Skocz do zawartości

blazini

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    34
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Dodatkowe informacje

  • Skąd
    Łódź

Ostatnie wizyty

680 wyświetleń profilu

Osiągnięcia użytkownika blazini

Ten od rowerów

Ten od rowerów (4/13)

  • Dedicated Rzadka
  • Reaktywny
  • Collaborator
  • Pierwszy post
  • Conversation Starter

Ostatnio zdobyte

1

Reputacja

  1. Obiecałem krótki raport, jak rower przyjdzie i oto jestem :). Rower przyszedł dzisiaj, przyjechał już skręcony i po przeglądzie zerowym. Jedyne co zostało dla mnie to przykręcić pedały i wyrównać kierownicę względem koła. Kurier trochę na odwal mi go wystawił i szybko czmychnął, żebym przypadkiem nie chciał, żeby mi pomagał go wnosić. Na szczęście mam windę. Rower był zapakowany bardzo bezpiecznie, pełno pianek, kartonu, folii, wszystko zabezpieczone. Wziąłem go najpierw na test, na wypadek zwrotu. Przejechałem się 100 metrów, potem 500, potem kilometr i stwierdziłem, że to jest to. Silnik pracował właściwie, nie było się do czego przyczepić, więc stwierdziłem - zostaje. Po czym dokręciłem koszyk na bidon, zmieniłem strój i z marszu zrobiłem nim pierwsze 52 kilometry po różnych drogach. Prędkość średnia wyszła coś powyżej 23 km/h, tętno średnie 126. Tak wyglądają moje spostrzeżenia: Plusy: silnik - pracuje jak trzeba, z marszu rozpędza rower do maksymalnej prędkości, co mi się bardzo podoba, uczucie jest naturalne, zależnie od trybu oczywiście, ale na dwóch najmocniejszych bardzo fajne uczucie jak go rozpędza komputer pokładowy - zarówno ta świecąca manetka ledowa, która działa jako joystick, ale też zależnie od trybu świeci na inny kolor, jak i sam ekranik działają bardzo dobrze, pokazując podstawowe, ale kluczowe informacje. Z aplikacji boscha jeszcze nie korzystałem, zobaczymy. jazda powyżej prędkości wspomagania jest bardzo dobra, czasami bardziej, czasami mniej czuć to odcięcie silnika, ale nie ma problemu, żeby jechać 30km/h i więcej; momentami wydawało mi się, że jadę szybciej bez wspomagania niż na 10 kg lżejszym rowerze, z chudszymi oponami, który mam. Może to efekt tego, że nie potrzebuję tyle energii, żeby się rozpędzić, więc mam zwyczajnie więcej siły momentalnej w nogach, nie wiem, ale podoba mi się. opony - bodajże 47 mm, dużo lepsza trakcja w terenie niż na moim analogowym, a dzięki ułożeniu klocków w centralnym punkcie, dobre na asfalcie. Nie czuję, żebym tracił na nich na prędkości na szosie względem analogowego crossa z oponami 38 mm, choć oczywiście musiałbym to porównać jeden do jednego na tym samym odcinku, najlepiej od razu jeden po drugim. geometria - crossowa, wygodna bardzo okej, ma też jeden minus, ale o tym poniżej; rower jest właśnie taki jaki powinien być - crossowy hamulce - lepszych do tej pory nie miałem i lepszych nie potrzebuję, a ważę dużo i rozpędzałem się dzisiaj do 50 km/h (swoją drogą czuję się jakoś bezpieczniej na nim przy tych prędkościach niż na analogowym crossie) Minusy: baaardzo wysoka rama - kupiłem XL, którego zakres wg specu pasuje na 185-195 cm wzrostu. Ja mam jakieś 191 i stojąc na boso, rama dotyka mi krocza! Nie uciska, mogę ją unieść na jakieś 3 cm, ale to jest bardzo mały zakres. Ktoś ze wzrostem 185 mógłby się mocno zdziwić. Oczywiście ktoś inny może nie uznać tego za wadę, bo w zwykłej crossowej jeździe nie jest to przeszkodą, na różnych postojach nie było żadnego problemu, bo człowiek i tak schodzi z roweru na jedną nogę i go trochę przechyla. Natomiast jak ktoś chce próbować jakieś lajtowego i w cudzysłowie mtb, to jest to już problem. O czym przekonałem się zresztą jadąc jakieś single w lesie, gdzie napotkałem zwalone drzewo na podjeździe. Musiałem wstać z pedałów i obrócić rower wokół osi tylnego koła i było to problematyczne. No ale ktoś może słusznie powiedzieć, że rower ma w nazwie cross, a nie mtb. Co więcej reszta wymiarów roweru jest jak najbardziej okej pod mój wzrost. Tylko tę ramę dali tak cholernie wysoko, nie wiadomo po co. amortyzator - niby wiedziałem, że jest podstawowy. w 70% trasy miałem go zblokowanego. Po lesie, po wertepach jechałem z odblokowanym, ale różnica była niewielka, coś tam pompuje, ale większego efektu to nie przynosi. Co więcej nawet na blokadzie, czuję że nadal lekko chodzi - ugina się na kilka milimetrów, ale wątpię, żeby to miało wpływ na efektywność jazdy. Ot ciekawostka. W treku tego nie mam, choć amor też jest podstawowy. przerzutki - działają dobrze i w miarę szybko, ale gdy manetką zmienię np. kilka na raz, to trochę lagują i się kotłują na tych zębatkach, zanim wskoczą gdzie trzeba. No ale to podstawowe deore. Po prostu muszę je trochę inaczej obsługiwać. Więcej minusów nie zauważyłem. Może bardziej neutralne cechy, wynikające ze specyfiki. Np. jeżdżąc 25 km/h po jakichś polnych drogach z wertepami, po których zwykle jeździłem 15 km/h, czuć "twardość" roweru. Wtedy sobie myślę, że przydałby się zamiast crossa, mtb. I to nie hardtail, a full. No ale widziały gały, co brały. Zdecydowałem się na crossa, to mam crossa. Jeszcze silnik, bosch gen. 4, mimo że pracuje świetnie, to mógłby być cichszy. Ale jak mówiłem, słucham muzyki jak jeżdżę, więc go nie słyszę. Jeszcze przy kręceniu korbą do tyłu, np. pół obrotu, to gdy wracam do pedałowania czuję luz, zanim napęd znowu załapie obrót z korby. Ale to chyba specyfika elektryków? Teraz muszę poczytać jak najefektywniej wykorzystywać baterię. Mam tendencję do wyłączania silnika w ogóle, kiedy jadę powyżej 25 km/h, a nie wiem czy powinienem tak robić, bo często, np. na światłach czy po niespodziewanym hamowaniu, włączam go tylko po to, żeby szybko się rozpędzić i wyłączam znowu. Nie wiem czy takie włączanie/wyłączanie co chwila nie drenuje bardziej baterii niż gdybym miał cały czas włączony. Co do baterii, to przejechane 52 km, z prędkością średnią niecałe 24 km/h, przy mojej masie sporo powyżej 100 kg, z wieloma podjazdami, gdzie uparcie chciałem wyciskać maksymalne 25 km/h, zeszła do 64% (tyle mi zostało). Czyli dość spodziewany i niezaskakujący ani in plus, ani in minus rezultat. Tyle ode mnie, jestem zadowolony. W książce serwisowej stoi, żeby kolejny przegląd robić po 3 miesiącach, a w nawiasie 300 km. Jak tak dalej pójdzie, to będę musiał ten przegląd zrobić za tydzień.
  2. Nie o to mi chodziło. Zresztą sam dopiero wczoraj zauważyłem tę różnicę. Chodzi o to, że ten sam model "Macina Cross" może być w wersji z ramą onroad i offroad. I różnica to właśnie te światełka, bagażnik bądź ich brak. Wersję onroad można nazwać trekkingowym, jak ktoś się uprze, ale dla mnie nadal nie będzie to taki trekkingowy jak wspomniany Kellys Carson czy Trans Alp z wysoką kierownicą i siedzeniem pod kątem niemal 90 stopni. Tylko będzie to rower crossowy z bagażnikiem, nieco bardziej wymuszający pochyloną, "sportową" pozycję. Co ciekawe, paradoksalnie ta pozycja crossowa jest dla mnie bardziej sportowa niż w hardtail mtb. Bo one teraz są krótkie w odczuciu przez wysoki stack i czuję się bardziej wyprostowany niż na crossie. Co oczywiście się dobrze sprawdza na zjazdach/podjazdach, ale słabiej na płaskim.
  3. Kellys z kolei nie ma rowerów crossowy w ofercie, przynajmniej nie w elektronikach. Jest albo Carson, albo Tygon, nic pomiędzy, więc nie było co porównywać. Co do offroad/onroad w KTM, to oni mają tę samą ramę w wersji offroad (bez bagażnika, światełek) i w wersji onroad (z powyższymi) i to chyba jedyna różnica. Rama wydaje się, że jest tam sama, jedynie uzbrojona lub nie. Co do trekkingowych, to poza Kellysem, jeździłem też na Kross TrasnAlp, czyli trekkingowym polskiej marki i miał on właśnię taką samą pozycję jak ten Kellys e-Carson - mniejszy reach, dość dużo wyżej kierownicę, która zresztą była konćówkami z gripa wywinięta w stronę kierowcy i było to tak samo jak w tym Carsonie. Więc będę obstawał przy tym, że trekking to nie do końca to samo co cross z bagażnikiem.
  4. Tak się składa, że mam shokzy, ale do pływania te takie bez bluetootha, że jedyne co możesz puścić to to, co sobie zgrałeś. Do roweru używam najtańszych sony, które zresztą polecam. Poza muzyką, pełno audiobooków przesłuchałem na leśnych przejażdżkach. Choć natury też fajnie posłuchać.
  5. Wezmę, muszę tylko ustalić co z tą gwarancją i przeglądami. A wspominam o wrześniu, bo jeden ze sprzedawców wspominał, że wtedy już będzie kolekcja 2027, tylko nie pamiętam marki, którą wymienił, możliwe, że Trek. Tak, sam filtrowałem z +"800", żeby znaleźć gen 5 w google, ale faktycznie pozostały niedobitki. W sklepie stacjonarmie mierzyłem Macinę Cross L (tyle że w wersji z bagażnikami, światłami). Była z tego sezonu, miała gen 5, ale kosztuje, po mniej czy bardziej realnej przecenie, 14 tysięcy i po wstępnych wypytkach, sprzedawca nie był skłonny nic opuszczać. Była to wersja 820, niewiele lepsza, a na pewno nie warta dopłaty 4 tysięcy. Co ciekawe, wersja L wydawała mi się taka sama rozmiarami jak mój Trek (21 cali), nie czułem, żeby była za mała, ale jednak specyfikacja do moich gabarytów dość jednoznacznie poleca XL. Zresztą największa różnica w samych cm jest pewnie w samej sztycy. Co do trekking vs cross, to chyba zależy. Można powiedzieć, że Macina Cross z bagażnikiem to trekking. Ale... w innym sklepie usiadłem na Kellysie typowo trekkingowym (Carson) i pozycja była dość inna niż crossowa. Kierownica dużo bliżej i wyżej, pozycja bardziej wyprostowana. Więc bym tak tego nie upraszczał. Zresztą wychodzi na to, że KTM robi najbardziej mtb cross i najbardziej crossowy hardtail mtb - Macina w wersji cross i team, są geometrycznie bardzo podobne. Na takim Trek Powerfly czułem już po geometrii, że to rower kompletnie nie z mojej bajki. Ja zresztą kiedy słyszę "rower górski", to mam wizję roweru z lat 90, kiedy dostawało się rower "górski" na komunię. Dzisiaj byłby to zwykły cross na oponie ~45 mm.
  6. O, to ciekawe, dodatkowo widzę, że jesteś z łódzkiego, ale pewnie nie z Łodzi? Fajnie by było to na miejscu ogarnąć. Zresztą muszę się dowiedzieć dokładnie jak z tym jest, może oni puszczają rower już po tym przeglądzie (?). https://www.wysepka.pl/rowery-elektryczne-crossowe/17492-40650-rower-elektryczny-crossowy-ktm-macina-cross-720-m.html Ten, bo cena dobra (kolekcja 2025), a poza tym wyboru zbyt wielkiego dla XL nie ma. Kolor wolałbym inny, ale to najmniejszy problem. Zastanawiam się tylko czy we wrześniu nie spadną ceny jeszcze, wtedy byłaby może większa szansa na CX w gen 5. Może niezbyt bezpieczne, ale praktycznie zawsze jeżdżę ze słuchawkami na uszach. Podejrzewam, że czasem mijały tygodnie zanim się przypadkowo, między utworami dowiedziałem o skrzypiącym od dawna rowerze. Co do mocy, to jestem przekonany, że chcę CX.
  7. Byłem dzisiaj w dwóch sklepach, co prawda nie jeździłem ani Boschem, ani Panasoniciem, ale jakieś wnioski wyciągnąłem. Co do jazdy, to w jednym sklepie interesujący mnie rower był nieprzygotowany do tego (brak pedałów). Drugi sklep jest umieszczony niemal w centrum miasta, gdzie okazji do rozpędzenia się powyżej 25 nie ma, bo zaraz skrzyżowania, światła, piesi. Ale mimo że nic nie zakupiłem, to czasu nie zmarnowałem. Zasadniczo w obu sklepach sprzedawcy twierdzili to samo - że zarówno Bosch jak i Panasonic nie tworzy żadnych oporów powyżej 25 kmph. I że oba silniki są porównywalne, nie ma jakiejś przewagi w reklamacjach jednego nad drugim i raczej obydwa niezawodne. I obydwa są ponad moje potrzeby. Potem już trochę samemu, trochę za pomocą sprzedawców, a trochę po tym co Wy tu napisaliście, stwierdziłem, że jednak rower crossowy da mi lepszy bilans korzyści do strat. Znalazłem już Macina, ale nie team, tylko cross. Dziś siedziałem na takim i jakimś haibike'u mtb hardtail. Utwierdziłem się, że pozycja crossowa jest dla mnie dużo naturalniejsza. Czułem się na nim jak w domu, czyli jak na obecnym Treku. Taki rower będzie szybszy, nieco lżejszy, lepszy w mieście. A opony ma jakieś 10mm szersze od obecnego mojego Treka, więc nadal będzie śmigał po szutrach i leśnych duktach. Jako że zaczął się weekend, to daję sobie czas do poniedziałku z zamówieniem i na przespanie się z decyzją. Muszę też się dowiedzieć co z gwarancją i tzw. przeglądem zerowym, nie wiem jak sklepy w necie to organizują, bo przesyłać za miesiąc roweru na przegląd mi się nie widzi. Jak już będę go miał pod nogami, to zrobię dość obszerną relację z odczuć wszystkiego.
  8. Dzięki za zainteresowanie. W sumie z tym rozmiarem tarcz, to cenna uwaga. Przyznam, że nie zwracałem na to uwagi, nigdy mi zbytnio nie brakowało przełożeń w żadnym rowerze, obojętnie czy w górę czy w dół. Ale zdarzało się jeździć na maksymalnie skrajnych, zwłaszcza na asfalcie z lekkiej górki, żeby się jak najbardziej rozpędzić przed podjazdem. Pedałuję z kadencją raczej bliżej 80 niż 50, więc nie wiem na ile ta różnica w zębatkach między Kellys, a KTM miałaby wpływ na faktyczną jazdę. Ale zawsze to krok w stronę KTMa. Poszukałem trochę i znalazłem jeden sklep u mnie, gdzie teoretycznie będę mógł porównać bosch 4 gen (jakiś crussis) z Panasoniciem gx ultimate (i to na Macinie, ale crossie). Może jutro uda mi się tam przejechać i sprawdzić. Choć takie testowanie 100 metrów wokół komina, to niestety nic nie wyszło , nie test. Przydałaby się z godzina jazdy w różnych warunkach.
  9. Nie słyszałem o tych Simplonach, ale też nie szukałem nic w tym stylu. Choć jestem przekonany, że to świetny wybór na Twoje potrzeby jak każdy trekking. Jeździłem kiedyś krossem trans alpem ojca i mnie zaskoczył swoją szybkością itd. na płaskim. Właściwie gdyby nie te 10-15% tras, które chce robić to tego typu trekking (no bardziej cross, bo błotniki i bagażniki mi zbędne) byłby wystarczający i nawet lepszy, bo efektywniejszy na zwykłej szosie niż mtb. Dlatego ta macina, bo jak na mtb hardtail, geometrię ma bardzo crossową. Jej główny konkurent obecnie na moim talerzu to ten tygon: https://www.greenbike.pl/rower-elektryczny-kellys-tygon-rs10-p-725wh-100nm-w-100-gotowy-p-11633.html Klient kupuje oczami, a on mi się bardzo podoba. Ale potem rowerzysta jeździ już nie oczami a nogami, a ten ma geometrię już bardziej mtb. Może i siedziałbym podobnie jak na crossie, bo dłuższy reach jest rekompensowany przez kąty i wyższy stack. Ale jednak efektywność pedałowania na płaskim byłaby zapewne gorsza. Tylko czy to ma aż takie znaczenie w modelu z silnikiem. Panasonic gxm na papierze lepszy niż bosch 4 gen. Ale bosch w Polsce rządzi. Muszę się przespać z tematem, byle nie za długo, bo zaraz oba znikną .
  10. Dzięki za odpowiedzi. Teoretycznie masa faktycznie na płaskim, na rozpędzonym już rowerze nie powinna mieć żadnego wpływu. Co innego opony. Kellys Tygon ma 2,35, więc nie tak źle. Bardziej boję się jego geometrii. Obecnie jeżdżę właśnie na krossowym (ok. 10-letni Trek Dual Sport 2) i miałem próbę na Trek Overfly - geometria totalnie mi nie przypasowała, czułem się jak na krześle z podsuniętą kierownicą, nie planuję żadnych ekstremalnych podjazdów/zjazdów, dlatego szukam czegoś bliżej geometrii crossowej i Macina Team wygląda właśnie na coś takiego. A czemu MTB, a nie cross? Sam się długo nad tym zastanawiałem, jednak na moim obecnym crossie, czasem przy jeździe po lesie, a nadal bez żadnych nawet quasi "enduro" tracków, potrafiłem zbierać szprychy. I nie wiem, czy z dodatkowymi 10 kg z napędu/baterii itd. + mojej masie (a zaznaczam, że jestem duży chłop, co lubi sobie żelastwo poprzerzucać, kompletnie niekolarskiej budowy), taki zwykły cross wytrzyma to, co chcę z nim zrobić. Tutaj np. https://www.wysepka.pl/rowery-elektryczne-crossowe/17490-40643-rower-elektryczny-crossowy-ktm-macina-cross-710-m.html crossowa odmiana Maciny ma dopuszczalną masę całkowitą (czyli z rowerem włącznie) 120 kg. To jakieś 20 kg za mało... Choć w KTMach to jest b. różnie, bo inny model (numer) tej samej Maciny crossowej może mieć już 143 kg... Nie wiem z czego wynikają te różnice. Natomiast mtb, to już klasa 3 testów, która teoretycznie pozwala na skoki do 60 cm. Co prawda skakać nie planuję, ale jakoś czułbym się pewniej, wiedząc, że nie muszę się z rowerem obchodzić jak z jajkiem. Opony chciałbym max do 2.35. Inna sprawa, że wybór jest mocno ograniczony. Potrzebuję XL-ki i jak już coś znajduję, to jakieś niedobitki albo z zeszłego roku, albo sam nie wiem... Jako że 10 lat roweru nie szukałem, to nie wiem np. czy boschy gen. 5 już nie ma, czy raczej jeszcze nie ma na rynku powszechnie. @PiotrWie a widzisz jakieś inne znaczące różnice poza tymi stukami, między gen 4 a 5? Jaki rower kupiłeś? Widzę taką Macinę Team w dobrej chyba cenie, ale boli mnie ten starszy bosch, a nie wiem czy powinien. https://www.wysepka.pl/rowery-elektryczne-mtb/16617-37534-rower-elektryczny-gorski-ktm-macina-team-793.html#/584-rozmiar-xl/4107-kolor-burnt_orange_blacksilver No i kolejna kwestia, to faktycznie nie wiem czy nie lepiej by wziąć lżejszy SX przykładowo. Właśnie sobie zrobiłem 30 wieczornych kilometrów analogowym trekiem, raczej podjazdy gdzie muszę zejść i pchać mi nie grożą, ale jednak fajnie by było nie zamęczać się na nich i pokonywać je z prędkościa 20 a nie 10 na godzinę, a ostatecznie przejechać 70km, a nie 30. Takie tam dylematy.
  11. Hej, noszę się z zakupem jakiegoś hardtaila o jak najbardziej crossowej geometrii, jazda głównie po asfalcie, szutrach, lasach; raz podjazdy, raz płasko (ale daleko). Geometrycznie najbardziej w moje potrzeby trafia KTM Macina Team, ale przy moich gabarytach (i z tego co ogólnie widzę w internecie), to trzeba wybrać podług tego co dostępne, a nie co się wymarzy. W związku z tym rozważam też np. Kellys Tygona, choć on wydaje się bardziej zjazdowy niż trekkingowy względem kategorii lekkiego mtb. Tak czy inaczej chciałbym coś z poniższych silników: Bosch CX gen. 4 Bosch CX gen. 5 Panasonic GX ultimate vs Panasonic GXM Pytanie, czy macie jakieś doświadczenia jak napędy z tymi silnikami zachowują się po odcięciu silnika powyżej 25 kmph? Chodzi mi o to, że często będę jeździł na płaskim asfalcie, gdzie normalnie rozpędzenie i utrzymywanie prędkości 30 km/h nie jest problemem. Czytałem opinie, że w rowerach elektrycznych jazda powyżej prędkości wspomagania może być męczarnią, a sam silnik skutecznie spowalniać i "hamować" moc pedałowania. Dlatego byłbym wdzięczny, czy któryś z ww. silników jakoś wyróżnia się pod tym względem in plus bądź in minus. Na papierze najlepiej wypada chyba bosch 5 generacji, ale raz, że bardzo mało rowerów z nim na rynku (HARDTAIL), a dwa, że kompletnie nie wiem czy dopłacanie kilku tysięcy za sam upgrade względem gen. 4 ma sens. Wiem, że są różne inne silniki, więc jeśli ktoś miał do czynienia z czymś godnym polecenia w kontekście tego niezbyt dużego oporowania powyżej 25 km/h, będę wdzięczny za opinie i sugestie.
  12. Możesz podzielić się opinią jak ten napęd zachowuje się po odcięciu przy przekroczeniu 25 km/h? Czy mocno zmniejsza efektywność pedałowania względem roweru bez silnika? Chodzi mi o to, czy da się tym naturalnie pedałować po płaskim z prędkością np. 30km/h tak jak w zwykłym rowerze.
  13. Podepnę się pod temat, bo szukam czegoś podobnego z budżetem 10k (no od biedy mógłby z ~2 tys dołożyć, gdyby było to tego warte). Na czym mi zależy to hardtail, ale z geometrią jak najbardziej zbliżoną do crossa, a nie typowe MTB. Nie wiem czy dobrze wnioskuję, że właśnie Tygon jest czymś takim? Żaden hardkor mtb mnie nie interesuje, bardziej XC i szybkie przemieszczanie się po zakorkowanym mieście, często też zwykły asfalt po płaskim. Niestety typowych crossów z mocnym silnikiem i dużą baterią praktycznie nie robią, więc skłaniam się właśnie ku hard tailom. Punkt wyjścia to Tygon. W tym roku wyszła odchudzona odmiana RS - lżejsza jakieś 2-3 kg od zwykłych R. I tak pierwszy dylemat, to czy brać lekkiego RS ale 10: https://www.greenbike.pl/rower-elektryczny-kellys-tygon-rs10-p-725wh-100nm-w-100-gotowy-p-11633.html czy cięższego R, ale 50: https://www.greenbike.pl/rower-elektryczny-kellys-tygon-r50-p-2026-820wh-95nm-w-100-gotowy-p-11594.html Cena nawet mniejsza, a bateria większa. Te 2-3 kg mniej zwłaszcza w mieście mogłoby się przydać, ale nie wiem czy na pewno. W r50 jednak chyba wyraźnie lepszy osprzęt? I pytanie czy te panasonici to ogólnie coś, czego można być pewnym (także tego, że znajdę kogoś, kto to serwisuje)? Jedyne co mi przychodzi do głowy jako konkurencja to wspomniany Lapierre, Trek Powerfly+ 6 gen 5 800wh i odpowiadający mu osprzętowo Ghost. Ale one już 2-3k drożej? Czy warto? Zaznaczam, że chcę jak najwygodniejszego mtb e bike'a, zbliżonego geometrią do crossowego. Plusem Lapierre'a, Treka i Ghosta jest to, że są na popularnym boschu i znalazłbym je u siebie w mieście i mógł przymierzyć. Kellys niestety byłby brany w ciemno z ryzykiem odsyłania itd. Ale byłbym skłonny zaryzykować, zwłaszcza, że jest taniej i malowania/kolorystyka bije na łeb konkurencję (co innego spawania...).
  14. Ale przecież ja pytam o samochody, a nie o rowery 😛. Dzięki za odpowiedzi, minivan nie dla mnie i nie na moje potrzeby. I zgadzam się, że kombi byłoby praktyczniejsze i bagażniki ma większe niż małe suvy, ale jednak estetyka też gorsza. Teraz wiele modeli ma fajne haki, które "wypadają" elektrycznie spod podwozia, np. Volvo XC40 (i pewnie inne też), niestety wersja B4 jest póki co poza zasięgiem, a B3 zbyt mułowata. Nowa kuga (poliftowa) też bardzo mi przypadła do gustu, ale te fajne hybrydy z silnikiem 2.5litra to też spory wydatek. Do sedana mi wchodzi Giant Anyroad bez koła, ale już rower crossowy to byłby spory problem i jednak nawet przy tym anyroadzie trzeba się nacackać, żeby nie przywalić w karoserię gdzieś. Ogólnie jednak kombi to kombi, ale estetyka cierpi. I tu pojawia się miejsce na trochę żalu po liftbackach, które, nie wiedzieć czemu, prawie praktycznie wypadły z rynku. Znaczy wiadomo, że przez suvy, ale czemu akurat liftbacki, a nie sedany. Tu też chyba wiadomo - taniej.
  15. No w sumie mam koła na motylki, więc powinno się udać. Co do błota, to oczywiście jakiś koc czy folia najpierw na wierzch. Dużo Ci zajmuje montowanie takiego bagażnika dachowego? Rowery na nim stoją czy leżą?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...