Skocz do zawartości

leon7877

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    782
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez leon7877

  1. https://motoryzacja.interia.pl/przepisy-drogowe/news-czy-rowerzysta-moze-jechac-po-jezdni-jesli-obok-biegnie-scie,nId,7535059 Czyli sprawa jasna. Ale mandat tylko 100 zł.
  2. Może niekoniecznie z posesji. Ale na skrzyżowaniach, notorycznie stają na przejeździe rowerowym i go całkowicie blokują. Tak samo zablokowana zostanie DDR jak kierowca wyjedzie z posesji, ale tego nie można się czepiać bo nie da się inaczej. P.S. co do tego zdjęcia, jakoś nikt nie zarejestrował, że zostało zrobione z dużym zoomem, więc z tej perspektywy wyglada tak, jakby tam był non stop obniżenia i wyjazdy z posesji, gdy w rzeczywistości są daleko od siebie.
  3. To nie wiesz, że prawdziwy kolarz nie jeździ nigdy DDR-ką? To prawie taki obciach, jak zamontować błotniki do roweru. Trzeba się szanować. Zresztą DDR-ki pełnią obecnie funkcję bieżni dla biegaczy. Po prostu - żaden szanujący się biegacz nie będzie biegł chodnikiem, a żaden szanujący sie kolarz nie będzie jechał DDR-ką. Czego tu nie rozumieć. A co do rowerzystów... doigrali się. Rowerzyści w końcu się doigrali: https://motoryzacja.interia.pl/wiadomosci/news-rowerzysci-sie-doigrali-maja-byc-karani-tak-surowo-jak-kiero,nId,7522302 Trzeba by to samo zastosować do samochodziarzy. Jak masz masę powyżej 140 kg np to elektronika samochodu nie pozwoli ci uruchomić silnika, a zamiast tego wyświetli się piktogram z migającym rowerem - znak że masz zacząć się ruszać. Same korzyści, BMI spadnie, służba zdrowia odciążona, mniejsze kolejki do kardiologa. Wyciąg spoko, tylko nie do końca bo musisz się wypiąć. Dołączam do tych, co mają bekę. Ja tez mam bekę z tych w rajtuzach.
  4. Tak właśnie traktuję elektryki .Ale jak widać to: Właśnie nastąpiło. Niektórzy nieźle się tu odpalili.
  5. A jakim kolarzem trzeba byłoby być, gdzie startować i ile jeździć, żeby według twojego myślenia być już uprawnionym aby mieć takie zdanie na temat rowerów elektrycznych, jakie ja mam? Skoro zadajesz takie pytania to mniemam, że taki próg istnieje i pytasz, żeby sprawdzić czy go przekraczam czy nie. Na razie ci nie odpowiedziałem, bo mając doświadczenie w podobnych dyskusjach z takimi ludźmi jak ty, cokolwiek bym tu nie napisał, uznałbyś że to jeszcze za mało.
  6. Nie wymagaj ode mnie komentowania twojego chamstwa i wycieczek osobistych. To nie ten poziom. Piszesz prawdę. Może to wynikać z wielu rzeczy, nie tylko z konieczności. Np z lenistwa.
  7. Ty chyba właśnie żyjesz w alternatywnej rzeczywistości. Podałem nawet ci linka, gdzie wyjaśniono jakie są limity dla rowerów elektrycznych. A ty dalej coś opowiadasz o jakichś nieistniejących historiach sugerując że limitów nie ma. Tak jest, o tych którzy udają rowerzystów używając elektryków - można tak by to podsumować. Jakkolwiek rozumiem co im przyświeca - chciałoby się gdzieś pojechać w teren, tak jak to robią rowerzyści, tam gdzie np wjechanie samochodem byłoby utrudnione, a kondycji brak więc ratunkiem elektryk. Ale ja i tak bym sugerował zainwestować w swoją kondycję zamiast w rower elektryczny. Oczywiście każdy robi co chce, ale moje zdanie jest akurat takie. Ktoś tu wyżej pisał, że hej hej to nie tak ze nie przewidzisz kiedy ci bateria padnie, nie padnie nagle itd. No ok, ale w końcu padnie więc tak na kilkudniową wycieczkę w dzicz to chyba nie bardzo jednak.
  8. Masz rację. Nie 30 km/h tylko 25 km/h. Przepisy zmieniły się chyba ostatnio, bo przedtem było to 30 km/h jeśli dobrze pamiętam. P.S. nigdzie nie pisałem, że elektryk ma limit. Pisałem tylko, że jeśli rower ma być legalnie sprzedawany w Poslce, to musi wyłączać wspomaganie powyżej limitu prędkości. https://ecyklopedia.pl/rowery-elektryczne-a-limity-predkosci-w-pl-eu-i-na-swiecie Tak wiem, że można zdjąć ten limit. I policja powinna przyglądać się bacznie takim pojazdom. Może ktoś chcieć i 100 albo 150, bo miejsce do którego jedzie leży w odległości 150 km. Tylko wtedy chyba lepiej wsiąść w samochód i się nie wygłupiać.
  9. A nie bałbyś się pojechać w teren elektrykiem na dłuższą wycieczkę? Jak ci padnie bateria to masz spory problem. Ktoś, kto utraci wspomaganie, nie ma kondycji, powodzenia. Jeszcze ciężej niż na zwykłym rowerze. Tym można jechać do pracy albo do sklepu po bułki, takie jest moje zdanie. No dobrze, dla mnie też lepsze są zjazdy. Tylko jeżeli masz elektryka ograniczonego do 30 km/h (a oficjalnie tylko taki możesz kupić), to na tym zjeździe nie poszalejesz. Właśnie oficjalnie możesz kupić tylko emerycjki dupowóz, którzy nie wspomaga powyżej 30 km/h. Jak chcesz szybciej to wspomaganie jest odcinane i jest ciężej niż na rowerze bez żadnego wspomagania.
  10. No raczej. Ja na ebajkach widzę przeważnie albo ludzi starszych albo grubasów tak uwalonych, że ledwo się ruszają. Chyba nigdy nie widziałem nikogo, kto by wyglądał na to że ma jakąkolwiek kondycję. I raczej nikt jej zbytnio nie poprawi jeżdżąc na takim czymś. Zresztą, ja zawsze powtarzam to samo - nie rozumiem sensu istnienia takich pojazdów. Za tą kasę lepiej przecież kupić skuter, będzie jeździć jeszcze lepiej, szybciej i nie trzeba wkładać wysiłku w jazdę. Ale po co udawać rower? Żeby mieć fun, że będąc grubasem bez kondycji wyprzedziłeś kolarza na podjeździe? A jaki to fun jest? Pewnie pociągnąłbym nawet taczkę z gnojem. Ale po co mam ciągnąć taczkę z gnojem jak mogę nie ciągnąć. Chyba większość jeżdżących rowerem najbardziej docenia poprawę kondycji, więc rower elektryczny automatycznie traci sens. Skoro miałbym nie używać wspomagania to po co mi ono? Są tańsze sposoby na dodatkowy balast. A jak będę używać to to patrz punkt poprzedni.
  11. A tutaj się zgodzę. Spróbuj pojechać jak padnie bateria 😁 [edit] od razu mi sie przypomniało to: Tak przepraszam całą społeczność rowerową, za tę stopkę i błotniki. To tak jak by doczepić rozrzutnik gnoju do mercedesa S -klasy i tak jeździć. Wiem co czujecie, wiem.
  12. Mi się to kiedyś zdarzyło, oczywiście nie muszę mówić że nie ja byłem ubrany na sportowo. Prosty fajny odcinek, wiatr lekko w plecy i chyba nawet leciutko z górki, odcinek około 2 km do skrzyżowania. Jechałem w miarę spokojnie, około 25-30 km, wyprzedziło mnie 2 kolarzy (w sumie nawet nie pamiętam, czy byli na sportowo, ale na pewno dużo lepszy sprzęt mieli niż ja). Docisnąłem mocniej, wyprzedziłem ich i potem w zasadzie do świateł jechaliśmy w miarę równo, tzn oni za mną i już mnie nie wyprzedzali, jeden został całkiem w tyle a drugi jechał prawie tak jak ja, myślę że około 40 km/h lub lekko powyżej, momentami 45 km/h. Agresji nie było, jak się zatrzymaliśmy to jeden popatrzył na mnie z zaskoczeniem dość sporym, przybił mi piątkę i był w szoku że jak to, tak jechałem, i to nawet nie na spd tylko zwykłe pedały? To nie może być. No cóż. Zresztą, nie wiem jak wy ale ja mam jakoś tak, że gdy ktoś mnie wyprzedzi to lubię wtedy docisnąć. Co nie oznacza agresji, chyba że ktoś mi np złośliwie zajeżdżą drogę albo wykonuje inne dziwne manewry. To w ogóle nie ma wiele wspólnego. Ja bym to powiedział o tych, co jeżdżą na rowerach elektrycznych. Jeżdżenie motocyklem to całkiem inna bajka i inne przeżycia. I cała społeczność, która się tym pasjonuje.
  13. U mnie podobnie, chociaż 100 rzadko przekraczam
  14. Specjalnie sprawdziłem tzn zwróciłem uwagę jak jest u mnie. Kadencję bliską 90 a nawet wyższą mam tylko przy szybkiej jeździe, tzn jak cisnę powiedzmy około 40-45 km/h i to nie jest wcale jeszcze najszybsze przełożenie. Jadąc spokojnie nigdy nie jadę z tak wysoką kadencją bo byłoby to dla mnie marnowanie energii, takie puste kręcenie w miejscu, nieoptymalny wysiłek. To pewnie dlatego, że szybsze przełożenia są już tak ciężkie że nie da rady ich zastosować i chcąc utrzymać prędkość np pod wiatr muszę kręcić szybkiej jednak na tym wolniejszym. A te najszybsze stosuję tylko gdy jest naprawdę lekko, np z górki. Ale i wtedy kadencja jest wysoka, bo już prędkości przekraczają 50 km/h i brakuje przełożenia żeby jechać szybciej.
  15. Zawsze mnie zastanawia skąd wy bierzecie te arbitralne wartości, że przyjmuje się np że 90 to optymalnie. Kto przyjmuje i gdzie i dlaczego tyle? Ja mam około 80 średniej kadencji i nie wyobrażam sobie tak kręcić, żeby mieć 100. I jakoś nie „spalam” mięśni, tylko wręcz odwrotnie. I jeszcze twierdzisz, że celem powinno być osiągnięcie kadencji 100 bo wtedy to juz będzie dobrze dopiero, a moim zdaniem to g prawda, bo to jest indywidualne. Wielu zawodowych kolarzy jeździ bardziej „siłowo” i niekoniecznie z taką wysoką kadencją, jak masz silne mięśnie to możesz kręcić wolniej na szybszym przełożeniu zamiast kręcić nogami jak mały motorek na niskich biegach i z małą siłą. Rozumiem że wpisałes w Google „optymalna kadencja” i pierwszy wynik to był że to 90. No ok. To proponuję otworzyć jeszcze drugi albo trzeci wynik, gdzie piszą rozsądniej: https://www.rowertour.com/blog/kadencja-na-rowerze Dla amatora jak najbardziej wystarczy „na czuja” - kadencja ma być taka, żeby nie było ci za ciężko. A zwiększanie kadencji i pedałowanie jak mały motorek w miejscu prawie, żeby tylko osiągnąć 100 nie ma sensu.
  16. Wybierając się w długą trasę nigdy nie ciśnie się ile sił, bo wystrzelasz się na początku a potem nogi będą jak z waty. Chyba że masz kiepską kondycję a tych mięśni to prawie nie ma. Wtedy jeździj krótsze trasy, a gdy to przestanie być trudne, zwiększaj dystans stopniowo
  17. No są wyłączone: https://www.google.pl/maps/@53.1329604,23.1935343,3a,70.3y,202.59h,81.97t/data=!3m6!1e1!3m4!1s9i34X95rK15t-kYTrLke_g!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu Ale może nie są wyłączone, tylko akurat jak było robione zdjęcie to była wyłączona.
  18. Pogonić rolkarzy z pasów rowerowych!
  19. Ja tylko pokazuję jak można zejść o kolejne 100g.
  20. Ja nigdy nie zakręcam osłonek na wentyle. Różnica w wadze prawie 5 gram i wyrzuciłem też te takie zakręcane śrubki na wentylach. Zawsze też kupuję dętki z jak najkrótszym wentylem aby tylko dało się założyć pompkę, bo dłuższe są cięższe. Z obudowy świateł przednich i tylnych usunąłem wszystkie śruby, a zamiast tego obudowę skleiłem taśmą, bo metalowe śruby więcej ważą niż taśma. Ale już zamówiłem takie małe światełka na baterię pastylkową, nie mają śrub, a mała bateria mniej waży niż takie 2 AAA które pewnie ze 30 g masy dodają a to nie do zaakceptowania. Myślę też o wykręceniu niektórych szprych, mają swoją masę też. Jak uważacie?
  21. Ok, tam faktycznie nie ma strzałki. Żeby rozwiać wątpliwości - to jest to miejsce: https://www.google.pl/maps/@53.13284,23.1929215,3a,75y,111.82h,89t/data=!3m6!1e1!3m4!1sBP6dYZNT6eLWlwQCEI-QHg!2e0!7i16384!8i8192?entry=ttu
  22. Fajnie, szkoda że to niemożliwe bo prawie wszędzie przejazdy są zbudowane tak, że kierowca nie miałby żadnych szans zauważyć rowerzysty, który zbliża się do przejazdu. Tutaj też kierowca właśnie dlatego ruszył, że nie zauważył rowerzysty. Rowerzysta porusza się szybko i pewnie w chwili gdy kierowca ruszał, rowerzysty nie było jeszcze w jego polu widzenia. Moim zdaniem rozwiązaniem tego problemu byłaby rezygnacja z zielonej strzałki i skrzyżowanie bezkolizyjne. Jak kierowca ma zielone, to rowerzysta ma czerwone i na odwrót. A dodatkowo na pasie rowerowym powinien być czujnik, który synchronizuje światła z ruchem, czyli gdy pas rowerowy jest pusty to kierowcy mają zawsze zielone. Skoro to że rowerzysta ma zielone nie oznacza że może jechać i ma wolną drogę to równie dobrze mogłoby by tam nie być w ogóle świateł i na to samo wyjdzie.
  23. No a rowerzysta wykazał się bezmyślnością. Bo wiesz, na cmentarzu pełno jest takich, którzy zginęli przez ewidentną winę kierowcy, a mogli temu zapobiec. Jak w tym przypadku - napisałem już. Rozsądnym jest jednak trochę rozumieć rzeczywistość. Oczywiście możesz jechać sobie na rympał bo w razie co to będzie nie twoja wina i to będzie prawda. Ale gorzej, jesli już tego że to nie była twoja wina już nie zobaczysz, bo będziesz wąchać kwiatki od spodu w tym czasie. Więc możesz wjechać pod maskę kierowcy, którzy cię nie widzi np, jak cię połamie to będzie jego wina tylko co ci z tego. Ja jednak wolę upewnić się czy mnie widzi, bo za dużo ryzykuję. Jeśli ktoś uważa inaczej to jest co najmniej lekkomyślność. A tu co widzieliśmy? Jadę przed siebie, zielone, droga wolna, reszta nieważna. Jeszcze brakuje słuchawek na uszach, mielibyśmy już komplet.
  24. Tutaj teoretycznie zawinił kierowca: Ale ja uważam, że rowerzysta był dość lekkomyślny. Nie wjeżdża się tak na rympał na taki przejazd, słuszne jest spojrzeć i upewnić się że kierowca cię widzi, a nawet złapać kontakt wzrokowy. Inaczej tak może sie to właśnie skończyć. Chociaż.. tu chyba nawet kierowca już był na na przejeździe, a rowerzysta uderzył go w bok maski.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...