Jeśli preferujesz komfort to właściwie w każdych warunkach terenowych będzie lepiej. Przez wiele lat jeździłem fulem, był rowerem do wszystkiego i gdybym nadal poruszał się w terenie to na pewno nawet bym nie pomyślał o hardtailu.Były fule lekkie, ciężkie, bardzo ciężkie, tak czy inaczej dla mnie był jest i będzie to rower nr 1 do użytku uniwersalnego.
Ja nie widzę żadnych korzyści z posiadania karbonu, mam taką ramę, korby, widelec, kierownicę i plusów wynikających z tego, tłumienie małych nierówności, nie zauważam. Dla mnie plusem tej ramy jest waga i wygląd, pierwszy element bardziej wymierny, drugi bardziej subiektywny.
Wg mnie przewaga komfortu karbonu nad aluminium jest iluzoryczna - mam równocześnie oprócz karbona także rower na ramie aluminiowej.
W karboniaku mam szosowe slicki - gdyby karbon tłumił drobnicę to byłoby miło ale ja czuję każdą najdrobniejszą zmarszczkę na asfalcie i każdy kamyczek większy od ziarnka piasku. Zamiana chwytów na bardziej miękkie przywróciła czucie moim dłoniom. Na poprawę komfortu w sztywniaku to wpłyną wysokie i szerokie opony z ludzkim ciśnieniem.
Oglądałem ramę pewnej dużej rowerowej firmy, rocznik 2013, szosowa i mimo fantastycznych właściwości tlumiąco-amortyzujących karbonu zastosowano w niej gumowy lub elastomerowy element usprawniający filtrowanie nierówności a na kierownicy znalazłem - pod owijką, specjalne nakładki z gumy lub pianki. Nie wiem czy szosowcom jest to potrzebne ale jednak producent doszedł do wniosku że sam karbon niewiele w tym względzie pomaga.