Cześć!
Ostatnimi czasy wpadłem na (idiotyczny) pomysł zakupu na swoje urodziny pomiaru mocy. Wszystko zaczęło się od chęci kupienia taniej korby do mierzenia watów, a skończyło się na rozważaniach co do tego jakie pedały są według Was lepszą decyzją zakupową. Chodzi mi tu o "wszystko": dokładność, powtarzalność, praca przy niższych temperaturach raczej nie ma dla mnie znaczenia, "renomę", masę, "łatwość sprzedaży" i co tam ktoś jeszcze może sobie wymyślić.
Co według was wygrywa w tym zestawieniu: Favero Assioma PRO MX-1 vs Garmin Rally XC100
Zakładając, że Favero kosztuje coś około ~2000zł, a Garmin ~2400zł. Warto dopłacić? Osobiście ciągnie mnie do "ekosystemu" Garmina z racji, że po prostu już tam siedzę, ale czy warto? Po za tym chyba nie ma jakiś wielkich przewag po stronie Garmina - tutaj w sumie pomyślałem o tym, że Garmin ma wymienne baterie - co pozytywnie mnie nastraja, że nie padnie w nim jak potencjalnie w Favero jakiś wielokrotnie ładowany akumulatorek i co wtedy?
Wiecie może jak w nich wygląda upgrade?
Natomiast temat korby porzuciłem bo w sumie.. Mam szosę, mam gravela, szosa się trochę kurzy, ale mam nadzieje, że to się zmieni.. Zawsze można przerzucać pedały w razie potrzeby i mieć dwie pieczenie na jednym ogniu.
Dzięki z góry za każdy komentarz, pozdrawiam!