Skocz do zawartości

marcinusz

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 954
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez marcinusz

  1. Można szczekać, ale karawana będzie jechać dalej. I nie chodzi tu o żaden postęp, bo motorowery elektryczne to rozwój w dziedzinie motorowerów a nie rowerów Nawet jeśli część z tych motorowerów ma ograniczenie do 25 km/h i nie ma obowiązku ich rejestrować. Tymczasem pokręciłem po Beskidzie Sądeckim. Znów spotkałem parę elektrycznych rowerzystów. Był to starszy mężczyzna z synem. Na pierwszy rzut oka jak jedni z nas. Tyle że na pojazdach szybcy jak gigowcy, mimo że brzuchaci byli. Żadnej dziczy na szlaku nie robili. Pogadałem nieco, siedząc pod schroniskiem. Słyszałem komentarze innych niezelektryzowanych rowerzystów, m.in. że to oszustwo. Nie rozumiem tej niechęci. Niby kogo oszukali? Jak? Postarałem się usiąść im trochę na kole, ale gdy zrobiło się stromo odjechali tak, jak na maratonach odjeżdżają mi dublujący mnie gigowcy. Co ciekawe, na końcu wzniesień stawali i nie wiem czy nie po to, by mimo wszystko odsapnąć. Do góry kręcili powolnym, twardym obrotem i tylko było słychać, jak mocniej pracuje silnik, który robił robotę za nich. Starszy gość był całkiem sympatyczny i pomocny w układaniu mojej dalszej trasy. Wyraźnie lepiej objeżdżony, znał okolicę. Młodzik mniej ogarnięty i wyraźnie styrany trasą. Był bardziej zmęczony niż ja. Spytałem starszego m.in. czy brakło mu kiedyś prądu na trasie. Powiedział, że tak i że jakiś czas jeździł z prostownikiem, aby podłączać się w schroniskach. Potem po prostu dokupił drugą baterię. Dodatkowe 2,7 czy 2,8kg, które dają 500W (nie wiem czemu podają pojemność w W, chodzi chyba o to, że bateria może oddać 500W przez godzinę). Gość mówił, że bateria wystarcza na 2,5h. Wychodziłoby na to, że średnio ciągnął ok 200W z silnika.
  2. No to jeśli zmienisz te 395 na XT na żywicy, to nic się nie polepszy. Mam żywiczne. Też zmieniałem z M395 (też nabyłem je jako część roweru Giant... - kojarzę Twój rower z galerii) i jeśli chodzi o odporność na przegrzewanie, to mi się pogorszyło. Tzn. przegrzewające się XT mi nie puchną ani nie zapadają się, ale przegrzewają się szybciej i to jest gorsze. Zmieniałem jednocześnie tarcze na SM-RT66, które są lżejsze i je obwiniam za gorszą odporność na przegrzewanie. Lżejsze tarcze szybciej się nagrzewają - tak mówi zgodnie fizyka i moje doświadczenia. Dlatego do Twoich zastosowań zostałbym przy obecnych tarczach. Metaliki na pewno poprawią sytuację, ale czy wystarczająco? Do moich zasosowań pewnie tak. Ty może powinieneś od razu celować w tarcze Ice-Tech lub po prostu większe oraz w dobre klocki metaliczne.
  3. Uzupełniam swoją opinię. Pojeździłem w niedzielę po Beskidzie Śląskim. Szlaki typowo górskie, na których nie rozpędza się do 60km/h tylko po to, żeby ostro hamować przed zakrętem na stromym zjeździe. Nie było też bardzo długich zjazdów. Efekt: żadnych problemów z hamulcami. Nie dotarłem nawet do piszczenia nagrzanych hamulców. Nie jest zatem aż tak źle, jeśli tylko nie ma konieczności bardzo intensywnego hamowania. Za wczoraj mogę wystawić 5 szkolnej skali ocen, ale oczywiście ulepszenie klocków uważam za konieczne. Moim zdaniem nie ma sensu. Jeśli to prawda, że się szybciej zużyją, to jaki to problem, skoro są tanie? Główna różnica to masa i wygląd. Cięższe trudniej przegrzać (większa pojemność cieplna). To tylko kawałek stali...
  4. W moich jedyny problem to szybkie przegrzewanie się hamulców przy intensywnym hamowaniu. Klamki przy tym pracowały normalnie, przy czym przy mocniejszym zagotowaniu tarczy zaczęła spadać siła hamowania. Dobre klocki powinny poprawić sytuację lub rozwiązać problem. Gdy kupowałem swoje, nie było dostępnych hamulców z klockami metalicznymi - tylko żywiczne. Chyba się to nie zmieniło.
  5. A jeśli się będą chwalić, to co? Pogorszy Ci się w życiu przez to? Bo mi ani trochę. Kto wjedzie na elektryku i zmęczy się mimo wspomagania, tym bardziej będzie z uznaniem patrzył na tych, którzy łupią bez wspomagania. Ci co będą się chwalić, zostaną królami obciachu. Przynajmniej w oczach nas - kolarzy ery przedelektrycznej. Moim zdaniem nie każdy musi mieć zacięcie sportowe i robić formę, aby móc jeździć po górach. Mimo, że otwiera się możliwość łatwiejszego zdobywania gór na kołach w moim świecie nic się nie zmienia. Ja wciąż chcę to robić o własnych siłach i opcja skorzystania z wspomagania w ogóle mnie nie kręci. Sądzę, że takich jak ja jest bardzo wielu i to są ci, którzy najbardziej w kolarstwo wsiąkli i najwięcej w tych górach siedzą i to nie dla poklasku gawiedzi czy twarzoksiążkowych lajków. Jest jakieś ryzyko, że pojawi się na szlakach iluś pacanów, którzy zaczną robić głupoty w górach, ale nie oszukujmy się: pacany i tak są wśród nas (wszyscy chcemy wierzyć, że bardzo mało). Zamykanie szlaków dla kolarzy grozi nam i tak. Szybko ktoś wpadnie na pomysł, że skoro powstają dla kolarzy bikeparki, Enduro Trails czy inne Suliwoods to miejsce rowerów MTB jest właśnie tam a nie na szlakach pieszych. Mam nadzieję, że do tego nie dojdzie, bo mnie bikeparki czy inne ścieżki bawią tylko raz czy dwa razy do roku jako odmiana od swobodnej jazdy po szlakach pieszych. Nie demonizujmy motorowerów elektrycznych (celowo nie piszę o nich e-rowery itp).
  6. Coś Ci się chyba pomyliło. To nie jest zabawka dla sportowca. Sportowiec musi i chce jechać o własnych siłach (nie mówię o ukrytych silniczkach zawodników-oszustów, bo nie o tym temat). To jest wynalazek dla turystów-amatorów, którzy o własnych siłach nie dają rady porządnie pojeździć. Druga grupa potencjalnie zainteresowanych to bikerzy nastawieni na zjazd, którzy męczą się na podjazdach i chętnie skrócą sobie męki, uniezależnią się od wyciągów itd. Pytanie czy Ci bardziej ambitni zaakceptują dodatkową masę sprzętu na zjeździe. Trudno mi nawet zgadywać, bo to nie moja bajka. Parszywa zaraza, bo? Pojawienie się na rynku motorowerów elektrycznych coś Ci odbiera?
  7. Spokojnie. Bateria ma ograniczoną pojemność. Im cięższy woźnica, tym szybciej e-konie padną Rok temu spotkałem dwie kobietki na 160mm e-bikeach w Górach Sowich. Zdziwiło mnie, że tak sprawnie jadą do góry na fullach o dużym skoku. W dół już tak sprawnie im nie szło Na majówce byłem na Łysej Horze na kilkanaście rowerów kręcących się po szczycie 3 miały wspomaganie... Zatem: - zupełny leszcz i tak utknie na trudnym szlaku w górę lub - tym bardziej - w dół, więc zupełny leszcz zostanie na szutrówkach i łatwych szlakach, - na całodzienną wyrypę dla ciężkiego mężczyzny taki rower nie wystarczy, - obawiam się, że przyjemność jazdy w dół cięższym sprzętem jest wyraźnie mniejsza, - fajna opcja dla mniej zaciętej sportowo kobiety - siła wspomagania potrzebna dla lekkiej osoby nie jest tak duża; chciałbym żeby moja kobieta kiedyś potowarzyszyła mi na mocnym tripie na czymś takim (owszem, w dół wciąż musiałbym na nią czekać), - fajna opcja na dojazdy do pracy. Osobiście jestem za rozwojem tego sprzętu. Byle za dużo osobników o mentalności quado-prostaka na to nie wsiadło. To się raczej nie stanie. Sam się przesiądę, jak zdrowie nie pozwoli jeździć o własnych siłach
  8. Metaliki wpadną na pewno po zużyciu obecnych. Tylko o ile wcześniej rozważałem zwykłe, to teraz zacząłem myśleć ciepło (nomen omen) o radiatorach. Myk-myk póki co nie jest w planach. Zbłądziłem na majówce na Singletrack Bila i tam wykazałem więcej zrozumienia dla euforii na temat myk-myków, ale do decyzji o zakupie wciąż daleko. Póki co wrócę do sztycy, której nie żal obdzierać przy opuszczaniu i poeksperymentuję nieco na zjazdach.
  9. Wraca mój Trance po kuracji odmładzająco-usprawniającej: Sprzęt doczekał się kompletu kół DT 350+ DT M442 na szprychach prostych i osiach sztywnych. Do tego kaseta XT (w trosce o alu bębenek), zębatki Trybo AM (35/21) i nowy łańcuch. Nieco wcześniej wpadły heble XT-M8000 z kapkę lepszymi tarczami shimano. Tym samym rower osiągnął specyfikację z grubsza docelową Kuracja zaowocowała utratą połowy kilograma. Rower zyskał na zwrotności (mniej efektu żyroskopowego i mniej mowy ciała przy wkładaniu roweru w winkle). "Miękkie" zębatki Trybo to genialna sprawa. Na przełożeniu 21:36 mogłem wjechać dłuższą ściankę ok. 20% bez gniecenia kapuchy i plucia płucami. Do 14% mogę kręcić z wysoką kadencją i sensowną intensywnością, nie zajeżdżać nóg. Rewelacyjne rozwiązanie do roweru górsko-wycieczkowego, jakim jest mój Trance. Pewien zawód sprawiły heble. Siła i modulacja bardzo mi pasują, ale na szybkich zjazdach strasznie łatwo się przegrzewają Może to wina nieco lżejszych tarcz, niż były. Może sytuacje poprawi pozbycie się klocków żywicznych. Może wybiorę te z radiatorami. Jak nie pomoże, to wezmę jeszcze jakieś toporne, ciężkie tarcze. Zdjęcie cyknięte nad Morskim Okiem, pod przełęczą Pustevny (1018m) w Beskidzie Śląsko-Morawskim. Edit: jeszcze zbliżonko na napęd:
  10. Trzeci dzien czeskiej majowki: Smrk i Pustewny. Razem ok. 140km i ponad 4000m w pionie. Majowka zostala odbyta
  11. Lysa Hora. W sumie 1460m przewyzszen i dobra porcja zjazdow. Po szosowej wiosnie, wreszcie konkretne MTB
  12. Po prostu Przeor nie ma w zwyczaju tłumić emocji Oby tylko nam się konkurs piękności nie zrobił. Zdjęcie ewidentnie było celowo dobrane
  13. Tylko czemu znów wewnątrz i z uciętym siodełkiem? Rozmiar na pierwszy rzut oka raczej odpowiedni. Ja bym przetestował 1. przesunięcie siodła do przodu, 2. delikatne obniżenie siodła, 3. mostek na plus.
  14. Nie ma co foszyć. To był szpikulec motywacyjny Siadasz na szosę a to świetna droga do uszlachetnienia łydy. Może będziesz kolejnym, dla którego MTB to żona a szosa to kochanka Pozostaje życzyć równych asfaltów BTW, TCRy mi się podobają w przeciwieństwie do Defy'ów i wśród znajomych nie jestem jedynym z taką opinią. TCR dla mnie jest jednak zbyt wyścigowy (zbyt niski przód, jak na moje możliwości kręgosłupowe).
  15. Sprzęt cacy, ale na szosie brutalnie widać, że nawet hiper-top sprzęt sam nie pojedzie.
  16. marcinusz

    [2016] Napęd X01 12s

    To są te golinogi, co to się z nich endurowcy śmieją
  17. marcinusz

    [2016] Napęd X01 12s

    Napęd wygrał?
  18. BM Miękinia Mega. Niby popierdółka,ale przez błoto nie była to szybka piłka. Przynajmniej nie dla piątego sektora.
  19. Ja nie twierdzę, że to jest "takie złe". Ja po prostu patrzę nie tylko na to co dana nowinka mi daje, ale też na to, co mi zabiera. Dziś wybierając się na majówkę (w tym roku 4 dni) muszę się martwić o to czy mi "wystarczy manetek", czy muszę zabrać ładowarkę numer 2855 (obok tej do lampki, telefonu, aparatu), którą drugiego dnia doładuję rower. Dla mnie to jest jakaś wartość, z której nie chcę rezygnować. I tak, przeszkadza mi codzienne ładowanie komórki, dlatego posiadam taką, którą ładuję średnio co 3 dni (czasami dzień, czasami 5). Byłoby ok, gdyby można było ładować co tydzień, jak kiedyś... Ostatnio przyglądałem się wejściu na rynek rowerowego gps Wahoo Elemnt. Podali czas pracy na baterii 17h. W praktyce jest około 8-9h. To jak myślisz skąd oni to wzięli? Jak dla mnie z rękawa właśnie. Może testowali z przyciemnionym ekranem i bez łączności z jakimkolwiek sensorem i tyle wyszło. Nie wiem. W praktyce żywotność jest żenująca. Żywotność baterii w komputerach gps jest jednym z powodów, dla których wciąż żadnego nie kupiłem i jeżdżę na tradycyjnym liczniku + strava w telefonie. Ostatecznie podejrzewam, że napisali 17h, bo dział marketingu uznał, że bez tej cyferki produkt będzie nieatrakcyjny. Zaważyły inne czynniki niż testy. Więc podsumowując: elektroniczne przerzutki to fajna koncepcja, ale niedogodności doglądania baterii producenci musza mi czymś wynagrodzić. Moje warunki są dwa: 1. żegnamy kable (skoro technologicznie są zbędne bez rocket science), 2. nie mogę biegać wokół roweru z ładowarką, jak nastolatka przy smartfonie. Najlepiej jakbym dwutygodniowy urlop mógł obsłużyć bez ładowarki.
  20. W pewnym teście eTAP pisano o tysiącu. Tylko pytanie jak to liczą. Obstawiam że optymistycznie. Czyli pros na etapówce w 5 dni od poniedziałku do piątku przy 25C i przy średniej 43km/h naładauje raz Shimano a 2 razy Srama. naładuje raz Srama a Shimano wystarczy mu na dwa tygodnie. Kowalski w Polsce przy średniej 28-32 km, trenując przy +5C zrobi mniej kilometrów. Pytanie jak szybko rozładowują się baterie, gdy rower stoi. W wariancie pesymistycznym to oznacza mniej niż 500km. Dla mnie to mało, bo ciągle należałoby myśleć ile mam energii w bateriach. Rower to nie telefon, żeby na ładowarce wisiał. Dla mnie to powinno być bardziej jak wymiana baterii w tradycyjnym liczniku a nie jak ciągłe ładowanie rowerowego gpsu. To powinno być nie częściej niż co miesiąc i nie częściej niż co 30 godzin jazdy. Jeśli udając się na trip, trzeba skontrolować stan baterii w telefonie, liczniku GPS, przerzutkach i aparacie fotograficznym, to dochodzimy do szaleństwa. Zwłaszcza jak ktoś się jeszcze goli maszynką elektryczną
  21. Z mojego punktu widzenia to byłoby ok. Elektronika w MTB nie całkiem mnie przekonuje (może niesłusznie) i dobrze, aby jeszcze dłuuugie lata był wybór między wysokiej klasy grupami elektronicznymi i mechanicznymi. Zapewne tak będzie. Mało atrakcyjne jest też to, że osprzęt jest okablowany. Oglądając same grafiki choćby na pinkbikeu, można pomyśleć, że to grupa bezprzewodowa Jest XXI wiek, da się lepiej, ale to pewnie dopiero w kolejnej generacji. Elektronikę chętniej przyjąłbym w szosie w wersji bezkabelkowej, coś jak eTAP i to najlepiej z długo działającymi bateriami. Przez wiele lat elektroniką będą bawić się głównie prosi. A poza tym sądzę, że przerzutki powinny być zniszczone (w MTB, na rzecz skrzyń biegów)
  22. Patrząc na zdjęcie, bardziej martwię się o stan drugiego końca Twojego układu pokarmowego
  23. Do działu z recenzjami to się nadaje Ustawieniem siodełka nie pomogłeś... ale jeśli nie przytyłeś 30kg od ostatniego zlotu, to ta sytuacja i tak nie powinna się wydarzyć U mnie dziś całe 10km, transportowo do pracy. PS. Oponę tylną masz do wymiany
  24. Hamuje to za duże słowo. Ale czasami muska się klamki
  25. Jak masz "niesprawne" klocki to po prostu trzeba zmienić na sprawne. Sam objeżdżam nowe XT-8000. Są dopiero na dotarciu. W święta udało się pohulać trochę po Jurze i moje wrażenie jest takie, że jeszcze nie hamowałem mocniej niż na pół gwizdka i nie było jeszcze okazji ich dobrze zagrzać. Razem z rowerem przekraczam 100kg. Tarcze 180/160. Klocki żywiczne. Nie wiem jak jakiekolwiek sprawne hamulce tarczowe mogą być niewystarczające na płaskim terenie.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...