Skocz do zawartości

Zigfir

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    638
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Zigfir

  1. @michalr75 To była odpowiedz dla kolegi, który wcześniej napisał mniej więcej swojego czasu, że nie zajął pierwszego miejsca, bo ktoś wymyślił diabelstwo zwane trenażerem. Natomiast pisałeś, że mając trenażer mogę sobie kręcić w takim momencie kiedy inni już nie mają szansy się ruszyć z domu, a jednocześnie nie dostrzegasz, że to nie kwestia wyboru zimą, a sposób na jakiekolwiek kręcenie jeśli się chce w miarę regularność zachować... A z tym nieporuszaniem się to nie do końca tak, bo mój trenażer czasem się jednak przesuwa o kilka centymetrów 😉. Zigfir - 1284 km (szosa + MTB 153 km, trenażer 1131 km) TheJW - 1001 km (MTB) / + 69 km trenażer, ale postanowiłem w tym roku nie liczyć do swoich statystyk kilometrów wirtualnych dfq - 961 km bashey_pl - 938 km (Cross) Zbyszek.K - 805 km (trenażer) - na tę chwilę michalr75 - 602 (MTB) provayder - 466 km (szosa, MTB) spidelli - 377 km (357 km trenażer, 20 km MTB) NerfMe - 375 km (MTB) Strek - 361km ( MTB, Cross, Trekking) Cross90 - 260 km (trenażer) jacekddd - 133 km (rower poziomy - velomobil) Sansei6 - 103 km (MTB) Donayo - 67 km (MTB) revolta - 25 km (MTB
  2. @leejoonidas Jeśli zasady są jasno określone, że km virtualne się liczą, to ja tu oszustwa nie widzę. W zeszłym roku uzgodniliśmy, że się liczą. Rozpiska typów jest fajnym pomysłem, ale będzie trochę wiecej roboty z wstawianiem. Pozostaje kwestia co jest wiodącym czy ilość całkowita czy tylko realne km. A że się człowiek stara stara a nie jest pierwszy? W zeszłym roku byłem drugi i korona mi z głowy nie spadła. Prawda stara jak świat - zawsze się może zdarzyć ktoś kto tłucze więcej lub szybciej. Drobny przykład - Impa (nie ma go na naszym forum ale jest na Stravie) machnął w zeszłym roku 42556 km prawdziwych km. Kolega Maciek z sąsiedniej miejscowości 29000 km. I gdzie mi tam do nich z moimi 16 tysiakami... Zigfir - 1176 km (szosa + MTB 153 km, trenażer 1022 km) dfq - 961 km TheJW - 841 km (MTB) / + 69 km trenażer, ale postanowiłem w tym roku nie liczyć do swoich statystyk kilometrów wirtualnych Zbyszek.K - 805 km (trenażer) - na tę chwilę michalr75 - 585 (MTB) ashey_pl - 548 km (Cross) provayder - 466km (szosa, MTB) spidelli - 377 km (357 km trenażer, 20 km MTB) NerfMe - 375 km (MTB) Cross90 - 260 km (trenażer) jacekddd - 133 km (rower poziomy - velomobil) Donayo - 67 km (MTB) Sansei6 - 66 km (MTB) revolta - 25 km (MTB)
  3. Znów ta sama śpiewka. Oczywiscie, że nie ma jak otwarta przestrzeń. Teraz to tylko niech koledzy za mnie do roboty pobiegną, a ja sobie na nią wyskoczę w standardowym tygdniu pokręcić w ludzkich godzinach a nie w smogu i po ciemku. Robię co najmniej 1/3 wszystkiego rocznie na trenażerze i się tego nie wstydę. Początek roku ze względu na kiepską pogodę ogólnie był cienki bo na zewnątrz wpdło dopiero 153 km z czego 78 dziś. A jak już coś o rywalizacji to moje chomikowe treningi w większośći są mocniejsze pod kątem mocy niż te na zewnątrz (mam ''pomiar mocy w korbie" i trenażer mi nie zawyża). Jak się maja do tego np dojazdy do pracy lekką nóżką, aby się nie spocić? Zigfir - 1176 km (szosa, MTB, trenażer) TheJW - 841 km (MTB) / + 69 km trenażer, ale postanowiłem w tym roku nie liczyć do swoich statystyk kilometrów wirtualnych Zbyszek.K - 805 km (trenażer) - na tę chwilę michalr75 - 585 (MTB) ashey_pl - 548 km (Cross) spidelli - 377 km (357 km trenażer, 20 km MTB) NerfMe - 375 km (MTB) ernorator - 351 km (szosa, gravel, trenażer) Cross90 - 260 km (trenażer) jacekddd - 133 km (rower poziomy - velomobil) Sansei6 - 66 km (MTB) Donayo - 46 km (MTB) revolta - 25 km (MTB) dfq - 0.5km (trzeci!)
  4. Zigfir - 1097 km (szosa, MTB, trenażer) Zbyszek.K - 805 km (trenażer) - na tę chwilę ashey_pl - 548 km (Cross) michalr75 - 478 km (MTB) NerfMe - 375 km (MTB) TheJW - 352 km (MTB) Cross90 - 260 km (trenażer) spidelli - 234 km (224 km trenażer, 10 km MTB) jacekddd - 133 km (rower poziomy - velomobil) Sansei6 - 66 km (MTB) Donayo - 46 km (MTB) ernorator - 30 km (szosa, gravel, trenażer) revolta - 25 km (MTB) dfq - 0.5km (trzeci!)
  5. Zigfir - 818 km (szosa, MTB, trenażer) bashey_pl - 548 km (Cross) michalr75 - 374 km (MTB) TheJW - 352 km (MTB) spidelli - 234 km (224 km trenażer, 10 km MTB) NerfMe - 204,5 km (MTB) jacekddd - 133 km (rower poziomy - velomobil) Cross90 - 109 km (trenażer) Sansei6 - 40 km (MTB) ernorator - 30 km (szosa, gravel, trenażer) revolta - 25 km (MTB) dfq - 0.5km (trzeci!)
  6. Chiałbym zacząć jakoś inaczej to zdanie ale życia nie oszukasz - 47 wiosen już zaliczone 😁, czyli się w trend wpisuję... Robota siedząca na etacie przed monitorem 8h +1 dojazdu autem + często nadliczbowe, czasem wyjazd służbowy na kilka dni. Żona, dzieciak + dom pod opieką i w zeszłym roku 16,5 tyś na liczniku rowerowym. Kryzys miałem i owszem. Były lata że rocznie robiło się 150 km rocznie. Ale na szczęście od kilku lat wpada co roku więcej km. Część samemu część ze znajomymi. Założenie jest jedno w normalnym tygodniu "trening" w tygodniu rzecz niezbędna. Minimum 4 -5 godzin. Ruch jest mi potrzebny. Generalnie trzeba jakoś to siedzenie zrównoważyć. Jak na razie udaje mi się to jakoś ciagnąć, choć nie powiem czasem bywa cieżko z czasem ale jak sie człek uprze to się da - kwestia poustawiania priorytetów. Staram się być aktywny cały rok. Część aktywności rowerowej w okresie jesienno-wiosennym przerzuciłem na trenażer bo jak ciemno, zimno i mokro to o dwa czynniki odstraszające za dużo 😉, ale jak się da to na świerze powietrze.
  7. Zigfir - 587 km (szosa, MTB, trenażer) michalr75 - 374 km (MTB) bashey_pl - 370 km (Cross) TheJW - 352 km (MTB) Cross90 - 109 km (trenażer) spidelli - 70 km (70 km trenażer) Sansei6 - 40 km (MTB) ernorator - 30 km (szosa, gravel, trenażer) revolta - 25 km (MTB) dfq - 0.5km (trzeci!)
  8. Zigfir - 326 km (szosa, MTB, trenażer) TheJW - 102 km (asfaltowe MTB) 😎 michalr75 - 60,5 (MTB) ernorator - 30 km (szosa, gravel, trenażer) Sansei6 - 25 km (MTB) dfq - 0.5km (trzeci!)
  9. suport zmieniony. Poszedł Token TK878EX na zwykłych łożyskach. Stara ceramika mimo wymycia i ponownego posmarowania nadaje się jedynie do kosza. Przy okazji potwierdziło się, że mam coś nie do końca tak z gwintem suportu z lewej, bo lewa miska wymaga sporej siły przy wkręcaniu, a z prawej spokojnie idzie ręką. Smarowanie nie pomaga. Przeszkadza o tyle, że trzeba skoro obrotów kluczem zrobić a miski za tym nie przepadają - powstają ślady. Trzeba by gwint poprawić, ale narzędzia ze względu na cenę raczej nie kupię, a do serwisów nieco daleko. Kurcze mógłby ktoś w okolicy serwis otworzyć :).
  10. Czasem tak bywa, że się czymś na tyle człek zachwyci, że wad nie widzi... Tak mi się nasunęła jeszcze jedna drobna uwaga, że te wspomniane kulki w moich łożyskach punktowo jakieś takie chropowate się zrobiły.
  11. Dziś mogę podsumować test długodystansowy Tokena TK 878EX na ceramice. Ostatnio suport zaczął dawać znać o sobie, a dodatkowo dziś zauważyłem luzy na osi. Przetrwał 22 000km na szosie, ale długo już nie pociągnie. Pada łożysko lewe. Niby szczelny, ale smar czarny wewnątrz łożyska i nie ma już gładkości obrotu. Od napędu podobnie jak u kolegi wcześniej czysto. Oś korby lekko wytarta i to wywołało luz. Łożyska ceramiczne na przekładkę niedostępne, choć i tak chyba lepiej kupić całość, biorąc pod uwagę ich ostatnie ceny. Pytanie tylko, czy warto. Korba ultegry kosztuje dziś całkiem sporo i do zajechania tarcz daleko a może się okazać, że kolejnego suportu nie przeżyje. Może lepiej wrzucić Schimano i częściej wymieniać i nie mieć problemu?
  12. Zabrałem się dziś za zmianę łańcucha w szosie. Wytrzymał raptem 4 600 km. To chyba też rekordzista pod kątem szybkości zużycia z tych, które do tej pory miałem. Chyba mi się trafna seria trafiła, bo kupiłem hurtowo 3 sztuki ultegry, a już na dzień na nowym przyrząd pokazuje wyciągnięcie 0,5%. Może kaseta już swoje przeszła i szybciej lecą... może po covidzie jakość poleciała na pysk... Ogólnie miało być lekko, łatwo i przyjemnie, ale sobie przypomniałem, że coś mi słychać suport przy mocniejszym pedałowaniu i skończyło się smarowaniem umierających łożysk. Łożyska ceramiczne przeżyły niecałe 2 lata (jakieś 24 tys km) i niestety już raczej długo nie pociągną. I tu chyba będę miał mały problem, bo chyba ten typ łożysk jest niedostępny w tej chwili. Trzeba było tam wcześniej zajrzeć, ale jakoś brakło wolnej chwili... Pozostanie przejść chyba przejść na zwykłe łożyska.
  13. Ta temperatura dzisiaj dawała popalić, Wpadła grupowa 100-tka, ale jakoś tak słabo się jechało. Organizm bronił się przed większym wysiłkiem.
  14. Co prawda nie dziś a od piątku do niedzieli, ale wpadło kilka km. Ze "stadkiem" wybraliśmy się z wizytą do sąsiadów Czechów. W ciągu trzech dni uzbierało się 536,19 km i 3 929 m przewyższeń. Wreszcie była okazja pokręcić w prawdziwych górach, a nie tylko na Zwifcie 😉. Ostatnie 9 km Pradziada zaliczone w 37:44. Dzień I. Dojazd do Zlotych Hor - 237.66km (1,523m) https://www.strava.com/activities/7361623161 Dzień II. Zdobycie szczytu Pradziad - 80.06km (1,759m) https://www.strava.com/activities/7365965482 Dzień III. Powrót - 218.47km (647m) https://www.strava.com/activities/7373358748
  15. Wybrałem się w czwartek w rodzinne strony (daleko nie mam - tak ze 20 km w jedną ;)), a że po drodze kilka pagórków to sobie zęby ostrzyłem, na jakieś poprawienie pr-ek na Stravie. Coś tam popoprawiałem, acz większość, szło pod wiatr i bez rewelacji. Za to w drodze powrotnej udało mi się na jednym z pagórków zrobić czas rzędu 6 sekund do koma. Kom jak kom, ale nie spodziewałem się, że te 6 sekund uplasuje mnie .. aż na 333 pozycji 🤣.
  16. 140 km dziś wpadło z kolegami w grupie. Ale trafiła mi się mało przyjemna przygoda. Przy 70 km/h na zjeździe (bez dokręcania) nagle zaczęło konkretnie telepać kierownicą. Technicznie wszystko było sprawne, ale rower wpadł w coś w rodzaju rezonansu wywołanego chyba połączeniem prędkości i powiewami wiatru. Chyba, bo dość mocno dziś powiewało i trochę rowerem nosiło nieco wcześniej. Niczego podobnego na nim nie doświadczyłem do tej pory. Mało przyjemne odczucie, prawie wyrywało baranka z dłoni. Na szczęście, dopadało mnie to na końcu zjazdu i naturalnie rower wyhamował lekko dość szybko.
  17. Ja niby robie nawet więcej, ale też to jakoś idzie opornie. A już po niedzielnym bum to mam co najmniej tydzień jak nic z głowy....
  18. Dzięki za radę. Właśnie zamówiłem go z netu z lekkim zapasem na przyszłość. Paczka dotrze we wtorek. Dziś u mnie wszystkie apteki niestety pozamykane, ale jutro zajrzę po drodze z pracy, choć nie robie sobie specjalnie nadziei, że się lokalnie trafi, bo zaopatrzenie mają raczej marne. Chwilowo musi wystarczyć jakiś inny wynalazek z domowej apteczki.
  19. Moją trzymałem jedną ręką, ale to okazało się nieco niewystarczające, aby rower wyprowadzić, po tym jak koło wpadło w dziurę. Siła zadziałała tak, że mnie od ręki na bok położyło. Normalnie bym dziursko ominął albo w ostateczności przejechał środkiem.
  20. Mój dzisiaj też był średnio udany. W sumie to nawet nie udał się, bo pierwszy raz zaliczyłem upadek szosą. W sumie to drugi upadek na asfalt w mojej kolarskiej historii (wcześniej góralem, ale tam przynajmniej lód był). Idiotyczna sytuacja, prosta droga i problem z ustnikiem termosika kolarskiego, który najpierw nie chciał wyjść, a jak już wyszedł to cały. Zamiast stanąć i problem rozwiązać to jechałem, próbując ustami i jedną ręką umieścić go na właściwym miejscu. Niestety zamiast na drogę patrzyłem na bidon o te parę sekund za długo. Piękna pojedyncza dziura się trafiła, wcale nie jakiś lej po bombie, ot zwykły wykruszony asfalt - straciłem równowagę i ległem przy 30 km/h Rower: klamka przerysowana, lewy pedał lekko starty, owijka uszkodzona, rysy na łbie tylnej ośki i siodełku. Ja: biodro konkretnie stłuczone i przeszlifowane + inne drobne otarcia. Ten szlif jest najbardziej uciążliwy, bo zanim się to zagoi, to trochę potrwa. Trochę płytszy niż po żwirze, ale obszarowo plama ponad 10 cm średnicy. W ciuchach też pogrom. Kurtka starty rękaw, rękawiczka rozdarta, podobnie jak i ochraniacze na butach. Spodnie do zszycia, ale już wspomniany kask w domu okazał się pęknięty. Nawet zegarek dostał lekko po kopercie...😒
  21. Mam Endury podszyte polarkiem, ale nie są wodoszczelne. Ostatnio, z butami szosowymi i zimową skarpetką merino, pierwsze pół godzinki treningu przy 2 stopniach tragedią nie było. Potem temperatura zaczęła się podnosić. Ale tak normalnie i na dłużej to raczej komfort od 4-5 w górę. Zaletę mają taką, że oddychają. I to jest zaletą gdy mamy zmienną temperaturę. Mam też 2 typy neoprenowych i te sprawdzają się raczej z lekkimi butami zimowymi membranowymi, przy niższych temperaturach. Przy butach letnich neopren, mimo że zatrzymuje ciepło to przy okazji i pot, przez co masz mokrą stopę, która piorunem oddaje ciepło, przez co zachodzi efekt odwrotny do zamierzonego.
  22. I stówka wpadła z koronką na koniec ;-). Rano 2 stopnie. Nieco zimno, jak na szosę się robi.
  23. Zdjąłem dziś rowerek z trenażera przed jutrzejszym wypadem. Przy okazji oględziny. Guma z tyłu - GP 5000, po 11 tysiącach zaczyna domagać się powoli wymiany. Jak na ten model chyba nieźle. Przód drugie tyle przelata jeśli się mu nie pomoże. Na tyle do zjechana wskaźników jeszcze jakiegoś tysiaka (albo maks dwóch brakuje), ale w drobnych nakłuciach i nacięciach od żwiru zaczynają się nitki oplotu pojawiać. Łańcuch też już 4870 km i praktycznie to chyba jego ostatnie dni, bo się lekko rozciągnięty zrobił. Coś m mówi, że w przyszłym tygodniu do wymiany pójdzie i jedno i drugie.
  24. Dawno nie pisałem, ale jakoś głowę mam ostatnio zajętą tematyką poza rowerową i uwagę trzeba mocno dzielić. Ogólnie to od powrotu z wakacji jakoś rytmu nie mogę znaleźć i możliwości spadają sukcesywnie, zamiast rosnąć. Do kompletu wypadły mi w tym tygodniu dwa treningi przez katarek. Ale trzeba się zmobilizować i dziś wskoczyło delikatne przepalenie nóżki na 50 km. No może nie zupełnie takie delikatne, bo coś tam złota na stravie wpadło, ale dystans mizerny. W sumie to sam katarek jeszcze nie przeszedł, ale lekko zelżał, a że ciężko tak bez jazdy na rowerze, to wybrałem opcję pośrednią i zamiast z ekipa lecieć o 9, przy 3 stopniach na 4h wyskoczyłem sam po 11 na 1,5h. Tych ich dzisiejszych 130 km to mi trochę szkoda, tym bardziej że czuć, iż lada moment szosę trzeba będzie wrzucić w trenażer i zostanie mtb.
  25. Trochę trzeba cisnąć. Tak dla porównania to solo pętelka na wiejskiej trasie bez stopów wyciągnąłem 38km/h, ale to na raptem 35 km. W "W" to okolice 300 W średnio Z podesłanych filmików wyszło w generalce 23 miejsce
×
×
  • Dodaj nową pozycję...