Skocz do zawartości

niebieskiczerwony

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    81
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez niebieskiczerwony

  1. Okolice Tynieckiej w Krakowie. Skręca się z ul. Rodzinnej w Jemiołową, a następnie pierwsza w prawo i kawałek dalej przejeżdża się kilkanaście metrów przez strumyk po płytach betonowych - w kierunku kampusu UJ. Czegoś takiego jeszcze nie widziałem. Wjechałem w ten strumyk z córką w foteliku i natychmiast poślizg i gleba. Za mna weszła moja dziewczyna, żeby wyjąć płaczącą córkę i gleba. Zebraliśmy się - nic nikomu się nie stało. Siedliśmy na brzegu, żeby się ogarnąć. Wjechał kolejny rowerzysta i gleba. Ze 3 minuty później jakiś Uber Eats z plecaczkiem - gleba. Jakaś babka przechodziła i powiedziała, że karetka kilka razy dziennie tam przyjeżdża. W sumie dla mnie to wszystko było komiczne. Żałuję, że nie ma jakichś nagrań. Wyrosły na tym betonie pod wodą jakieś mega śliskie glony. Jedzie się jak po topniejącym lodzie. Od lat tamtędy jeżdżę i takiego zjawiska nie widziałem. Zawsze na pewniaka wjeżdżałem w ten strumień. Nie miałem głowy do tego - mógłby ktoś jakąś tabliczkę tam powiesić, jeśli to się powtarza. Sam powieszę, gdy tam będę.
  2. Ciekawy temat. Nie mam zdjęć, bo to już stare dzieje: 1. Odłamana w okolicach spawu rura podsiodłowa w okolicy suportu w ramie aluminiowej - naprawiona, skręcona metalową obejmą do rur z Obi. Koszt - kilka złotych. Przejeździłem później z powodzeniem jeszcze kilka tysięcy, aż rama pękła przy sterach. Wtedy ją wyrzuciłem. 2. Skasowanie luzu w szczękach v-braków STX RC przy pomocy przyciętych na okrągło fragmentów dyskietki 3,5”. To było robione w czasach, gdy każdy miał w domu taką dyskietkę. Hamulce działają do dziś i przejechały taki dziesiątki kkm. 3. Mój kumpel postanowił przyoszczędzić pracy i kosztów na wymianie linek i pancerzy tarczowych hamulców, więc zamontował przy zaciskach dodatkowe sprężyny, które mają pomóc pokonywać opór zatartych linek przy odbijaniu hamulców. Działa od 2 lat. Inna sprawa to żeby zahamować, trzeba użyć siły większej niż przy canti.
  3. Ja używam tego mostka od 2 - 3 lat. Przejechałem na nim kilkanaście tysięcy kilometrów. Wrażenia - miękkość tego rodzaju, jakbym miał z przodu grubą, niezbyt napompowaną oponę. Kupiłem to, bo chciałem mieć lekki, trwały, bezawaryjny i bezserwisowy rower. W takim kontekście sprawdza się super. Amortyzacja jest dużo gorsza niż przy przyzwoitym amorze, lecz dużo lepsza niż przy sztywnym mostku i sztywnym widelcu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...