Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Gdzie Alpy kłaniają się Adriatykowi

Kolejny rok, kolejna wyprawa. Kolejne dziesiątki przygód, setki wspomnień i... tysiące kilometrów. Są w życiu dni, które wymagają nowej definicji horyzontu. Dla mnie taki dzień nastał właśnie dzisiaj – moment, w którym zamiast oglądać się za siebie, wolę wyznaczyć na mapie linię prowadzącą ku całkowitej wolności.

Wypuszczam w świat zaproszenie do wspólnej odysei. 1150 kilometrów opowieści, którą napiszą nasze koła – od granitowego serca Austrii, przez płonące szczyty Italii, aż po rozmarynowy pył dalmatyńskich wysp.

ETAPY NASZEJ HISTORII:

  • Symfonia Wysokich Taurów Zaczniemy w Salzburgu, w porannej mgle, która skrywa potęgę Alp. Czeka na nas Felbertauern – droga zawieszona w chmurach, gdzie betonowe estakady przecinają niebo, a my z każdym obrotem korby zostawiamy codzienność daleko w dole.

  • Katedry Dolomitów Staniemy u stóp Tre Cime di Lavaredo. To tam, wśród milczących skalnych gigantów, czas przestaje istnieć. Gdy zachodzące słońce zacznie barwić ściany Dolomitów na purpurowo, zrozumiemy, że niektóre miejsca odwiedza się nie nogami, lecz duszą.

  • Błękit Wenecji i Czerwień Bolonii Potem droga złagodnieje, prowadząc nas przez winnice Prosecco prosto w objęcia Wenecji. Miniemy jej laguny, czując zapach morza, by przez Deltę Padu pognać ku Bolonii. To tam, pod ceglanymi arkadami, odnajdziemy energię miasta i poczujemy smak prawdziwej Italii, który zostanie z nami na długo po powrocie.

  • Morski Trawers: Nocna Odyseja przez Adriatyk Kiedy kurz włoskich dróg osiądzie nam na ramionach, czeka nas perła tej wyprawy. W Ankonie wjedziemy z rowerami na pokład promu, by nocą przeciąć Adriatyk. Kolacja na pokładzie, szum fal i bezkres morza. To nie tylko transport – to czas na regenerację przed finałem. Świt przywitamy już na wodach dalmatyńskich, patrząc, jak słońce wyłania się zza chorwackich wysp.

  • Świt na wyspie Hvar Wyjazd z promu wprost w serce Splitu będzie naszym wielkim wejściem do Chorwacji. Ostatnie kilometry po szutrach wyspy Hvar, wśród cykad i dzikiej lawendy, będą naszą nagrodą. Tam, gdzie biała droga wpada do turkusowego morza, skończymy pisać tę historię.

DLA TYCH, KTÓRZY SŁYSZĄ WOŁANIE DROGI:

To przestrzeń dla osób, które wiedzą, że rower to bilet do wolności. Jedziemy po odkrycie nowych miejsc, poznanie ciekawych ludzi na trasie i przygodę, gdzie ramię w ramię pokonuje się alpejskie podjazdy i celebruje wieczory na kempingach pod rozgwieżdżonym niebem.

Nie jedziemy po rekordy ani cyfry w aplikacjach. Jedziemy po wspólnotę doświadczeń, gdzie zmęczenie po całodniowym locie (ok. 130–160 km) miesza się z absolutnym zachwytem. Jemy lokalnie, śpimy blisko natury i wierzymy, że droga jest celem samym w sobie.

KILKA KONKRETÓW:

  • Dystans: 1150 km, styl bikepacking (na lekko).

  • Logistyka: Ślady gotowe, powrót planujemy wspólnie ze Splitu.

Publikuję ten plan właśnie dzisiaj, bo marzenia karmią się odwagą i odpowiednim momentem. Ślady w nawigacji już lśnią, a horyzont woła.

Jeśli czujesz, że ta historia rezonuje w Twoim sercu – napisz. Miejsce na kole czeka na kogoś, kto wierzy, że najpiękniejsze odpowiedzi znajduje się za kolejnym zakrętem.

 

 

 

image.thumb.jpeg.c832e82e16b5171175efeef20f4bb279.jpeg

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...