Skocz do zawartości

leon7877

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    782
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez leon7877

  1. Ja nigdy nie zdejmuję, bo latem też jeżdżę w deszcz więc musiałbym zakładać przed każdym deszczem a nie ma to sensu.
  2. Kilka dni temu zrobiłem sobie dłuższy trening po mieście, spotkałem wielu rowerzystów na trasie i naszła mnie taka refleksja. Deszcz, błoto, mokro, kałuże. A mimo to ogromna większość rowerzystów jeździ bez błotników (żadnych), to skutkuje: - kilkucentymetrową warstwą błota i gliny na przednim napędzie, do tego stopnia że korba prawie przestaje się obracać - rama zalepiona błotem i gliną tak, że przy pedałach nie widac już jej kształtu, a jest tylko gała błota - plecy rowerzysty wyglądają tak, jakby taczał się w rzadkim błocie Ja mam oczywiście pełne błotniki i wygląda to o wiele lepiej. Zaintrygowało mnie to nieco i tu pytanie do was, w imię czego rezygnujecie z błotników? Załóżmy, że plastikowe błotniki + wsporniki aluminiowe ważą około 150-200 g czyli różnica żadna (jak się wysikasz to więcej wagi stracisz, nie mówiąc już o czymś większym). Więc w imię czego niektórzy rezygnują z błotników? To, co mi przychodzi do głowy to: - lubią mieć plecy ochlapane błotem - uważają, że im bardziej brudny rower po treningu tym lepiej - lubią czyścić napęd z błota - lubią jak najczęściej wymieniać napęd, bo wiadomo że jak naciągnie tam błota i piasku to zębatki zużywają się 2 razy szybciej - Błotniki to wiocha i obciach, tylko lamusy używają błotników. Niech chlapie błoto jak najmocniej! Prawdziwy kolarz błota się nie boi. Ja osobiście nie widzę żadnych zalet rezygnacji z błotników. Oprócz minimalnej tylko zmiany masy, tak małej że pomijalnej. Oświecicie mnie? Gdybym jakoś sie upierał na brak błotników, to racze bym jeździł tylko wtedy gdy jest sucho.
  3. Posiadam taką: https://insta360.com.pl/pl/kamery/131-67-insta360-one-x2.html Wyszedł już model X3. Trochę odkopię. Wysoki bitrate w filmach nagrywanych przez kamery nie powinien dziwić. Tam priorytetem jest po pierwsze energooszczędność, a po drugie jakość filmów. Nie da się w trybie live kompresować bardziej z dobrą jakością, bo moc obliczeniowa jest za mała. To jest tak sak samo, jak w telefonach, które nagrywają 4k, a nawet 8k. Standardem jest bitrate ~40 Mpbs dla 4k, w hevc lub h264. Z kolei Apple ma swój ProRes, gdzie bitrate może być nawet 92 Mbps. Gdyby materiał był mocno skompresowany, to widoczne byłyby artefakty, bo taka kompresja byłaby niedokładna, więc nie nadawałby się do dalszej obróbki. Nawet gdyby w kamerze umieścić bardziej wydajny procesor, to wymagałby tyle energii, że nie miałoby to sensu. Nigdy w tak miniaturowym urządzeniu nie uda sie osiągnąć tak dobrej kompresji, jak na komputerze PC, gdzie 10 minutowy film możesz sobie konwertować i 10 godzin na 12-rdzeniowym procesorze, ciągnąc kilkaset watów z zasilacza. Warto o tym pamiętać.
  4. Moim zdaniem wszystko zależy od tego, gdzie się jeździ. Jeżeli głównie po oświetlonych drogach rowerowych, to wystarczy jedynie sygnalizacja. Jeśli tam, gdzie jest ciemno, wymagane jest oświetlenie drogi przed sobą. Ja osobiście mam zawsze sygnalizację po zmroku, z tyłu migające czerwone, a z przodu białe nie migające - miganie z przodu mnie drażni. Przednia lampka jakiś mini model ładowany z usb, bateria wystarcza w sumie pewnie na 10 godzin migania.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...