Skocz do zawartości

PiotrWie

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 088
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez PiotrWie

  1. Skoro zamierzacie jeździć głównie po płaskim i dodatkowo w górach z sakwami ( więc myślę że bez skakania, korzeni i wielkich dziur w drodze) to jaki jest cel kupowania ( fakt że nie tych najbardziej) rowerów z grupy MTB? Proponuję zastanowić się nad rowerami z grupy Cross lub Trekking. Na szosie, nawet dziurawej czy normalnych drogach polnych spokojnie wystarczy amor ok 60mm. Po drugie - my jeździmy w terenie pofałdowanym - Wzgórza Niemczańsko- Strzelińskie i nie mamy potrzeby używania ( przy przedniej tarczy 38 ) większej koronki niż 28 z tyłu ( nie po to kupujesz elektryka by jeździć na młynku ) - nie będziecie korzystać a za to będziecie szybko zużywać ( im cieńszy łańcuch tym szybciej) 12 rzędowe a więc droższe kasety i łańcuchy. Proponuję popatrzeć na modele 9 lub 10 biegowe, najlepiej z systemem Linkglide, bo jest bardziej trwały niż Hyperglide ( oczywiście też cięższy, ale przy wadze elektryka to nie gra roli ) . Oprócz Gianta małe rozmiary występują też w KTM i R- Raymonie. Jeśli traktujecie napęd elektryczny jako wspomaganie swoich możliwości a nie coś co będzie jeździć za was to możecie poczekać też na przyszłoroczne kolekcje - będzie wysyp rowerów z silnikami Bosch SX i Yamaha Air o ładnych kilka kilogramów lżejszych od dotychczasowych.
  2. Ja mojego nie otwieram zgodnie z sugestą najdłużej działającego serwisu i sklepu z e-bikami we Wrocławiu - twierdzą że jest dobrze uszczelniony fabrycznie a po otwarciu szybko złapie wilgoć. Jak dotychczas w 6 sezonie ma 18 tyś. km i żadnych problemów.
  3. Do e-bika pasuje stare powiedzenie o automatach w samochodzie - ludzie dzielą się na zwolenników i przeciwników.Przeciwnicy to ci, którzy nigdy nie spróbowali.
  4. No właśnie nie robi za Ciebie roboty - im mocniej pedałujesz tym mocniej wspomaga, a stopnie polegają na tym że na pierwszym daje maksymalnie 50% tego co ty dajesz, na drugim 100% i tak dalej aż do 300%. Przejedź się a zobaczysz - to zupełnie inna jazda niż przy napędzie tylnym. A w wyższych modelach napędu możesz nawet regulować siłę wspomagania na poszczególnych stopniach.
  5. Żeby wspomagał w zależności od siły pedałowania i nie stawiał oporów po wyłączeniu to niestety musiałbyś mieć napęd centralny a to raczej poniżej 9000 zł się nie da. Każdy w tylnym kole ma te cechy które Ci się nie podobają.
  6. Nie słyszałem o rowerze który hamuje powyżej 25/h. O jakim modelu piszesz? W moim dalej koła się kręcą, jak popedałuję to na płaskim do 40 wykręcę, a 35 jestem spokojnie w stanie jechać. Oczywiście jak się robi podjazd to prędkość spada. O małej ilości Nm pisałem w kontekście takich co chcą by rower jeździł za nich.
  7. Hamulce hydrauliczne są zdecydowanie lepsze - mają dużo większe możliwości dawkowanie siły hamowania, mechaniczne są praktycznie zero jedynkowe, trzy biegi z przodu są niepotrzebne, kaseta z tyłu daje możliwość późniejszych modyfikacji napędu.
  8. Jak potrzebujesz roweru który będzie Cię wspomagał to według mnie za tę cenę OK, jak chcesz by jeździł za Ciebie to trochę mało Nm.
  9. Piszę na podstawie swoich rowerów i mojej rodziny - nie jestem zawodowym serwisantem. Napędy 5 - 8 rzędowe są znacznie bardziej trwałe, można zrobić kilkanaście tysięcy bez potrzeby odkręcania, mógłbyś sprecyzować jakiś czynność serwisowa powoduje że łatwiej odkręcić wielotryb - bo ja niestety potrafię sobie tylko wyobrazić odkręcanie co jakieś 1000 km, wymycie i nasmarowanie gwintu i ponowne przykręcenie - bo mycie z z zewnątrz niewiele daje.
  10. Nie wiem ile odkręcałeś wielotrybów, ja na pewno że 20 razy ( samodzielnie serwisuję rowery od jakiś 50 lat, kasety weszły dopiero w latach 90-tych a upowszechniły się dużo później) i uważam że nie jest tak różowo - ale widać masz inne doświadczenia.
  11. Nie chodzi o jazdę - bo przy tak samo zestopniowanych koronkach jeździ się tak samo, ale możliwości modyfikacji są przy wielotrybie prawie żadne, poza tym czasem tak się zapiecze na gwincie że odkręcenie staje się niemożliwe - w zwykłym rowerze wymieniasz wtedy całe koło, w elektryku z napędem tylnym - do wymiany silnik. I ewentualne modyfikacje - bardzo ograniczone.
  12. Sprawdziłem specyfikację i niestety ten 9 rzędowy to też wielotryb. Ogranicza to bardzo możliwości modyfikacji w przyszłości. Rowery w Decathlonie mają ( według specyfikacji)kasetę Microshift więc jest więcej możliwości późniejszych modyfikacji.
  13. Najlepiej by było wypożyczyć na dzień gdzieś rower tego typu i przekonać się jak się na nim czujesz. Mi najbardziej odpowiadały odczucia na napędzie centralnym, ale jakbym nie był w stanie wydać tyle to chyba bym kupił napęd tylny, odczucia były trochę inne niż na normalnym rowerze ale do przyjęcia. A potem się okaże - można jeździć tak jak jest, można coś zmieniać przy okazji wymiany napędu - przy takich przebiegach w każdym rowerze będziesz musiał dość często go zmieniać. Jeśli masz do wyboru kilka modeli to wybierz taki z kasetą - bo jak będziesz miał wieloryb ( czyli jak dzisiaj mówią wolnobieg ) to dużych możliwości zmiany nie będzie. Z tych dwóch to jest większe prawdopodobieństwo że jest kaseta w tym Ecobiku, bo wielotryb 9 rzędowy to wyjątkowa rzadkość.
  14. Do dojazdów do pracy spokojnie w elektryku wystarczy 38 lub 42 T z przodu i 11-28T z tyłu - to nie podjazdy dla MTB. Ja mam 38 z przodu i 11-36;z tyłu i trzech największych koronek z tyłu nigdy nie używałem. Szkoda pieniędzy i roboty na zmianę napędu z której nigdy nie będziesz korzystać. Jak po pewnym czasie przekonasz się na której koronce z przodu Ci się jeździ najlepiej to ma sens zdemontowanie pozostałych dwóch, manetki i przerzutki - więcej niż 1 bieg w elektryku to pomyłka.
  15. Jak ma ograniczenie do 25km/ h i jest wprawiany w ruch przy pomocy pedałów ( nie ma manetki) to spokojnie możesz jeździć po mieście - nikt cię nie będzie brał na hamownię by badać twoją moc. Zresztą ta co podają to pewnie maksymalna chwilowa a to całkiem co innego.
  16. Jeździłem 20 lat na baranku bo wyborem wówczas była "jaskółka" która na dłuższą metę była tragicznie niewygodna. W 1993 kupiłem rower z prostą kierownicą i rogami i stwierdziłem że też się da na tym jeździć i tak jeżdżę do dzisiaj. Jeśli ktoś kupi gravela bo teraz jest to najmodniejszy typ roweru a nie dlatego że taki potrzebuje to trudno - w rzeczywistości nie ma jednego "słusznego" typu roweru, wszystko trzeba dopasować do siebie.
  17. Według mnie nie warto zmieniać opon - przynajmniej pojeździj kilka dni i zobacz jak Ci się będzie jeździć. A o stojaku ( myślę że chodzi Ci o serwisowy) się nie wypowiem - jestem z tego pokolenia co serwisuje rower po przewrócenie do góry nogami.
  18. Kupił ale się nie sprawdził - zobacz temat o wskazaniach naładowania baterii 4 tematy wstecz.
  19. Na pewno jak potrzebujesz dojechać nie spocony to elektryk jest idealny. Tylko niestety budżet - przy obecnych cenach Riverside 500E z Decathlonu wydaje się najtańszą opcją do przyjęcia. Ale to supermarket - wiadomo że ma mieć przyciągające parametry przy jak najniższych kosztach, potrafią oszczędzać na wszystkim. Nigdy nie miałem roweru od nich więc nie ocenię - a opinie są skrajne. Chyba że podejdziesz do tego jak mój znajomy do butów z Daichmana - chodził bardzo dużo po mieście i kupował tam buty - nie były trwałe , wręcz odwrotnie, rozpadały się na gwarancji i dostawał nowe. Przy Twoich przebiegach się okaże - albo jest trwały i pojeździsz sporo czasu albo będziesz wymieniał co jakiś czas na gwarancji bo się rozpadnie.
  20. Mój ma 6 lat, 18 tyś i nie wybiera się na złom - z tego co widzę u ludzi którzy jeżdżą już jakiś czas elektrykami to twierdzenia o krótkiej żywotności baterii i silników są wyssane z palca. Ale nie tych za 3-4 tyś. Mojej żony miał 14,5 tyś i został sprzedany, koleżanka z mężem mają kupione jako używane modele sprzed 5 lat z przebiegiem powyżej 10 tyś i też do wymiany tylko łańcuch i kaseta.
  21. Biorąc pod uwagę że bardzo kiepski rower kosztuje ok 1000 zł, kiepski kit do konwersji że 2000 to co można sądzić o rowerze elektrycznym za 3000? Ty potrzebujesz porządny rower, dojeżdżając codziennie do pracy zrobisz w roku 5 - 6 tyś km, kiepski rower rozpadnie się po roku.
  22. Nie sugeruję że często. Ale w ogóle się zdarza - trzeba wziąć to pod uwagę i mieć alternatywy sposób dojazdu do pracy. Raczej nikt tego nie naprawi od ręki.
  23. Nie chodziło mi o pasek, raczej o rzadkie, ale możliwe awarie Nexusa ( czy innych planetarnych przekładni), które występują w zestawie z paskiem. Jak ktoś ma alternatywy sposób transportu do pracy to nie ma problemu, ale część ludzi jeżdżących regularnie do pracy rowerem z przyczyn ideologicznych bądź finansowych nie trzyma samochodu, a dojazd komunikacją publiczną bywa męczący. Przerzutkę czy kasetę zmienisz sam i jeździsz dalej, pasek też zmienisz samodzielnie.
  24. Zgadzam się z tym że pasek jest wygodniejszy na co dzień niż łańcuch. Ale proponował bym najpierw przejść się do serwisu i dowiedzieć się jak jest z ewentualnymi naprawami - pamiętam że był użytkownik który bardzo chwalił pasek + Alfine, niestety przy awarii okazało się że okres oczekiwania na naprawę jest bardzo długi. Przy łańcuchu i zewnętrznej przerzutce każdy element możesz kupić i wymienić od ręki, da się zrobić to samemu bez czekania na serwis. Skoro ma to być rower do dojeżdżania na co dzień bto ryzyko długiego oczekiwania na naprawę jest mocnym przeciwwskazaniem.
  25. Ja bym wybierał pomiędzy Krossem Evado a R-Raymonem. Za Krossem przemawia powietrzny widelec, za R- R-Raymonem jak dla mnie napęd Yamahy. Jest wygodny i trwały. Napędu Shimano nie miałem - ale opinie ma dobre. Napęd Dapu to jednak egzotyka - nie wiem czy po gwarancji znajdziesz kogoś kto będzie chciał coś przy nim grzebać.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...