Skocz do zawartości

HSM

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    614
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez HSM

  1. Nie wiem, czy w ogóle istniały/istnieją rozwiązania automatycznej zmiany biegów sterowane mechanicznie. Ja przynajmniej nie słyszałem...Więc w sumie nie masz specjalnie wyboru - tylko elektryka... Tryby automatyczne mają piasty od Shimano: Nexus 5E i Alifine sterowane Di2, ma któraś wersja Enviolo oraz Rohloff (w wersji ze sterowaniem e-14) i najnowszy Pinion e1.12. W zakładanym budżecie chyba możesz zapomnieć o tych dwóch ostatnich. Enviolo też bym odrzucił, bo to musi być badziew skoro ludziom te piasty padają po określonym przebiegu i nawet nikt nie podejmuje się napraw, tylko wymienia całość do kolejnej usterki. Z Shimano też raczej trudno Nexusa (piastę miejską w dodatku z nie najszczęśliwszym ustawieniem przełożeń ) wybrać do treking. No chyba, że to będzie taki trekking do jazdy po mieście i na niewielkie wycieczki... Więc zostaje Ci tylko Alfine Di2... Inna sprawa, że z trochę niejednoznacznych wpisów, które popełniłeś wyżej, nie do końca wiem, czy Ty wiesz w sumie, czego chcesz i jak to ma działać...
  2. Cóż za piękna gównoburza.... Koleżanka się pożaliła, że ktoś tam na elektryku był od niej szybszy, albo chciał się ścigać i jest jej z tego tytułu smutno, a Wy Panowie łatwo łyknęliście haczyk, aż wątek popłynął, oj popłynął! Aż kończymy jakimiś pseudo malowankami w wykonaniu sztucznej pseudointeligencji, gdzie rowery nie mają pedałów, a gość ma dwa pępki... Ileż autor tej malowanki - tak wiem, że to nie Katrina - musiał w sobie mieć jadu i złości, żeby wygenerować obrazek jakimś zgrabnym poleceniem; "stwórz obrazek z grubasami w lajkrze, na na rowerach i żeby chlali piwo". Niech każdy jeździ na czym chce i tyle...
  3. W czasie pandemii (nie wiem który lockdown) gdzieś mi przeszły informacje o wadliwej całej serii piast, czy może nowej ich wersji (od 2020 był nowy model 240). Zresztą właśnie wraz ze zmianą modelu te 240 stały się bardzo trudno dostępne przez jakiś czas. Później DT Swiss musiał sobie poradzić z problemem. Tylko to było tak dawno i w sumie wówczas nie zagłębiałem się. o co chodziło i jak sobie z tym poradzić. Więc nie wiem, czy opisywane przez Ciebie problemy mogą mieć związek z tą historią.
  4. Do przymiarki i sprawdzenia rozmiaru nie musi być nawet gwintowana oś... Nada się zarówno koło piastą pod szybkozamykacz jak i oś przelotową (byle wsadziś do niej jakiś "równy patyk", żeby w miarę osadzić w widełkach...
  5. Czy na tym zdjęciu jest błędnie (750 mm zamiast 75 mm) oznaczony prześwit widelec-obręcz? Czy może jednak nie ma błędu i z 750 mm chodzi o coś innego? Nie chcę się wymądrzać, ale jeśli to jest błędnie zapisane 75 mm prześwitu, to ten widelec chyba z łatwością łyknie koła 28" - a przynajmniej wygląda, że jest tam wystarczająco miejsca na tę różnice 31,5 mm między dwoma obręczami (zwłaszcza, jak nowa opona będzie węższa/niższa). W stanie obecnym przedni hamulec musiałby być very 🙂 long reach, szczególnie jakby liczyć ten reach jak u Sheldona Browna https://www.sheldonbrown.com/calipers.html to tam będzie chyba ponad 90 mm. Nie wiem, czy najdłuższe zaciski nie będą właśnie pod 92 mm (pytanie jeszcze, jak mierzone). Więc chcąc mieć w miarę solidne hamulce, musisz iść w większy rozmiar obręczy... Zresztą współcześnie wiele zacisków opisywanych jako "long reach" w rzeczywistości poległoby na tym widelcu, - zamiast podziału: short, medium, long, wszystko, co nie jest zaciskiem szosowym, staje się long reach... Ciekawy zbiór dłuższych zaciosków masz tu: https://www.bicycling.com/bikes-gear/a20008036/an-ode-to-long-reach-brakes/
  6. @itr Rozumiem Twoje "to był moment w którym ostatecznie wyleczyłem się z wizji bagażników na ty", ale to raczej trzeźwa obserwacja rzeczywistości nie za bardzo powiązana z historią tej brokerki. A z drugiej strony ktoś, kto skasował rowery na bagażniku dachowym przy wjeździe np. do garażu podziemnego może sobie powiedzieć: "to był moment w którym ostatecznie wyleczyłem się z wizji bagażników na dach". Jak to w Ameryce powiadają sh*t happens! 🙂
  7. Żeby było śmieszniej - jak w google wpiszecie coś w stylu: "wypłata z oc za zniszczony rower na haku", to jednym z pierwszych odnośników jest wątek z forum karawaningu (nawet nie wiedziałem, że istnieje 🙂), a w nim wielce ciekawe informacje o likwidacji szkody po najechaniu na bagażnik z rowerami... I wiecie co było najtrudniejsze od uzyskania....? Odszkodowanie za rowery? Za bagażnik? Nie! Ubezpieczyciel wykręcał się od uznania konieczności wymiany haka! No i jeszcze zwlekał z oddaniem za nową rejestrację na bagażnik (tą trzecią do dr), choć tu akurat słusznie czekał na potwierdzenie, ze poszkodowany o nową tablicę wystąpił i za nią zapłacił. EDYTOWANE: Po chwili namysłu zmieniam jednak zdanie w sprawie tej tablicy... Raczej zwlekał niesłusznie, bo przecież odszkodowanie ma pokryć (w teorii 🙂) koszty utraconych/uszkodzonych rzeczy, nawet jeśli ostatecznie nie zdecydujesz się na takie właśnie wykorzystanie uzyskanych środków.... W dodatku w przypadku trzeciej tablicy nie masz raczej wyjścia, bo jest wpisywana do dr, więc i tak poszkodowany musiał o nią wystąpić (nawet po to, by uniknąć problemów przy wyrejestrowaniu/przerejestrowaniu auta).
  8. @JWO w punkt! Historie o ograniczonym wyłącznie do wnętrza pojazdu działaniu OC to można sobie między bajki włożyć. To jest ubezpieczenie od odpowiedzialności cywilnej i obejmuje wszystkie szkody poczynione w związku z udziałem w ruchu drogowym. @Mentos To, że codziennie masz do czynienia z tysiącami zdarzeń, gdzie z tego oc są likwidowane szkody przede wszystkim dotyczące pojazdów, nie oznacza wcale, że tylko pojazdów dotyczy. Nie bez przyczyny to ubezpieczenie ma sumy gwarantowane ustawowo w oszałamiających kwotach ponad 5 mln euro (osobowe - tak, z oc da się likwidować szkody, nawet jeśli nie "ucierpiał" żaden pojazd) oraz ponad 1 mln euro (rzeczowe). Tak, wiem, że Polska jest krajem z dykty i jakoś się ie przyjęło, by za np. skomplikowane leczenie, rehabilitację po wypadkach płacili ich sprawcy (z oc oczywiście), bo "nie ma takiej praktyki", a w dodatku jest niesprzyjające orzecznictwo (ubezpieczyciele bronią się, że przecież każdemu przysługuje leczenie w systemie publicznej ochrony zdrowia), a i zarządcy dróg jakoś nie kwapią się, by ścigać ubezpieczycieli za naprawę tych wszystkich ściętych latarni, połamanych barier zdemolowanych znaków..., bo trzeba by włożyć w to nieco pracy, ale... No właśnie to wcale nie oznacza, że jak ktoś wjedzie Ci w taki bagażnik na haku i zlikwiduje rowery, to z automatu nic Ci się nie należy z oc. Owszem, to będzie trudniejsze do uczciwej wyceny i odzyskania pieniędzy, bo towarzystwo sprawcy wyceni Ci te rowery w jeszcze śmieszniejszy sposób niż naprawę auta, ale nie opowiadajmy czarnych scenariuszy, że "nie - bo nie". Tak więc, od Twojej brokerki oczekiwałbym więcej orientacji, w tym co sprzedaje. Nikt nie mówi, że musi być ekspertem od ubezpieczeń - wszak broker to nie prawnik ubezpieczeniowy, aktuariusz czy inny specjalizowany zawód, a po prostu sprzedawca, gdzie bardziej niż to, co się sprzedaje, kadzie się nacisk - w jaki sposób (na pewno jest biegła w marketingu i technikach sprzedaży), ale mimo wszystko dobrze byłoby, żeby kojarzyła, jak działają rzeczy, które sprzedaje... A co do samego newsa z pierwszego linku, to mam nieodparte wrażenie, że to jakaś samonakręcająca się spirala. Zdarzenie sprzed roku, a czytam o nim teraz i to nie tylko tu, ale też w innych zakamarkach internetu. Co więcej, te wzmianki najczęściej są bardzo nieprofesjonalne jeśli chodzi o prawdziwe rzemiosło dziennikarskie - brak szczegółów zdarzenia, położenie nacisku na sensację (ach, ta kwota!), publikowanie tego na jakichś lokalnych stronach, albo lokalnych grupach (tu akurat Lubań, ale czytałem bardzo podobne wpisy na stronach związanych z moim miastem, choć samo zdarzenie dotyczy Warszawy), przez co czytający najczęściej mają wrażenie, że dotyczy to ich okolicy. W dodatku te informacje albo cechuje nachalny dydaktyzm ubezpieczeniowy (jak w linku, gdzie "doradca ubezpieczeniowy wyjaśnia", choć wcale nie wyjaśnia, bo nie mówi rzeczy najważniejszych - że trzeba zawsze sprawdzić, jaką kwotę gwarancyjną zapewnia nam to oc w życiu prywatnym), albo wręcz szczucie na rowerzystów ze strony miłośników samochodów (ton w stylu: głupi pedalarz nie miał oc i się doigrał).
  9. Skoro coś tam czytałeś o „osiach”, to w rozważaniach weź pod uwagę, że w Focusie są totalnie od czapy standardy mocowania kół: 12x148 z tyłu, co od biedy można pożenić z piastą czy kołem ze świata mtb (choć nie wiem jak się mają bębenki do 10 rzędowego grxa w stosunku do bębenków mtb, za to z przodu zupełna egzotyka 12x110 - ni to szosowe 12x100 , ni to górskie 15x110. Więc może i Focus fajny, ale do czasu zakupu nowych kół, lub wyboru piast do zaplotu czegoś wg swoich preferencji. Może się okazać, że Twój wybór zawęża się wówczas do 1-2 modeli…
  10. O ile mogę się zgodzić, że napęd w Riversidzie jest jego słabszą stroną - wszak porównujemy 1x11 11-42 z małym blatem 32t (z możliwością zmiany na 38t od SRAMa lub 40t nie od SRAMa z nowocześniejszym i w sumie udanym apeksem i to w wersji mulet 1x12 40t z górską kaseta 10-52. Tu 11 rzędowy rival zawsze będzie odstawał - czy to w zakresie, czy braku albo bardzo miękkich przełożeń, czy prędkości (w rivalu nie dokręcisz łatwo do 50 km/godz. jak w apeksie, choć podejrzewam, że mało kto takimi rowerami dokręca do 50 km/godz.). Zresztą w przywołanej przeze mnie wcześniej recenzji tego 920 na bikepacking.com pisano, że właśnie napęd wydaje się „undergeared”. Na dziś - połowę 2024 r. - dodałbym jeszcze, że szkoda, że jest to poprzednia generacja (tzn. nie 1x12 bo zawsze łatwiej modyfikować coś z bieżącej oferty)… Ale w zakresie ramy muszę stanowczo zaprotestować. Zestawienie zwykłego w sumie cromo 4130 (rama i widelec) z lekkim ale solidnym alu (rama) i karbonem (widelec) jest nieporozumieniem. Nie chodzi tylko o różnicę w wadze, ale zaawansowanie produkcyjne. Decathlon pozwala na obciążenie roweru do 170 kg. Marin do chyba 135 kg. I nie chodzi o to, czy rzeczywiście to wykorzystasz, ale to z jakim zapasem te ramy projektowano. Dec dodatkowo daje na te ramy dożywotnią gwarancję… Do tego dochodzi możliwość włożenia szerszych opon (29x2,25 vs 29x2.0), montażu nie tylko zwykłego bagażnika, ale rewelacyjnego bagażnika heavy duty zaprojektowanego przez Deca tylko do ram serii 500/900 touring. No i wreszcie w cenie 920 jest sporo rzeczy, które swoje kosztują, a nie są bandowanymi oemami: dynamo DEORE XT, system udostępniania napięcia na USB, czy wreszcie siodełko Brooks Cambium. @martin_1001 musisz przemyśleć, czy napęd w 920 (po ew. zmianie blatu na np. 38t) będzie Ci odpowiadał (najlepiej obiektywnie porównując z obecnymi napędami, albo rozważanym apeksem, z wykorzystaniem jakiegoś kalkulatora przełożeń). Bo jeśli tak, to 920 jest moim zdaniem bezkonkurencyjny nie tylko cenowo ale jako propozycja bez dalszych kompromisów. W tej chwili na stronie Deca jest jakiś kod na 10% zniżki na zakupy przez aplikację. Nie wiem czy 920 się na to łapie. Edytowane: pisząc powyższe uwagi, nie widziałem, nowego wpisu @Miro1970
  11. Dobry wpis… 🙂 przez chwilę można się zapomnieć i pomyśleć, że chodzi o proste rzeczy, nie tak wypasione jak u kasiastych amatorów. Tylko wiesz, co z tego, że tam są mechaniczne przerzutki, jak to cały czas poziom XTRa, co z tego, że Suntour, jak chodzi nie o proste komponenty, ale o elektoniczny system zawieszenia tego producenta za ile tam… 4-5 tys. euro, no i mówimy o Pinarello za 10-13 tys. euro…. Ale przez chwilę efekt tego wpisu był niezły 🙂
  12. Ten Riverside jest doskonale wyposażonym rowerem z gatunku ni to grawel, ni to touring - takie polaczenie roweru terenowego z barankiem i szosowym/grawelowym napędem dodatkowo optymalizowanego pod możliwości transportowe (milion mocowań w ramie, widelcu, możliwość założenia specjalnie projektowanego bagażnika, rama obliczona na 170 kg), Na takich rowerach jeździ się długie trasy ale szybciej niż w sakwiarsko-oblężniczym stylu i z większym bagażem niż na lekko w credit card bikepacking. Na bikepacking.com jest jego dobra recenzja z czasów wprowadzenia do oferty, gdzie szybko został wyprzedany. Podejrzewam, że to dynamo da radę naładować telefon, ale nie po 1 godz. jazdy tylko po całym dniu, a zresztą możesz je wykorzystywać do ciągłego ładowania jakiegoś powerbanka i dopiero z niego ładować telefon. Nie wydaje się, żeby było problematyczne przy zdejmowaniu koła. Rozpinasz kostkę i dalej wszystko jest normalnie. Natomiast koło zaplecione na takiej pieścił jest bardziej upierdliwe w serwisie. Zwykłą ogarnie każdy. Taką tylko ci, co mieli do czynienia z dynamo, czy piastami wielobiegowymi. Decathlon na tej samej ramie co 920 sprzedaje inne touringi np. 900. Tylko one mają nieco inny charakter - prosta kierownica i napęd mtb/turystyczny. Przykladem takiego roweru jest też Kona Sutra LTD (tylko tu już jest napęd mtb, co dla Ciebie może być zaletą - dostępność większych kaset, blaty zdecydowanie poniżej 40T, a w takim rivalu najmniejszy blat to chyba 38T): To było do dostania przy okazji ostatnich zawirowań własnościowych Kony na wyprzedażach, więc w Twoim budżecie. Dziś raczej w okolicach 9-10 tys.
  13. @MarcinZasada dziwisz się, że oryginał looka „z epoki” kosztuje swoje…? W sumie to nawet nie za wiele. Takie pieniądze kosztują współczesne sztyce. Tego looka za te takie pieniądze łyknie pierwszy lepszy kolekcjoner. Masz pecha, bo te 25 mm to archaizm. Możesz szukać sztycy aluminiowej z marek takich jak kalloy uno, ergotec, bbb cycling. Na plus - będzie tanio, na minus - to nie będzie nic wyszukanego. No i musisz trochę włożyć wysiłku w poszukiwania, bo sztyce 25 mm to nie jest rzecz, która zalega na półkach w każdym sklepie rowerowym.
  14. Kilka osób zwróciło Ci uwagę, że ten rower jest najprawdopodobniej dla Ciebie za mały. Jeżeli w za małym rowerze chcesz ustawić prawidłowo na wysokość siodełko, to - zwłaszcza jeśli masz długie nogi - musisz sporo wysunąć sztycę. W takich sytuacjach może się zdarzyć, że sztyca będzie wysunięta blisko limitu, albo ponad limit. Jazda ze sztycą wysuniętą ponad limit grozi uszkodzeniem sztycy i/lub ramy. Jazda ze sztycą wysuniętą blisko limitu to też rzecz, której także bym unikał. Na sztycę jej zacisk i ramę działają duże siły. Im bardziej ją wysuniesz, ty większą dźwignię tworzysz. Dlatego warto to sprawdzić i w razie potrzeby wymienić sztycę na dłuższą, która w prawidłowym ustawieniu będzie siedziała w rurze podsiodłowej głębiej.
  15. @beniowsky to akurat prosta sprawa - układ kierowniczy jest krytyczny dla funkcjonowania roweru. Każda awaria w tym miejscu oznacza nagły koniec jazdy, w niemal 100% upadek i ryzyko wybicia zębów, połamania się itp.. Nagły luz na sterach to nie jest coś, z czym możesz sobie poradzić, wyciwiczoną techniką wyprowadzić rower „na prostą” i się zatrzymać bez uszczerbku na zdrowiu. Podobnie jest w przypadku złamania kierownicy. Nawet zwykły poślizg koła na mokrym czy piaszczystym podłożu w przypadku przedniego koła jest zazwyczaj poważniejszy niż koła tylnego…. Dlatego też każdy dodatkowy element w układzie kierowniczym, który jest tam „nadmiarowo” i trzyma się na tyle, na ile mocno skręciłeś te dodatkowe śruby, jest po prostu niepotrzebnym czynnikiem zwiększającym ryzyko. Normalnie w systemie ahead masz kasowanie luzu poprzez ścisk zaprojektowanych do tego podkladek, kapsla sterów z wykorzystaniem oparcia o rurę sterową. Jak do tego układu wprowadzisz dodatkowe elementy w postaci przedłużki to wszystko pracuje trochę inaczej i liczba miejsc, gdzie może coś pójść nie tak, rośnie… Przyszly mi jeszcze do głowy dwie kwestie. Gdybyś kiedyś rozważał wymianę widelca w tym rowerze, to możesz sprawdzić, jaka jest obecnie długość rury sterowej. Być może w innym, nowym, nieprzyciętym widelcu ta sterówka będzie nieco dłuższa, nawet 2-3 cm. To też można wykorzystać do podniesienia pozycji kierownicy (na dłuższej sterówce zakładasz więcej podkladek i od razu mostek jest wyżej), A druga sprawa - skoro jesteś wysoki i masz długie nogi, to w za małym rowerze, na jaki wygląda Twój, będziesz miał ekstremalnie wysuniętą sztyce. Sprawdź, czy czasem nie wysuwasz sztycy ponad limit, albo blisko limitu. Jazda ze sztycą na granicy albo wysuniętą ponad limit grozi uszkodzeniem sztycy a nawet ramy. Jeżeli masz tak u siebie, to warto rozważyć wymianę sztycy na dłuższą.
  16. Nie wiem, czy ktoś z Was zauważył, że wg specyfikacji z mediaexpert ten rower ma jednocześnie mostek Zoom TDS-D299N czyli pod kierownicę 25,4 oraz kierownicę o nic nie wyjaśniającym symbolu A-6012 z mocowaniem 31.8. Takie cuda…. @beniowsky koledzy podają dobre propozycje. Możesz: 1. Kupić pasującą do Twojego mostka kierownicę o większym wzniosie. Może to być kierownica jednocześnie gięta mniej lub bardziej do tyłu - jak w propozycjach od @Bartosz50 i @chrismel (przy czym zwróć uwagę, że ergotec od @Bartosz50 ma niewielki wznios 32-35 mm - pewnie podobny do kierownicy, którą już masz). Możesz też kupić kierownicę z większym wzniosem, ale bez znacznego gięcia do tyłu, jak w tej, co masz teraz. Tu masz np ze wzniosem 50 mm https://www.bike24.com/p288330.html 2. Kupić mostek o większym zakresie regulacji. Ten Twój ma zakres 0-60 stopni i długość 105 mm. Są mostki o nieco innej konstrukcji, które możesz ponieść nawet na 70-80 stopni - jak ten https://www.bike24.com/p2828717.html?sku=2839574 Tylko wybierając mostek do posiadanej już kierownicy albo kierownicę do posiadanego mostka zwróć uwagę na średnicę mocowania. Zważywszy na niekonsekwencję w specyfikacji, o której piszę na początku, zobacz, czy masz kierownicę 25,4 mm czy 31,8 mm. Wymieniajac od razu mostek i kierownicę też patrz na ten parametr.
  17. @chrismel nie chcę specjalnie rozpoczynać tu dyskusji ani o zasadności programu, ani o pewnych określeniach „wytrychach” w jego opisie, bo to szybko rozpali tu jakąś gównoburzę, ale musisz mieć świadomość, że w Polsce - kraju, gdzie bez echa i cienia refleksji przechodzą np. programy dofinansowania piekielnie drogich samochodów elektrycznych dla najbogatszej części społeczeństwa, w ogóle uruchomienie jakiegokolwiek programu rowerowego zakrawa na cud. Jeszcze do niedawna organizacje promujące transport rowerowy i mikromobilność na każde pytanie do władz o plany rozszerzenia systemów dofinansowania o rowery właśnie były zbywane ze zdziwieniem, bo przecież rower to zabawka dla „pedalarzy”. A w odpowiedzi na Twoje pytania… masz oczywiście słuszność, tylko musisz mieć świadomość, że zwiększenie udziału ruchu rowerowego w codziennym transporcie na niewielkie odległości tylko w oparciu o bodźce dla zwykłych rowerów i promowanie tychże właśnie ,jest bardzo powolne a i tak po wielu latach wzrostu natrafia na pułap wysycenia, gdzie nawet głęboko zakorzeniona kultura rowerowa nie pomaga. Po prostu ilość mas gotowych korzystać z roweru na codzień jest skończona. Zarówno praktyka jak i sensowne badania z różnych krajów europejskich pokazują dobitnie, jak chcesz przesadzić więcej ludzi na rowery, musisz przejść na promowanie rowerów ze wspomaganiem. Jest cała rzesza ludzi, za nic w świecie nie wsiada na zwykłe rowery (bo mają za daleko, nie chcą się zmęczyć, spocić przed pracą itp.). Za to daje się ich namówić na przesiadkę na rower wspomagany. W Europie większość znanych mi programów wsparcia dotyczy właśnie elektryków, często wyspecjalizowanych (cargo). Tam, gdzie dotuje się także zwykłe rowery, jest to albo zaszłość powiedziałbym historyczna (sprzed boomu elektryki) jak brytyjskie cycle2work, albo wsparcie nie dotyczy samego zakupu, ale używania rowerów (belgijskie programy dopłat za dojazd do pracy rowerem). A co do mętnego nazewnictwa i opisów w programie… Wiesz, że to najprawdopodobniej są pieniądze powiązane z ogólnymi celami polskiego KPO. Jak chcesz uruchamiać program ze środków, gdzie założenia są pisane przez wielkie „Z”, to do Twojego mini-programiku przepisujesz jak najwięcej tych górnolotnych określeń. Trochę jak ten wójt, który bardzo by chciał wyremontować drogę gminną dla wielbicieli gruzu TDI, ale na samą drogę pieniędzy nie znajdzie, więc pisze wniosek o dofinansowanie „modernizacji sieci transportowej w gminie z uwzględnieniem potrzeb pieszych i rowerzystów” i później masz owszem równy asfalt ale także przejścia dla pieszych i przejazdy dla rowerów w szczerym polu…
  18. @PiotrWie program nie ma obecnie ustalonej ostatecznej formy - trwają konsultacje. Wyobrażam sobie, że może nawet dojść do sytuacji, w której program nie ruszy. Wszelkie medialne informacje są niestety mało wiarygodne, bo do tej niepewności związanej z samym kształtem programu dochodzi jeszcze niestety niski poziom tzw. dziennikarzy… Jezeli gdzieś przeczytałeś, że będzie trzeba grawerować ramę, to załóż, że to kompletna bzdura. Aktualne założenia programu poddane pod konsultacje społeczne https://www.gov.pl/web/funduszmodernizacyjny/moj-rower-elektryczny mówią jedynie o oznaczeniu ramy w tzw. okresie trwałości i w nawiasie podaje się rodzaj tego oznaczenia - zwykłą, prostą naklejkę.
  19. @Byderobo Wybierając pedały, nie kładź nacisku na "spd z platformą" jak w tytule wątku, tylko hybrydowość (z jednej strony mocowanie bloków, a z drugiej nic poza powierzchnią podpierającą but), bo możesz zmylić nawet sprzedawcę, o pomoc którego poprosisz w sklepie... Już tłumaczę, o co chodzi. "Platforma" może być rozumiana dwojako - jako zarówno powiększona powierzchnia podparcia buta, ale z systemem mocowania bloku, albo jako powierzchnia podparcia buta bez bloku. Po prostu bloki mtb są małe i przez to podstawowa konstrukcja pedałów też jest niewielka (niewiele jest miejsca na podparcie buta, zakładając że sam but jest wystarczająco sztywny, żeby móc go podeprzeć tylko na tej małej powierzchni zacisku). Jak już chcesz trzymać się przykładów XT ze stajni Shimano, to mówimy o czymś takim (metalowa konstrukcja, mocowanie bloków po obu stronach, waga miedzy 300 a 400 g): Oczywiście życie pokazuje, że czasem przydałoby się nieco większe podparcie pod buta. I tu wchodzi "platforma", ale rozumiana nie jako zwykły pedał platformowy, ale raczej jako powiększona konstrukcja do podparcia buta. Może być w wersji minimalistycznej (niewiele różniącej się od tych XT, dalej dwustronnej, o wadze pow. 300 g): lub ze zdecydowanie większą platformą (dalej dwustronne, metalowe o wadze już powyżej 400 g): Tylko to wszystko dalej jest przeznaczone do wpinania, a nie do jazdy w zwykłych butach. Nawet, jak kupisz te ostatnie XT lub jakieś dwustronne CrankBrothery z dużą platformą (waga pod 400 g): to wrażenia z jazdy (takiej normalnej, a nie doturlania się kilkaset metrów do kiosku po gazetę 😉) będą słabe. Zacisk bloku będzie przeszkadzał... Dlatego - jak chcesz trzymać się pomysłu wykorzystania roweru w butach wpinanych oraz w butach zwykłych - musisz szukać pedałów hybrydowych, gdzie mocowanie bloku jest tylko po jednej stronie, konstrukcja pedału zapewnia podparcie nogi także po stronie bez zacisku. Najpopularniejsze są chyba wspomniane wyżej Shimano SPD PD-EH-500 (niecałe 500 g): Jak chcesz coś z jeszcze większa platformą, to szukasz czegoś w tym styl: A jak zależy Ci na wadze (poniżej 300 g - czyli w zakresach, gdzie można znaleźć raczej pedały szosowe) to kupujesz takie Xpedo: A pedałów szosowych z "platformą" nie znajdziesz, bo po prostu bloki szosowe są większe i sama konstrukcja pedału jest przez to większa niż w mtb. Większa jest przez to powierzchnia podparcia buta i nie ma potrzeby stosowania dodatkowej platformy podpierającej. Inna sprawa, że pedały te są jednostronne ze zdecydowanie większą ilością lekkich materiałów (tworzywo, karbon) - bo same bloki są tworzywowe, więc pedały są zdecydowanie lżejsze niż mtb (200-280 g). I nie, raczej bym nie próbował jeździć w normalnych butach na pedałach szosowych... nie dalej jak do kiosku po gazetę 🙂 W szosowych butach i pedałach jeździ się i rzadko wypina, a już chodzenia w ogóle unika (chyba że chcesz co chwilę kupować nowe bloki), więc producenci nie widzą potrzeby produkcji hybryd. Co nie przeszkadza wcale tym, którzy tego potrzebują mocować do szosy, czy grawela pedałów mtb. Ty - jak masz potrzebę - możesz zamontować hybrydy...
  20. Ludzie mają różne potrzeby, nawet takie, które innym wydają się bezsensowne... taki urok publicznego forum. Inna sprawa, że nie wszystko, czego zapragniemy jest dostępne. Żyjemy w przekonaniu niezwykłej różnorodności i dostępności najrozmaitszych dóbr, a jak przyjdzie do poszukiwań konkretnego rozwiązania, produktu, usługi, to i tak okazuje się, że ten rozmach, różnorodność i bogactwo wszystkiego są niezwykle pozorne, nie obejmują za bardzo rzeczy spoza mainstreamu... To, co wymyślił sobie @kaweff było jeszcze do niedawna dostępne, bo producenci liczników też mieli z tego jakąś korzyść. Modele bez samodzielnego GPSa (przywiązane do GPSa telefonu) mogły być prostsze (co było szansą dla producentów bez doświadczeń z bardziej skomplikowaną elektroniką) i tańsze (jak producent chciał mieć w ofercie swój ale jednak tani model pozwalający konkurować ze zwykłymi tanimi licznikami - to przypadek już nieco zapomnianego Wahoo RFLKT). Co więcej - rezygnacja z GPSa w liczniku to także oszczędność (dla producenta) na licznikowym oprogramowaniu, brak zmartwień routingiem/przeliczaniem trasy i wszystkimi tymi rzeczami. Swego czasu były takie liczniki, które można było sparować z Komootem (teraz nawet nie jestem w stanie przypomnieć sobie producenta i nazwy modeli), które nigdzie nie nawigowały, nic nie przeliczały, tylko wyświetlały wskazówki podawane przez pracującego na telefonie Komoota. Z punktu widzenia producenta - bomba, bo nie musiał sam nic wymyślać w zakresie nawigacji, polegając na rozpoznawalnej aplikacji. Zresztą jeden z tych producentów oferował nawet bardzo ciekawy produkt - specjalne okulary czy doczepiany do okularów ekranik (coś jak Garmin Varia Vision) właśnie do wyświetlania wskazówek nawigacyjnych z Komoota. Tylko @kaweff masz pecha, bo trendy rozminęły się z Twoimi oczekiwaniami. Koszt wyprodukowania licznika z GPSem jest pewnie tak niski, że nikomu się nie opłaca bawić w jakieś wydmuszki i dostajesz tego GPSa, nawet jak go nie potrzebujesz... To, co sobie wymyśliłeś już wcześniej było niszą, ale teraz stało się niszą w niszy, więc nie dziwota, że nie możesz nic znaleźć. Owszem - jak chcesz i się postarasz, to znajdziesz, tylko nie wiem, czy to, co znajdziesz, będzie jeszcze Ci odpowiadało, bo licznikiem - a raczej gadżetem rowerowym działającym w opisywany przez Ciebie sposób jest np. https://bike-rs.pl/pl/p/Liczniknawigacja-Beeline-Velo-2/11568 Tylko w nim od licznika, nawigacji i tego typu spraw ważniejszy jest chyba minimalistyczny wygląd, fakt kreowania go na cool gadżet... Nawet cenę ma taką hipsterską... - za te 5 stów można przecież kupić pełnoprawną nawigacje z własnym GPSem.
  21. @spidelli A jaki jest numer przesyłki (ta część z kodem, którą uciąłeś)? Jak ma oznaczenia w stylu XX000000000XX, to jest to przesyłka pocztowa, tylko przez kogo obsługiwana... 😞 Możesz spróbować metody "na rozpaczliwca" - wpisuj ten numer na stronach śledzenia różnych operatorów (PP, DHL, DPD, InPost, GLS itp...). Może gdzieś dostaniesz komunikat, że "etykieta wydrukowana, ale przesyłka jeszcze nienadana".
  22. @spidelli z powiązań DP AG i DHL (DHL jako logistyczne i światowe "ramię" poczty niemieckiej) wynika zestawienie tych dwóch firm na etykiecie. Niemiecki nadawca skorzystał z jakieś "wspólnie brandowanej" usługi. To jedno, a drugie, że teraz wszędzie tnie się koszty, więc przewoźnikiem po polskiej stronie granicy - dla przesyłki formalnie jak najbardziej pocztowej - może być ktokolwiek, kto posiada status operatora pocztowego i zaoferował swoje usługi przewoźnikowi od strony nadawcy - np. GLS. To wcale nie musi być operator wyznaczony/narodowy/monopolistyczny - jakikolwiek status teraz PP posiada... Zdarzyło mi się (poza przypadkami DP/DHL>GLS właśnie) - na tej samej zasadzie - otrzymywać przesyłki z Holandii - formalnie nadawane jako pocztowe, z przewoźnikiem od strony nadawcy DHL 🙂, a po stronie polskiej - uwaga - InPost.
  23. Wiesz, ludzie mają różne poczucie estetyki. MTB, to nie moja bajka, więc może współczesne rowery z tej grupy, gdzie przekroje rur ramy są potężne, a całe rowery i nawet optycznie wydają się strasznie masywne, robią na mnie takie właśnie wrażenie, ale nawet jak się popatrzy na filmiki z eurobike'a, to wiele elektryków mogłoby konkurować wyglądem z lekkim motorowerem/motocyklem. Dlatego rozumiem ludzi, którzy chcieliby, żeby silnik, czy bateria - ale najlepiej jak największa - ot ciekawa sprzeczność - były jak najmniej inwazyjne, jak najmniej ciążyły w odbiorze roweru... Inna sprawa, że jest też cała rzesza ludzi, którym to powiewa, którzy przyjmują współczesne rowery z całym dobrodziejstwem inwentarza i którzy w końcu nie zastanawiają się, czy ten rower wygląda zwinnie/lekko.
  24. @rowerowe_lowe W przypadku napędów do e-bike'ów trudno mówić o rzeczywistej konkurencji na poziomie końcowych klientów, bo to nie są produkty dla nich... Kupując zwykły rower wciąż masz wybór, czy kupujesz sam frameset (choć to już obecnie coraz rzadziej dostępna opcja) i dobierasz komponenty według własnego uważania, czy też kupujesz gotowy rower (w znaczeniu ten sam model) na osprzęcie takim czy owakim (i cenniku masz pozycje: rower na Shimanoo, na SRAMie, na Campie). A nawet jeśli producent (jak cała rzesza współczesnych wielkich korporacji) daje Ci możliwość kupna roweru na tylko jednym osprzęcie, to sam możesz go wymienić (czy to od razu, czy po jakimś czasie). W e-bike'ach nie masz w ogóle tej możliwości, bo rower staje się gotowym, niemodyfikowalnym produktem, którego często samodzielnie nie przeserwisujesz ani nie naprawisz bez udziału autoryzowanego warsztatu, a po jakimś czasie i tak zostaje Ci tylko wymiana na nowy model, bo części do starego silnika nie kupi nawet warsztat, a nowe silniki - co za niespodzianka - mogą okazać się niekompatybilne z Twoją ramą (nawet czysto mechanicznie). Pomyśl o tym jak o bazlu z coraz to nowymi standardami suportów, ale takim bajzlu do kwadratu. Bo nawet mało popularny suport do Twojej ramy sobie jakoś dobierzesz, znajdziesz na rynku nawet po latach eksploatacji roweru. A takiego silnika nie zmienisz - ani na model od innego producenta, a czasem nawet na nowszy model od tego samego producenta. Tak więc owszem nowy silnik od DJI oraz nowy silnik od ZF dołączą do coraz szerszego grona zupełnie niekompatybilnych ze sobą systemów od Boscha, Shimano, Brose, Yamahy, Fazui, Mahle, Piniona i kogoś tam jeszcze. I to owszem będzie konkurencja, ale tylko dla producentów rowerów, a nie dla Ciebie. Oni sobie wybiorą dostawcę, który będzie tańszy, bardziej dla nich elastyczny, a Ty po prostu zostaniesz postawiony przed zero-jedynkowym wyborem - albo kupujesz ten rower z tym konkretnym system, albo szukaj gdzie indziej. A tak po prawdzie, to ci nowi gracze musieliby rozdawać chyba rabaty na ich systemy na lewo i prawo, żeby producenci rowerów ich chcieli zauważyć, bo rynek wydaje się ustabilizowany i każdy nowy system (oczywiście niekompatybilny z niczym, co już na rynku jest) będzie miał pod górkę. No chyba , że rzeczywiście wyróżnia się czymś wyjątkowym, a ten DJI oraz ZF są w sumie takie same jak cała reszta... To nie Fazua, która na dzień dobry jest zupełnie inna i dlatego powoli pojawia się w rowerach, gdzie zwykły Bosch czy Shimano by po prostu nie pasowały, ale tylko tam... A tak w ogóle to wcale mi te e-bajki nie przeszkadzają. Niech ludzie jeżdżą, na czym chcą...
  25. @kregiel Rzeczy wytwarzane metodami chałupniczymi w ilościach rzekłbym jednostkowych, to nie są tanie rzeczy.... 🙂 Możesz poszukać w serwisach oferujących wydruki 3d (shapeways, printables, czy innych), może znajdziesz taniej. Jak masz dostęp do kogoś z drukarką 3d, to możesz poszukać samego pliku z projektem i próbować chałupnictwa we własnym zakresie. Zresztą ten z Etsy, to chyba też druk... Możesz popytać na (raczej zagranicznych) forach, gdzie przewijają się wątki takie jak: https://weightweenies.starbike.com/forum/viewtopic.php?t=173069 i ludzie pokazują konkretne rozwiązania. Możesz wybierać z https://concentriccycling.com/collections/seat-post-mounts-for-specialized (też wydruki)... Możesz poszukać coś z masowej produkcji na na Ali czy innym Amazonie https://www.amazon.com/TUSITA-Compatible-Garmin-RTL510-Rearview/dp/B0BLVM7PY4?th=1
×
×
  • Dodaj nową pozycję...