Cześć.
Szukam kamerki na trasy gravelowe i mam zagwozdkę: klasyczna action cam (DJI Osmo Action 6), czy 360 (DJI Osmo 360). W planach mam nagrywanie krótkich, ale też dłuższych wypadów (w tym zawody ultra). Czasami pewnie będę chciał coś powiedzieć do kamerki, ale głównie zależy mi na ciekawych nagraniach i łapaniu szerokich, naturalnych kadrów.
Zwykła kamerka kusi lepszą jakością prosto z puszki, pancernością (płaskie szkiełko łatwo wymienić) i brakiem zabawy w montaż. Minus jest taki, że nagrywam tylko to, co mam przed nosem.
Z drugiej strony 360-tka mega korci efektem drona (niewidzialny kijek) i łapaniem wszystkiego dookoła. Mam jednak co do niej trzy obawy:
wystające soczewki aż proszą się o rysy od byle gałęzi,
jakość wyciętego płaskiego kadru podobno szału nie robi (1080p)
żmudne ślęczenie w apce po każdej jeździe, żeby to wszystko wykadrować.
Jak to wygląda u Was w praktyce? Edycja w 360 faktycznie jest tak upierdliwa na dłuższą metę? Warto się w to bawić?