Skocz do zawartości

KrisK

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 807
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    34

Zawartość dodana przez KrisK

  1. Bierz pod uwagę że my wciąż jesteśmy 100 lat za murzynami i wiele rzeczy dociera do nas z dużym opóźnieniem... Jak choćby infr. rowerowa. W Krakowie widać już zmianę. Wyraźnie rower jest wszędzie. A dane Może w tym roku ktoś to policzy nie w listopadzie przy zadymce Ja bym strzelał ze 10-15% przy pomyślnej pogodzie może być podróży realizowanych rowerem.
  2. Chyba się nie do końca zrozumieliśmy Absolutnie rower to nie jedyny słuszny... Nigdy tak nie twierdziłem i raczej nie będę. Acz często jest optymalny. Podałem kilka przykładów gdzie rower bije na głowę auto I to na sporych dystansach. Oczywiście jak masz kiszkowaty dojazd w dużym ruchu rowerem i dobry bez korkowy dojazd autem to wybór jest oczywisty. W KRK tak różowo nie ma i na wielu trasach jazda autem to strata liczona w godzinach. Jest jeszcze kwestia kosztów ja jeżdżąc z córką codziennie mogę zaoszczędzić na paliwie 200zł. na mc Ja rzeczywiście jeżdżę prawie wszędzie... Rowerem jadę jak autem i nie mam oporów. Ale tak mnie nauczył ojciec ciągnąc mnie szosami z tirami i po miesicie od dziecka więc jakoś przywykłem. Czasem tylko zapominam się że nie jadę autem i ląduje na skrajnym lewym Co do herezji to miałem na myśli wielkich miejskich rowerzystów co to by cały świat na rowery przesadzili Jednak jak im mówię ze moje potrzeby to tak 32km + to zaczynają się jąkać i twierdzić ze nie jestem reprezentatywny bo badania mówią że na świecie rowerowy dystans to mniej niż 10 Ja to autem powinienem ale nie po "ich mieście" bo nie pasuję do ich wizji. Mam czasem wrażenie ze oni rower to tylko dla lansu mają.... Więc ja rozumiem twoje podejście jak i twoją kalkulację jednak odpowiedź na twoje pytanie brzmi nadal że tak rower może mieć znaczący udział w mieście. Nawet powinien bo wiele osób jeździ na krótkich dystansach i nie ma sensu żeby brali auto. Mi często ratuje dzień bo inaczej by mi go brakło Co do sakwy to jest świetny patent Ja nieraz wożę napompowane prawie puste crosso Kapitalnie odsuwa kierowców. Ładniej to tylko się zachowują jak się jedzie z dzieckiem.
  3. Jestem w stanie Cię zrozumieć z tym zmęczeniem. W zeszłym roku zacząłem wozić córkę rowerem do szkoły ~8km Ponieważ pracę mam w budynku koło domu (przeniosłem firmę żeby nie jeździć po czym córka wymyśliła szkołę sportową ) bardzo często wracam... W dzień rowerowy dzienne minimum wychodziło 32km ale były dni czasem seriami że robiłem 70 bo jeszcze dojazdy do klientów. 50 pękała przynajmniej dwa razy w tygodniu Z Prądnika przez Krowodrzę do Wieliczki potem Prądnik i po córkę... Zawsze plecak + dziecko albo sakwy A to wszystko przeplatane pracą gdzie trzeba udawać ze się myśli. Czasem wracając nie mogłem zrozumieć co się tak ciężko kręci Nawet nie zauważyłem jak przestałem mieć siłę na cokolwiek. I wyjazdy rekreacyjne zaczęły cierpieć bo nie miałem motywacji. Zima z konieczności w aucie i już mnie skręca że jeszcze nie mogę zmienić auta na rower Auto też meczy i wypala, inaczej ale jednak. Tylko że ja mam inny bilans czasowy. Rano dojazd to 4min straty (czasem zysk nawet 10min jak wyjdę o 3 min za późno )w jedną i 5-10 w drugą stronę wiec na obu kierunkach często wychodzi na 0 Popołudniu to 10-20 min zysku w jedną i nawet do godziny zysku w drugą. Zazwyczaj zyskuje około 40min czasu. A często coś przy okazji w centrum machnę czy skoczę do klientaz rana nie utykając w korkach. Dodatkowo nie szukam miejsc do zaparkowania... No i żelazna dokładność jeśli chodzi o czas dojazdu. W aucie tego nie ma bo korki lubią się zmieniać. Dzisiaj jadę 20 jutro 35min a w piątek godzinę . W piątkowe popołudnie rower to jedyna opcja na wielu kierunkach żeby coś na CITO załatwić. Zresztą jak np około 14 muzę jechać do Wieliczki i chcę zdążyć po córkę na 17 to jedyna opcja właśnie rowerem... Z tym że ja lecę Wielicką Kamieńskiego Konopnickiej i sobie chwalę mimo że często się ląduje na środku 4 pasów. Drugi aspekt to to że rowerem się radykalnie skracają dystanse. powiedzmy że po mieście zrobiłem 3k to samochodem bym natłukł ~5-6k To daje jakieś 2000 oszczędności + opłaty za SPP No i sam fakt że udaje mi się zdążyć załatwić więcej. Więc jak widzisz może to mieć sens. Rower może wygrać z autem i może zastąpić je. Ja mam ograniczenie w postaci dziecko przez 25min dość jednak szybkiej jazdy na foteliku zamarza poniżej tych 7-10st niezależnie od ubrania. Nie jestem fanatykiem roweru ale uważam że potencjał jest olbrzymi. I rower się przebije bo sporo osób ma krótkie dystanse i nie potrzebuje auta więc rower jest niejako naturalny. Zresztą w Krakowie już się przebił Cały rok są rowerzyści. Tej zimy było nas więcej niż kilka lat temu w lecie. Musisz tu wziąć pod uwagę że wielu rowerzystów miejskich nie zrobi więcej niż 10km dziennie. Stąd też często opowiadają herezje które dla osób z większymi potrzebami transportowymi są nie do przyjęcia. Ja zdecydowanie nie zrezygnuje z roweru w celach transportowych a jedyne co to muszę ogarnąć jak to zrobić żeby się nie zajeździć bo na dłuższą metę ciężko pogodzić taki tryb z pracą Wszystko ma swoje zady i walety...
  4. Czy ja wiem czy oszust? Niefortunnie to nazwałem zdjęcie chociaż prawie wszędzie gdzie spotykałem sie z inf o tych sakwach były tak przedstawiane. Są trochę inne od crosso za co im chwała bo dzięki temu mam duże sakwy na przód co przy crosso było niemożliwe. No i można mieć fanaberie co do rozstawu haków a kojarzę gdzieś info że komuś coś na zamówienie robił. Mają "ulepszenie" w postaci rzepa na górnej krawędzi worka Są innego rozmiaru i w trochę innej technologii crosso też kiedyś podpatrzyło pomysł sprzedaje je niejaki krzysztof366 na alledrogo.
  5. Dla mnie robienie sakw tylnych nie ma sensu. Na allegro kupisz całkiem przyzwoite sakwy zbliżone do crosso za 120zł. Wprawdzie tylko 54l ale i tak całkiem są fajne (tak na macanie ). Wiec czas + materiał + szlak mnie trafii..... Dla mnie lepiej dać komuś zarobić. Mają kilka różnic między innymi rzep który jak się doładuje sakwę tak że nie da sie zrolować może to być cenne. Jak się sprawdza będę wiedział jak klątwa jazdy autem ze mnie spadnie. Te z allegro mają mniejszy rozstaw haków (17cm) co dla mnie było zaletą bo ja je kupiłem z przeznaczeniem na przedni bagażnik. (małe crosso były za małe duże nie siadają na nim) Crosso dodatkowo mają "wymienną i regulowaną" gumę od dolnego haka. Te z allegro "wstawioną na sztywno" jednym słowem trzeba by użyć narzędzia żeby wymienić. Nie wiem jak z trwałością bo kupiłem i leżą Pewnie za miesiąc dwa jak pojeżdżą może zaliczą jakiś lot po asfalcie to będę mógł więcej napisać. Jeśli jednak masz chcesz zrobić sam i mieć frajdę. System nośny to chaki stalowe przynitowane do płyty plastikowej. (nie wiem dokładnie co to w kjażdym razie wygina się ale wraca do pierwotnego stanu. ) Sklejka sie połamie jak doładujesz sakwę. Crosso ma "zaślepki" na nitach Sakwy z allegro mają cały system schowany za dodatkową cienką tkaniną Zdjęcia na szybko ale powinny dać Ci pogląd. Czerwona crosso czarna to ta z allegro.
  6. A mi się wydawało ze przed kradzieżą.... Konkluzja jest taka ze linka jest równie dobra bo chroni przed złodziejem któy idzie z rękami w kieszeni i szuka co się wala po ziemi A teraz na poważnie. Fajnie się otwiera coś na filmiku w warunkach domowych na stole i to pewnie zamek który otwierał kilka razy wcześniej więc zna "klucz". Trochę gorzej w stresie wiszący przy rowerze tai który widzi pierwszy raz i ma kiepskie dojście do zamka. Poza tym takie filmiki mają dyskredytować zabezpieczenia... Spytajmy dlaczego Dobry fachowiec wszystko otworzy ale raczej oni nie kradną rowerów bo więcej zarobią na legalnym otwieraniu
  7. No niestety muszę się z tobą nie zgodzić. Jak się wczytasz w wytyczne producentów to znajdziesz informacje na temat zapewnienia pierwszych kilku cykli i później rozładowywaniu baterii co jakiś czas. Producenci ogniw tez zalecają pełny cykl rozładowania co pewien określony czas . Mam "drobną" praktykę z bateriami do laptopów niestety takie które pracują cały czas an prądzie ale i częściej takie które praktycznie nigdy nie doznały pełnego ładowania w większości są martwe. Klienci którzy są grzeczni i się stosują do moich zaleceń mają baterie żywe statystycznie dłużej. Owszem nowoczesne baterie nie mają pamięci (choć niektóre zliczają ładowania i mówią papa ) co nie zmienia faktu że dbanie o rozładowywanie bardzo dobrze im robi a trzymanie "pod ładowarką" potrafi je zabić. Oczywiście sama jakość ogniw jak i ładowarki mają olbrzymi wpływ na to zachowanie i widoczność ubytków. Odpowiedni "prąd"/czas ładowania itd itp Powiedział bym ze stwierdzenie "baterie nie mają pamięci" i nie trzeba ich rozładowywać jest troszkę tak po linii celowego postarzania produktów. "Wszyscy" je głoszą a producenci ogniw potrafią załączyć instrukcje z czymś co temu przeczy Jednak zaufam dalekowschodniemu producentowi a nie europejskiemu marketingowi
  8. Zaszkodzi każdemu. Jedne padną "za chwilę" i zaczną starczać na kilka minut inne skrócą wyraźnie swój żywot ale każdy ucierpi Musisz choć czasem wykonywać pełne cykle rozładowania i naładowania.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...