Skocz do zawartości

Temat został przeniesiony do archiwum

Ten temat przebywa obecnie w archiwum. Dodawanie nowych odpowiedzi zostało zablokowane.

Doczu

[Mycie] Myjki/Myjnie ciśnieniowe - szkodzą rowerkom, czy nie ?

Rekomendowane odpowiedzi

Doczu

ha ha nie no jak ja widzę mycie rowerów myjką ciśnieniowa to myślę idiota, zazwyczaj wypłukuje wszystkie smary

Nie zaniżajmy poziomu dyskusji inwektywami.

No chyba o to chodzi by usunąć stare smary, a przy okazji brud.

... a ktoś kto używa karchera nigdy później nie smaruje roweru...

A to jest jakaś zależność ? No nie wiedziałem :)

Ustalmy jedno - kercherowanie suportu i okolic uszczelek widelca nie jest wskazane to zrozumiałe, ale pozostałe elementy w tym przerzutki, ramę i resztę szpeju myślę że spokojnie można myć.

Nie bardzo natomiast rozumiem zależność pomiędzy myciem roweru kerszerem a niesmarowaniem go. Przecież jedno nie wyklucza drugiego.

Mycie to jedna brocha, a smarowanie - druga.

Nie wiem jak inni, ale ja myję by potem czyste nasmarować.

Miło że wywiązała się ciekawa dyskusja - jak widać zdania są podzielone mniej więcej po połowie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odi

Mycie silnika świadczy tylko o głupocie właściciela albo o tym, że jest się handlarzem i za wszelką cenę chce się zmyć ślady wyciekającego oleju.

Kompletnie się z Tobą nie zgodzę w tej kwestii. W poprzednim aucie miałem wypucowany silnik i w obecnym umycie go było jedną z pierwszych czynności. Bo lubię mieć czysty, zadbany silnik i przynajmniej będę wyraźnie widział kiedy pojawi się jakiś wyciek. Oczywiście mycie z głową, nie koniecznie Karcherem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
michuuu

W serwisie autoryzowanym - silnik spryskany płynem do mycia silników i spłukiwany karcherem - wszyscy tak robią. Większym zagrożeniem jest silnik zaolejony + wysoka temperatura. Myjka ma możliwość ustawienia strumienie nawet do mgły ,kwestia mycia z głową. No maratonach przecież są dyżurne myjki, korzysta wielu rowerzystów.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
cichy66

A niby dlaczego nie można myć silników w samochodach-wychodząc z tego założenia musiałbyś jeździś tylko w suche ciepłe dni,bo możliwe że wjedziesz w kałużę.

Instrukcję serwisowe niektórych marek nie zabraniają tego typu kosmetyki jest to jednoznaczne z taką możliwością(a w serwisach nie pracują sami handlarze).

Ciśnienie strumienia wody czym dalej od duszy jest mniejsze więc wygląda to tak jakbyś z 30 cm mył rower z węża podłączonego do kranu.

A co się tyczy roweru, czym oprócz rozmiaru różni się łożysko w samochodzie od łożyska w rowerze(bierznia,kulki,zimeringi).

Woda w jakiejkolwiek postaci czy to z karchera czy bezpośrednio z węża czy jeżdżąc w ulewne dni jak ma wlecieć to i tak wleci nic na to nieporadzisz.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Schwefel

I ta kałuża zalewa silnik od góry pod ciśnieniem kilkudziesięciu barów? No naprawdę nie zniżajmy się do takich argumentów. Pod silnikiem są plastikowe osłony, koła są w nadkolach, siła odśrodkowa kieruje wodę do tyłu, także uwierz mi, że silnik nie pływa podczas jazdy w deszczu.

 

Kompletnie się z Tobą nie zgodzę w tej kwestii. W poprzednim aucie miałem wypucowany silnik i w obecnym umycie go było jedną z pierwszych czynności. Bo lubię mieć czysty, zadbany silnik i przynajmniej będę wyraźnie widział kiedy pojawi się jakiś wyciek. Oczywiście mycie z głową, nie koniecznie Karcherem.

A ile razy w ciągu roku zaglądasz pod maskę? Bo ja zupełnie nie mam takiej potrzeby i zaglądam tylko jak się płyn do spryskiwacza skończy. Także mi osobiście nie przeszkadza jak silnik wygląda bo nie patrzę na niego na codzień. Mycie z głową tak ale nie Karcherem. Bierze się płyn do mycia silników, gąbeczkę, wąż ogrodowy, leje się leciutkim strumieniem po zimnym silniku.

 

W serwisie autoryzowanym - silnik spryskany płynem do mycia silników i spłukiwany karcherem - wszyscy tak robią. Większym zagrożeniem jest silnik zaolejony + wysoka temperatura.

Jakby mi kto umył silnik bez pytania to bym mu gębę zmył tym Karcherem. Jeżdżę co roku na przeglądy dwoma samochodami i nigdy nie spotkałem się z takimi praktykami.

Zaolejony silnik? To czym Ty jeździsz? Ja oleju nie widziałem na oczy, no chyba że na terminowej wymianie.

 

 

Doczu argumenty mówisz? Argument jest taki, że tylko raz myłem rower Karcherem i wypłukałem smar z suportu choć strumień kierowałem od góry. Suport to zamknięty pakiet, czyli jak nie ma smaru to go możesz wyrzucić, co też zrobiłem. Tak samo z piastami, smar się wymył ale na szczęście to były zwykłe kulki także na nowo nasmarowałem. Dodatkowo po odkręceniu suportu wyleciała woda co dostała się do środka ramy przez sztycę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
cichy66

Tak czy inaczej zawsze będą zwolennicy mycia z karchera,węża ogrodowego bądź wiaderka,szczególnie po takich ciężkich maratonach pełnych błota i mokrego piachu jak kiedyś w Zawoi, gdy wszyscy brodzili w tym syfie prawie po same piasty.A na mecie duża grupa uczestników myła swoje cacka właśnie przy pomocy takich myjek,by zmyć kilku kilogramową warstwę błota.Można by powiedzieć ,,po licha jechałeś po takim syfie"ale takie też panują warunki na tego typu imprezach - to jest wtedy prawdziwy off road i nie ma że boli, człowiek gna do przodu by osiągnąć jak najlepszy czas nie patrząc na przeszkody.

Warto jednak dbać o rower i czyślić i smarować(a ogromnym plusem jest umieć samemu rozebrać i poskładać do kupy rower raz na jakiś czas czyszcząc i smarując wszystkie komponenty-no i żeby działało jak wcześniej).

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odi

A ile razy w ciągu roku zaglądasz pod maskę? Bo ja zupełnie nie mam takiej potrzeby i zaglądam tylko jak się płyn do spryskiwacza skończy. Także mi osobiście nie przeszkadza jak silnik wygląda bo nie patrzę na niego na codzień.

To mamy zupełne inne zdanie w tej kwestii. Pod maskę zaglądam regularnie, choćby po to żeby sprawdzić stan oleju, ot taki zdrowy nawyk. A silnik ma być czysty nie ze względów estetycznych, tylko praktycznych, bo jak cokolwiek będzie się działo to po pierwsze łatwiej zlokalizować ewentualny wyciek czegokolwiek, po drugie jeśli już trzeba coś pogrzebać to przyjemniej się to robi gdy nie jest wszystko uwalone. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jeździsz w miarę nowym autem i kompletnie nic Cię w nim nie interesuje pod warunkiem, że jest płyn do spryskiwaczy :confused: A jak coś się dzieje to do mechanika i niech on się martwi.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
cichy66

To mamy zupełne inne zdanie w tej kwestii. Pod maskę zaglądam regularnie, choćby po to żeby sprawdzić stan oleju, ot taki zdrowy nawyk. A silnik ma być czysty nie ze względów estetycznych, tylko praktycznych, bo jak cokolwiek będzie się działo to po pierwsze łatwiej zlokalizować ewentualny wyciek czegokolwiek, po drugie jeśli już trzeba coś pogrzebać to przyjemniej się to robi gdy nie jest wszystko uwalone. Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jeździsz w miarę nowym autem i kompletnie nic Cię w nim nie interesuje pod warunkiem, że jest płyn do spryskiwaczy :confused: A jak coś się dzieje to do mechanika i niech on się martwi.

Odi popieram.

Moim samochodem przejechałem już około 145.000 a ma 13 lat(czyli jest wiekowy-niestety)silnik myje zazwyczaj raz w miesiacu i zawsze jest miło popatrzeć jak się otworzy maskę.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Schwefel

Z Twoich wypowiedzi wnioskuję, że jeździsz w miarę nowym autem i kompletnie nic Cię w nim nie interesuje pod warunkiem, że jest płyn do spryskiwaczy :) A jak coś się dzieje to do mechanika i niech on się martwi.

Połowicznie masz rację bo jeden samochód nie ma roku a drugi już 11 lat żyje i nic się nie psuje dlatego nie mam potrzeby zaglądania tam. Do ASO (vel mechanika) zaglądam tylko na przeglądy, więc nie mają się zbytnio czym martwić.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
onion

Panowie śmieszą mnie generalnie te dyskusje. Możecie się podniecać jaki kto olej leje, czy lata z szmatką i pucuje silnik, a dla większości ludzi ważne jest żeby komfortowo przewieść tyłek z punktu A do punktu B i tyle. Temu służy samochód.

 

A teraz przykład...

 

Na wiosnę wszyscy narzekają że samochód pomatowiał, odpryski itd. ja jeździłem zapyziałem samochodem, myje go jak już nie widzę rowerzystów :-) ostatnio w serwisie facet powiedział że nie widział tak dobrze utrzymanego samochodu.

 

Naprawdę trochę więcej dystansu to tylko sprzęt.

 

Wnioskując po wypowiedziach niektórych to mam wrażenie że najlepiej to w gablotkę sobie samochody i rowery powstawiajcie.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
slaweksie

... wąż ogrodowy jest OK, ale ... pod warunkiem że zmywamy błoto tuz po powrocie i wspomagamy się szczotką. Łańcuch, cóż wkładam do nitro i szejka robię, wyjmuję i smaruję. Kółka SRAMA demontuję (raz na jakiś czas) i czyszczę szmatką.

 

Dyskusja przybiera cech dyskusji o wyższości świąt Bożego narodzenia, nad świtami Wielkiejnocy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Noir

Abstrahując od dywagacji na temat mycia silnika ...

Ja rower myję: wiaderko + woda + gąbka :woot:

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Odi

Naprawdę trochę więcej dystansu to tylko sprzęt.

 

Wnioskując po wypowiedziach niektórych to mam wrażenie że najlepiej to w gablotkę sobie samochody i rowery powstawiajcie.

Gdyby mnie było stać to też pewnie mówiłbym "to tylko sprzęt" i jak się zniszczy kupowałbym nowy. Niestety nie w tym kraju takie rzeczy.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
onion

No skoro sądzisz że chuchając i dmuchając będzie dużej działał to ok. Ciekawe tylko że ludzie którzy najdłużej żyją, wcale nie dbali "za młodu" o zdrowie, dobre żywienie itp. To obecnie się lansuje te wszystkie "dbaj o zdrowie", "bądź eko", "czyść rower 3x dziennie" itd itd. Dla mnie to zwykłe zboczenia. ;-)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Miecho87

Wykaż proszę, jaki ma związek Twoja wypowiedź z tym co napisał Odi? Jeśli chcesz możemy udowadniać jaki wpływ na np. zużycie trybologiczne ma mikroskrawanie drobinkami ceramiki, a tym samym czemu czyszczony rower pojeździ dłużej.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
onion

Taki że za bardzo się przejmujecie, jakby sprzęt to było jakieś bóstwo a to tylko sprzęt narzędzie do zaspokajania potrzeb :-)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
slaweksie

Choć mój sprzęcik cennikowo wypadł tuz ponad 10 000 i nie oszczędzałem na niego naście lat, to i tak o niego dbam, bo taki mam charakter i sposób na życie. Dbanie o niego daje mi radość, tak samo dbam o telefon, o ciuchy, o wszystko w okół. Po prostu taki jestem.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
kubek20

Jeszcze przykład: zadbany silnik w starym audi 100 (sprzedane) od mojego taty w ciągu dwóch lat przejechał 300 tysięcy kilometrów i wymieniony był przy przebiegu... 370 tysięcy km, bo się pasek rozrządu zerwał. Teraz widać, że jak się dba o coś, to będzie to długo działać, a silnik to był tylko 2.0 benzyniak...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
nabial

od 2 lat czyszcze sprzet tylko na myjniach karszerowych, strumien przystawiam czasem kilka cm od roweru, uszkodzilem tylko bebenek, bo sciagnalem lancuch i rozpedzilem kasete do kosmicznej predkosci...ot tak sobie, jak dla mnie poki nie siuramy woda pod zlym katem do uszczelek, to nie ma sie o co bac, problemow predzej doszukiwalbym sie w nieodpowiednim osuszaniu i smarowaniu

 

mój sprzęcik cennikowo wypadł tuz ponad 10 000

 

jestem pelen podziwu...

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
koziol

To ja dodam tylko że pracuje akurat na myjce i jest to jedyny istniejący dla mnie sposób mycia sprzętu,nadal nic mi z tego powodu nie padło,a robię tak już od 3 lat

 

Ps. rower myje w ten sposób średnio 2-3 razy w miesiącu

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Burak

Jeszcze przykład: zadbany silnik w starym audi 100 (sprzedane) od mojego taty w ciągu dwóch lat przejechał 300 tysięcy kilometrów i wymieniony był przy przebiegu... 370 tysięcy km, bo się pasek rozrządu zerwał. Teraz widać, że jak się dba o coś, to będzie to długo działać, a silnik to był tylko 2.0 benzyniak...

Świetny przykład, tylko...

Według mnie, zadbany silnik to taki, w którym regularnie wymieniano olej i pasek rozrządu. Ośmielę się stwierdzić, że gdyby zamiast mycia, zafundować mu to co zaleca producent (czyli wymiana oleju, paska, może jeszcze innych elementów eksploatacyjnych) to przejechałby jeszcze więcej.

Myślę, że rzecz ma się podobnie z rowerami. Smarujemy, regulujemy to, co producent zaleca. Co do mycia, jeśli poczucie estetyki tego wymaga, to oczywiście tak. Tylko z głową. Nie wszystkie zakamarki w rowerze trzeba/można myć myjką ciśnieniową.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Janisław

Też od jakichś 5 lat myję starego Garego myjką ciśnieniową i amor działa nadal, piasty i suport się kręcą a w sterach nic nie strzyka.

Tak samo traktuję Kucyka od półtora roku i też uszkodzeń brak - łożyska w zawiasie kręcą się gładko i przyjemnie jak w nówce. Jak coś dupnie to przynajmniej znajdzie się pretekst do zakupu czegoś nowego bez zbędnych wyrzutów sumienia.

 

Więc jak dla mnie jest to po prostu demonizowanie przez co poniektórych. Jeżeli lubicie dymać z gąbeczką i wiaderkiem - proszę bardzo, ale nie mówcie że mycie Kärcher-em to głupota, bo tak nie jest.

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Wampi

karcher to powolna śmierć dla roweru - nie mogę zrozumieć tych kilkudziesięciometrowych kolejek do karchera po maratonach. Bynajmniej nie chodzi o to, że nie powinno się go używać, ale o to, że ludzie "myjąc" rowery robią to w sposób taki sam sposób jakby myli samochód, z tą różnicą, że samochód jest wszędzie dobrze uszczelniony i dla samochodu mycie karcherem to można powiedzieć kosmetyka.

Z rowerem jest inaczej... waląc strumieniem wody pod wysokim ciśnieniem po piastach, sterach, supporcie tak długo aż zaczną się błyszczeć czyni niemal pewnym, że do tych w/w elementów dostanie się woda i sama raczej nie wyjdzie. Ja wiem, że jak się stoi z tą myjką ciśnieniową w ręku, to pokusa żeby cały rower potraktować strumieniem wody jest ogromna i wielu ludzi nieświadomych tego co może sobie narobić po prostu stoi i do ostatniego ziarenka piasku "pieści" rower z karchera.

 

Nie żebym był przeciwko karcherom, ale trzeba to robić z głową.

A argument, że "używam karchera bo mieszkam w bloku" jest nietrafiony :) Butelka po płynie do mycia szyb + woda + płyn do mycia naczyń. Mieszamy i pryskamy po rowerze. Czekamy moment aż błoto namięknie, potem szmatką/ręcznikiem papierowym wycieramy. Jak już cały rower wyczyścimy, to jak w banku, że zostaną smugi. Na to też jest patent: szmatki nawilżane do mebli z biedronki ~5 pln za chyba 80 sztuk? Zawierają wosk, tak że nawet potem specjalnie plakiem nie trzeba traktować. Można w ten sposób rower myć na balkonie, w piwnicy, a nawet w pokoju (jakaś szmata pod rower wystarczy) i to wszystko :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Wroner

i zajmuje to koło 30 minut :) Może komuś się nie chce czekać i woli z głowa umyć rower Karcherem?

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
mati123

Ja myje Kärcherem przez około 4 i żadnych problemów :)

Udostępnij tego posta


Odnośnik do posta
Udostępnij na innych stronach
Gość
Ten temat został zamknięty. Brak możliwości dodania odpowiedzi.

×