Skocz do zawartości

teotym

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    299
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez teotym

  1. Pielgrzymka rowerowa do Góry Kalwarii w intencji silniejszej nogi zakończona. 100 kilometrów jest. Z ciekawostek: facet przede mną na gravelu, na progu zwalniającym zgubił tylną lampę. Darłem się i próbowałem go dogonić, ale nic nie słyszał i tak zapieprzał, że nie miałem szans. Zmachałem się, faceta nie dogoniłem, lampa została na ulicy. Potem widziałem na polu fajny samolot - dwupłat. Szkoda, że nie startował, ale i tak ciekawe. Za Górą Kalwarią, wzdłuż linii kolejowej w stronę Piaseczna, był okrutnie błotnisty fragment. Dałem radę, ale piach rzęził w zębatkach, aż mi było żal. Jedzenia starczyło - 3 wielkie kanapki i 2 garści daktyli. Było w sam raz.
  2. Dzisiaj wyczyściłem łańcuch, napęd i planuję trasę na jutro. Znowu Góra Kalwaria, ale piekę podwójny chleb, żeby starczyło jedzenia na 100 km. Pojadę koszernie, pod mostem kolejowym, jak mi kazaliście 😅 Musi pęknąć 100 km, mam nadzieję, że powrót przez Piaseczno nabije licznik odpowiednio 😉 Już nie mogę się doczekać tym bardziej, że naoglądałem się różnych relacji z ultramaratonów na YT.
  3. @itr Tak, jechałem jakąś ruchliwą drogą, chociaż drogą śmierci bym jej nie nazwał - ale nie było to jakieś miłe doznanie. Kiedyś faktycznie wjeżdżałem pod torami, ale po pierwsze, trochę się pogubiłem, a po drugie - głód wymuszał skracanie i zniechęcał do dłuższego analizowania mapy. Jedzenia nie mogłem dokupić, bo bałem się zostawić rower, na dodatek z sakwami. Cukierni nie znam - jak możesz, podaj proszę dokładny adres. Następnym razem nabiorę kanapek i orzechów z rodzynkami nadmiarowo - najwyżej przywiozę.
  4. Dzisiaj tylko 90 km, a miało być 100. Za mało jedzenia i odpuściłem powrót przez Piaseczno 😭 Zacznę chyba brać 1 kanapkę na 1 godzinę, bo mam przeraźliwy apetyt.
  5. Dzisiaj 46, ale bez przekonania 😒 Chyba trochę codzienne wstawanie o 5:20 i zmęczenie dają o sobie znać. Teraz zbieram siły na weekend - musi wreszcie pęknąć setka w tym sezonie.
  6. 70 kilometrów. Połowę drogi bardzo mocno wiało w twarz, ale ubrałem się odpowiednio. Gripy ergonomiczne i regulowany mostek sprawdziły się perfekcyjnie. Odnalazłem własną drogę rowerową - komfortowego MTB 😅 Pora na wygodne siodełko i amortyzowaną sztycę - stworzę rower idealny 😂
  7. Proces transformacji w grzybowóz postępuje. Pozostało jeszcze szerokie siodełko i amortozowana sztyca...
  8. @ChuChu Cenna informacja. Też myślałem, że po otwarciu sklepu stacjonarnego centrumrowerowe umożliwi fizyczną dostawę sprzętu. Warto wiedzieć, żeby się nie zdziwić. Pytałem też, czy podobnie jak w Decathlonie, po zakupie dodatkowych akcesoriów typu inne opony, bagażnik itp. będą one zamontowane do kupowanego razem z nimi roweru. Nic z tych rzeczy - dodatkowa opłata. OK - rozumiem, że czas to pieniądz itd., ale to kolejny minus w stosunku do Decathlonu.
  9. Dzisiaj tylko rekreacyjnie 44 km, żeby jutro w robocie nie paść na twarz. Jak na złość, gdy zamówiłem nowy mostek z podwyższeniem, to akurat dzisiaj było mi bardzo wygodnie. Magia wydanych pieniędzy - jeszcze nie dotarł, a komfort już się poprawił 😂 P.S. Nie ma jak normalna kanapka z chleba na pełnoziarnistej mące i domowym pasztetem. Do samego końca miałem powera. Żadne orzeszki, żelki, herbatniki, rodzynki nie dają mi tego, co solidna kanapka 😁
  10. @JWO To rzadkość, bo święta tradycja nakazuje kupować żonie model minimum 2 razy tańszy [mile widziane 4 razy tańszy] 😅
  11. Dzisiaj tylko 65 km - ale tak miało być. Trasa sprawdzona, żeby nie władować się w centrum w jakąś kretyńską manifestację.
  12. Miało być krócej, miałem być 2 godziny wcześniej w domu, miało starczyć jedzenia... Nic z tego nie wyszło. Wbrew planom zrobiłem 95 km.
  13. Wczoraj mieszanka ziemnych z rodzynkami sprawdziła się idealnie. Nerkowce i migdały z daktylami wejdą pewnie jeszcze lepiej, bo są lżejsze.
  14. Dzisiaj 50 km po Warszawie. Jak się nie pochoruję, to będzie sukces. Zimne powietrze mocno drażniło mi gardło. Orzeszki z rodzynkami dały mi cudowną formę i żadnej sraczki 😅
  15. @KNKS Ciekawe, może sprawdzę. Na razie muszę się rozruszać, wycieczki tak do 70 km, tempo 18-19. Poeksperymentuję, gdy się rozkręcę 😁
  16. Dobrze, przetestuję na sobie i zobaczę. Kanapki z serem topionym i pieczywem pełnoziarnistym na 120 km, przy ponad 30 stopniach, sprawdziły się w zeszłym roku znakomicie, więc może i nerkowce mnie nie zabiją 😁 Nie jestem fanem prostych węglowodanów, szczególnie w formie jakichś żelów, składających się głównie z syropu glukozowo-fruktozowego. Jak orzechy będą mi szkodziły podczas jazdy, to zjem je w domu 😅
  17. @Mihau_ Nie zgodzę się do końca. To znaczy zgadzam się z pobudzeniem metabolizmu, ale jeśli "zajem" cały wydatek kaloryczny już w trakcie jazdy, to musiałbym ograniczyć inne posiłki w ciągu dnia, żeby bilans był ujemny i żeby chudnąć. Poza tym tyle kalorii w trakcie jazdy to chyba jednak trochę osłabia i usypia. Ja staram się jeść tyle, żeby całkiem nie zabrakło sił w trakcie jazdy ["bomba" itd.], ale żeby na koniec wyjść na minus. Wtedy, gdy jem pozostałe posiłki jak zwykle, to wiem, że bilans jest ujemny. Żeby nie było - nie zapuściłem się jakoś strasznie, 75,5 kg przy 180 cm, ale dobrze wyglądam przy 72 [cienkie kości].
  18. @KNKS Będę łączył z lżejszymi rzeczami, ale dzięki za ostrzeżenie. 100 gramów takiej mieszanki to mniej więcej tyle kalorii, co godzina jazdy na rowerze w moim tempie. A że nie chcę pokryć 100% zapotrzebowania w trakcie jazdy, bo nie schudnę, to na 4 godziny wystarczy mi 100 gramów plus solidna kanapka. Na ogół po 2 godzinach robię się już głodny. Jeżdżę spokojnym tempem, obecnie jakieś 18 km/h, więc jedzenie nie staje mi w żołądku 😀 Ale będę wsłuchiwał się w organizm.
  19. 1 kilogram nerkowców, 1 kilogram migdałów, 1 kilogram ziemnych, 1 kilogram daktyli. Wyłącznie z przeznaczeniem na rower. Zrobię sobie mieszankę odżywczą do bicia rekordów 😁
  20. Mnie nie wkurzyła, ale rozbawiła para młodych na elektrycznych rowerach [takich chińczykach, które jeżdżą same stając się motorowerami], która robiła sobie przerwę pijąc izotoniki 😅 Nie wiem, może jeździli bez prądu, że aż tak wymęczeni 😂
  21. Wprawdzie wczoraj, ale czwarty wyjazd po półrocznej przerwie. Przy okazji serdecznie witam wszystkich Użytkowników po dłuższej nieobecności 😁
  22. Żebym nie wyszedł na mitomana - tak, wczoraj wydawało mi się, że to był spacerek. Tylko podejrzanie wcześnie poszedłem spać - koło 21:00. Ale dzisiaj nóżki bolą. Ból zdrowy, nie kontuzyjny, po prostu obie równo bolą na skutek mikrourazów - tzw. "zakwasy". I to mnie zastanawia w tych kilkudniowych jazdach gravelowych i podobnych. To, że pierwszego dnia ktoś przetoczy się 150 km czy nawet 200 km przez cały dzień, to nie robi na mnie dużego wrażenia. Ale jak ci ludzie są w stanie jechać kolejny dzień, potem jeszcze następny i w skrajnym przypadku nawet 1200 km [już pomijam rekordzistów itp., chodzi mi o rzeszę tzw. zwykłych Kowalskich].
  23. Poszło 120 kilo i to z zapasem sił. Szybki prysznic, kanapka i w ogóle zapomniałem, że jechałem. Sekret tkwi w jedzeniu. Średnio co godzinę zjadałem grahamkę z całym serem topionym, a gdy czułem niedosyt - to jeszcze paczkę sezamków. Plus dużo wody. Żadnych żeli, izotoników, kofeiny itp. Efekt był taki, że ostatni podjazd przy Parku Żeromskiego, który zawsze mnie dobijał na sam koniec, pokonałem na luzie na drugiej od końca, najmniejszej zębatce. Prędkość nie jest powalająca, ale bardzo dużo błądziłem w okolicach Pruszkowa - byłem tam pierwszy raz w życiu. Polecam grahamki i ser topiony z Biedronki 😅
  24. Dzisiaj jadę do wyczerpania jedzenia, a wziąłem go niemało... Dam znać, jak wrócę i będę miał siłę 😁
  25. @Sansei6 Głównie przeszkadza przy postojach na światłach - zaczyna mocno grzać w głowę.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...