Witam. Ja również szukałem czegoś "lepszego" niż para shwalbe ralph-ray, które miałem założone na kupionym używany rowerze i one również były już używane. Może nie były o tyle zużyte co dość stare i postanowiłem je wymienić. Wcześniej miałem Rocket rony jeszcze na rowerze 27.5 , na których miałem dwie wywrotki na czystym asfalcie. Przyczyną upadku były, domyślam się, już stare opony. Zraziłem się więc mimo wszystko do marki shwalbe i szukałem tutaj innych opcji. Zakupiłem parę od Vittoria barzo i mezcal z tego roku 2.35 na mieszance g.2.0 wersja race. Zalałem mlekiem stans. Do opon mam inne oczekiwania niż większość z Was. Ja ważę ponad 100 kg, i dużo jeżdżę jednak po asfalcie i pompuje je praktycznie na maksa. I powiem tak mleko ucieka bokami, co dwa dni muszę odpompować ale to nie problem. Nie czuję się w nich tak pewnie jak na shwalbe. Te klocki są o wiele wyższe niż w shwalbe i mam wrażenie jakby się uginały, jakby za mocno pracowały. Opory też wydają sie wyższe niż na szwalbe. Może to jakiś efekt placebo albo tylko złudzenie. Będę przyglądał się temu wątkowi. Bo pewnie od nowego sezonu będę rozglądał się za kolejnymi oponami. Pozdrawiam