Skocz do zawartości

KrisK

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 807
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    34

Zawartość dodana przez KrisK

  1. Wydaje Ci się. Wyglądasz na zmęczonego i nawet dla niektórych chorego. Ja mam podobnie. Czuję się ok i schudłem i ogólnie jest naprawdę nieźle a znajoma czy nie jestem chory A siostra jak mnie trzy tygodnie nie widziała to się za głowę złapała i stwierdziła ze biednie wygladam. Podrywała cię dziewczyna baranie.... A Ty narzekasz.
  2. Czy u Was też się wylęgły komary w ilościach przesłaniających słońce/księżyc? Macie jakiś sposób na cholery żeby nie żarły? Wszelkie ultratony i foresty spływają z człowieka nieprzyzwoicie a wit. B mają bydlaki w nosie. Ostatnio zjedzenie batonika wiąże się z bieganiem wkoło roweru, żeby bydlaki w ilości kilkudziesięciu nie siadały na człowieku. Odcedzenie kartofli to cos z pogranicza sportów ekstremalnych i BDSM. Za ciasne gatki ubrał i mu się na nabiał rzuciło... To samo jest np np jak jeździmy wałami wieczorem. Pusto nie ma ludzi więc czasem sobie jedziemy w dwie osoby a czasem i trzy obok siebie i gadamy. Nagle za pleców bluzgi lecą. Baranina, zamiast jadąc krzyknąć te 15 m wcześniej uwaga, dojedzie do nas i się pulta. Ale i jak jedziemy tak, że zajmujemy połowę takiego pasa to potrafią mieć problem. To nic, że się mijamy nawet z parami z przeciwka, ale oni nie wyprzedzą tylko będą robić ferment. Masz kilka wyjść, ale... Ogolenie się na łyso przy pewnej masie powoduje, że długo nie chcą dyskutować. To jawna dyskryminacja łysych, ale w tym aspekcie to jest wygodne (ja mam podobno nieprzekonującą facjatę do tego, ale nie wiem, czy to ma znaczenie) W każdym razie jest coś takiego, że jak widzą łysego to kończą swe wywody chorego na nocniku. Drugą opcja? Jeździj z kobietami. Albo lepiej młodymi dziewczynami łagodzi to obyczaje. Po pierwsze jak gonią i zajmuje im to chwile to jest im głupio że babby... Po drugie wielu jednak tak po prostu ma wbudowane. Po trzecie jak się taki pulta i się dziewczyny wią to ma chłopak probbelm, bo nie może ich zerwać. Zaczyna się obracać nerwowo i ogólnie jest kupa śmiechu.... Bo brutalnie tacy co są naprawdę mocni to w 99% dają o sobie znać krótką uwagą albo "lewą" krótkie cześć/dzięki i ich nie ma.... A czasem wystarcza jak któraś wymownie spyta "naprawdę? " I kolejna opcja to ucieczka z miasta. Powyżej 30 km od dużych skupisk ilość baranów spada w tempie błyskawicznym. Powyżej 40 praktycznie pełna kultura. A ten mistrz pewnie się panicznie boi zbliżyć do osi jezdni. Tam jak wiesz kolarzy porywają kosmici. A i jak już sie zmęczy i bezie sobie odpoczywał a krzykniesz mu uwaga za pleców to masz 90% pewnoći że zrobi zyzak obróci się przez lewe przez prawe ramie i się zacznie pultać, że to Ty powinieneś uważać. Weź też pod uwagę, że ten mistrz może was dogonił sporym wysiłkiem i musiał złapać oddech. Nawet jak jest silny i silniejszy to jak ma tryb psa ogrodnika to często jak dogoni to się nagle kończy paliwo. A przecież się nie podczepi na chwile, żeby odpocząć, bo wypadałoby zagadać... Kilka razy to już obserwowałem Samotny jeździec jedzie za nami i dość mocno nas dogania. Wyprzedza robi kawałek dystanu i... Zonk, bo żeby go nie wyprzedzić trzeba odpuścić. My jesteśmy leszcze on wyraźnie mocniejszy. Ale coś idzie nie tak. Taka głupia sytuacja, bo jak się jedzie swoje i takiego chce wyprzezić zaczyna sie najczęściej szarpanie. Często potem usłyszysz ze, po co wyprzedzacie jak nie dajecie rady jechać dość szybko. Są też tacy co podjadą zagadają pojadą chilę żegnają się i tyle ich widzieli. Ale najczęściej to akurat tacy co robią naprawdę zacne dystanse i łapią oddech z leszczami. (przekleństwo stravy )
  3. 30 km po pagórkach... Trochę po ciemku. Strasznie dużo zajęcy sie z nami goniło po drodze. Jakieś 500m przewyższenia do kolekcji.... kolejne kilkadziesiąt ugryzień. A bym zapomniał... w góralu córki wymienione opony na trochę agresywniejsze i niełyse... I próba domowym komprsorkiem wstrzelenia opony nieudana, ale misie zejść do kompresora wiec na razie sobie leży flaczek.
  4. No to... Wkurza mnie jak rozwalę dętkę. Wkurza mnie jeszcze bardziej jak zaliczę kombo. Jeszcze bardziej jak to jest w otulinie puszczy z pogonią stada wygłodniałych komarów za nami. Ale to nic jeździmy w trójkę zawsze staram się mieć dwie dętki ze sobą. Ale cholera jasna najbardziej wkurzające jest jak się okazuje że się zapomniało pompki... Niby domy w koło i to gospodarstwa, ale wszędzie już ciemno w oknach... po 21 to oni już śpią wszyscy to nie będę za pompką chodził po nocy.... Nie rozumiem. kilka tyś km bez kapcia przejechane a teraz dwie jazdy i trzy dętki. Abo pech albo przytyłem Chyba się trzeba przeprosić z bezdętkami... Tylko najpierw wymienię tylną przynajmniej oponę, bo jak obejrzałem to więcej wyrw niż w serze szwajcarskim. W każdym razie wkurzające świństwo. Plan miesięczny się posypał... A pogoda na najbliższe dni nie napawa optymizmem. Jazda w zlewie zaczyna być mało motywująca. @Mihau_ My ostatnio głównie objeżdżamy kombinat różnymi wariantami. Północ to raczej już na dłuższe wycieczki jak np Ogrodzieniec Oczywiście też bezdroża, ale to już na fullu. Niepołomice eksploatujemy jak się zaczyna pojawiać zmęczenie i bolące nogi. Płasko jest to można jechać. Dzisiaj też był plan na wieczorne spokojne 90 do puszczy i z powrotem a wyszło czterdzieści kilka i było trzeba wezwać wsparcie. Muszę jakoś zmodyfikować tę pętelkę, żeby ominąć szutry, bo wieczorem one są zbyt ryzykowne. Moment nieuwagi i pozamiatane ;( A i jeszcze wkurza mnie, że te kilkadziesiąt ugryzień komarów nie che przestać swędzieć.
  5. Nie.. no skąd To niestety masowy kierunek wycieczek zmotoryzowanych cyklistów z KRK. W ładne dni robi się tam jak na bulwarach. To, co opisujesz i pokazujesz na zdjęciu to wygląda jak w/w na mocnych sterydach. podasz dokładniejszą lokalizację? Może keidyś... Wprawdzie trochę daleko z KRK na szybki wypad po południu, ale jeszcze jakiś czas temu i Żubrostrada była daleko A wracając do wkużania się. STRAVA... No przecież jajo idzie znieść. Ciągle się przycina bydle chodzi jak muł bagienny. Ale to powiedzmy, że pikuś. Za to to co robi z segmentami to już jest farsa. Wczoraj jedziemy segment. trzy osoby. Razem wjechaliśmy na niego. Młoda przycisnęła przed końcem i skończyła go kilka sekund przed nami i co? I ma gorszy o sekundę czas Albo jadę trasę i zalicza mi z tyłka jakiś segment. nie przejechałem go po w 2/3 skręciłem, ale zaliczyła. Jadę z młodymi czekam za segmentem na nie a na końcu okazuje sie że mam gorszy czas. Albo się okazuje ze segment przejechany od połowy jest zaliczany. U mnie to pikuś mogę to garminem ogarnąć i będę widział co pojechałem. Ale młode mają lekki problem. już nie mówię że sie umawiają które segmenty sa której, A potem nieświadome sobie podkradają. Pewnie bym nie zauważył, ale jadąc spokojnie wiem kto gdzie był i coraz częściej nas uderzają takie zjawiska nadprzyrodzone. Pomijam, że np. włączam stravę widze pucharek i ni ma go nigdzie.... @R10 Naprawdę? Naprawdę inne poglądy zasługują na to żeby próbować kogoś szufladkować i obrażać? Z filmem to w sumie nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. Znasz mnie? Wiesz, jakie wyznaje wartości? Co przeżyłem i jaki jestem? Dlaczego w Polsce tak łatwo przychodzi nam plucie w twarz innym? Naprawdę uważasz, że ciężka praca jest równoznaczna z byciem karierowiczem i dorobkiewiczem? Jesteś jak koledzy mojego syna.. To, że nie chodzi z nimi pić odbierają jak by zycia nie miał. A on jeździ na rowerze robi trening siłowy spotyka się z znajomymi i dziewczynami... I w góry czasem pójdzie. Tak sporo się uczy, ale ma życie. Tylko imprezy, na których głównym celem się jest nachlać zaczął omijać bo go nudzą. A czas spędzony na leczenie kaca wykorzystuje produktywniej. Tylko koledzy na niego fukają ze się nie socjalizuje. Od auta to znajomy. Skończył studia trochę imprezował a nwet sporo Akurat to nie przeszkodziło mu w robieniu "kapuchy" ale kosztem olbrzymim. A znajomi znikają wraz z sukcesem. Znamienne. Co do towarzystwa inteligenckiego to się może nie obawiaj za bardzo. Wiesz pech chce że z rodziny szlacheckiej jestem. Taka, co gorsza, całkiem sensowna inteligencja Polska. Jeśli myślisz, że mnie ruszą takie wywody to się mylisz. A co do czytania... Co ma za znaczenie czy i co lubię? Tak wymieniłeś fajne nazwiska... Ja jednak zdecydowanie nadal wole choćby naszego Kempińskiego. Wiesz czemu? Powinieneś wiedzieć. Do czego zmierzasz wychodząc z czymś takim? Jeśli myślisz, że domeną inteligencji jest wjechanie komuś, że niby głupszy to się mylisz. To domena pseudointeligencji (a może bardziej neointeligencji?), która musi udowadniać swą wyższość i pozycję. Tylko czeka na błąd albo potknięcie adwersarza, żeby mieć możliwość pokazania innym ich miejsca w kurniku. A imprezy studenckie wybacz, ale służą chlaniu, a nie socjalizowaniu. Owszem pewna generalizacja, ale w większości tak jest było i będzie. Owszem część ludzi chodzi na różne wydarzenia kulturalne, ale to procent. Większość ma wieczną niekończącą się imprezkę piąteczki piątunie i inne ważne powody, żeby się napić. Naprawdę nie trzeba się socjalizować na imprezach jak się otaczasz ludźmi któży mają troszkę większe aspiracje i jakieś konkretne zainteresowania i pasje. Po prostu nie załapałeś o czym piszę. Przykro mi bardzo, ale wyszła z Ciebie nie inteligencja a słoma. Wiesz skąd? Wiesz boś podobno oczytany. Obejrzyj może film raz jeszcze? Strasznie przykre jest to, że dyskusje przybierają taki obrót i mają taki poziom. Przykre jest też, że powołujesz się przy tym na "towarzystwo inteligenckie" Więc zaspokoję Twą ciekawość bywałem ale ostatniojakoś wolę na rower skoczyć. A kontakty mam i utrzymuję, ale nie koniecznie do tego mi salony potrzebne.
  6. Ale ja go znalazłem Miał 2-3 cm długości. Nawet się ślicznie wyjął z opony. Nie wiem ki czort i jakim prawem mógłby się wbić i przejść przez oponę, bo to takie giętkie i miękkie bydle. Tak czy inaczej, oponę muszę kupić, bo ta zachowuje się jak szmata a pocięta jest niemożebnie. Jak nie wymienię to szybko skończę z rozwaloną całkiem.
  7. No to dzisiaj regeneracyjne po regeneracyjnym weekendzie. W sobotę mnie podkusiło, żeby iść na Kasprowy. Jak zwykle widziałem chmury... W ogóle to trzeba być porąbanym, żeby 900 m po schodach zaiwaniać jak zrobili windę.. W niedzielę sie wrąbaliśmy w przejażdżkę z moją siostrą... Zaczęła ostroooooo 27-28 nie schodziło z licznika... Młodego an góralu niemal ugotowała... Problem w tym że potem zdechła i sie wlekliśmy niemożliwie. Ale nam 100km pękło. Jak ktoś wie jak komuś drażliwemu wytłumaczyć, że zdechł i nie przejechał tylko wymęczył to chętnie przyjmę radę. Potem w ramach relaksu poszliśmy nad wodę... no i zaczęło się pływanie i inne głupie pomysły.... Nasze łydki nam podziękowały i wczoraj zejście po chodach stanowiło swego rodzaju wyzwanie. Wczoraj daliśmy sobie dzień na naukę wstawania. A dzisiaj regenerowaliśmy nadal łydki robiąc 54km po asfaltach i szutrach. Nie wiem co z tymi łydkami nie tak, ale nie chcą przestać boleć. Wszystko by było fajnie gdyby nie to, że złapałem węża. Zmieniając dętkę zostałem pożarty przez komary a z opony wyjąłem jakiś zardzewiały drut który praktycznie przedziurawił oponę. Czy opony zwijane mają druciki, które mogą sobie z nich do środka wyłazić?
  8. @cienkunAle on jechał z przeciwka a zatrąbił jak był na naszej wysokości. Dzisiaj kilka km dalej gość dostawczakiem nam dawał znać że jedzie, ale trąbnął, a nie wyżył się na klaksonie i był za nami dobry kawałek. To rozumiem i nie mam z tym problemu.
  9. Dzisiaj wkurzyło mnie coś nowego... jedziemy sobie jak na lemingi przystało w trzy sztuki koło siebie pustą drogą. Z przeciwka auto jedno... z tyło daleko cos majaczy. I nagle klakson. Baran z przeciwka chciał się chyba pochwalić, że mu zamontowali, bo innego powodu do jego naciskania nie widzę. A i druga rzecz to jak jakiś palant się pulta, że nie pozwoliłem siebie i dziewczyn wyprzedzić w miejscu, w którym absolutnie nie miał szans nic widzieć i nie mógł wyprzedzać. Ja wiem ze korona time i te sprawy, ale nie słyszałem, żeby ten wirus uszkadzał mózgi. A ewidentnie niektórym kierowcom się rzucił na te ich orzeszki.
  10. Rower nie służy do patrzenia na niego tylko do jazdy. Ma cieszyć mordę jak Cię wgodnie dowozi do celu w sanie jaki założyłeś. Ja bym do mojego gravela dawno założył błotniki gdyby nie "misie". Za to elektryk pewnie zyska pełny osprzęt i zacznę nim po mieście latać więcej.
  11. @wojo27 im lżej tym lepiej na oponce 30-35. Fitness bez amorka..? Nie powiem, że "gravel", bo mnie koledzy zjedzą. Do tego bagażnik crosso i sakwy. Plecak to masochizm. W lecie zawsze spłyniesz a wygoda to to nie jest. W zimie też nie jest optymalne. Sakwy masz szczelne suche i wygodne. A na zakupy jedziesz i zapominasz o problemach z pakowaniem i że Ci się jakieś pudełko w plecy wbija. jedyne co to chyba kup sakwy z plastikowym mocowaniem, a nie ze "standardowym" jak w crosso. W mieście jak często ściągasz lubi to być upierdliwość.
  12. Bo lubię tu przystanąć złapać oddech...
  13. A wiecie co mnie wkurza? Pogoda... Pogoda i pogoda... I do tego prognozy, które są rozjechane jak diabli i się sprawdzają losowo. Wczoraj najpierw miało być okienko miedzy 17-23 potem 17 a 20.... A w końcu się okazało, że było miedzy ~20 a 22... I jeszcze jak chodzi o deszcz można moknąć, choć przy większych dystansach też fajnie by było mieć cień szans na planowanie. Ale jak są burze z nawałnicami to naprawdę słabe jest. No i strasznie takie przesuwające sie prognozy dzień rozwalają.
  14. No dzisiaj 50km Takie jakieś nijakie. Nikomu sie nie chciało bo burzowo i sennie. Jednak jak popołudniowe nawałnice trochę odpuściły pojechaliśmy. 5 min po wejściu do domu sie puściło z nieba wiec w sumie fartownie wykorzystane okno pogodowe. Pierwsza połowa słaba druga nadpodziw mocna. Ale najsłabsza "nie lubi" burzy Niesamowite jak kilka błyskawic za plecami potrafi wpłynąć na zmniejszenie sie bolesności i zmęczenia. Z wymęczonych 27 prędkość skacze do 34....
  15. @Sobek82 to by wyjaśniało czemu niektórzy mają wręcz fanatyczne podejście do tematu
  16. @cienkun chciałbym być takim optymistą jak Ty
  17. @kosmonauta80 Niestety Kasku się czuje jakiś taki rozbity i z nami nie chce już jeździć. Stwierdził, że to zbyt kontuzjogenne. Poza tym narzeka, że za gorąco jak dla niego. Dodatkowo karku, który z nami jeździ się poprztykał z Kasku i teraz czuje sie przez niego obolały. O mózgu nie wspominajmy bo zacznie sie g burza. @Sobek82 a żebyś wiedział... @bazzz Widzę, że Ty to jak moje córki... Z każdego wyjazdu nad morze pół bagażnika badyli i gruzu wiozę do domu. Czasem wolałbym, żeby podziwiały statki na widnokręgu niż to co pod nogami mają.
  18. Bo zatrzymanie się, żeby zrobić zdjęcie, byłoby równoznaczne z byciem pożartym żywcem...
  19. @_Piotrek Tobie naprawdę wydaje sie, że wiesz wszystko o rowerze? Że jesteś taki wspaniały, że inni to tylko po piwo do sklepu? I piszesz to na forum rowerowym do gościa ze sporym stażem? Pomijam, że piszesz to zaraz po tym jak wychyliłeś sie z lękami przed szosą.... Dodatkowo kompletnie nie zrozumiałeś przekazu. To, że umiesz sobie na rowerku poskakać to fajne. Super i w ogóle. Ale straszenie ludzi i robienie czegoś, żeby się wystraszyli na drodze jest pokazaniem że masz mentalność 5latka. Pomijam, że na większości tych tak zwanych ddrek piesi mają bezwzględne pierwszeństwo i wynika to z przepisów i orzecznictwa sądów. Więc nie robisz czegoś godnego pochwały, tylko odreagowujesz frustrację i wylewasz agresję. Dla tego kolega zapytał Cię co na to lekarz. Takie zachowania na drodze powinny prowadzić do zakazów sądowych na prowadzenie nawet wózka sklepowego. Mam nadzieję że zanim znowu klepniesz w klawiaturę przemyślisz na zimno co napisałem. Zastanów się, czy chciałbyś, żeby kierowca, który uzna, że nie powinieneś jechać ulicą na pełnym gazie co ciebie dojechał wyprzedzajac z odstępem 5cm wcisnął na twojej wysokości klakson i dał po heblach.... Albo cię przytnie do skraja drogi, bo uzna, że tak Cię wychowa. Pomijam ze jak ci kiedyś ktoś pod koło czmychnie to będzie Twoja wina. I poniesiesz konsekwencje o ile jesteś pełnoletni a nawet możliwe że jak nie jesteś. To, co robisz nie jest ani fajne, ani godne chwały. I nie ma nic wspólnego z umiejętnościami. A teraz kwestia tego co pisałeś o umiejętnościach... Jeśli sądzisz, że skakanie i podnoszenie kół robi z ciebie mistrza kolarskieo to boję się że się przeliczysz. Niemal wszyscy moi znajomi z młodości co to na jednym kole zasuwali i do lasu jeździli są teraz smutnymi spasionymi panami w średnim wieku, dla których ruszenie tyłka na rower jest wyzwaniem. Wielu z nich za młodu się śmiało i nabijało, ale jak zabierałem ich na jurę i na liczniku pękało 40 zaczynał się kolosalny poblem i były to ostatnie ich wyjazdy. Nagle nie chcieli podnosić koła a zjazdy się robiły trudne bo na nogach ledwo stali. Byli królami okolicznych zwalonych pomników i Lasku Wolskiego. Wiesz ilu znajomych w ten sposób straciłem? Brutalnie Ci powiem ze nauczyłem sie jeździć na tylnim kole... Zrobiłem to kilka razy znudziło mi się i teraz już nie umiem.... Na przednim kole? Cóż jeździć nie jeździłem, ale w sytuacjach trudnych w lesie nie raz używałem go jako osi obrotu.... Tylko że nadal uważam to za klasyczny błąd w sztuce. Wyznaje zasadę, że skoro rower ma koła ma na nich jeździć. I to ze mnie robi leszcza co po piwo jeździ tylko? Dobrze wiedzieć. Ale na pocieszenie Ci powiem, że nie odpuszczam singli w lesie jak jadę na cieńkiej oponie z baranem. Aż sam sie sobie dziwie, że nawet jakimiś belkami na szlaku przejadę. Jak trzeba to i po schodach na baranie zjadę czym zdarzyło mi sie odebrać trochę mocy miejskim chłopakom, bo popisywali się przed dziewczynami a jakiś staruch sobie zjechał ICH schody jak by ich tam nie było i to czymś, co do złudzenia kolarkę przypomina i to bez full face na głowie. Podobnie dziwne miny mają chłopaki jak na pobliskim mi lasku przejadę na cieńszej oponie a to przecież trasy DH są. (zdarzają się też chamskie przytyki, bo to ich lasek i trasy dla DH :D) Sorry ale zanim je zrobili jeździłem tam na cienkiej oponie rowerm "górskim" z sakwami bagażnikami. Teraz jest tam pełno górali, ale połowy drzew nie ma a zjazdy są czyste. Gdzie byli wcześniej? Więc zanim sie wyżalisz jak to różne leszcze z tego forum nie mówiąc takie nudne staruchy jak Ja po piwo do sklepu.... Weź pod uwagę, że wielu z tych staruchów to, co Ty dzisiaj robisz na fajnym rowerku robiliśmy na sztywniakch o jakości która dzisiaj nawet marketowcom by nie przystawała. To jest trochę jak z nartami carvingowymi. Stajesz na tym i Ci się morda cieszy... Przecież na ołówkach to trzeba było umieć jeździć a to bydle samo jedzie. Wiec w mieście nie rób syfu. Bo to, co tu prezentujesz to metr mułu i bela słomy z butów i robi to złą robotę rowerzystom. A w lesie się wyżyj, ale też bez robienia z siebie króla puszczy, bo to nie Twoja puszcza. Tam też inni mają prawo być włącznie z pieszymi i dziadkami co w tym lesie jeżdżą od 30 albo więcej lat. Tak samo może tam się pojawić ktoś z dzieckiem. Chcesz doznań jedź na DK z tirami. Pokaż, jakie masz nerwy ze stali. Jak jedziesz na szosie masz cieńką oponę i jak dobrze pójdzie metr koszmarnie dziurawego asfaltu do dyspozycji. I to nie przy prędkości 20/h a bliżej 30-40... I wtedy zweryfikujesz może sobie też trudność techniczną jazdy na jednym kole i na dwóch. Zweryfikujesz sobie też czy na pewno straszenie ludzi na ddrce jest takie fajne. Poznasz ich perspektywę jak ci kierowca tuż za plecami zatrąbi. Nawet jak to zrobi tylko po to, żeby dać znać, że jest bez jakichś złych intencji...
  20. Miałem kiedyś takie rogi, które mocno zaginały się w kierunku środka kierownicy Trochę ja by gięta kierownica. Bardzo dobrze radziły sobie z mniejszymi drzewkami i badylami, bo spychały je do zewnątrz.
  21. No nie wiem... Ja tam słyszałem wiele opowieści o tym, że drzewa wskakują kierowcom na drogę znienacka... Z tym zarządzaniem to też nie byłbym takim optymistą. Jedziesz na rowerze stoi Ci bydle na drodze i nie che się ruszyć a rower chce tamtędy przejechać i już. I co mu zrobisz? Dobra żarty żartami, ale prawda jest taka, że na drogach nie jest tak strasznie a w lesie tak cudownie bezpiecznie. Wszędzie błąd może się skończyć tragicznie i wszędzie może nas coś zaskoczyć na co wpływu nie będziemy mieli. A taki strach jak w tym filmiku niestety jest czynnikiem przyciągającym problemy. I tu zdania nie zmienię. Zazwyczaj ludzie bojący się superzachowawczy i niepewni mają o wiele więcej groźnych sytuacji na drodze. A te nieprzyjemne, które dają spory margines urastają u nich do rangi "dramatu na drogach" Statystycznie to o wiele bezpieczniej jest ma szosie na rowerze niż na butach na przejściu. Ale jakoś ludzie z tego powodu nie przestają chodzić po drogach.
  22. @Danuel to jest akurat Puszcza Niepołomicka. Wczoraj koło 5km takimi niemal idealnymi szutrami jechaliśmy, ale tez miejscami się pojawiają "zabójcy dętek" Ale ogólnie tam jest sporo takich dróżek i tylko raz do tej pory się tam wpakowałem w piaskownicę.
  23. https://youtu.be/2u1Ga5vTtrQ Dziewczyna co się boi nawet autem jeździć. Swoją drogą nie wiem czy gorzej wpaść pod auto czy na drzewo.... To pierwsze jest projektowane do zderzeń z pieszymi.... To drugie wygrywa z autami...
  24. Piszesz rozumiem o sobie bo nie przekroczyłeś jeszcze krawęznika i nie zjechałeś na szosę? Rozumiem, że trasy gdzie nie ma chodnika nie zrobisz bo nie jeździsz szosami więc jesteś zwykłym miejskim szczurem któremu sie wydaje ze coś przejechał. Pojedź sobie DK z turami pogadamy jaki jesteś w barach wielki. A jeśli myślisz ze bluzganie policji to +100 do sławy to sie mylisz. Goście co do zasady wykonują wstrętną i niewdzięczną robotę żebyś sie nie bał na ulicę wyjść. Trochę szacunku, bo jak ich zabraknie to takie kozaki jako pierwsze będą trząść gaciami ze strachu. Bluzgnie jeden z drógim a potem zdziwko ze policja ma w nosie rowerzystów i że się czepia.... A co mnie dzisiaj wkurzyło? Cóż jadę wałem do Niepołomic i nagle za rodzinki na pełnym pędzie wylatuje mi pod koła ich szczur. Minąłem cholerę na mm. Dobrą chwilę nie mogliśmy złapać rytmu potem. W sumie nie wiem czy bardziej mnie to wkurzyło czy wystraszyło. W każdym razie nie lubię sznycli. Szczególnie tych ze skłonnościami samobójczymi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...