też testowałem. Ale spoko, nie będę wam psuł miłej atmosfery niedasizmu. Nieźle Was producenci wytresowali w tym niedasizmie.
  17. Jest mocno wyspecjalizowany. Ta chroni go przed potęgą Google, Apple i innych. Bo technologicznie, mega-techy by go wprost zmiażdżyły. Ale mega-techy tworzą ogólne systemy, a nie specjalistyczne. To jednak może się zmienić kiedyś. Gdyby np nastąpił przełom w technologii baterii, to outdoorowe telefony i zwykłe smartwatche, mogą zmieść potrzebę dedykowanych urządzeń. Już teraz nie brak malkontentów płaczących, że gdyby ten ich Apple Watch miał baterię na tydzień czasu, to pozbyliby się Garmina i jego ekosystemu. Bo technologicznie Garmin nie jest w stanie walczyć z Apple. Wygrywa swoją specjalizacją, a nie ogólną technologią. Teoretycznie tak. Ale ja mam wątpliwości czy firma z Finlandii, miała w ogóle szanse walczyć z mega-techami z Wall Street. Tam jest większy kapitał, inne regulacje, większy rynek. Natomiast w meritum mojego komentarza chodziło mi coś innego. Jest taki moment, że pewien system (dobry kiedyś) nie nadaje się już do dalszego rozwoju. Symbian był projektowany do telefonów z 64 MB i radził tam sobie dobrze. Ale przez to, że był projektowany do słabych sprzętów (z małą ilością pamięci i słabymi prockami), ciężko pisało się na niego oprogramowanie. To co było więc w przeszłości jego zaletą, stało się wadą i ciężarem, gdy standardem stały się urządzenia z 512 MB, 1 GB i potem coraz więcej. Nagle się okazało, że oszczędne zarządzanie pamięcią nie już ma sensu. Ale za to obciąża programistów niepotrzebnymi kwestiami technicznymi, spowalniając czas tworzenia przez nich oprogramowania. To musiało umrzeć, bo nie miało racji bytu w nowych czasach. Przełomy technologiczne często zmiatają z szachownicy stare rozwiązania. Tak było, jest i będzie.
  18. Z tymi programistami jest coraz gorzej. Nawet chinole, cokolwiek złego by o nich nie powiedzieć, nie mają takich problemów jak random rebooty. To wygląda tak jakby im się stary system przeżył i wymagał gruntownej przebudowy, ale wtedy stracili by to co już osiągnęli. Trochę jak Nokia próbująca unowocześnić Symbiana, albo BlackBerry które próbowało unowocześnić swój system. Nagle się okazało, że tych systemów (dobrych kiedyś) nie dało się już dłużej rozwijać by sprostały nowym wymaganiom. Bo one były projektowane w innych realiach. Trzeba było zacząć od nowa, żeby pozbyć się przestarzałego i trudnego w rozwoju balastu. No ale zacząć od nowa się na rynku tak łatwo nie da, bo to wymaga czasu, którego nie ma. Wcale mnie nie zdziwi, jeśli któregoś dnia to wszystko rąbnie. Jeszcze do tego przychodzą nowe pokolenia programistów, którzy nie rozumieją decyzji podejmowanych wcześniej. To jest problem w każdym większym projekcie, rozwijanym od dziesiątek lat.
  19. Wróć do swojego ajti, jeśli tak te proszki nazywacie. To nie to forum. Spoko, koledze powyżej oryginalny Garmin też za długo nie wytrzymał. Ale rozumiem, że Garmin to syfiasta firma (zgodnie z twoim komentarzem). Zawsze tak było. Kupno dobrych baterii nie było łatwe i trzeba było za takie baterie dobrze zapłacić. Rynek zalany jest i był badziewiem za 50 zł. Ale tu nie o to chodzi. Lepiej mieć wymienną baterię niż od razu wywalić urządzenie. BTW: Niedawno gadałem z użytkownikiem Karoo 3 - stłukł ekran i też kosz na śmieci. Wg serwisu, nienaprawialny, bo nie mogą zagwarantować szczelności po wymianie. Wiem, że to nie bateria, ale chodzi o zasadę. Produkuje (i klei) się te urządzenia tak, żeby były jednorazowe by design. Kupujesz te urządzenia jak frytki czy proszek do prania. Zjesz/zużyjesz i nie ma. Proponuję w ogóle zrezygnować z portu ładowania. Ja się wyczerpie, to trzeba wymienić urządzenie. Będzie jeszcze bardziej logiczne i jeszcze bardziej wodoszczelne (bo brak portu, gdzie może dostać się wilgoć)
  20. Za to u ciebie w ogóle bieda chyba z czym innym. Pierwsze z brzegu z Google "Outdoorowe smartfony" po 30 sekundach szukania. Z czym ty masz jakiś problem człowieku ? Odstawiłeś jakieś prochy czy uprawiasz trolling ? Outdoorowy smartfon to utarty slang i każdy wie co to znaczy, każdy wie o co chodzi. Chyba, że ktoś jest upośledzony w rozwoju i nawet Google go przerasta. Ale na to już wtedy nic nie poradzę. Kursu korzystania z Google nie będę prowadził.
  21. Nie widziałem porównań Edge 1040 vs Edge 1050 w słońcu, przy różnych poziomach podświetlenia. Jak to wygląda i jaki to ma wpływ na zużycie baterii. Chętnie zobaczę takie porównania. Ktoś mógłby wkleić szczegółową recenzję. Jeśli jest jak piszesz, to zmienię zdanie. Mimo, iż tak szczerze, to ja nie narzekam specjalnie na widoczność, w prawie żadnym liczniku Po prostu poziom jest dla mnie wystarczający w większości z nich. Co do Edge 1060 to na pewno będzie lepszy z jednego powodu. W reszcie będą tam śrubki zamiast kleju, więc jak będzie jakikolwiek problem z baterią, po prostu kupi się nową. Nie będzie trzeba się przejmować, można będzie baterię dojechać na amen. Rynek baterii firm trzecich (Cameron Sino, Newpower99) rozkwitnie bowiem szybko.
  22. Tak jedynie na marginesie. Skąd wiesz, że za 50, 100 lat, USA będą jeszcze naszym sojusznikiem ? A może wezmą Grenlandię, nałożą cła i upokarzające warunki handlu ? A ty nie będziesz mógł nic zrobić, bo będziesz na ich smyczy. W dłuższej perspektywie świat może się jeszcze 3x do góry nogami wywrócić. Każde uzależnienie się, od kogokolwiek, może się kiedyś obrócić przeciw tobie. Nie dziś, nie jutro. Ale w dłuższej perspektywie to już 100% możliwe.
  23. Zgadzam się, dyskusja o prywatności jest tutaj idiotyczna. Ale ja tej dyskusji nie rozpoczynałem. Twierdzę tylko, że jeśli licznik będzie zmieniał się w smartfona, to sens jego zakupu za 2 może 3 iteracje, może być już żaden. I w tym stwierdzeniu nie ma nic o prywatności. W pewnym momencie może okazać się, że zamiast kupować licznik pół-smartfon z jedną apką, będzie lepiej kupić smartfon outdoorowy z wieloma apkami. Tak się już stało w nawigacjach samochodowych. A ostatnio w turystycznych, gdzie nawet najbardziej twardogłowi zauważają, że dedykowane urządzenie, nie ma już żadnego sensu ani żadnych przewag. Rowerowe mogą podzielić ten los. Prędzej bowiem Android zniweluje dystans (sprzętowy) do Garmina, niż Garmin zniweluje dystans (programowy) do Androida. Żadna firma nie jest w stanie konkurować z całym sklepem z aplikacjami na dłuższą metę. To się jeszcze nigdy nikomu nie udało. To jakbyś chciał konkurować nie z jedną firmą, ale z całym światem jednocześnie. Jakbyś twierdził, że twoja aplikacja jest (i zawsze będzie) lepsza niż wszystkie pozostałe aplikacje razem wzięte. I to zarówno te obecne, jak i przyszłe które powstaną.
  24. @Eathan Jakbyś coś poczytał to byś wiedział, że jest dokładnie odwrotnie. I to jest oczywisty fakt z którym branży hackerskiej nikt nawet nie polemizuje Najgorszym szpiegiem jest twój własny kraj, potem jego najbliżsi sojusznicy, a na końcu kraj który z twoim krajem nie utrzymuje żadnej współpracy. Gdyby w przypadkach, które podałem powyżej, ludzie byli szpiegowani przez Chiny, to nie zapukałaby im do domu Policja. Nie dlatego, że Chiny są dobre, ale dlatego że są daleko i nie przekazali by danych amerykańskim władzom. Ani nawet by się nie przyznali, że w ogóle jakieś dane mają. Gdybyś np nie zapłacił jakiegoś podatku albo źle rozliczył. To kogo się bardziej boisz ? Urzędu Skarbowego w twoim mieście, czy Chińczyków, że się o tym dowiedzą? Urząd Skarbowy to twój sojusznik, a lepiej dać się szpiegować swoim.
  25. Ze mnie ? To nie ja rozkręciłem paranoję, że chiny szpiegują. Geoid jest chińskim produktem z krwi i kości. No chyba, że to jacyś inni Chinczycy. Może z Taiwanu ? Zabawne jest to, że piszesz sprzeczności i nawet tego nie widzisz. Mówisz, że Unihertz nie, bo to chinczyk, a ty czytałeś Chiny 5.0 i wogóle. Po czym kupujesz inny równie chiński sprzęt, który jawnie synchronizuje się z chmurą, jest zamknięty (niekontrolowalny) i oddychasz "ulgą prywatności". Spoko, nie ma w tym sprzeczności, absolutnie żadnej. Nie wiem kto pisał o routerach domowych. Routerem domowy, to sobie wiesz co możesz.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...