Skocz do zawartości

przecietny.kolarz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    341
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez przecietny.kolarz

  1. @kazafaza odniosłem dokładnie to samo wrażenie, że tam jest nałożona bieżnia nie bieżnię... Nie pisałem tego, żeby nie dorzucać kolejnego elementu do układanki. @python25 chodzi o to, że Twój amortyzator ma zintegrowaną bieżnię do łożysk. Jest to zupełnie normalne rozwiązanie chociażby w widelcach szosowych. Pisząc krótko, prawdopodobnie nie potrzebujesz też metalowej nabitej bieżni. Żeby się tylko niestety nie okazało, że ktoś nabijając bieżnię uszkodził tą na widelcu. Pasowanie jest tam na wcisk.
  2. Cześć, Dawno temu jak jeszcze bawiłem się w takie rzeczy, zawsze skręcałem te śruby na smar. Aluminiowe śruby w tym miejscu to jednak taka trochę sztuka dla sztuki. Według mnie lepiej żeby ewentualnie się poluzowały, niż żeby trzeba było je rozwiercać po jakimś czasie bo klej jednak był mocniejszy niż gniazdo. Nie dam sobie uciąć nawet paznokcia, ale ja chyba dokręcałem 8Nm.
  3. Nie otrzymałeś odpowiedzi, bo Twoje wymagania są dość specyficzne. Nie wiem kto podejmie się zadania, żeby realnie wskazać który rower będzie najgorszy...
  4. To nie jest konstruktywna ani uzasadniona krytyka. Czym się tak skompromitował autor?
  5. @Wojcio wyczuwam nową niszę rynkową... rowery treningowe. Dura Ace Di2, karbonowe koła i rama zalana betonem w środku.
  6. Sprężyna jest jedna, ale jest potwornie mocna w porównaniu do zacisków z jednym tłoczkiem ruchomym. Serwis TRP Spyre/Spyke jest koszmarny i właściwie są zaprojektowane tak, żeby ten serwis praktycznie uniemożliwić. Same tłoczki wykonane są z plasteliny i jak się nałoży za dużo kleju* na gwint, a przy okazji ma się kiepskie klucze, to można obrobić gniazdo bardzo szybko. *klej trzeba nałożyć dlatego, że od wibracji hamulce się rozregulowują. Nie ma tam fizycznego elementu, który by trzymał tłoczek w danej pozycji. W Shimano które miałem jest to malutka sprężynka, która utrzymuje tłoczek w danym położeniu. Ogólnie TRP Spyre według mnie to bardzo mocno przereklamowane zaciski, a właśnie z powodu wielkiego Hype, zdominowały rynek gotowych rowerów razem z bliźniaczymi Tektro (TRP to marka premium Tektro). Ze "smaczków" to zapiekają się jeszcze śruby klocków, no ale to akurat może się zdarzyć w każdym zacisku. Jak się kupuje używane, to trzeba też zwrócić uwagę czy ktoś nie przykręcił linki w złej pozycji (nad śrubą, zamiast pod), przy okazji robiąc mały rower w ramieniu hamulca. Gdybym je kupił z gotowym rowerem, to bym nie narzekał. Właściwie to tak było gdy kupiłem kiedyś Gravela. Natomiast sam z siebie bym ich nie kupił.
  7. @ernorator dobrze podsumował to co napisałem powyżej. Mając daną siłę w nogach, przejedziesz lepszym rowerem tę trasę szybciej, a efekt będzie ten sam.
  8. No dobra, widać się trochę zmieniło. Jak ja miałem hamulce mechaniczne, to kosztował chyba powyżej 20 zł i nie był powszechnie dostępny, a przy pełnym pancerzu w Gravelu trochę tego trzeba było mieć. Tak czy inaczej, reszta punktów pozostaje.
  9. Cześć, Jak chcesz żeby było czuć że jest ciężko, to wrzuć twardsze przełożenia lub spuść powietrze z opon w aktualnym rowerze. Nie bardzo rozumiem logikę. Nie lepiej kupić wspomnianą szosę i pojechać szybciej? O co chodzi? No bo chyba nie powiesz, że w aktualnym rowerze jeździsz na najtwardszym przełożeniu, przy okazji kręcąc jakbyś był na niedzielnej przejażdżce.
  10. Cześć, Jakiej grubości jest ta blaszka? Mam na myśli jedną stronę, nie sumarycznie. Obawiam się że w hamulcach szosowych może to nie zadziałać, bo miejsca jest tam bardzo mało. Shimano poprawiło to chyba w nowym Dura Ace. No i jeżeli tłoczki nie chodzą idealnie równo, to w zasadzie niewiele to da, bo jak się lekko rozpechają przy wkładaniu blaszki, to potem jedna strona i tak zacznie ocierać. Niemniej za taką cenę może wypróbuję.
  11. Czyli jak zwykle, dużo tekstu, zero konkretów.
  12. Tak, ale jest 2 lub 3 razy droższy niż standardowy. Jeżeli chodzi o przewód hydrauliczny, to masz go w zestawie z hamulcem. Dodatkowo, oprócz uszkodzeń mechanicznych się nie zużywa i nie ma potrzeby wymiany. Warto sobie zostawić tylko lekki nadmiar na ewentualny nowy zestaw insert/oliwka.
  13. Cześć, Moje doświadczenie ogranicza się do trzech modeli jednotłoczkowych (MTB, szosa), jednego modelu dwutłoczkowego(Gravel) i bliżej nieokreślonej ilości hamulców hydraulicznych (MTB, szosa). A właściwie to powinienem napisać, z jednym i dwoma ruchomymi klockami. Jeżeli chodzi o siłę hamowania, modulację i komfort to hydraulika jest na pierwszym miejscu, bardzo daleko przed czymkolwiek co ma w nazwie "mechaniczne". Jeżeli ktoś twierdzi inaczej, to oznacza że nigdy nie jeździł na poprawnie zainstalowanym zestawie hydraulicznym, zwłaszcza jeżeli mówimy o rowerach z klamkomanetkami. Wbrew temu co można przeczytać we wszelkich recenzjach, ja uważam (Posty powyżej to potwierdzają) że hamulce mechaniczne z jednym ruchomym tłoczkiem działają lepiej. Siła potrzebna do wciśnięcia klamki jest minimalna, a siła hamowania według mnie wyższa niż przy dwutłoczkowych zaciskach. Niestety mechaniczne mają tę wadę, że jakiekolwiek ciaśniejsze zakręty pancerza, powodują dramatyczny wzrost siły potrzebnej do wciśnięcia klamki. Ustawiając hamulce pod względem siły hamowania, komfortu i pewności, moja lista wygląda tak: 1. Hydraulika 2. ... 3. ... 4. Jeden ruchomy tłoczek 5. Dwa ruchome tłoczki Sewis i bieżące utrzymanie: 1. Dwa ruchome tłoczki 2. Jeden ruchomy tłoczek 3. Hydraulika Jest jednak jedno "ale": Jeżeli nie ma się roweru z w pełni zintegrowanym kokpitem, to nie ma co się bać hydrauliki. Jest ona właściwie bezobsługowa. Wystarczy raz na rok, profilaktycznie wkręcić lejek, nacisnąć pare razy klamkę, cofnąć i/lub przesmarować tłoczki. Tyle. Jest to max 20-30 minut roboty. A nawet jeżeli trzeba będzie zrobić coś więcej, to właściwie nie różni się to od obsługi hydrauliki w MTB. Gorzej jak ma się wspomniany w pełni zintegrowany kokpit, no ale to już kwestia roweru a nie hamulców samych w sobie. Oczywiście można napisać że mechaniczne nie wymagają w ogóle serwisu, tylko napięcia linki co jest prostsze i szybsze. No tylko że to wcale nie jest to prawda, a piszą tak ludzie którzy o sprzęt nie dbają. Po jednym sezonie TRP Spyre używane w Gravelu i to w niezbyt wymagających warunkach, zaczęły trzeszczeć bo do łożysk dostał się kurz i piach. Zaciski z jednym ruchomym tłoczkiem są prostsze i takie problemy mnie z grubsza omijały, ale regulacja tych zacisków jest koszmarna. Także wybierając spośród hamulców z jednym lub dwoma ruchomymi tłoczkami, wybrałbym hydraulikę. Aktualnie ceny są naprawdę atrakcyjne. Jeżeli definitywnie hydraulika odpada, brałbym jeden ruchomy tłoczek. Według mnie TRP Spyre i klony są przereklamowane. PS: Do dwóch ruchomych tłoczków najlepiej użyć pancerza bezkompresyjnego, który jest bardzo drogi i sztywny jak ten od przerzutki.
  14. No to się narobił miks, tego się niestety spodziewałem. Natomiast @KNKS może mieć rację, chociaż nie do końca. Autor nie napisał o oponach szosowych w Gravelu, tylko slickach 38c. Czyli gdzieś tak w połowie Waszych wyliczeń. Na ustawkach nie bywam, bo mnie to nie bawi, ale z tego co kojarzę to nie każda z nich polega na jechaniu w trupa. A nawet jak autor odpadnie po 10km, to co z tego? Poćwiczy i następnym razem zrobi już 20km, przecież to nie jest zabronione (chyba). Nie bronię autora, tylko w zasadzie nie bardzo rozumiem o co ten cały hejt. Bo zapytał czy warto zostawić szosę czy nie? Kupno kół za kilka tysięcy rzeczywiście nie bardzo ma sens, no ale to zostało wyjaśnione.
  15. Nie rozumiesz co napisał autor. Napisał że przy korbie 44T i zębatce 11T i tak nie wyciągnie 48km/h, więc po co mu większa korba skoro tego nie wykorzysta? Gdzie jest chociaż słowo o średniej, czy o tym że taką prędkość osiągnie nawet na chwilę?
  16. Czekajcie, a gdzie autor napisał o średniej 48km/h? Napisał że ma korbę 44T w Gravelu, co przy 90RPM da prędkość 48km/h co i tak jest aktualnie nieosiągalne. Sens tematu jest taki, że autor niech z Gravela zrobi Gravela, z szosą jeździ tam gdzie jej miejsce. Tylko nadal nie bardzo rozumiem po co w Gravelu opony szosowe skoro ma się szosę.
  17. Rozumiem że podobnie jak z amortyzatorami, jeździłeś na drogich i tanich łańcuchach, prawda? Jest dokładnie odwrotnie niż piszesz. Nikt łańcuchem za 40 zł się nie przejmuje, tylko wywala. No i w zasadzie czym według Ciebie powinna się różnić "obsługa" łańcucha taniego i drogiego?
  18. Jaką średnią prędkość robisz? Jaka była różnica między gravelem a szosą? Piszesz o porównaniu prędkości na gravelu z oponami slick czy gravelowymi? W ogóle zacznijmy od tego: Czego masz więcej w okolicy, tras szosowych czy na gravela? No i jaki jest cel tego treningu?
  19. @chester_jds tak, o tym wiem że łańcuch musi być jałowy żeby nakładać wosk. Miałem na myśli to, że nie ma wzmianki że może zostać inny wosk, ale to raczej wynika z czego innego.
  20. @Turysta05 poczytałem trochę i rzeczywiście można mieszać woski różnych producentów, chociaż ja osobiście bym pewnie stary zmył. Nośnik jest ten sam, natomiast dodatki już inne. Patrząc w instrukcję wosku Squirt/KMC znalazłem informację że napęd musi być umyty, nie ma wzmianki o tym że może być stosowany na inne woski. Chociaż to już raczej podchodzi pod zabieg marketingowy. Ciekawi mnie inna rzecz: w jaki sposób połączyłeś wosk do łańcucha z olejem silnikowym? Mam na myśli, jak mieszanie różnych olejów silnikowych ma się do mieszania różnych wosków?
  21. Mnie ta magia wosku jakoś nie przekonała. Robiłem dwa lub trzy podejścia z różnymi produktami i efekt nie był powalający. Napęd wcale nie był super czysty, nie był też cichy ani interwał między smarowaniami nie był długi. Napęd był przygotowany zgodnie z zaleceniami, praktycznie jałowy. Za to zmyć to potem było wyjątkowo ciężko... Pomysł w zasadzie fajny. Jak ktoś chce wosk, to nie będzie musiał zmywać oleju. Jest tylko jedno "ale": wiadomo że to będzie wosk KMC, więc jeżeli ktoś używa innego to i tak pewnie dobrze by było zmyć ten fabryczny. Tyle że wtedy lepiej chyba kupić normalny w oleju
  22. @Turysta05 błagam Cię, jeżeli Twoje doświadczenie bazuje na tym co pokazujesz na zdjęciu, to o czym my tu mówimy... Z całym szacunkiem, natomiast w takim widelcu to i żwir w środku nie wpłynie na pracę. Trochę jakbyś serwisując Malucha, próbował wmówić właścicielowi Ferrari że nie ma po co zaglądać i serwisować, a serwisy to tylko kasę zdzierają. Zdajesz sobie sprawę, że niektórych widelców nie da się przeserwisować bez dedykowanych narzędzi? Wiesz że nawet odkręcenie aluminiowej pokrywy wymaga specjalnego klucza, żeby jej nie obrobić przy pierwszej próbie?
  23. @kaido2 ja się z tym totalnie zgadzam, sam to nawet napisałem w pierwszym i kolejnym poście. Fajnie jest mieć wysokiej klasy sprzęt, no ale siła pochodzi wciąż od człowieka. No i nie ma się co oszukiwać, autor i tak ma całkiem niezły rower wyjściowo, a te koła czy kierownica dadzą marginalne zyski. Może źle zinterpretowałem dyskusję.
  24. @Turysta05 chyba o to już kiedyś pytałem: Ile miałeś amortyzatorów i ile serwisów zrobiłeś samodzielnie? Co do młodych i wystraszonych. Wiek nie idzie w parze z mądrością Pierwszy link z brzegu: https://www.mtbr.com/threads/metal-shavings-inside-fox-38-damper-side-leg.1231745/ Film na YT z kanału o którym pisałem: Brak smaru, jakiś obiekt w komorze, uszkodzony o-ring, zarysowany popychacz. Opiłków nie ma, ale wspomina że to sprawdza. Jesteś z tych ludzi, co myślą że każdy chce Cię naciągnąć i okraść? Nie ma sensu dyskutować, ale nie dawaj rad które mogą być szkodliwe dla sprzętu.
  25. Dyskusja się rozkręciła, tylko ja widzę jeden problem. Autor nigdzie nie napisał, że ma zamiar mieć dwa rowery szosowe Z perspektywy totalnego amatora nie widzę kompletnie sensu posiadania dwóch rowerów tego samego typu, tylko po to żeby jeden był na treningi, a drugi na ustawki czy nawet na jakieś zawody o "złote kalesony sołtysa". Endurance na szerokiej oponie i drugi Race, czemu nie? No ale jeden klocek tylko po to żeby robić trening, a drugi żeby wyjechać od czasu do czasu? Pisząc jako amator, nie bardzo rozumiem po co miałbym kupować drogi rower ze wszystkim czego potrzebuję, a potem większość czasu spędzać na jakimś klocku. Jaki będzie realnie zysk z takiego podejścia? W zasadzie to samo napisał @KNKS. Rozumiem zapędy niektórych ludzi że jak się wychodzi na rower to od razu trzeba robić trening totalny i śledzić cyferki co i jak rośnie, no ale wydaje mi się że można to połączyć ze zdrowym rozsądkiem. Nawet gdzieś tam na początku padło stwierdzenie, że to człowiek/głowa jedzie, a nie sprzęt. No to po co sobie komplikować życie w taki sposób? Nie wiem czy tak jest, mam wrażenie że nie, no ale coś nie chce mi się wierzyć że zawodowcy trenują na jakiś kiepskich rowerach, tylko po to żeby na wyścig wskoczyć na rower startowy. Może takie były/są realia w Polsce lub było tak 40 lat temu, no ale teraz? Rozumiem koncepcję, ale... Jeżeli kolarz generuje powiedzmy 300W, to co za różnica czy generuje je na kiepskim/dobrym rowerze? No dobra, na kiepskim pojedzie wolniej, a potem wskoczy na lepszy rower i pojedzie nieco szybciej. Tyle że nadal generuje taką samą moc, więc co to realnie zmienia?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...