Noc jest od zabawy albo spania : )
Nie czytaj tego ; )
Wczorajsze wnioski były sensowne ; )
A ja dziś postanowiłem pojeździć po lasach na południe od Warszawy ... długo starałem się nie upaprać błotem moich nowych spodni zakupionych pod forumowa presją - jak się okazało zupełnie niepotrzebnie : D
Potem prześwit na trasie którą sobie pracowicie kiedys wklepałem do GPS-a okazał sie byc małym jeziorkiem, obchodząc je oczywiście się zgubiłem i nosiłem rower przez las, bagna, jeżyny i zwalone drzewa : D
W końcu jakoś się odnalazłem, dowloklem do knajpy o nazwie "Zalewajka" i wzmocniłem się rosołem. Troche walił kostką rosołowa ale co tam : ))
Myciem roweru zajmę się jutro, siebie już odgruzowałem.
Ale to była fajna szkoła szybkiego wypianania sie z SPD : D
PS: Saguaro dopóki się nie zalepia to wydają się bardzo fajne. Ale na błoto się nie nadają.