Skocz do zawartości

ernorator

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    1 030
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    2

Zawartość dodana przez ernorator

  1. A ostatnie dwie strony rozwodzicie się nad rozpuszczalnikami, ipa, benzynami. Skoro jest o smarowaniu łańcucha to jest też i o tym jak go wyczyścić.
  2. Łańcuch i napęd czyszczę K2 akra. Wlałem litr do poręcznego, szczelnego pojemnika i tam kąpie łańcuch, już z 5 razy w tym samym go moczyłem i zawsze czyści do błyszczącego metalu. potem woda z detergentem a na koniec alkoholem (IPA). Susze i smaruje olejem.
  3. Żebyś nie był samotny to ja sobie tak kupiłem komoot. Nie mogę się doczekać planowania tras w zimowe wieczory.
  4. aaaaa widzisz, myślałem o fiolecie do mtb........zielony do szosy, zielony ten z lampka ultrafioletową Swoją drogą nie znalazłem nic co by pozwalało utrzymać w czystości napę w MTB przy mokrym, szukam bo żona do pracy jeździ codziennie i wiecznie zapuszczony jest ten rower.
  5. Bo w Polsce źle się stosuje pojęcie diety. Wszystkim się kojarzy z dietą cud, zupkami z kapusty i herbatkami na sr..e. Dieta to całość pożywienia jakie przyjmujemy i żeby miało to efekt długotrwały to zmiana diety musi być stała. Jeśli ktoś ma żelazną wolę to może zmienić ją z dnia na dzień, ja nie daje rady tak robić ale na przestrzeni kilku miesięcy wymieniłem całe podstawy swojej diety. Nie ma słodyczy, nie ma przekąsek, prawie nie ma fastfoodów, nie ma masła, jest bardzo mało oleju a weszła oliwa, wyszedł żółty ser a wszedł chudy biały, jem 50% mięsa mniej, no ryby nie weszły bo nienawidzę (może poza tuńczykiem w sosie własnym z puszki) itd. Na początku jak zacząłem jeździć na rowerze to waga spadła bardzo szybko o 10kg, potem weszły zmiany diety i dalej rower, kolejne 5kg. Potem zima i się zatrzymało (a nawet leciutki regres +3-4kg) ale to było związane bardziej ze zdrowiem niż luzowaniem reszty. Teraz jest zmieniona dieta, więcej roweru i spokojnie po 1-2kg na miesiąc spada. Najwięcej radoch sprawia mi jednak to jak widzę zwiększanie się mojej sprawności fizycznej, jak jadę 30km/h przez 2-3h bez problemu i pamiętam jak rok temu z tętnem 180 ostatkiem sił dobijałem do 30 na 2-3min. Zmieniają się proporcje ciała, waga spada niby tylko o 2kg (przy ~96) a spodnie robią się wyraźnie za duże, koszulka też. Bibsy martombike xxl kupione w sierpniu 2021 obecnie nie opinają się na mnie w żadnym miejscu 😜 edit: alkohol też wyszedł
  6. Nabawiłem się trochę manii czyszczenia napędu i smarowania łańcucha, nawet jak jeszcze nie trzeba bo nie lubię jak jest brudny. Jeżdżę raczej w suchych warunkach szosą (czasem złapie nie deszcz). Najpierw smarowałem jakimś olejem zielonym na mokre warunki i napęd był brudny po 50km ale nadal nasmarowany. Potem kupiłem najtańszy olej na suche warunki z decathlonu, raczej też było brudne po 50km ale mniej. Potem dostałem od kogoś muc-off na suche warunki ten żółty i było już dobrze, 2/3 razy dalej mogłem jechać bez potrzeby czyszczenia napędu. Po dobrych doświadczeniach z muc-off i poleceniach znajomych kupiłem fioletowy ceramiczny na suche warunki. No rewelacja dla mnie, 100-150km nawet nie widać zabrudzeń za bardzo.
  7. Ponieważ jeden wyjazd w góry sprawił, że moje tarcze shimano SM-RT800 zaczęły mieć dziwne jazdy, założyłem tarcze swisstop. Mam już ich klocki w hamulcach, zobaczymy co się stanie.
  8. Bo jak ja chciałem w to wjechać, 32 stopnie
  9. https://tricarbon.pl/ bardzo fajna obsługa
  10. Nie jest tylko jak ją reguluje co 6 miesięcy to się muszę uczyć od nowa za każdym razem
  11. 50/34 Absoluteblack owalne, 2,5h straciłem na regulacje przedniej przerzutki 😜
  12. Nie bardzo chciałem o tym pisać ale jak jeżdżę najczęściej w obszarze z grubsza Baranów-Brwinów, Błonie-Tarczyn to 19 na 20 kolarzy odmachuje (najczęściej nie odmachują kobiety?! 😒). Jeszcze Gassy-Góra Kalwaria też większość macha. Wczoraj miałem dłuższą jazdę w okolicy Izabelina, Łomianek, północ puszczy Kampinoskiej to mniejszość mi machała. Nie mam wpływu na innych ale ja będę machał każdemu 😁
  13. Po 2 jazdach na kołach pożyczonych na czas serwisu własnych nie wytrzymałem i kupiłem sobie podobne, DT Swiss obręcz RR421, szprychy Sapim D-light, DT Swiss 350. Ważyłem je w domu kilka razy i pokazuje między 1570 z 1600g za komplet (waga ma fochy).
  14. Mnie denerwują rowerzyści, którzy nie odmachują. Nie wymagam entuzjastycznej odpowiedzi całym ramieniem ale przynajmniej palec na klamkomanetce można unieść. xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx DDR mają tą przypadłość, że w równej mierze zaskakują mnie swoim pojawieniem się jak i nagłym końcem. Człowiek jedzie a tu nagle chodnik albo pobocze przeistacza się w DDR, zajmuje mi czasem dobrych kilkaset metrów zanim zdołam się dostać na ścieżkę dostając przez ten czas kilka nerwowych klaksonów. To samo z końcem, albo ścieżka przeskakuje sobie radośnie z jednaj na drugą stronę jezdni po kilka razy albo kończy się na przejściu dla pieszych lub co gorsza 15cm spadkiem w piach.
  15. Bo żelazna wola...tfu Żelazowa 200 km do dokoła Kampinosu
  16. Najwygodniejsze siodełko jakie miałem a potem zszedłem z wagą i mi się geometria pupy zmieniła.
  17. Ja szczególnie mocno z siodełka jak jadę dookoła puszczy kampinoskiej
  18. 1. Wkładka w spodenkach jest najważniejsza a jaka jest dobra jest sprawą tak indywidualną jak siodełko. 2. Wiem jak to zabrzmi ale dość szybko się nauczyłem, że nie stać mnie na tanie spodenki. Mój tyłek polubił Castelli KissAir2 i Progetto X2 (bardziej). Wcześniej miałem spodenki Matrombike 573 i quest endurance, questy były już blisko ale i tak nie mają porównania do wkładki castelli. Właściwie ceny Castelli nie były takie dramatyczne bo z wkładką KissAir2 to był Competizione za ~330 ale niestety miały wadę fabryczną i padły po 8 miesiącach, w ramach wymiany gwarancyjnej kupiłem endurance 3 z Progetto x2 dopłacając 150pln i są dla mnie zauważalnie lepsze.
  19. Miejsc reklamujących, że mogą przeprowadzić taką operację jest w wawie kilka jak nie kilkanaście, byłem ciekaw czy ktoś oddał w takie miejsce rower i czy ma na temat usługi dobre zdanie. Inna sprawa, że chyba wszyscy piaskują ramy. Przy MTB bym się nie bał ale ja chcę pomalować ramę szosową mocno wycieniowaną i piaskowania się lekko boję.
  20. Tak wstępnie się rozglądam za usługą malowania ramy aluminiowej. Albo znajduję miejsca gdzie cena to 1200+ i portfolio z rowerami wow albo z cenami 300-500 gdzie portfolio to 2x wigry 3 i jakiś stary huragan malnięnty na rozwodnione pastele=paleta RAL. Nie mam dużych wymagań, chemiczne usunięcie starego lakieru, nałożenie czarnego matu i lakieru na ten mat. Ktoś może polecić jakieś miejsce w Warszawie i okolicy?
  21. Dokładnie moje odczucia i wnioski ale z mniej ekstremalnych wyjazdów Wielki + za wysiłek opisania wszystkiego i poparcia doświadczeniem, na pewno pomoże wielu osobom, na pewno pomoże tez i mi.
  22. O widzę, ze nie tylko ja mam taki rozwał z czasem, jedzeniem itp. :d Dość długo się męczyłem z wymyśleniem czegoś, dietetycy rozpisywali mi zawsze jakieś kosmiczne potrawy gdzie musiał bym spędzać dobre 4-5 godzin w kuchni nie mówiąc już o sklepach i zakupach. Do tego mam małe dzieci co ogranicza mój wolny czas jeszcze bardziej. Zaznaczę, że nie potrzebuję różnorodności w jedzeniu i mogę jeść długo to samo. Mój dzień jedzenia wygląda mniej więcej tak: Płatki owsiane z suszonymi owocami i kefir - 5:00-6:00 Kabanosy drobiowe czy ostatnio wegetariańskie (6-8 szt. tych cienkich) + pomidor/papryka/ogórek + 1 bułka grahamka/2 kromki chleba razowego/2 kromki pumpernikiel - 9:00-10:00 (zabieram z domu albo kupuje w biedrze) Ser mozzarella do sałatek, pomidor, ogórek, cebula, sól, pieprz, bazylia. Wszystko pokrojone z jogurtem naturalnym i do tego jakiś pieczywo wasa czy jakieś inne podobnego typu 13:00-14:00 (zabieram z domu pokrojone w pudełku albo całe i kroje sobie tuż przed spożyciem) Obiad zazwyczaj ryż z warzywami na patelnie (bez przypraw) i sos słodko-pikantny z chilly TaoTao 16:00-17:00 (przygotowanie zabiera mi jakieś 20min ;p) Kolacja jak dzieci zasną czyli 19:30-20:00 - serek wiejski, serek Grani Na potrzeby zajadania "bo mi się chce" jabłka i marchewki, które też zabieram z domu. Przygotowanie tego najwięcej czasu zajmuje ramo ale też bez przesady bo z 30min. Jeden dzień w tygodniu, sobota albo niedziela, nie trzymam się powyższego ale też nie obżeram się cały dzień czekoladą i kfc. Po jakimś czasie wchodzi w nawyk. Czy zawsze mi wychodzi, no nie zawsze. Ale zdecydowanie częściej niż na początku no i - 15kg. -------------------------------------------------------------- Co do trasy to mam podobną pod domem, w kwietniu generalnie przejechanie tych 22km sprawiało mi problem a czas to pewnie w okolicy 1h20min. Potem zacząłem jeździć np. poniedziałek interwały, środa rekreacja, piątek interwały, niedziela rekreacja i raz na tydzień albo raz na dwa cisnąłem na maxa. Interwały też bez przesady, 5min rozgrzewka a potem ~3min z tętnem 170-180 (mam max 195), 2-3min wolniej żeby zeszło do 140-150 i tak całą trasę. Z czasem przedłużałem mocniejszą jazdę a i powrót do 140/150 zajmował mi mniej czasu ale starałam się trzymać tych ~3min odpoczynku. Odkryłem też, że trzeba pić podczas jazdy, ja robię 850ml na 1h najczęściej izotonik z proszku z decathlonu i w okolicy 40min mus owocowy kubusia. Teraz standardowo jadę tą trasę poniżej 50min a jak bardzo mocno się staram to jest blisko 40min na fittnes mtb a na szosie kilka minut szybciej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...