Skocz do zawartości

Martinus_vm

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    122
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Martinus_vm

  1. Muszę się zgodzić, że mnie bardzo wkurza duża ilość szkła na drogach rowerowych jak i chodnikach, to jest jakaś plaga zwłaszcza latem. Nie do końca rozumiem tą fascynację rozbijania butelek piwa czy innych trunków o chodnik. Sam byłem w życiu kilka razy nieźle wstawiony i zawsze ostatkiem sił i rozumu starałem sie zachowywać mega poprawnie, tzn żadnego wrzasku, sikania pod ścianą czy rozbijania czegokolwiek o chodnik.
  2. Nie bede sie chwalil Ile jezdze na rowerze, bo jest wielu ktorzy kreca znacznie wiecej, ale w sezonie wiosna do jesieni zasadniczo wiecej niz samochodem I codziennie po 8 km w jedna strone do pracy. I tak jak rozumiem ze omijanie pojazdow rowerem po prawej stronie jest zgodne z prawem, tak sam tego nie robie i uwazam ze jest to mocno ryzykowny manewr w sytuacji zakorkowanych ulic. Jezeli domagamy sie zreszta slusznie aby kierowca zachowal 1 metr przy wyprzedzaniu rowerzysty, co nieraz zmusza do dlugiego oczekiwania na taka szanse I frustruje kierowcow, to bez sensu jest omijac go na nastepnych swiatlach I forsowac sie na sam poczatek kolumny samochod tak aby znowu zmusic wszystkie te pojazdy do wyprzedzania nas. Ale nikogo nie zmuszam do przyjecia mojej optyki. Zwlaszcza ze prawo dozwalq rowerzystom na takie manewry, aiec w razie kolizji wina jest po stronie kierowcy
  3. Pod kątem prawnym jechałeś zgodnie z przepisami, wiec wina jest kierowcy Natomiast mogło być tak że ten kierowca nawet gdyby jakiś cudem przed puszczeniem sprzęgła spojrzał w prawe lusterko to wszedłeś mu w obszar który nie jest nim objęty. Warto siedząc za kierownicą auta zastanowić się czy w takiej sytuacji mamy nawyk aby na drodze z 1 pasem ruchu patrzyć w prawe lusterko. Ja szczerze przyznam że nie zawsze, a uważam że jeżdze bardzo ostrożnie, wręcz ślamazarnie
  4. Nie wiem czy o tym jest mowa ale mnie irytują rowerzyści, skuterowcy, motocykliści którzy wyprzedzają lub omijają pojazdy z prawej strony w ramach tego samego pasa ruchu lub na drodze na której nie ma wyraźnie wytyczonego pasa dla rowerów lub odrębnego pasa w tym samym kierunku Wiem że rowerzysta może zgodnie z prawem omijać samochody z prawej strony, ale praktyka nie nadąża za takimi zmianami przepisów PORD. Mało który kierowca ma odruch aby skręcając w prawo lub ruszając w korku zerkać w prawe lusterko, w każdym razie nie jest to odruch na który zwraca się uwagę w trakcie kursu na prawo jazdy. Nie zwalnia to kierowców z odpowiedzialnosci w razie potrącenia rowerzysty. Jeszcze bardziej boję się rowerzystów i motocyklistów którzy w korku omijają samochody jadąc pośrodku między pasami, nieraz z dużo prędkością. Wiem że część z tych manewrów jest formalnie zgodna z przepisami, ale skoro rower jest pojazdem i porusza się w ruchu ulicznym to dobrym pomysłem jest pamiętać o tym że każdy samochód ma mniejsze czy większe martwe pole - osobówka niezbyt duże, ale ciężąrówki starego typu (bez kamer i dodatkowych lusterek) już naprawdę spore. Czasem mam wrażenie że wielu rowerzystów wychodzi z założenia że skoro ja widzę samochód, to kierowca widzi też rower. Jednak tak nie jest PS spodziewam się krytyki tego postu.
  5. No właśnie przed zakupem koła chyba jeszcze spróbuje dokręcić piaste w obecnym kole. Koło jeździ bez problemowo praktycznie codziennie, jedynym problemem jest obcieranie klocków o tarcze hamulcową i z tego powodu tylny hamulec jest tak ustawiony ze łapie dopiero gdy manetka zbliża się do kierownicy
  6. Czyli problem może tkwić niedostatecznym skasowaniu luzu między konusem i nakretką? Przyznam ze 1. raz w życiu rozbierałem piastę i być może coś źle zrobiłem ją składając od nowa.
  7. Tylne koło w moim Marinie Four Corners ma takie bicie, że nie bardzo idzie sensownie wyregulować hamulce tarczowe a bicie koła jest widoczne gołym okiem gdy powiesi się rower na stojaku i zakręci pedałami Problem moze wynikac ze zużycia i niewłaściwego czyszczenia kół - na początku było stosowane czyszczenie myjką wysokociśnieniową, po otwarciu piasty okazało sie że smar jest wymyty i kulek jest mniej niż 9 na biezni, mimo uzupełnienia smaru i wymiany kulek z obu stron biezni na nowe oraz skasowania luzu, koło daje bije (przy czym zniknął problem głośnej pracy piasty). Domyślam sie że po zakończeniu sezonu zimą przyjdzie czas na zakup nowego koła, zwlaszcza ze koła w Marinach to akurat są mocno budżetowe na piastach kulkowych Joytecha i to tych najtańszych Stąd pytanie - gdzie kupuje sie takie koła? Wiem że w sklepie, ale nie każdy sklep internetowy ma je w ofercie. Na co zwrcacać uwagę - to jest koło pod QR a więc następne również musi być pod QR 9x130 (135mm), czy tez w grę wchodza koła pod sztywną oś z jakąś przejściówka Jakie modele byście polecali w cenach max do 500 zł za tylne koło? Pozdrower
  8. Na mój gust to spróbuj zajeździć tą kasetę i koło, a potem kup po prostu nowe porządne koło. Te koła z Deca to budżetowe najtańsze modele, nie ma najmniejszego sensu bawić się w wymianę piasty czy ich upgrade Jedyny problem w tym że kół pod hamulce szczękowe szosowe jest coraz mniejszy wybór, więksi producenci juz dawno postawili na tarcze.
  9. Mój Marin 4 Corners z 2022 jest wyposażony w opony WTB Resolute, 650B/700Cx42mm, Puncture Protection i ma za sobą już prawie 10.000 km na tych oponach Rowerem jeźdzę głównie do pracy i na wycieczki, do szybkiej jazdy mam rower szosowy. Na dzień dzisiejszy opony się ładnie toczą, bieżnik wygląda na juz dosyc mocno zużyty ale w tym roku nie złapałem jeszcze flaka - a flak w przedniej oponie z jesieni 2023 po jego doraźnym napompowaniu na trasie pianką uszczelniająca z Decathlonu - do dzisiaj sie nie rozszczelnił - przejechałem juz z 1.600 - 1700 km na tak uszczelnionej, lekko dziurawej dętce mimo pompowania jej do górnych zalecanych norm 80 psi Stąd pytanie - po jakim czasie taka opona zazwyczaj nadaje sie już do wymiany (nie chodzi mi o to dziurawą detkę) ? Wydawało mi sie że 10 tys km to całkiem sporo nawet jak na opony z wyższej półki....
  10. Za 2000 zł wybór rowerów jest dosyć niewielki Proponuje przymierzyć się do Tribana RC 100, będzie szybszy niż jakikolwiek MTB lub trekking na asfalcie, a w lekkim terenie też da radę. Tylko ma dziwną manetkę i hamulce szczękowe, więc są ograniczenia
  11. Ja jeżdzę praktycznie codziennie 16 km do pracy pon - piątek a w wekendy wycieczki rowerowe do 60-70 km. Kiedyś bawiłem sie w częste odtłuszczanie napędu i dokładne czyszczenie, a teraz ograniczam sie do wycierania nadmiaru smaru z łańcucha co 2-3 jazdy i odtłuszczam góra 2-3 razy w roku. Mam niemowlaka nie mam czasu bawić się z łańcuchem i zębatkami Ostatnimi czasy do czyszczenia łańcucha wykorzystuje zużyte pieluchy tetrowe, które mam w dużej ilości Natomiast uważam że brak osłony łańcucha w rowerach za dramatycznie nieefektywne rozwiązanie dla zwykłego użytkownika, natomiast całkiem opłacalne dla firm rowerowych. Mając na uwadze ceny łańcuchów a zwłaszcza smarowideł wszelakich które za 1L wychodzą po kilkaset złotych w porównaniu do choćby i częściowych osłon które można by wykonać nawet z tektury czy mocniejszej folii Przy czym ja spokojnie na 1 kasecie robię przebiegi ponad 10k km, ale wciąż myślę nad zamontowaniem jakieś osłony metodami chałupniczymi
  12. W gruncie rzeczy mogliby to załatwić smsem w dniu 1 stycznia o treści "w najbliższym roku zachowaj szczególną ostrożność z uwagi na ryzyko mrozu, zawiei, suszy, upału wiatru i burz oraz przelatujacych rakiet i pożarów. Potwierdz otrzymanie ostrzeżenia wysyłajać sms zwroty o treści OSTROŻNY , inaczej codziennie będziemy wysyłać kolejne" i dalej słać juz tylko te naprawdę uzasadnione
  13. Powiem tak w PL jest taka mentalność że w sytuacji tragedii zawsze sie szuka "kozła ofiarnego", po prostu ktoś musi być winny skoro stało sie coś okropnego i media przez kilka dni dają na czołowkach relacje. Żądza krwi musi byc zaspokojona. Skoro urzędnikom stawia sie zarzuty karne ( i to poważne) za to, że nie wysłali ostrzeżenia o idącego przez setki kilometrów frontu burzowego i wskutek tego były ofiary wśród harcerzy obozujacych pod namiotami w gęstym lesie lub za to że dziecko zjeżdzając na sankach w parku z górki uderzyło w ławkę (która stała tam od zawsze), to naturalnym odruchem obronnym urzędnika czy zarządzajacego czymkolwiek jest to aby "na zapas" się zabezpieczyć przed taką odpowiedzialnoscią. " Stąd nie zdziwie sie jeśli dojdziemy do etapu że codziennie bedą alerty z ostrzeżeniami że pogoda może byc niezbezpieczna (no bo może).
  14. To prawda że taka osłona musiała by byc sporych rozmiarów przy zwykłych przerzutkach. Ale mogliby chociaż przewidywac jakieś sruby czy inne mocowania do założenia częściowej osłony łańcucha na korbę i część łańcucha do miejsca gdzie zaczyna sie zębatka tylna. To jest jedna rzecz w której rowery miejskie w codziennym dojeżdznaiu do rpacy bija na głowę konkurencję
  15. Mnie na rowerze wkurzają 2 rzeczy - syfiący się łańcuch i fakt, że większosc akcesorii w postaci torebek/stojaków na telefon czy lampek ma beznadziejne mocowanie i po pewnym czasie sie psuje. o ile rozumiem że do sportowych szos czy MTB nie mocuje się osłony na łańcuch, to chociażby już w rowerach trekingowych czy wyprawowych łańcuch pracujący w zamkniętej osłonie, kosztem pewnie nie tak dużej wagi dałby i lepszą czystosć jeźdźca i mniej roboty przy ciągłym czyszczeniu/dosmarowywaniu. Jakby komuś nie pasowało to mógłbym sobie taki element zdjąć, a myślę że przy dobrym pomysleniu całość mogłaby być zdejmowana i zakładana na zatrzaski lub jakieś śrubki. Zwrócę uwagę że w motocyklu dobrej jakości łańcuchy wytrzymują te 15.000 km, bywa że sporo więcej, a ile w rowerze? Ceny są podobne, przekazywana przez łańcuch moc napędowa zupełnie nieporównywalna Natomiast mocowania na smartfona w większosci są dziadowskiej jakości, przynajmniej te poniżej 100 zł.
  16. Nie no jadąc po śladzie WTR w okolicach Warszawy musisz zaliczyć odcinek od Gassów do kładki tzw. pieszo-rowerowej (w praktyce jednak pieszej) i dopiero tam przejechać na praska stronę i w okolicach za Modlińską wjechać na super scieżke aż w okolice Modlina. Ten odcinek koło Gassów to mekka kolarstwa na Mazowszu. A tak obocznie to Mazowsze, Lubelskie, Świętokrzyskie i Podkarpackie podobno przymierzaja się do budowy tras rowerowych wzdłuż Wisły na podobieństwo WTR. Ma sie to nazywać Blue Valley i czas pokaże czy cokolwiek powstanie poza banerami i materiałami promocyjnymi.
  17. Tylko że Northwave to jest marka hipermarketowa, coś jak tańsze produkty z Decathlonu. Z tańszych marek polecam Vikinga i Regattę, zwłaszcza Regatta ma sensowną jakośc i czasami bardzo niskie ceny na promocjach. Plus takie produkty jednak lepiej prać w specjalistycznych płynach jak np Nikwax lub Grangers inaczej możesz uszkodzić warstwe DWR i zapchać pory membrany i kurtka traci swoje właściwości.
  18. To jest dyskusja jak z rowerami czy warto dopłacać do lepszego. Ja mam porządna górską kurtkę membranową ale nie wykorzystuje jej na rowerze bo nie jeżdzę w warunkach w jakich ona by miala rację bytu. Taka kurtka daje zupełną wodoszczelność na wiele godzin łażenia w ulewie i jest prawie że całkowicie wiatroodporna, ale w temperaturach powyżej 10 stopni w niej spływa sie potem przy dużym wysiłku, nawet jeśli pod spodem jest techniczna bielizna odprowadzajaća pot/ Te kurtki powłokowe z Decathlonu są całkiem niezłe, mam też i takową, przy spokojnym tempie jazdy dają radę przy 12-13 stopniach. Za 100 czy 150 zł dają ochronę przed deszczem i niektóre dodatkowo są bardzo odblaskowe plus nie szkoda mi ich usyfić.. Najtańszę kurtki z Goretex Paclite to jest 600-700 zł, tylko że to jest bardzo delikatna membrana. Goretex Active to juz raczej od 1000 zł w górę. Dla jednej osoby to jest sensowny wydatek bo wykorzysta tą kurtkę i jej przewagę nad tańśzymi produktami, dla innej to jak strzelanie z armaty do wróbla. Na pewno nie należy wierzyć że jakakolwiek przeciwdeszczowa kurtka w warunkach +15 i więcej w deszczu zapewni takiej odprowadzanie wilgoci że pod spodem będzie sucho w razie większego wysiłku. Tylko dodam że amerykańscy zołnierze mimo wyposażenia ich w umundurowanie Goretex w warunkach konkretnej zlewy dalej zakładają stare gumowane poncha wojskowe. Byłem i widziałem.
  19. Tylko produkty na Goretexie to jednak zdecydowanie wyższa półka cenowa przy czym te najbardziej oddychalne jak Paclite czy Active są dosyć delikatne i taka kurtka raczej nie wytrzyma więcej niż kilka sezonów - nawet jeśli głownie będzie wisieć w szafce. Do tego dochodzi kwestia że kurtka rowerowa wymaga częstego prania i siłą rzeczy też będzie sie szybciej zużywać. Dla mnie akurat rower to jest na tyle specyficzne środowisko pracy dla kurtki hardshell że ja nie inwestuje w wysokiej jakości kurtkę przeciwdeszczową i ograniczam się do takiego modelu van rysel lub najtańszej membrany Viking. Oblecę w tym letnie urwania chmury i mżawkę. Ta kurtka Van Rysel już znośnie oddycha nawet w 16-17 stopniach, plus ma uszczelniane szwy więc nawet przy membranie o niskich parametrach wodoodporności wytrzyma do 1,5 godziny średniointensywnego deszczu. Przy czym ja z racji astmy nie jeżdzę na rowerze zimą i póżną jesienia - a akurat wtedy membrana mialaby największy sens i pewnie nie obeszłoby sie bez zakupu czego porządnego. W wersji budżetowej można kupić najtańszą kurtkę RainCut z Deca za 49 zł, fizycznie wyciąc w niej duże otwory pod pachami i zabierać z sobą w nieprzemakalnym woreczku suchy zestaw ręcznik + coś na przebranie jak skończy się opad. Będzie to sensownie wodoodporne na 2 godziny deszczu, jak się uwali błotem to nie ma problemu, tylko po ustaniu opadu warto się przebrać w suche rzeczy
  20. Jako że trochę tych membran przerobiłem to mogę dodać jeszcze parę swoich przemyśleń, membran używałem zarówno w wysokich górach (powyżej 3000m) jak i na codzień. Generalnie są 3 metody pomiaru oddychalnosci - 2 z nich mierzą ilośc pary odparowanej przez membranę w g na m2, a 3 (tej używa np Decathlon) mierzy oporność tkaniny na przenikanie pary wodnej w skali RET - w tym wypadku im niższy RET tym tkanina lepiej oddaje wilgoć. Te skale są trudne do porównaniu Gore skąinąd wychodzi ze słusznego założenia, że parametry samej membrany niewiele mówią, bo membrana z zewnątrz pokryta jest laminatem, a od wewnątrz często stosuje sie albo delikatną podszewkę albo drugą warstwę laminatu. Stąd oddychalność całej kurtki mocno zalezy od oddychalności laminatu. W ogóle membrany największy sens mają w alpiniźmie bo tam zwykle więcej pada i towarzyszy mocny wiatr. Jeżeli taki alpinista zamoczy się w ciągu dnia (od deszczu, od potu) to biwakując tylko ze śpiworem przy mocno minusowych temperaturach (na wysokosci 4000m nawet w lecie zazwyczaj temperatura spada do -10 lub mniej) ryzykuje hipotermią i śmiercią. Decathlon w tych tanich kurtkach nie stosuje membran tylko powłoki. To oznacza że taka kurtka zazwyczaj ma słabszą oddychalność, ale potencjalnie może być bardziej trwała - bo nawet najlepsze membrany zazwyczaj wytrzymuja max kilka lat i tracą swoje właściwości. Ponadto wodpodpornośc a po części oddychalnosć zalezy też mocno od wartswy DWR która pokryta jest kurtka i która powoduje to że krople deszczu perlą się na laminacie i z niego spływaja nim zaczną go przemaczać Tą wartswe można odnawaić przy wykorzystaniu impregnatów i to ma duże znaczenie dla wodoodpnorści.
  21. @pecio Dokładnie tak. Ja sam używam 2 kurtek - jednej Vikinga o parametrach 10k/10k za 149 zł, drugiej Van Rysel która jest lekko przeciwdeszczowa za to dobrze oddycha Ostatnio miałem 2 razy okazję jechać w konkretnej zlewie, Viking wytrzymał około 40 min oberwania chmury, a potem jeszcze kolejną 1h czy 1,5h takiej mocniejszej mżawki. Rzecz jasna w środku była sauna, ale że przy okazji załamania pogody temperatura spadła z 26 do 15 stopni to nie było to problemem, a właściwie kurtka chroniła mnie przez wyziębieniem przy porywach wiatru Jak chodzi o tzw oddychalnośc to w sporej mierze jest to przekaz marketingowy. Skoro nawet topowe marki oferują membrany o parametrach rzędu 30.000 gm2 na 1 m2, czyli przyjmując że taka kurtka ma około 0,5m-0,7 m2 tp przed godzinę jest w stanie oddać okolo 800 g pary wodnej - ale to tylko w warunkach idealnych tzn dużej róznicy temperatur między wnętrzem membrany i tym co na zewnątrz + dużej róznicy wilgotnosci powietrza + jeżeli każda kolejna warstwa odzieży pod membraną również oddaję wilgoć. W praktyce membrany działają efektywnie w warunkach niskiej temperatury i niskiej wilgotnosci względnej powietrza (np alpinizm, polarnictwo), natomiast przy około 20 stopniach na plusie żadna membrana nie wydoli z oddawaniem wilgoci i będzie sauna. Stąd dobra kurtka przewciwdeszczowa na rower winna być po prostu przeciwdeszczowa + najjlepiej mieć duże wywietrzniki pod pachami. Nie zawadzi spróbowac jakieś poncza rowerowego
  22. No to akurat ja tam jadę tym poboczem w obie strony ale jadąc do Konstancina jadę max blisko krawędzi jezdni i nie jadę zbyt szybko. Ono w rzeczywistości jest szersze niż na zdjeciu, choć częściowo zasypane piachem i syfem Ja się ciesze że zrobili tam nawet takiego gniota, nim deweloperzy zdązyli zabudować ten obszar. Dzięki temu skręcajac w Szymanowie na Gassy mam pętle gdzie zazwyczaj nie dochodzi do wyprzedzania na gazetę. Nawet żona ma odwagę tam jechać i zrobić te 60 km bez strachu, a ona na zwykłą drogę asfaltową raczej nie wyjedzie. Problem jest taki że za Baniochą następna trasa dla rowerzystów dłuższa niż 2 km jest chyba dopiero w Radomiu......
  23. Te realne wykorzystanie poboczy jako pasow do wyprzedzania i zjeżdzania to dotyczyło głównie dawnych dróg krajowych w stylu Dk2 Warszawa - Poznań. To były dzikie lata 90 i 2000-2010, ale obecnie się trochę ucywilizowało i tam gdzie były drogi z tzw. szerokim poboczem są juz ekspresówki Na dzień dzisiejszy nie widzę perspektyw aby na Mazowszu w szybkim tempie ktoś planował budowę prawdziwych dróg rowerowych. Opór materii choćby w Piasecznie Ii Konstancinie jest bardzo duży, a dalsze gminy są już biedniejsze Jest za to np. odcinek od Konstancina do Baniochy który nie jest drogą rowerową 2 kierunkową, ale kapitalnie spełnia swoją rolę. Ja pamiętam jeszcze czasy gdy w tym miejscu byłą zwykła droga i z każdym rokiem wraz z większym ruchem samochodów do Warszawy robiło się niebezpieczniej dla rowerzysty. Teraz jedzie sie przyjemnie a że szosowcy wolą dalej cisnąć razem z samochodami to ich wybór Stąd uważąm (ale to tylko moje zdanie) że obowiazek uwzględniania budowy pobocza przy każdym remoncie i budowie nowej drogi ( o ile jest tylko miejsce) dałby rowerzystom więcej niz fajne, wydzielone ale jednak pojedyńcze drogi rowerowe. Teraz 10 czy 15 km przejedziemy w komforcie, ale żeby tam dojechać trzeba ryzykować jadę z wyprzedzaniem na gazetę na jakieś podwarszawskiej dojazdówce, lub kisić sie na 20-30 km wokół Gassów z asfaltem który z każdym rokiem ma więcej dziur
  24. @szy zgoda, że drogi z poboczem to nie jest super infrastruktura, ale na taką poczekamy jeszcze wiele lat. Na dzień dzisiejszy wiele gmin pod Warszawa nie ma nawet chodnika i gdyby ich przekonac że za kasę z Łunii można by poszerzyć te drogi dla pieszych i rowerzystów o pobocza, to myślę że opór materii byłby mniejszy niz na budowe dróg rowerowych
  25. Ja chciałbym zeby kiedyś powrócić choćby do standardu że obok drogi w obu kierunkach wylewa sie bitumiczne pobocze o szerokosci 0,75m. Które może służyć dla pieszych jak i dla mniej usportowionych rowerzystów. na razie tam gdzie kończy sie Warszawa to zazwyczaj kończy sie równiez infrastruktura rowerowa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...