Skocz do zawartości

KrisK

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 807
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    34

Zawartość dodana przez KrisK

  1. Przeczytaj ze zrozumieniem to co napisałem. Uzasadniłem tam. To nie jest żadna budowa dróg dla rowerów a wepchnięcie roweru na chodnik. Najczęściej kosztem chodnika, bo go zwężamy. nie ma separacji. sygnalizację masz tą samą dla pieszych i rowerów. Choćby to? https://twitter.com/oficerKRK/status/1267834217913815042?s=20 Rowerzyści tu zyskują drogę. Bez kolizji i bez pieszych. Widzisz różnicę w porównaniu ze smieszkami, o których wcześniej pisaliśmy?
  2. Dla tego operowałem nazwami ulic Osiedla nie postawisz, ale tramwaj wcisną. Z zasady nie wbijam na ddr jak muszę przeciąć inne kierunki ruchu i nie wbijam jak ryzykuje że wszystkich zaskocze i ktoś mnie trafi. Choć jak jest ddr to nim jadę. https://twitter.com/oficerKRK/status/1266667899416174592?ref_src=twsrc^tfw|twcamp^tweetembed&ref_url=https%3A%2F%2Fwww.skyscrapercity.com%2Fthreads%2Fkrak%C3%B3w-infrastruktura-rowerowa.642754%2Fpage-632 z ciekawostek krakowskich To cieszy. Szkoda, że tak opornie to idzie i jest takie niespójne. Z jednej strony takie rozwiązania z drugiej śmieszkoza i malowanie trawy na zielono.
  3. Od niedawna to zobaczyłeś Jak pisałem pierwsze pasy rowerowe i dobre praktyki w KRK to początek lat 90. Nie jak inni uczestnicy ruchu drogowego a jak piesi. I to jest podstawowy problem w założeniach. Rower w mieście a w szczególności w obrębie centrum funkcjonalnego i innych zagęszczonych rejonów porusza sie z prędkościami komunikacyjnymi samochodu albo i większymi. Wepchnięcie go na chodnik powoduje, że blokują nas światła ustawiane pod pieszych poruszających się z prędkością około 5km/h!!!! Tracimy lewoskręty, bo większość z nich jest na dwa albo i trzy podzielona sygnalizacją tam, gdzie samochody jadą na fazie do skrętu. Poza tym infr rowerową robi się KOSZTEM PIESZEJ. Nagle tracimy to co komuna wypracowała czyli fajne chodniki na których mogą się dwie pary minąć. To jest absolutnie złe i naganne spychanie zarówno rowerzystów jak i pieszych na margines. Jest to rówineż topienie kasy bo jesli ruch rowerowy wzrośnie, choć nieznacznie to ta infr rowerowa się zatka i rower jako środek komunikacji w mieście zacznie być nieatrakcyjny. Opowieści oszołomów rowerowych, że ma być bezpiecznie i to, że nie jest szybko jest nieistotnie są bzdurami wierutnymi. Środek komunikacji się wybiera ze względu na czas dotarcia z punktu A do B. Jak rowerem zacznę się wlec w rowerowych sznurach to wsiądę w auto. W aucie mogę sobie posłuchać radia przeprowadzić rozmowy czy podłubać w nosie. Na rowerze o to dużo trudniej. Jak zyskuję czas to, a i owszem mogę wybrać rower. Kolejną bzdurą środowiska rowerowego sa dystanse. Tak przeciętny to 6km... Ale nie dziennie a jednorazowo.... Jak się zaczyna człowiek wczytywać w zachodnie materiały to tam dzienne przebiegi miejskie po 20-40km nikogo nie dziwią. Tak że cieszysz się z pułapki, w jaką nas wpędza ignorancja. Tracisz chodnik jako pieszy, którym jesteś. Nie zyskujesz sensownej infr. rowerowej. Widziałeś te wygibasy ? Przepisy mówią ze masz móc pojechac z prędkościś 25 czy 30 (nie pamiętam) po infr rowerowej i tak ona powinna być projektowana. Tam nie ma takiej szansy. Tam, gdzie masz w ścisłym centrum pasy i kontr pasy dajesz 30-40 i nikogo to nie zaskakuje. A kierowcy? Cóż od dawna mało zyskują a sporo tracą. Gdyby powstała dobra infr. rowerowa zyskaliby trochę mniejszy ruch. Jak by infr rowerowa była prawidłowa to nie byłoby strach skręcić w prawo na każdym skrzyżowaniu. Jak się jedzie dostawczakiem to już dramat totalny. Ruszasz powoli i nasłuchujesz czy jakiś rowerzysta nie uderza w pakę. Najgorsze jest to ze zachód ma pełne know-how a my z uporem maniaka stosujemy rozwiązania od nich ale sprzed 40 lat. Są wyjazdy i nasi urzędnicy się mają tam szkolić i co? I wracają robią skansen i jeszcze to nawet potrafią skichać. No ale chodniki są wyremontowane... I statystyki wyglądają nieźle... Cieszą Cię pozory. Rowerzyści sa brutalnie spychani z dróg kosztem pieszych. Tracisz. Wydaje Ci sie, że zyskujesz, bo się bałeś ulic. Ja widzę jak mi wzrastają czasy przejazdu. Nie mówię o średniej "z jazdy". Ona w mieście jest nieistotna. Mowie czasie dor to dor. Jak powstaje smieszka to ten czas się wydłuża i to nieraz jest ponad 10% nieraz i 30. Czemu? Chociażby fazy na skrzyżowaniach, które nie przepuszczą Cię przez dwie jezdnie i tory w jednej fazie. Jak jechałeś jezdnią to, a i owszem. Kolejna sprawa t dziesiątki przecięć z chodnikiem. Każdy przystanek to kolizja każda alejka z boku. Jezdnia jest podporządkowana ruchowi a chodnik nie. Nagle na trasie gdzie miałeś jedno albo kilak skrzyżowań masz kilkanaście albo kilkadziesiąt punktów kolizji. Pominę taki drobiazg jak wyprofilowanie. Ulica jest w w jednym poziomie a ddr ma co chwilę zjazdy i podjazdy. Każdy wjazd do posesji też jest profilowany. Przejazdy dla rowerów, bo przecież chodnik jest wyżej niż jezdnia. Taki drobiazg jak asfalt? Jak sobie pojedziesz ddrką to zazwyczaj jest on kiepski i "wolny". Zjedź na tym samym odcinku na jezdnię i poczujesz jak by ci dali 10kg lżejszy rower albo jak by wiatr przestał wiać.... Jakiś czas Wójcik skutecznie dość walczył o jakość, ale widzę ze ostatnio mu coraz trudniej idzie. Za to jakieś sukcesy są w kwestii wpychania ruchu na ulice w centrum. Zobaczymy co się uda co zrealizują.... Most Grunwaldzki jak zwężą to będzie prawdziwy sukces i rzeczywiste równe traktowanie. Cała Dietla od dawna powinna być z pasami rowerowymi albo szeroką ddrką. Taki przykład z ostatniej chwili z KRK... Bez budowania śmieszek. Da się?
  4. W KRK w centrum wszędzie masz pomalowane kontra pasy i "szeryfy rowerowe" (symbol roweru z strzałkami). I działa. Nie było miejsca, żeby to skopać. Owszem czasem ktoś przystanie na nich ale to naprawdę jest margines bbo np wypakowują auto i to nie stanowi wielkiego problemu. A kierowy już dawno się nauczyli. Już nikt nie kwęka i jest naprawdę ok. Trup miał się słać tysiącami i jakoś nic. Sam pas, który tu wrzuciłem przedłużyli do końca (i dobrze, bo wcześniej władowali tam ruch na chodnik) i skopali (bo musieli wcisnąć azyle ) https://www.google.com/maps/@50.0667014,19.9078229,3a,75y,336.79h,68.31t/data=!3m6!1e1!3m4!1sZeKz2SQroEhJryLbJOG-dw!2e0!7i13312!8i6656. Zupełnie nie przebiło sie tłumaczenie, że azyle w tym wypadku nie ułatwiają pieszym. W końcu wejście na pas rowerowy jest dla pieszego stosunkowo bepieczne, a już nabiera bezwzględnego pierwszeństwa na obu pasach. A tak musi wejść na jezdnię pod koła wejść na azyl i znowu nie ma pierwszeństwa... Rowerzysta za to co chwile jest w sytuacji kończącego się pasa... A było dać 30 albo nawet 40 pomalować pas bez cudów.... Ale i tak cód że się udało. Jeszcze jeden przykład pasa to Piastowska. Wygodny i działa. https://www.google.com/maps/@50.0672601,19.9031555,3a,75y,198.16h,74.89t/data=!3m6!1e1!3m4!1sYuaTOKLgQo7tSlHnS_vYbw!2e0!7i13312!8i6656 Też strach o zajeżdżanie i parkowanie się nie ziścił. Tak że da się robić infr. która robi robotę a nie jest absurdalna. Ale wszędzie gdzie da się wyremontować szerokie chodniki z budrzetu rowerowego to nam ładują śmieszki. Ostatnio hitem jest branie chodnika co ma 2,5-3m i ładowanie znaku że to CPR. I pozamiatane trza tym jechać. Miasto rysuje na swojej mapce osiągnięć, że zbudowało inf rowerową. A obok ulica z ograniczeniem do 40 i przejściami co kawałek. Rowerzyści byli by tam zbawieniem dla pieszych i dzieci, ale lepiej skumulować ruch na chodniku. A mistrzom osiedlowego wjazdu do miasta dać bida tor wyścigowy bez przeszkód. https://www.google.com/maps/@50.0929469,19.9752508,3a,75y,168.45h,67.61t/data=!3m6!1e1!3m4!1sdx7jzxvhPY-7j_wkwdJ-qw!2e0!7i13312!8i6656 Tu Google pokazuje stan sprzed kilku lat Okazało się, że niezgodne z prawem było takie oznaczenie zdjęli... Ale ostatnio władowali tam znaki CPR. Ludzi sporo i z pieskami i dziećmi, ale co tam... W dół rowerzyści lecą ja bogowie... Ale miasto ma sukces. Jak rozwiązanie z dopuszczeniem ruchu rowerów było ok, bo ktoś strachliwy mógł jechać a sprawny nie musiał tak CPR jest porażką bo to jest zwykły chodnik i do tego się tylko nadaje. Tajemnicą poliszynela jest, że trzeba wyremontować a w budżecie rowerowym kasa jeszcze leży... Da się.... ALE TYLKO rozsądnie Nawet bardzo rozsądnie, żeby nie powiedzieć zachowawczo. Na tym skrzyżowaniu, od którego zaczęliśmy nie widzisz nikogo z prawej jadącego ddr. Więc trzeba cholerne uważać, szczególnie że to trasa łącząca NH z KRK wiec i ruch bywa naprawdę spory i sporo ludzi jedzie szybko. Ale kawałek dalej masz takie cudo. https://www.google.com/maps/@50.0761458,19.979342,3a,75y,65.95h,89.5t/data=!3m6!1e1!3m4!1sQNTt1TCYTZDZzsSmZOWZSw!2e0!7i13312!8i6656 Nie masz szans przejechać tego powyżej 20 mieszcząc sie w swoim pasie. Teoria głosi, że ddr powinien zapewniać bezpiecznie prędkość 30. Tam nie dość, że jest ślepe przejście gdzie nie widzą Cię piesi ani Ty ich to jest zygzak, który często powoduje zajechania. Meissnera to ogólnie ciekawy przykład. Jakiś czas temu podnoszony był temat, że należy ją zwęzić. Nie było opcji musi mieć po dwa pasy. Trochę osób postulowało, że fajnie by było jeden pas przeznaczyć na właśnie ddr. Ruch rośnie a alternatywą jest Pilotów o dość średniej przyjazności. Nie da się nie można nie ma szans. W międzyczasie pojawił się po drugiej stronie CPR chodnik tam pamięta pewnie gierka ale znak się dało powiesić. Teraz nagle wywalili na jednym pasie..... PARKING. Zamiast od razu zrobić tam po dwie pełnoprawne ddrki dwukierunkowe i oddać ludziom chodnik (sporo spaceruje osób i ogólnie dochodzi do osiedli) to zrobili parkingi... Chwali się, że wywalili po jednym pasie, bo one tam miały średni sens. Głównie używane były do przeskakiwania "maruderów". Ale szkoda, że nie poszła za tym infr rowerowa. Szczególnie że ta droga i tak za chwile będzie zaorana, bo będą budować tramwaj. Niestety lobby rowerowe w Polsce kocha takie śmieszki. Uważają, że rowerzysta przeciętny robi 6km dziennie i szybka jazda nie jest priorytetem. Boją się aut i chcą koniecznie separacji. Nie chcą wcale, żeby droga dla rowerów była drogą wolą, żeby była chodnikiem. Jak kierowcy szybko nauczyli się pasów i kontra pasów u nas to wciąż wielu rowerzystów jeździ po chodnikach. Pominę, że wielu rowerzystów nie załapało co to kontrapas i wali nimi pod prąd. https://www.google.com/maps/@50.0725019,19.9809785,3a,75y,143.98h,70.41t/data=!3m6!1e1!3m4!1sTMXqzqeO0yzkje-WpFy-sg!2e0!7i13312!8i6656 Np w powyższym miejscu Gość kolarka łyda strój prof... Nie wyglądał na takiego co od wczoraj na rowerze siedzi. I co i wali w ciemno na lewą stronę na kontrapas. Jak taki ktoś ma się czuć pewnie na drodze jak tego nie ogarnia? Kolejny przykład fobii to słupkoza na Mogilskiej. https://www.google.com/maps/@50.0666275,19.9706493,3a,75y,22.85h,58.11t/data=!3m6!1e1!3m4!1s_HRn-_f40UglLXIg2Bo_KQ!2e0!7i13312!8i6656 Widać jeszcze dziury po "środkowym palcu Hyły " pokazanym kierowcom.... Po tym jak kilku rowerzystów wylądowało w szpitalu z opważnymi urazami został ten idiotyzm zdjęty. Ale główny krakowski działacz był nieugięty. "bo będą parkować blachosmrody!!!!" Zamiast wyższego krawężnika walnęli słupki. To nic że kawałek wcześniej i później nie parkują, ale słupki są. Pomijam że to świeżo wyremontowana droga i straciliśmy szanse na zwężenie jej i zrobienie rowerostrady łączącej NH z KRK. W pierwszym roku po otwarciu się tam zaczął problem z szybkim przejechaniem rowerem. Więc raz, że miasto kpi z wyniku referendum. Dwa że niestety środowisko rowerowe przynajmniej w KRK chce śmieszek. Oni nie rozumieją, że separacja nie tak powinna wyglądać. Jak Marcin Wójcik przepychał i dopychał butem kontra ruch też był płacz i strach... że to nie są bezpieczne i nijakie śmieszki. Działa i nawet coraz mniej rowerzystów jeździ chodnikami. Nie ma setek wypadków... nie ma masowych trupów na ulicach... Na infr. na której można jechać szybko i sprawnie i obowiązują tam jakiekolwiek przepisy nie ma co liczyć. Ale rowerzyści chcą u nas tego "stylu langsam" . Telefonik słuchawki i se jedziemy... W KRK niemal cała nowa śmieszkoza jest do natychmiastowej przebudowy. Nie daje ona szans na sprawną komunikację miasta. Podejrzewam, że w większości miast polski jest dokładnie tak samo. Po prostu to nie są drogi dla rowerów a wyrzucenie rowerów z ulic. Jazda z prędościami 25-30 na tym jest niebezpieczna a wręcz niemożliwa. Szerokość powoduje, że nie ma szans na sensowne wyprzedzanie. A chodniki sa tak wąskie, że ludzie mijając się nachodzą na ddr. Dwie matki dzieckiem za rękę nie mają szans sie minąć... Jak to nie rower biegowy jedziesz ddr i nie cudujesz. Niech się młodzież uczy. Jak moja córka nie miała jeszcze karty rowerowej spytałem policjanta (dla jasności spytałem dwóch obaj z sekcji ruchu ) co zrobić jak jadę z nią rowerem i chcemy jechać ulicą, a nie chodnikiem. Odpowiedział, że jak jadę przed nią albo za nią a ona zna przepisy i umie jechać to, żebym sie nie przejmował i jechał. Jak zapytałem, o ten durny przepis stwierdził, że w zasadzie zakazu to nie ma a jak nie będziemy łamać przepisów ruchu drogowego to musiał bym trafić na nadgorliwca żeby sieprzyczepił. Jak spytałem o ddry to sprawa była już zupełnie jasna. Jak nie jest to dziecko jadące wężykiem i wymagające trzymania za rączkę ma prawo być na ddr. Jak to ładnie określił. Trzeba zdrowy rozsądek zachować. No bo co... Dadzą 8-9 latkowi mandat za brak uprawnień? https://www.google.com/maps/@50.0850908,19.9706028,3a,75y,179.55h,103.04t/data=!3m6!1e1!3m4!1s5MsTady7VfvVodr8H3LnKA!2e0!7i13312!8i6656 Po Lewej zaczyna się ddr i idzie do Mogilskiej. Po mojej stronie ddr zaczyna się od ronda Młyńskiego. Cały ten odcinek jadę normalnie ulicą. Ba wcześniej jadąc od Strzelców też strzelców i Lublańską jadę jezdnią. Na Strzelców jest już śmieszka. Na Lublańskiej postawili 60, żeby można było chodnikiem na legalu jechać. Na Młyńskiej ddr po lewej po prawej jeszcze im się nie udało przepchnąć CPR bo chodnik za wąski Od ronda młyńskiego z bólem serca wbijam na śmieszkę, chyba że nie mogę bezpiecznie zjechać z ronda (to jest w zasadzie niemożliwe do wykonania zgodnie z przepisami) to walę dalej do ul Chałupnika. https://www.google.com/maps/@50.0781419,19.9770814,3a,75y,187.84h,68.83t/data=!3m7!1e1!3m5!1se9tXo5Qr6JFrwlFNlOD3-g!2e0!6s%2F%2Fgeo0.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3De9tXo5Qr6JFrwlFNlOD3-g%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D41.209396%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656 Ogólnie połączenie ulic z ddr jest co do zasady dramatyczne i zjazd z ddr na ulice czy na odwrót bywa karkołomny i w zasadzie w wielu wypadkach niezgodny z przepisami. To, że niebezpieczny i nieczytelny dla kierowców, przez co bardzo niebezpieczny pominę. Tak samo na końcu Lublańskiej zrobili taki ogonek ddr i przejazd przez rondo ddrką. Ignoruję, bo prowadzi donikąd. Wielokrotnie robiłem to z radiowozami na karku. Nikt się na razie nie przyczepił. Za to jak mi gość ordynarnie przeciął tor jazdy, bo chciał w prawo skręcić. to się za nim puścili na bombach. Więc co do zasady jadę w kierunku w kórym jest ddr. Ale jest po drugiej stronie. Teoretycznie mogliby się czepiać. Sorry nie mam tego łatwo pod ręką zebranego. Nie bawię się w te tematy od dość dawna. Niestety nie podam Ci tego na tacy, bo musiałbym sam tę pracę wykopaliskową wykonać. Więc musisz szukać. Znajdziesz wszelakie na poparcie obu tez, bo u nas każdy sąd ten sam przepis może interpretować inaczej i dawać różne wyroki w takich samych sprawach. Trafisz na sedziego który szosą śmiga po ulicach uniewinni Cię trafisz na takiego co szczeze nienawidzi rowerzystów bedziesz apelował. To polskie sady są... Subiektywne i bez żadnej odpopwiedzialnosci za wyroki jakie wydają... Jak poczytasz wyroki to czasem oczy z orbit wychodzą z wrazenia.
  5. Ja nie koniecznie. Nie odpuszczam tego https://www.google.com/maps/@50.066541,19.9246005,3a,75y,212.72h,83.74t/data=!3m6!1e1!3m4!1sGz4QV8AFWr0qNDIsUsN9Ag!2e0!7i13312!8i6656 A obok mam niby przyjazne rowerzyście ulice. Ale jak się spieszę to jest najszybciej najprościej i chyba najbezpieczniej, bo można cisnąć. Zmienną jest tylko ruch wkoło nie ma pieszych i masy skrzyżowań. Tojedna z mich ulubionych ddrek w KRK https://www.google.com/maps/@50.0522392,19.9297171,3a,75y,166.85h,87.92t/data=!3m6!1e1!3m4!1s-3pdyMAf1ywpkFfDGwzJ8A!2e0!7i13312!8i6656 potem tunelem i do ronda... Teraz popsuli, bo za tunelem jest śmieszka, ale most i tunel wciąż są szybką opcją przedostania się na Kamińskiego... Która zresztą była całkiem zacną droga w stronę Wieliczki, do której po Kamińskiego i później Wielicką jeździłem. Później porobili tam różne śmieszki i ona naprawdę zabijają sens jazdy rowerem na tej trasie. Ale to ja No i super że tak jest. Ale dla rowerzysty czy dla pieszego? Bo dla rowerzysty pewnie lepiej wpaść na pieszego. Choć i to nie gwarantuje, że bez urazów się obejdzie. A piesi... Cóż kilku już zginęło pod kołami roweru. Więc nie przesądzałbym czy lepiej wpaść pod rower czy pod auto... Wynik może być różny szczególnie jeśli się trafi na szybkiego rowerzystę. Nie śmigają a sie wleką. W KRK korki rowerowe już się czasem pojawiają. W godzinach szczytu na ddr potrafi być niezły meksyk. Zachód poszerza infr. rowerową a my budujemy śmieszki jak oni w latach 70 a nawet gorsze. Przez moment w KRK się zaczęło przyjmować jakieś standardy, ale wszystko szlak trafił i teraz znowu malujemy trawę na zielono. Rower jak ma mieć sens musi pozwalać jechac 20+ a często jest to niemożliwe. Pomijam łuki i dziesiątki przejść dla pieszych przez ddr bo ddrki się wiją jak wąż. To jest nie do obrony jak ktoś robi więcej niż kilka km dziennie. Oj coś słabo go poznałeś Na Reymonta nie byłeś? https://www.google.com/maps/@50.0654496,19.9154822,3a,75y,97.04h,76.55t/data=!3m6!1e1!3m4!1sgO9aKiGjGsXq6ck9H8QuWw!2e0!7i13312!8i6656 Te pasy powstały w 92 roku. Trwają do dziś i świetnie się sprawdzają. Jeszcze troszkę później powstał taki potworek na Krupniczej https://www.google.com/maps/@50.0634418,19.9279837,3a,75y,85.29h,77.23t/data=!3m6!1e1!3m4!1sB2ARxmXuVrAvA3WJF6wVyg!2e0!7i13312!8i6656 Początkowo jako dwukierunkowy ddr ale to chybiony pomysł a teraz to już kontarpas. W ramach tego zrywu jeszcze powstało kilka dziwnych fragmentów infr. i między innymi wymalowali ddrki na wałach. A tu masz resztki ddru z czasów komuny https://www.google.com/maps/@50.0754876,20.0326023,3a,75y,162.61h,74.5t/data=!3m6!1e1!3m4!1syY5K_6KdNhnUOenAmIh6hw!2e0!7i13312!8i6656 Teraz mamy widoczny w tle chodnik podzielony na ddr i chodnik. Chore bo zawsze tam się ludzie szwendają a rozwiązanie prawidłowe było... Tu też jest stary ddr... A nowy już kradnie chodnik https://www.google.com/maps/@50.0680191,20.0551583,3a,75y,212.48h,79.91t/data=!3m7!1e1!3m5!1sVGellQI5TrdLxIc-uCm45A!2e0!6s%2F%2Fgeo2.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DVGellQI5TrdLxIc-uCm45A%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D253.35094%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656 A na Al Solidarności jakimś cudem się udało wykorzystać. https://www.google.com/maps/@50.0773965,20.0566355,3a,75y,23.85h,68.15t/data=!3m6!1e1!3m4!1sgCMyo_NAFMAuahiUNZiAsw!2e0!7i13312!8i6656
  6. Samochód: średnia z miasta ze 100km to około 23... a wciąż jest ruch mniejszy niż przed koranaświrusem Nie pisz mi tu o 40 czy 60... Po mieście się snuje autem. W KRK na 29 listopada i to poza szczytem a przy jedynie zwiększonym ruchu rzadko samochody mi uciekały na odcinku od Opolskiej do Kleparza. Dalej zazwyczaj już nie było bata żebym ich nie przegonił. A jak na ATW pojawiło sie malowanie pomiędzy bus pasem a pasami dla aut (początkowo miał to być pas rowerowy, ale nie dało się, bo za wąsko było) to już zupełnie bajecznie się jeździło. A ja nie jeździłem jakoś bardzo szybko. Jeśli sie przy tym myśli i nie robi tego na chama to zupełnie spokojnie można i nie jest to jakieś niebezpieczne. Na alejach nie raz mi kierowcy robili miejsce. Zresztą ogólnie ta kultura puszczenia rowerzysty w KRK nie jest zła. Z tym ze ja rowerem jadę jak autem.. I jak mogę puścić auta za sobą np zjeżdżając na pas do prawo skrętu to to robię. Jak jadę drogą, która ma te 4m to jadę tak żeby mnie mogli mijać i większość robi to spokojnie. Nawet jak odwalam jakieś dziwne akcje i jadę sobie lewym pasem to większość kierowców nie ma problemu. Zdecydowanie bardziej niebezpieczne jest wyprzedzanie potoków rowerzystów na takiej Mogilskiej na DDR. Niezliczona liczba kolizji z pieszymi. Biegające psy dzieci... Za wąskie chodnik co za tym idzie ludzie na ddr. Wyjazdy z bram wyjścia ze sklepów. Ludzie idący z i do aut zaparkowanych przy ulicy... Wiele przejazdów z kiepską widocznością auto-rower... Przejazdów, które sa najniebezpieczniejszym miejscem dla rowerzystów w Polsce. NIE NIE NIE NIE Boisz się ulicy wsiądź do autobusu. I ile pojedziesz takim ddrem? 30/h? czy prędzej 15? Masz pas i masz maruderów to wyprzedzisz. A na takim 2 czy nawet 3m ddr ciężko kogokolwiek wyprzedzić. Do momentu kiedy nikt tym nie jeździ to jest fajne. Ale w Krakowie nieraz całą mogilską można przejechać za maruderami jadącymi wolno, bo masz ruch z obu stron niemal ciągły. Niestety nawet w NH gdzie komuna zbudowała ddrki oddzielone od chodników nasi włdaże wycinają śmieszki z szerokich wygodnych chodników... Cóż zero myślenia poważnie o rowerze. Bardzo dobry. Im bardziej ruchliwa tym lepszy. Nie będą. W krk się błyskawicznie nauczyli. Pasy rowerowe są działają Są kontrapasy i jest kontra ruch. Owszem czasem ktoś stanie jak osioł, ale co do zasady to wszystko działa. Nawet słynne słupki Hyły wyleciały i nikt nie zastawia ddrki którą mieli zastawiać nagminnie. Trzeba dzwonić po policje/SM, żeby podjęli interwencję. To jest ich św obowiązek i tyle. W krk pierwszy pas rowerowy powstał w latach 90 i jest to do tej pory jeden z najlepszych kawałków infr. rowerowej. To co teraz robią na siłę przerabiając chdniki na cpry to kpina z ludzi. No dzięki... Regularnie zasuwałem w szczycie po Alejach Trzech Wieszczów... i 29listopada w KRK. Była to najszybsza droga dojazdu i w sumie jedna z mniej kolizyjnych. Jazda komunikacyjna ma to do siebie, że przemieszczasz się zazwyczaj w szczycie komunikacyjnym. I każdy rowerzysta miejski zasuwa w szczycie. W wielu wypadkach jest to jedyna opcja. Poza tym nie zabierasz chodnika i nie tworzysz dziesiątek niebezpiecznych przejazdów, na których Cię kierowca nie ma prawa widzieć. Dobry ddr powinien być odseparowany od pieszych i przy skrzyżowaniach zbliżać się do nich, żeby rowerzyści byli widoczni dla aut. To wymaga dużo miejsca i jest trudne w zaprojektowaniu. Pominę utrzymanie i sprzątanie. To jest zła teza. Po pierwsze taki bajzel jak na tym filmie to generator korków. Wszelkie przepychania wpychania wyprzedzania pasem rowerowym powoduje chaos i zwiększa korek. Po drugie jak by ten pas był przejezdny i niezawłaszczony przez cwaniaczków to więcej rowerzystów by nim jeździło. A to się wymiernie przekłada na spadek ilości aut. Po trzecie policja w tym wypadku nie jest od myślenia o korkach a od ukręcania łba cwaniakom. Za to im płacimy i to powinni zrobić. I za to to w zasadzie powinni wylatywać z pracy. To nas odróżnia od zachodu. Do momentu kiedy będziemy takie rzeczy tłumaczyć... Będziemy się bać ulic. To nie była żadna wojenka a stwierdzenie faktu po obejrzeniu ile osób jedzie po pasie dla rowerów. U nas w KRK się już udało towarzystwo wychować. Może było łatwiej, bo szczątkowa infr tego typu istniała od 20 lat. Fakt faktem, że takich cudów się już raczej nie ogląda u nas. To nie do końca jest mit i jak poszukasz orzeczeń sądów to znajdziesz dlaczego (i kiedy) nie musisz z niej korzystać. Jest wiele ddrek które ignoruję bbo sa szczątkowe albbo nie prowadzą tam gdzie chcę. Albo musiałbym przekraczać jezdnię kilak razy co wyraźnie wskazuje że nie prowadzą w kierunku w którym się popruszam. Raz miałem taką sytuacje ze siepolicjant spytał czemu nie jadę ddr. Odpowiedziałem, że nie bo nie mogę bezpiecznie na niego wjechac tam gdzie sie zaczyna. Przyjął bez mrugnięcia okiem pojechali dalej. Tak samo na wioskach pod KRK porobili ddrki po jednej stronie. Głównie na stromych podjazdach. Jak jadę podjazd to nawet korzystam bo długie i dość strome więc sie wlekę, ale jadąc w drugą stronę nie bo jadę tam grubo ponad 50 i po tym ddr byłoby to niebezpieczne i nonsensowne. Raz zrobiłem to z radiolą drogówki na plecach i już myślałem, że mnie zhaltują jak na dole mnie wyprzedzali, ale widać nie uznali, że to naganne było. To by mogło wiele wyjaśnić. Bo meksyk jak w późnych 90 albo na początku wieku tam jest. Nie w warszawie ae na warszawskich blachach. Wyjaśnienie jest dość proste. Gro handlowców i przedstawicieli oraz innych "firmowych" jeździ na warszawskich blachach. Po pierwsze udają w innych miastach obcych co sie zagubili. Świetnie znają drogę, ale liczą, że się wryją z pasa do skrętu np. I idzie na konto Warszawiaków. Ogólnie to firmówki wiec często mają w nosie ich stan i spalanie i ... no i jadą jak jadą. i idzie na konto W Walą setki km w niedoczasie i się ryją... idzie na konto W No i to poczucie anonimowości też trochę daje luzu. Tak że dość dużo "chamskiej warszawki" to lokalsi na warszawskich blachach i stąd się bierze nadreprezentacja warszawskich chamów na ulicach innych miast. Ot cały sekret.
  7. Pas rowerowy jest jak najbardziej ok i jak by kierowcy nie byli bezkarni to by jechało się nim wybornie. Film powinien trafić na policję, bo mieliby materiał na ładnych kilka tyś z mandatów. Nauczyliby się po miesiącu. Warszawie widze, że ludzie nie rozróżniają roweru od auta... cóż Co do pogiętych kół i innych takich to zmień oponą na cywilną jak dajesz po miescie. Naprawdę weź na luz. Na rowerze zawsze wieje w oczy. Akurat temu otwarłem drzwi pasażera. Nic nie tnę i nie wyciągam tylko najgrzeczniej jak mi żylka pozwala pytam czy coś zyskał zajeżdżając mi drogę i jak to jest, że inni potrafią sie zachowac na drodze a on jest skończonym "burakiem" i musi sobie przedłużać męskość próbując mnie zepchnąć z drogi. Potem grzecznie mu uświadamiam ze dzisiaj jeżdżę rowerem, ale jutro mogę siedzieć w czymś większym i pytanie, czy było by mu miło jak bym się zachował jak on. Jak jestem wiony i mnie poniesie to niestety efekt jest zdecydowanie mniej spektakularny.
  8. Czytaj ze zrozumieniem. Zaparz meliskę, bo jak na kogoś, kogo mało rzeczy irytuje to wyglądasz na zestresowanego Co do bezpieczeństwa... Zły adres. Od 30 lat jestem na ulicach. Najbardziej się boję przecięcia ddr z ulicą. Ja nie widzę mnie nie widzą i ogólnie zazwyczaj najazdy są abstrakcyjne. Zresztą zderzenia z drugim rowerzysta tez możesz nie przeżyć a ci na ddr są absolutnie nieprzewidywalni. Kierowcy mimo wszystko sa w większości dość czytelni a debili jest coraz mniej. Tamowanie ruchu? W mieście? Raczej rowerem wyprzedzasz auta i to one Ciebie tamują nie na odwrót. Co do jazdy obok ddr ulicą to nie polecam nie stosuję. Ale... Pod domem mi zrobili śmieszkę CPR. To jest podjazd. najpierw mam kawałek dwupasmówki potem rondo i podjazd jednopasmówką. Przy dwupasmówce nie ma ddr więc jedziesz nią sobie kulturalnie a potem sie zaczyna śmieszkoza. Cóż zawsze jeździłem ulicą i dalej to robię. Często z radiowozem na Plecach, Ale mam tam zakres prędkości 32-40 a jest 40 Nie spotykam się ze złością kierowców. Policja sie nie zainteresowała ani raz. Ba rzadko ktokolwiek pochodzi do wyprzedzania. Więc wiele zależy co gdzie i jak jedziesz. Wiadomo ze jak nie mam siły i ochoty to grzecznie wbijam na cpr. Ogólnie koronaferie spowodowały, że kierowcom coś się w główkach poprzestawiało. Ale liczę, że niedługo zmienią się przepisy i się towarzystwo szybciutko uspokoi. W okresie zaraz po 2tyg "zawieszeniu" strach było jeździć autem, bo kierowcy jeździli środkiem i odwalali dziwne rzeczy. I od razu Ci napiszę . Tak dostałem strzała od samochodu jadąc rowerem. Tak miewałem bardzo nieprzyjemne sytuacje na drodze. A choćby wczoraj mi gość próbował zajechać drogę, bo byłem bezczelny i go rowerem na drodze wyprzedziłem. Czy mnie wkurzył? Tak na, tyle że go dogoniłem i sobie z nim uciąłem pogawędkę. (swoją drogą zawsze fascynuje mnie mina kierowcy, który zachował się jak macho i był przekonany, że jest bogiem a na następnym skrzyżowaniu muisi się skonfrontować ze mną bez ochrony puszki. Zawsze jest to ten sam wyraz totalnego zdziwienia i zbaranienia ) I tak zdaje sobie sprawę ze można na drodze zginąć. Ale też i na ddr czy na polnej drodze albo w lesie... Tak samo jak wsiadamy do auta to możemy nie dojechać... Wciąż statystyki pokazują, że przejazdy dla rowerów to najniebezpieczniejsze miejsca. A jak jeździsz szybko to są skrajnie niebezipeczne. Wtedy o wiele bezpieczniejszy będziesz na ulicy.
  9. Zmień trasę na taką bez ddrek i śmigaj ulicą. Szczególnie jak dajesz ponad 50.... Światła dla aut sa trochę lepiej zsynchronizowane. DDRki dostają synch. dla pieszych a w mieście rower jeździ z prędkościami bliższymi samochodowi. Ale też się cudów nie spodziewaj. Światła to zło, ale w Polsce są wszędzie, bo ludzie nie umieją odpuścić pierwszeństwa i wpuścić z bocznej ulicy czy przepuścić pieszych. Tak samo boli wszystkich zwolnienie przed przejściem czy przed skrzyżowaniem, bo tracą paliwo i impakt... ups...
  10. @JWO Jadę prosto przez przejazd. https://www.google.com/maps/@50.0716596,19.9832963,3a,60y,313.23h,73.43t/data=!3m6!1e1!3m4!1sRxwQazg62g8XZcgtU1xd_g!2e0!7i13312!8i6656 A gość sobie urządza "piknik" w miejscu przecięcia ddrek. Tam, gdzie jest ten zielony ludek. Ma miejsce, żeby stanąć przed sygnalizatorem. Ale nie on się będzie toczył powolutku... A od Lema jedzie z 7 osób... A jak jest za dużo rowerów to zatrzymanie się te 1,5 m za nimi i zostawienie przejazdu dla mających zielone też nie powinno nikogo zabić. Tak że nie mówię o miejscach gdzie żywcem nie ma jak się minąć. Tam akurat jest przyzwoicie, choć też wywalenie ddrki na chodnik skutkuje ogólnym bajzlem i niekorzystnym przecinaniem sie potoków. Tylko po co my rowerzyści sobie dodatkowo utrudniamy? Żeby dodać smaczku kiedyś trafiłem tam na gościa na kolarce, który sobie kułaka w tym miejscu kręcił.
  11. uważaj, bo elektro śmieci powinieneś oddawać do punktu zbiórki, a nie tak do zmieszanych wyrzucać. A ja dodam rowerzystów, którzy widząc czerwone zwalniają i toczą się powolutku do przejazdu kompletnie nie zwracając uwagi że blokują przejazd dla ludzi jadacych w poprzek. Druga kategoria to Ci co się zatrzymują na przecięciu ddrek przed światłami. Zakładam że robią to bo potem jak ruszają to mają minimalnie z górki. Jazda po ddr to ogólnie dramat szczególnie w szczycie. I niestety widać że rowery schodzą... ddrki w KRK zaczynają być trudno przejezdne z zadowalającymi prędkościami.
  12. Wszystko zalezy jaka to będzie kasa Gościowi od navime od lat ludzie piszą, żeby rozwijał program i wprowadził opłaty. Strava nie wpisała się w nasze realia zupełnie. A i moment wybrali taki nie szczególnie dobry. To znaczy ja wiem ze ludzie kupują rowery jak porąbani ale to ze strachu przed autobusami....
  13. Napisze Ci o mt500 jak byś chciał wydać za duzo. Kompaktowa jest średnio, ale podobnie jak STII, z tym że nie jest dramatycznie duża. Wodoodporna. Z tym mam problem bo zawsze po 2h zlewy jestem jednak mokry. To wciąż testuję, bo wciąż zakładam, że jest to wina spodni+potu Przy przelotnych nawet dość silnych opadach zdecydowanie zapewnia ochronę. Oddychająca jest. Liczysz że będziesz suchy i sie nie spocisz jak ciśniesz? Zapomnij. Ale oddycha i zdecydowanie się w niej schnie. W ceracie z membraną 5k jest zupełnie inne odczucie. Jak ubierzesz dobre warstwy pod spód to to działa całkiem dobrze. Jak słabe zalejesz się i nie wyschniesz. To jakie masz ubranie pod membrana jest absolutnie kluczowe dla oddychalnosci kurtki. Wiatroszczelna jest zdecydowanie, choć jak jest zimny wiatr to będziesz go czuł. Ale ja na komfort nie narzekam. Przy 7st w deszczu gdzie pod kurtką już było mokro nie zmarzłem. Owszem czułem chłód, ale nie zimno. Wersja 2020 jest zdecydowanie mniej ciążowa niż wcześniejsze, ale też jest dość obszerna z tym ze nie w ramionach. Tu zaczyna się problem. O ile wiem ten problem ciążowości dotyczy też STII. S za mała w barach M za duża w brzuchu a wcale w barach nie tak dużo. i mówię to z perspektywy swojej, ale i dość drobnej kobiety, która miała ten sam problem. (w moim wypadku wybierałem między M a L ) Jak byś brał z endurastore to uwązaj na to co mówią. Proponowali mi S. M była tak dopasowana, że na plecach opinała mocno przy krzyżowaniu rąk i ubranie czegokolwiek pod nią było by niemożliwe. L jest taka ze polara pod spód wkładam i jest na styk. Ale ja nie jestem bardzo chudy. Zakładam, że oni biorą pod uwagę typowych kolarzy, czyli patyki. Zastanów się nad cieniutką wiatrówką i przeciwdeszczowo mtr emergency Ma lepszy krój od mt500 i STII Nie ma kieszeni, ale też ma dobra membranę. Ja nie masz żadnego materiału na sobie też nie schniemy ekspresowo Wiele osób popełnia ten błąd, że liczy, iż się nie spoci w membranie. A przecież w samym podkoszulku się pocą.
  14. Bo skończyły się spokojne wycieczki z córeczką... I pierwszy dzień od dawna kiedy nie lało w czasie jazdy nawet przez chwilę....
  15. Bo... @bogus92 @wkg to był taki żarcik. Wiecie jak część ludzi reaguje na marketowe rowery. Rower jest bardzo rozsądny. Zresztą to używka za niewiele ponad połowę ceny sklepowej, a nie widać, żeby była jeżdżona. Ktoś się chyba raz przewrócił i cisnął w kąt... Liczyło się dla mnie to że ma hamulce, które hamują, a nie mechaniki, które trzeba siłą przekonywać do hamowania. Na 105 nie będziemy narzekać, choć tiagra ma wygodniejsze klamki. Miał być CUBE Attain SL ale sprzedający był trudny... ale może dobrze bo tam max 30 wchodzi a na 35 młoda miała lekki strach na błocie.. Ale po pierwszej jeździe gęba się jej cieszyła. Tylko szkoda, że pierwsza jazda 2h w deszczu wietrze i przy ledwo 9st. Nie pamiętam żebym w zimę tak marzł.
  16. Nie wiem czy nie wstyd się tu przyznawać... Do bólu poprawny i rozsądny triban rc520.
  17. Bo nowy w rodzinie... Dzisiaj zawitał u nas i dzisiaj została w deszczu ochrzczony.
  18. @MaxCava no popatrz. Napisaliśmy sporo i zaczynasz z tym samym co było kilka postów powyżej? Swoją drogą to nie wiem czy koledzy stawiający za korelację do stravy merca wiedzą jakie potrafi mercedes odwalać kwiatki jeśli chodzi o serwis.... Radzę rozważyć bo wydanie 200k na auto i posiadanie czegoś co stoi w serwisie a serwis ma to w nosie to jest lekko irytujący temat. Pominę że merc wcale nie ma takiej różowej sytuacji. Trochę zaczyna walczyć o życie bo jak był na topie to przeoczył że przestaje być najpiękniejszy w całej wsi. Robiąc poprawny produkt chce za niego ceny premium a konkurencja daje to samo... Co gorsza jakość im wcale nie wzrosła... wprost przeciwnie.
  19. To jest dla mnie fascynująca sprawa... Skąd się takie segmenty biorą których nikt nie przejechał? I druga. Z córką jedziemy i ona ma masę PR i innych osiągnięć na trasie którą jechaliśmy pierwszy raz. A ja nie mam w tym samym miejscu ani PR, ani nic innego... Jak bym tam nigdy nie był Nie mogę tego załapać o co chodzi. Czy to kolejna "nie wada a funkcjonalność" stravy czy może coś innego.
  20. @marcinusz słaba analogia. Jak byś porównał do starych bananów, których już nikt chętnie nie kupuje to już by było bliżej. To taki dziwny problem stravy. Nigdy nie zaczęła być naprawdę przejrzysta. Nie widze tam naszego języka nawet częściowo Nie rozwijali sie jakoś piorunująco. I takich drobiazgów jest więcej. Trochę przespali temat. No nie wiem, czy znajdziesz pługa porównywalnego z mercem za bańkę. Ale weź pod uwagę, że merc ma nawet klasę A... Owszem nadal to drogie auta, ale wcale nie jest tak, że nie patrzą w kierunku niższych zarobków swoich klientów. Jak ich klient chciał "taniego" auta miejskiego to go dostarczyli... Tak samo klasa C nie jest wcale tak strasznie droższa od konkurencji. I wbrew pozorom mają problem w tym, że ich konkurencja zaczyna dawać to samo w lepszej cenie :D:D:D Kiedyś merc rzeczywiście był sporo przed stawką, ale to też się zmienia. Tu chyba się zagalopowałeś w optymizmie... (albo raczej oni jeśli tak to obmyślili) Ich nisza już płaci... Ci, co nie płacili a się jednak szarpną to może być promil. Nie to a to że z 200 osób w rankingu za kilka mc może być 100 To, że nagle będziesz robił roczny rekord, mimo że dane archiwalne pokażą, że 3 lata temu to była mocna stawka. Nagle nie będziesz się miał z kim porównywać. No chyba ze ludzie z lenistwa będą wrzucać tam dane ze swoich garminów jako backup tak jak ja to teraz robię. . Pominę taki drobiazg, że strava jest strasznie mało powtarzalną aplikacją... Więc tak naprawdę bez czujników niewartą wiele. Nie ma popytu, bo ludzie nie kupują. Popyt na darmowe funkcje jest, ale nie masz mozliwości policzyć popytu na ten sam produkt jak będzie płatny. Strava ryzykuje... Zobaczymy. Zauważ, że już podzielili plan... nie zadziałało... Wycofali się nie zadziałało... Teraz to... Jak będą łajbą kolebać za mocno to mogą w wodzie wylądować. Jeszcze zauważ ze nie wiesz jaką ilość ludzi segmenty obchodzą. Wrzucasz zapis masz segmenty. Znam kilka osób, które strave mają, a nie wiedzą co to segmenty. Ba nie wiedza o ich istnieniu. Jest dystans czas i średnia. Rozumiesz kuriozum sytuacji? Cała ta dyskusja pokazuje, że tak naprawdę strava zabrała nam... ZABAWKĘ... Jak dziecko straci zabawkę to popłacze popłacze i znajdzie sobie inną. Mnie segmenty średnio bawią. Ot patrze głównie na osiągnięcia dziewczyn, bo one to pucharki łykają jak pelikany, a i kom nie jeden wpadnie. Te, które mnie interesują przeniosę do GC i zapewne za chwilę się tam jakaś tabela zrobi automagicznie. Będę miał pogląd ile osób w okolicy z garminem mnie objedzie i jak bardzo.
  21. I tu może się strava poślizgnąć.. W sumie to nikt nie każe kupować. Ale cena jest niemal ta sama... Jak ktoś jeździ od wiosny do zimy to w zasadzie musi zapłacić 250.. Poza tym to w zimie jest czas, żeby "se po analizować " Po pierwsze jak by to powiedzieć... To hermetyczny dość mały rynek. Z niego żadna taka apka nie wyżywi się. Po drugie dla wielu jednak może to być kolejny element do koszyczka "cholernie drogie hobby" Co gorsza tym ludziom w sporej części strava daje tylko segmenty z wartości dodanej... Ba nawet nie koniecznie aż tyle, bo mogą sobie segmenty ustawić w GC i stracą tylko randomową (nie koniecznie uczciwą) konkurencję, ale będą mieli porównania swoich czasów. A rower za 10k na kredyt to nie coś rzadkiego. Naprawdę ludzie są nastawieni na "chcę mieć" i kupują nieracjonalnie. Za dużą wiarę pokładasz w racjonalne myślenie ludzi. Zresztą nawet racjonalnie to sie czasem broni. Masz pasję pracę dochody, ale na rower upragniony uzbierasz za 3 lata... Więc bierzesz kredyt na pięć, ale się realizujesz i nie czujesz jak szczur w klatce. Jak to nie jest ponad możliwoci to nawet nie powiem że to głupie. Oczywiście gro ludzi żyje ponad stan. Wszystko kupują nie mają oszczędności żyją bogato ale ich wartość netto jest mocno ujemna. Mało z tych ludzi myśli co będzie. Mało myśli o choćby czymś takim jak koronawirus czy inny kataklizm albo zwykłe spowolnienie gospodarki. Utrata pracy czy zdrowia też jest abstrakcją. Starva IMO ogólnie podejmuje nerwowe ruchy. Już od jakiegoś czasu ich działania sa dziwne i trudne do zrozumienia. To co teraz robią wygląda dla mnie na łapanie za brzytwę. Nie ma popytu na ich produkt to podnoszą cenę? Jakoś nie czuję, żeby ludzie, którzy nie kupili ich produktu nagle sie rzucili, bo stracili segmenty. I to stracili tylko częściowo. Jak by zabrali "analitykę" i radykalnie poszli w mikro płatności.... Oj to mogliby zyskać wielu użyszkodników. Część społeczności stracą, bo kilka osób bez kasy sobie konkurowało dla zabawy... PS Zauważ ze ta opłata uderza głównie w słabiaków z dalszych miejsc!
  22. To nie larum a dyskusja. Dla mnie i dla większości tu zapewne też. Poczytaj zachodnie fora. Jest tam trochę tematów, w których widać, że nie tylko nas uwiera. A skoro tak jest i skoro przez tyle lat z tą kwotą nie wyszli na swoje to znaczy ze popełnili jakiś błąd. Możliwe, że właśnie cena jest trochę za wysoka. Szczególnie że miesięczna opłata jest spora a większość użytkowników jednak używa jej mocno sezonowo. Ale Ci mają najczęściej jak zauważyłeś jakiegoś garmina albo inne cudo, które sporo funkcjonalności stravy daje. Poza tym weź pod uwagę ile z tych osób jednak ma taki rower na kredyt, a nie za odłożoną gotówkę. To trochę zmienia optyke jak jeszcze dołożysz kredyt na mieszkanie i inne koszty. Rower często jest bardzo drogim luksusem. Argument poniżej pasa... I poziomu. Nie o tym jest dyskusja. Pomijam, że cechą biednych jest kupowanie bezmyślnie produktów premium. Cechą bogatych jest obrócenie każdej monety w ręce kilak razy wzięcie kilku oddechów przespanie sie z tematem wydania każdej złotówki. Ludzie biedni kupują i nie dyskutują z ceną, bo nie chcą wyjść na biednych albo na sknery. Zasadniczo ta dyskusja głównie opiera się o sposób wprowadzania zmian. I dotyczy tego ze w sumie to, że sama w sobie strava niewiele daje wartości dodanej. Szczególnie w momęcie kiedy podłączanie czujników kadencji prędkości czy tętna zaczyna być dziwne/kłopotliwe. Kiedy strava potrafi mieć lagi i nie ładować danych... W takiej sytuacji człowiek ma prawo do rozkminy. Wiele osób czuje się współtwórcami sukcesu ich segmentów. I czują się w jakiś sposób wystawieni do wiatru. Mają do tego prawo i mają prawo o tym pisać. to opcja optymistyczna... To pesymistyczna, której boją sie też płacący. Bo Mogą zacząć tracić konkurencję. I jak dla goniących komy dla samego faktu to może być pozytyw tak dla bardziej ambitnych może to być impuls do odejścia. Chęć dyskusji i to ze nie koniecznie podoba nam sie komunikat, iż wprowadzą opłaty dla naszego zadowolenia. Czy może to że wiele osób boli taka kwota, bo żyją i mieszkają w TU? Może mają rodzinę i musieli wziąć kredyt na mieszkanie, żeby dziecko miało kawałek podłogi? A teraz ktoś im odebrał coś co od lat dawało im trochę radości więc w dyskusji wylewają swój żal? To naprawdę jest takie najgorsze? Nie wiem, ale dla mnie chyba gorsze jest nazywanie kogoś biedakiem, bo nie godzi sie z ceną produktu. Często musiałem się mierzyć w firmie z problemem tego, że klient chciał skorzystać z mojej usługi, ale nie mógł sobie na to pozwolić. Często kombinowałem jak to zrobić, żeby dostosować produkt do jego możliwości. I wiesz... nie żałuje tego, bo często właśnie tacy klienci nie dość, że dość szybko stawali się "kasiaści" to są wierni i chcą płacić. W życiu nie przyszło by mi do głowy nazwać kogoś biedakiem, bo go nie stać. A tym bardziej powiedzieć ze wychodzi z niego najgorsze, bo mówi, że jest za drogo... Mój najbiedniejszy klient firmowy zapewnia mi przypływ jednego do dwóch kasowych klientów rocznie. Większość z nich to ludzie, którzy zostają ze mną na stałe. Obsługuje go już 10 lat w zasadzie za free. Moja najbiedniejsza klientka z początku prowadzenia firmy to rencistka, której nie było stać absolutnie na nic. Ciułała kasę na tanią usługę nawet kilka miesięcy. Targowała sie jeszcze zanim zamówiła usługę. Pierwszą wizytę u niej skasowałem symbolicznie za dojazd a po pierwszej wizycie przestałem ja kasować, bo najnormalniej naganiała mi tylu klientów, że samym tym zarabiałem. Czy była żałosna i wychodziło z niej najgorsze? NIE Była świetną osobą, ale po prostu schorowaną i biedną. Większość ludzi ja oceniała negatywnie, bo dzwoniła i mówiła, że ma kilkadziesiąt zł i potrzebuje takiej a takiej usługi... Miała olbrzymi problem z jakąkolwiek usługą. Wysłałem do niej kilku znajomych i wszyscy na tym dobrze wyszli, pomimo że kasę brali symboliczną albo i nie brali. Większość firm ma problemy, bo nie słucha klienta i nie czuje ich potrzeb i możliwości. Dostosowują usługę do siebie, a nie do klienta. A jak sie klientowi nie podoba to niech spada. Wszystko wskazuje na to, że strava to właśnie robi. A my o tym dyskutujemy. Więcej wiedzę tu troski o fajny projekt niż biadolenia, że chcą kasy. A tak swoją drogą to mogą by dostosować ceny do regionu i nie dac się w konia zrobić. Cena by zależała od miejsca większej części aktywności i po problemie. Boją się otwartości, żeby ich konkurencja nie ubiegła. Boją sie, że klienci zabiorą swoje segmenty i pójdą na inne podwórko.
  23. W tym rzecz.. Mam inną.. Strava była tylko dodatkiem.Miłym bo miłym, ale dodatkiem. Nie. W mailu, który dostałem piszą o jakimś poprawianiu mojego zadowolenia.... I inny taki bełkot... Sorry to do mnie nie przemawia. A to że są niedochodowi po tylu latach? Śmiem twierdzić, że sa po prostu trochę za drodzy i ich produkt się nie sprzedaje. Mamy świat mikropłatności a oni mają aplikację drogą. I kuriozalnie równocześnie tanią... Za drodzy są dla amatorów i nawet amatorów myślących poważniej o jeździe. Za tani, żeby być specjalistyczną platformą tylko dla profesjonalistów. I piszę to po natknięciu się na wielu zagranicznych forach na rozkminy jak obniżyć koszty stravy. więc to nie jest tylko nasz problem kraju Trzeciego Świata a Brytyjczyków Niemców czy Francuzów, ale i Amerykanów. Na problem "rodzinnych kosztów" też kiedyś trafiłem. Piszesz o wolnym rynku. On ma to do siebie, że albo masz produkt, który klienci chcą albo nie. Ich produkt się nie sprzedawał. Boję się, że ja zabiorą darmową funkcjonalność to nie koniecznie zwiększą sprzedaż. Jest wielce prawdopodobne, że zostaną z tą samą grupą użytkowników albo i mniejszą. To prosty bilans tego co klient darmowy traci i czemu nie zapłacił do tej pory. Właśnie otwarli furtkę konkurencji. Ten kto da darmowe segmenty przy dostępie do analityki zabije stravę. Jesteś pewien, że chcą mieć lepszą usługę? Zauważ, że zmienia się kasa, a nie usługa. Dodawanie średnio działającego planowania tras i zabieranie segmentów to nie lepszy produkt. Zobaczymy co przyniesie czas...
  24. Bo ostatnio ciągle zachodzi jak jadę....
  25. Czujecie się lepiej obsłużeni i bardziej zmotywowani :D:D:D Kocham ten marketingowy bełkot. Napisaliby że chcą kasy bo kiepsko przędą to bym zrozumiał a tak czuję że mnie chcą opluć i wmówić, że deszcz pada...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...