Skocz do zawartości

KrisK

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 807
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    34

Zawartość dodana przez KrisK

  1. @KOKESZ za to powinni ładować dwa lata bezwzględnego więzienia. Choć nie wiem, czy nie powinno być zapisu, że to próba popełnienia morderstwa z premedytacją i nawet więcej bez prawa do warunku i zawiasów. Wszystko rozumiem. Ludzie są omylni zmęczeni i siłą rzeczy popełniają błędy. Życie jest parszywe i jestem w stanie to zrozumieć. Ale wyprzedzanie na trzeciego się nie broni absolutnie. To zwykła bandytka Z PREMEDYTACJą
  2. 160 powiadasz... moje plany z 150 się zmieniły w 160 ale i u nas z pogodą będzie trzeba powalczyć jeśli znajdę czas A to ostatnio czynnik, który najbardziej obrzydza mi wsiadanie na rower. Jak nie deszcz to skwar i burze... Nie ma tragedii... Ostatnie 110 w podobną robiłem. Powyżej 25/h nie było nawet bardzo czuć, że człowiek w piekarniku jedzie. Inna sprawa, że jakiś tam wiatr był. Tylko zatrzymania przypominały o fakcie piekarnika. Na łeb obowiązkowo szmata. A przed wyjazdem filtr, który i tak niewiele da. Butelka wody do polewania... Na efekty przypieczenia mamy taki żel ZIAJA spot sun.. Najlepszy specyfik, jaki miałem, który ratuje jak się człek już spiecze. Chyba nie ma wyjścia i trzeba się przyzwyczajać. Coraz częściej jest do wyboru piekarnik albo szlauch. Ostatnio to piekarnik szlauch a na koniec gotowanie na parze... Idealna pogoda rowerowa jest tylko w te kilka dni kiedy człowiek musi pracować i nie ma opcji, żeby wsiąść na rower, na dłużej niż 2h Masz rację ze to jakiś spisek musi być. Dodaj do tego też rowerzystów. Na wszelkich ścieżkach ddrkach i innych szlakach, choć i na wsi przy węższej drodze potrafi się taka sierota pojawić nagle po lewej stronie, bo za szybko sobie pojedzie. To chyba ten sam syndrom. Za wąsko im a absolutnie nie chcą zwolnić. W zakręcie droga się strasznie im zwęża więc lądują naprzeciwległym pasie z bezradności.
  3. To są dwie różne bajki. Masz gravela i fitness. Prostą kierownicę i barana... Nie da się tego porównać.
  4. To nauczenie to tak naprawdę rozsądek kierowców w tym miejscu. Jak są myślący i wpuszczają z tego pasa przed siebie rowerzystę w momęcie kiedy pojawia się ktoś z przeciwka to ok takie ułatwianie sobie nawzajem. Szczególnie jak nie ma tam rowerowego tłumu. Jak kierowcy to wały i nie rozumieją to może być niewesoło. Szczególnie niefajne to jest jak są przecznice i ktoś z boku wjeżdża pod prąd na kontrpas.
  5. Bo fajna taka droga jeszcze zamknięta... Truskawek też byś pewnie nie rozpoznał...
  6. Też tak miałem... Aż któregoś dnia dętka i to na balkonie... Zmiana przed jazdą... i kolejny raz po dwóch dniach A cholera sprawdzałem, czy nic w środku nie ma... Oglądam oponę szkalm palcem ni ma nic. W końcu wyczaiłem mikro szpileczke która się przebiła przez oponę (nie wiem jakim cudem) i szarpała dętkę. Kolce od jakichś krzaków też już z opon wyciągałem po dłuższym czasie od niebytności w okolicy takich. Potrafi się wbić w gumę i przez kilka jazd powoli się przebijać świństwo.
  7. Bo jest ich za mało. U nas też było przerażenie i płacz. Ale szybko dość zaczęli uważać. Już jest zdecydowanie lepiej. W Krakowie najniebezpieczniej się robi z końcem września i październiku. Nalot studentów z rodzicami z dziwnych miejscowości powoduje ze nagła na drogach się pojawiają ludzie kompletnie nie znający skrzyżowań równorzędnych czy pasów i kontr pasów nie mówiąc o takich smaczkach jak dopuszczenie ruch pod prąd. To ich przeraża i przerasta tak samo jak skrzyżowania równorzędne czy ronda w formie naleśnika. Płacze kierowców i teksty o ścieżce, bo jest rower namalowany u nas ucichły. Ale u nas niemal każda ulica jednokierunkowa jest z dopuszczeniem ruchu pod prąd rowerem. Już się to rozlewa na osiedla. Więc kierowcy po pierwszym szoku najnormalniej przywykli i jest normalnie. Za to rowerzyści jadący kontrpasem pod prąd są irytujący niezmiernie. i co tu mówić czasem niebezpieczni.
  8. Jeszcze raz dużymi drukowanymi Ci to narysuję. Na skrzyżowaniach ludzie skręcają. Więc się spodziewaj. Na ddrkach to standard, że nie sygnalizują. Nie jeździsz podobno od wczoraj. Tak nie powinna, ale tak wkurzają mnie goście, którzy napierają przed krzyzówkami a potem drą gumę jak sie okae że ktoś skręca. Oni nawet mają problem jak sie zasygnalizuje. A ja już Ci proponowałem. Jak tak mocno jeździsz jedź ulicą... Tam jest o wiele mniej takich atrakcji. DDR traktuj jak śmieszki do rozruszania się i wychłodzenia.
  9. @Danuel to taki żarcik był. Susza pierońska. Jak popada robi się na chwile szlam a pod spodem sucho jak pieprz. W miejscach, gdzie dawniej woda się wchłaniała, stoją kałuże, bo gleba tak sucha, że nie chłonie. Ten wszędobylski pył (to już nawet nie piach ) zmienia się w śliską maź.Ja w sumie już nie wiem co wolę błotną maź czy piach.
  10. Bo powinieneś sie cieszyć... U nas 500m "gravela" na 40km trasie i zniszczone podkoszulki i rowery do prania.
  11. uuuuu Ostro siostro... Taki komplement przed południem... I to tak bezrefleksyjnie.... hmmm nie wiem... po co.. AAAAA Nie no teraz jasne. Ona Ci tak kilka razy przed ta kładką zajechała i ty kilka razy hamowałeś. A nie to zwracam honor. Jestem idiotą myślałem że to jedno hamowanie było... A ty się tak codziennie nią podrywasz. Zapisz sie może na kurs hamowania.... A nie sorry ten szum gum ma zwrócić jej uwagę na Ciebie. wypada... I co to zmienia? Ale nie jechałeś. Dla tego nie wyprzedzamy na skrzyżowaniach. A przed nimi się zachowuje szczególną ostrożność. Strasznie minie takie wojowniki miejskie irytują. Naparzają jak by na torze byli. Jak chcesz naparzać to wal na szosy. Miasto to miasto. Rozumiem, że Cię wkurza sierota co nie sygnalizuje, ale nie płacz ze ne mogłeś jej tam wyprzedzić bo to Twoja głupota. To inny przypadek. Tu mówiliśmy o pojazdach "w ruchu".
  12. Nie wiem kogo przekona ale chętnie przeczytam więc jak byś mógł... Wyniki badań zawsze są publikowane w naukowych artykułach. W programach masz niestety w wielu wypadkach sieczkę bez podania źródeł. SORRY Co gorsza, często pod założoną tezę dobiera sie fragmenty badań. Potem się okazuje, że nie skłamali, ale powiedzieli pół prawdy. Np te o szkodliwości pewnego leku stosowanego od lat na skutek których w wielu krajach zaprzestano taniej bezpiecznej i skutecznej terapii? Zastanów się. Nieraz te stare badania sa lepsze, bo przygotowane rzetelnie i nie pod zamówienie. Wydaje Ci się. Ale to nie wychodzi dzisiaj ani jutro. Cóż... To znaczy ze trening był za słaby. Jak boli to rośnie. Taka prosta zasada. Nie boli? No sorry. Oczywiście to kolosalne uproszczenie, ale trening, w którym nie zakwaszasz mięśni to słaby trening. W kolarstwie oczywiście to nie tak do końca, ale jednak. Ciężko o progres jak nie boli. Nie nie tego. Za słabo jedziesz. Przy czym za słabo nie znaczy, że za mało siły wkładasz. Może właśnie za dużo. Jak nie bolą mięśnie to sąd kontuzja? Jedziesz siłowo? Czy jakiś inny błąd popełniasz. Nie no to się tylko cieszyć.... Ja bym wszystko oddał, żeby bez żarcia móc jechać... Choć to, co pisałeś o kontuzji jest znamienne. Bez soli umierasz. Nie w przenośni. Niekoniecznie jest to rozłożone w latach! Przy wysiłku tracisz strasznie dużo właśnie soli. Jak jej nie dostarczysz to efekt może być taki że wylądujesz na SOR i niestety, ale nie koniecznie ci pomogą. Zaburzenie w tej materii jest dramatycznie trudne do wyprowadzenia a czasu jest nieraz bardzo mało. Ogólnie wiedza powszechna o zaburzeniach elektrolitowych jest dość kiepska. Lekarze wypiszą wszelkie badania, ale nie skierują na oznaczenie poziomów mikroelementów i witamin. I taki smaczek. Mojemu ojcu wszyscy mówili, że ma rezygnować z soli. Lekarz też tak bajdurzyli. Dopiero pod koniec życia jak sie zaczęły większe problemy to zrobili odpowiednie badania i się okazało ze to, że wszystko koszmarnie przesalał to nie była jego głupota a potrzeba organizmu. Brakowało mu soli... W którymś momencie lali w niego sól kroplówka za kroplówką... Potem w domu wszystko mu było przez jakiś czas za słone . Więc zanim napiszesz taką naukowo udowodniona bzdurę to się zastanów bo możesz zaszkodzić. Poliż sobie rękę po wysiłku. Niestrawne? Nieraz po jeździe mamy wyżarte przez sól usta. Niestety tracimy sól niezbędną dla równowagi między innymi elektrycznej. To się kłuci z wiedza na temat przemian w organizmie. Jak cos pali to prędzej mięśnie. Zresztą w wielu wypadkach super efekty diet to utrata mięśni. Tylko potem jest mocne zdziwienie, że to nie jest fajne i trzeba się głodzić do końca życia, żeby nie zalać sie tłuszczem. Możesz rzucić linkiem do tych badań z płukaniem ust cukrem? To, co napisałeś śmierdzi mi metodami ANOREKTYCZEK!!!!! Nie puste. Po pierwsze chroni przed cukrzycą. Po drugie zawiera witaminy rozpuszczalne w tłuszczach a niezbędne dla organizmu i – co gorsza – dość trudne w utrzymaniu w odpowiedniej ilości. Tak ze nie takie puste i nie tak ze nic nie daje. To czekamy na super bombę... Jazda z i do pracy i ogólnie po mieście jest do bani dla odchudzania. Z mojego doświadczenia nie dała żadnego efektu. Szarpanie, ale w sumie krótko. Od świateł do świateł w stresie i niedoczasie. Nawet jak spokojnie to i tak szarpanie się. Kilka tyś km rocznie a efekt jedynie obrzydzenie do roweru i objawy przetrenowania. Ten powiedzmy ~1kkm miesięcznie w jeździe rekreacyjno treningowej i w jeździe po mieście to dwie różne bajki.
  13. Czyli skrzyżowanie... Wiesz co do zasady w takich miejscach się nie wyprzedza. Oczywiście ddrki sa niepomalowane więc nie masz pasów, ale i tak musiałeś zjechać naprzeciwległy pas ruchu. Jak byś się z nią zderzył to najpewniej jednak policja by uznała Twoją winę bo nie zachowałeś szczególnej ostrożności nie zastosowałeś ograniczonego zaufania wyprzedzałeś w miejscu w którym mogłeś się spodziewać takiego manewru a więc wykonałeś manewr nie tylko niebezpieczny ale z zasady niekoniecznie legalny. Zasadniczo zachowałeś się tak jak w mieście na ddr się zachowywać nie powinieneś. Zawsze bież pod uwagę ze zasygnalizowała ale nie zauwazyłeś. Między innymi dla tego nie wyprzedza się na skrzyżowaniach. Nie kolego. To ty widzisz i ty uważasz na tych przed sobą. Zasadniczo wszelkie najechania są co do zasady uznawane za co najmniej współwinę a najczęściej winę tego z tyłu. Masz zachować bezpieczny odstęp. Nawet jak kierowca przed tobą nie ma uprawnień zrobi coś absurdalnie głupiego a na drodze masz pisek. To jest twoja wina.. No no.... Kiepska opona Nie myślałeś o zatrudnieniu się w wytwórni bajek? Kup licznik porządny daj w sklepie do ustawienia. Do tego poproś o oponę, bo to, co zdarłeś to na pewno nie opona bbyła skoro od jednego zablokowania ją zabiłeś :D:D:D Choć powiem Ci, że z każdym kolejnym wpisem się zastanawiam czy nie powinieneś wreszcie wsiąść na rower. Może się mylę, ale to, co piszesz kojaży mi się z osobami co rower oglądają z daleka... To jak wrzucisz stravę? Albo, choć screen z elevate Dla firefoxa też jest ;) Nie tak jak mistrz długiej prostej... NAWET NA ROWERZE
  14. @wkg a nie zasugerowałeś gostkowi żeby zapłacił za szkody? Jak byś policję wezwał to by go to kosztowało sporo. Za nie udzielenie pomocy i oddalenie się to może by jakąś specjalną nagrodę dostał. to mistrzostwem kolarstwa był gość którego widzieliśmy w pizzeri nad morzem białe gatki z wkładką pod resztę stylówki dobrane. Problem w tym że my prześwitywały. I rów mariański przy tym to drobiazg. W sumie to nie wiem czy głupi tako klasycznie czy ekshibicjonista.
  15. Możesz ustawić strefę prywatności. Ale co ma piernik do wiatraka? To moja głowa. Moja sprawa. Co to ma do innych spraw? Jak spotykam dziadka na starej szosie to mam go nie pozdrowić bo jedzie w obciachowych gaciach z innej epoki? Bo łyda mu już wyschła? Strasznie irytujące jest to wartościowanie ludzi po tym co mają na sobie i na czym jadą. Jak np widze gdzieś dalej od miasta rodzica z dzielnymi kilkulatkami to zawsze młodych pozdrawiam. Ich radość z tego prostego gestu jest tego warta. To nic że musiałem zwolnić że nawet zajechali drogę bo zygzakują na podjeździe. Nie to jest istotne. Kiedyś sie zatrzymałem bo dziadek walczył z dętką. Myślałem że jakiś lokals komunikacyjny. Ale po chwili rozmowy się okazało że pan na klekocie o zgrozo bez kasku i w flaneli ma w nogach ponad 150km i przed sobą jeszcze 100 górek. Ot jedzie sobie pan w wieku 70+ na spacerek. No ale pros z forum to nie ta liga... Prawda? Wiesz na górski kamienisty szlak może i i biorę kask na szosę... Ale na szosę nie. Parę wypadków miałem i prędzej mnie przekonasz do kasku w aucie. Ale co to ma do "braterstwa na drodze" ? Co to na do zamienienia kilku słów? Strasznie smutne te szufladki. Kiedyś taki bezkask może Cię za chwile zbierać z drogi. Takie życie. Wczoraj już widziałem gośći z zdjętymi kaskami. W słoneczku pod 50. Średnia 30... Po 35 długimi odcinkami. Ja sie w kasku zle czuję. I tyle. Nie robie z tego dogmatu.
  16. Machacie se tak i machacie i... Czytam i się płakać chce. NIE MACHACIE a POZDRAWIACIE. Często wyprzedzający mówią wprost cześć. Zwyczaj nie głupi. NIE NIE NIE!!!! To, co wymieniłeś to pierdoły. Chodzi o to, że w górach na szlaku wszyscy jesteśmy przyjaciółmi. Głupie? Może w obliczu kolejek na Giewont. Ale nie na szlaku normalnym gdzie nie ma tłumów pseudo turystów. Wystarczy, że sobie skręcisz nogę i sobie palcem do tyłka można nie trafić. Te pozdrowienia mają głębszy sens. Każdy jest na szlaku dla siebie i innych. To skrócenie dystans ułatwia udzielenie pomocy i proszenie o nią. Dwa przykłady z szosy, na której ten zwyczaj również po to jest pielęgnowany. Łatam na poboczu dętkę. Kto się zatrzymał i spytał, czy nie pomóc? Szosowcy. Dziewczyna, z którą jechaliśmy postanowiła z wału spaść do pokrzyw bo pierwszy raz była na spd... Kto się zatrzymał i spytał, czy wszystko gra i czy nie pomóc? Tak szosy. Rozumiecie? To nie żaden głupi zwyczaj a braterstwo. I sorry ale jak ktoś tego nie łapie to ..... nie kolarz. Choć by miał super gacie kask i rower za milion. Ot zwykły kręcioł od kręcenia. Rozumiem, że twoją pasją jest jazda w kasku i jedzenie batonów koniecznie z tylnej kieszeni koszulki? Moją jest jazda an rowerze cóż nie podzielam Twojej. Batony jem, choć nimi rzygam... Dzisiaj wróciłem do kabanosów. A kask przy 50 st walących z nieba średnio mnie by cieszył. Banialuki opowiadasz. Nie mam kasku i pewnie o na szosie nigdy mieć nie będę. Tak zostałem wychowany, bo jak zaczynałem jeździć o kaskach to można było pośnić. Dzisiaj pozdrowień odebraliśmy z młodą całą masę. I to nieraz od naprawdę mocnych zawodników. Nawet jak staliśmy na poboczu i batony wsuwaliśmy to mówili cześć. Odjedziesz od miasta i od bandy pozerów i przestaną mieć znaczenie pozory i będą Cię prawdziwi kolarze pozdrawiać. Najbardziej żałośni to sa ci, co na pozdrowienie nie odpowiadają... Jadą takie nadęte bufony i ani be ani me ani kukuryku. Więc nie "machamy" POZDRAWIAMY Zwyczaj mądry słuszny i zasadny. Starszy od nas i na pewno mądrzejszy. A z ciekawostek to na szlakach pieszych często mnie pozdrawiają piesi jak jadę rowerem... Zresztą ja też pieszych pozdrawiam na szlakach. Czasem lepiej powiedzieć cześć niż drzeć sie uwaga jak panisko. To chyba w innej Polsce żyjemy. W maju lekko licząc połowa dni to był deszcz i chlapa. @ktos123456 może rzuć nam linkiem do stravy? Jak ty 45 na luzie wyciskasz to Ty niezły jesteś bysio Co do bawełny... Jest niebezpieczna. Mokra nie schnie i wychładza oganizm Kilka km w takiej koszulce i nawet ajk jest dość ciepło możesz złapać zapalenie płóc. Określają ją mokrą śmiercią. Albo szmatą śmierci. W każdym razie w góry szczególnie w warunkach jesień albo deszcz czy noc nie tyka sie bawełny, bo to ryzyko. Wiec bawełna jest ok ale nie jak jedziesz. Szczególnie dalej w trudniejszą pogodę. niezły agent z Ciebie
  17. 110km. Średnia 21. Pierwsza poważna wycieczka szosą z córką. @Danuel miało być szosowo a wpakowaliśmy się rozkopane wały i jakieś zalane polne drogi.... W końcu droga zawsze dokądś prowadzi... Czasem w pole czasem w las
  18. @wkg a widzisz a mówiłem że to wstyd i obciach jeździć tribanem Musisz się z tym pogodzić. Logo jest przepustką do świata kolarzy. Ogólnie to loga otwierają drzwi i roz..... No cóż, dziwny jest ten świat.
  19. Lata przekonywania ich ze im wolno i ze rower to wolność i beztroska. Do tego dochodzi poczucie bezkarności i przekonanie, że jak policja zaczyna karać rowerzystów to to z czystej złośliwości, bo przecież oni nikomu nic nie robią. I mamy na ddrkach to co na drogach w latach 90. Do tego dochodzi kiepska infr. która jak ktoś chce szybko przejechać to zaczyna "przeskakiwać" co można porównać do braku autostrad w latach 90... Tiaaa Specjalnie podałem przykład bulwarów i drogi do Tyńca. Tak zasadniczo na kolarzy nie narzekam, ale większość spotykanych na w/w trasie to chyba nie kolarze. Jadą na kolarkach... Mają stalówkę... Ale mam mieszane uczucia, bo nie spotykam ich na drogach a tylko tam. Zresztą ostatnio baranek przestał oznaczać kogoś ogarniętego kto wie co robi i chociażby możesz mu umożliwić zrobienie trudnego manewru. Teraz baranek i nieraz cienkie koło to "wolność i lifestyle" Dwa lata temu jak jechał gość kolarką i mi do skraja zjeżdżał to wiedziłem ze mogę go wyprzedzić bo on mnie puszcza i wie, że może... Teraz już to nie jest pewne. Więc masz rację, ale ona jest prawdziwa jak odjedziesz z 20km od miasta i masz szczęście spotkać kolarza. Tam to nawet sie przywitają i zamienią dwa słowa jak cie łykają jak pelikan. Może u Was jest ich więcej, ale pod Krakowem mało ich jakoś jest. Grupy nie spotkałem od ładnych kilku lat. @Danuel pod takimi artykułami piszą frustraci. Wracając do tematu to strasznie mnie wkuża, że ostatnio ciągle leje.... W maju 29 dni rowerowych większość, choć częściowo w deszczu. W czerwcu już mnie też zlało... Dzisiaj ma być 50km ale siedzę piszę i patrzę na tę ścianę deszczu i mi sie wyć chce. Mam serdecznie dość jazdy z deszczem w pysk i z piachem między zębami. Rower też już zaczyna niedomagać przez tą wodę.
  20. Ale wiesz, że on to jest mocny bajkopisarz. Lubię go czasem posłuchać, ale jak wyskoczył z mocnymi furami i motocyklami to pomyślałem no mistrzunio długiej prostej... Jak wyskoczył z tym ze codziennie widział 20 lat temu wypadki na ścieżkach rowerowych zwątpiłem całkiem. Miałem kiepskie okulary chyba, bo sporo tych ścieżek i rowerzystów przeoczyłem. Nie co dzień sie ich spotykało a co dopiero, żeby ich ciągle pod autami widzieć. To co mówi o kolarzach na treningu to niby prawda ale... Czemu ich ciągle widzę przebijających się bulwarami wiślanymi? Jedzie taka grupka 3-4 gości i ciśnie... Kurde są inne trasy. Wyjadę 5km za Kraków to od czasu do czasu spotkam samotnych gości na kolarkach. Wyjadę w kierunku gdzie sa górki i puste drogi to już zupełnie rzadkość. Tak zwalmy to na Pogodę, Ale w słoneczną też ich nie ma za to na wałach "do Tyńca" są... W mieście na ddrkach są... Jak jadą grupą to ok i rozumiem, ale w mieście? Co pocisną? od świateł do świateł. Czemu? Powinny być. Powinny być i umożliwiać jazdę z prędkościami 25-35 bez szczególnego zwalniania. Przepraszam, ale to nie jest takie trudne. wystarczy na początek się stosować do podstaw. Nawet tego nie spełniają a powinny. Jak by ktoś uważał że wkurzający mnie stan i jakość asfaltów i ogólnie nawierzchni oraz ze chodniki staja sie CPR to zdziwienie. A teraz smaczek bo wcześniej pisałem o asfalcie. DDRy z założenia mają nierówny asfalt. a 20% więcej energii to DUŻOOOO więcej. Wiecie ile trzeba pracować żeby to uzyskać. A teraz śmieszkoza. To sa proste sprawy i inż ruchu powinni je znać i rozumieć. Ale jak nigdy na rowerze nie siedzieli to cóż. Pomijam ze nie rozumieją bo śa melepety I się nie rozwijają. U nas ddrki to w zasadzie pasmo odstępstw. Nie spełniają parametrów, bo odstępstwa. Są jednym wielkim odstępstwem dla tego ledwo nadają sie do toczenia bo do jazdy już niekoniecznie. Jak ludzie będą jeździć na codzień to za chwilę starsze panie zaczną zasówać po 25... W Niemczech mnie fascynowali siwogłowi na miejskich rowerach zasuwający jak by motorki mieli w tyłkach. U nas staruszkowie sa wykluczeni i zastali a młodzież leniwa, ale pokolenie obecnych 40 latków za chwile będzie zasuwać rowerumi i fajnie by było mieć po czym. A młodzież jak dostanie przykład to doskoczy za jakiś czas. Akurat wytyczne są całkiem znośne. Ale nie sa przestrzegane, bo by się nie dało chodników remontować i nazywać tego budową infr. rowerowej. Przynajmniej w KRK to tak ostatnio w wielu miejscach działa. A jak taka ddrka powstanie to za cholerę jej nie zlikwidujesz. Tak jak na Meissnera. Była by okazja i kilka lat temu była dyskusja o zrobieniu jej na jednym z pasów. ""Nigdy nie zwężą tej drogi nie da się nie można. Zwęzili zrobili parkingi a śmieszka za wąska będzie straszyć jeszcze kilka lat do przebudowy. A potem pewnie się wiele nie zmieni, bo "św separacja" wygra. No lepiej nie bo takie zgubione w sieci sieroty są mocno irytujące Swoją drogą podziwiam gadających przez telefon przy uchu. Słuchawka kosztuje 50zł Auta mają zestawy głośnomówiące... A ci dalej jadą z tą paletką przy uchu...
  21. Kij z tymi, co czekali aż ruszysz... Ale wiesz ilu jest święcie przekonanych że jak by Cię tam nie było to by jechali szybciej... a raczej jechaliby a nie stali. Kolega ma problem, bo za szybki jest na ścieżki, ale za bardzo wystraszony na ulice.
  22. Bo badania pokazują średnią. A nie chwilową Żyjesz w fantasmagorii i zdajemise. Mylisz średnie przejazdu ze średnimi komunikacyjnymi. Nie masz pojęcia o temacie jazdy miejskiej i jej specyfiki. Są opasłe opracowania na ten temat i jest to brutalnie matematyka i fizyka. Ludziom się wydaje ze 30 to zwykła złośliwość a ona podnosi prędkość w miescie. Rower usprawnia ruch samochodów nie tylko tymże ludzie sie przesiadają ale i upłynnieniem i uspokojeniem ruchu. W KRK nie dało się wywaliś świateł w wielu miejscach... Teraz są tylko niemiłym wspomnieniem kierowców i jakoś nie tęsknią za nimi... Nie. Takie dane to zazwyczaj średnia np z 3h. Jak jest zakorkowana to pewnie prędkość potrafi spaść chwilowo i do 1km/h Pokazujesz, że nie masz pojęcia o temacie. Poczytaj to otwiera oczy. Porób sobie uczciwe statystyki swoje z 5000km autem i rowerem. Ale od tego jest pas rowerowy, żeby rowerzysta przejechał płynnie i dla tego policja powinna ścigać za jego blokowanie. Tu np masz przykład. https://www.google.com/maps/@50.0696454,19.9256973,3a,75y,341.47h,60.08t/data=!3m7!1e1!3m5!1sL2-pSTDXSVQC4UHh3Umu2Q!2e0!6s%2F%2Fgeo2.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DL2-pSTDXSVQC4UHh3Umu2Q%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D317.55377%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656 Tam zawsze stoją auta i jest korek. Teraz to jeszcze bardziej ogarnęli, bo był remont, ale to rozwiązanie było świetne i dawało cywilizowany przejazd. Kierowcy się stosowali i rowerem po prostu omijałeś korek. Zero problemu. Proste i działa i takich dojazdów do skrzyżowań masz u nas trochę. Jak kierowcy to nie kilo mułu to nikt nikomu nie wadzi. Zanim to zrobili przebicie się rowerem było trudne albo niemożliwe bo auta blokowały przejazd. Puszka farby nikt nic nie stracił wszyscy zyskali. Pełna kultura nie wygląda to jak na Twoim filmie!!! No przecież w moim nie pokażesz bo ich nie ma!!!!! Dawaj
  23. Wiesz, że zachowujesz się dokładnie tak jak określił Cię @wkg? Zdecyduj się na jakąś wersję. To zdecyduj się.... Zapraszam do Krakowa. Pojeździj. Masz w obrębie II obwodnicy (jak byś nie znalazł to wyznacza ją Aleje III Wieszczów, Konopnickiej, Kotlarska Powstania Warszawskiego i Wita Stwosza ) Praktycznie tylko jazdę w ruchu ogólnym i kontrpasy. W zasadzie nie ma żadnej ddrki!!! Jest to najsprawniejszy do przejechania fragment miasta. Co więcej w tym rejonie wylatuje systematycznie sygnalizacje świetlna. Jeszcze jest na Dietla i w Podgórzu. Ale wszystko zmierza w kierunku wywalania w pierony uspokojenia ruchu i właśnie wepchnięcia tam rowerów. Kontrapas na Kopernika chyba najstarszy w Polsce jest genialnym rozwiązaniem i działa. Pasy na Reymonta są z nami od 92r i świetnie działają. Już piałem że jak Wójcik dopychał butem malowanie kontrpasów to się rowerowe melepety strasznie bały ze będzie trzeba powiększać cmentaże. TAK nie da się po tym jeździć przeglądając FB. Trzeba znać przepisy i się orientować co sie dzieje. I nawet nie z powodu samochodów a z powodu szybko jadących rowerów :D:D Oni cię zmiotą z planszy. Powiem Ci wiecej. W KRK masowo stosujemy coć do nie jest kontra pasem a kontraruchem. Malują Ci na początku i na końcu uliczki symbol rowerku skierowany odwrotnie do kierunku jazdy aut i dają tabliczkę, że możesz jechać pod prąd... Są to o zgrozo ulice, na których nie ma miejsca na wyznaczenie kontrapasa. Czyli jest za ciasno. Robi się to dość masowo bo u nas jest ciasno a nie rezygnujemy z parkowania równoległego. I wiesz? Kierowcy się szybko nauczyli i nie ma problemu. Owszem nieraz wymaga to zatrzymania obu stron i kombinowania, bo bywa naprawdę wąsko, ale działa i skraca drogę kapitalnie. Ja jako użytkownik auta (do pracy) i roweru (do pracy i rekreacji) który lubi mierzyć czasy zanotowałem poprawę płynności przejazdu autem... Rowerem po centrum jeździ się o niebo lepiej. Ograniczają strasznie śmieszki, bo są jw pisałem ja i inni po prostu absurdalnie poprowadzone a ruch rowerowy duży bywa. Większość bojących sie ulic kompletnie nie czuje ruchu nie zna przepisów i nie wie jak sie zachować. Rower dla nich to robienie co się chce i kiedy się che a na ulicy takie zachowane to wyrok. Jak nie dostaną autem to zostaną sklęci przez x liczbę rowerzystów. Jest jeszcze drogę grupa... Jak mi ładnie znajomy powiedział. Ja nie wjadę rowerem na drogę, bo wiem jak jeżdżę autem. To ten typ co mu się wydaje, że umie jeździć, ale bez długiej prostej niewiele może a zmieszczenie sie an pasie stanowi wyzwanie, bo nigdy nie wie ile ma tego swojego za dużego do umiejętności autka. Masz jakieś dane i badania? Szczególnie w dobie rowerów elektrycznych? Prędkość, z jaką powinieneś bezpiecznie się poruszać ddrką to 30/h Żadna łaska a przepisy mówią, że tak być powinno. Żadna łaska czy nasze CHORE wymagania a założenia techniczne dla infr. Zachód poszerza i przebudowuje, bo chcą podnosić prędkość na ddr... My budując od podstaw w tym samym momęncie robimy to gorzej niż oni 10 lat temu ba nawet nie trzymamy ich standardów z końca wieku!!! Okazało się, że w Warszawie na wielu ulicach prędkości jazdy samochodem nie przekraczają 10 km/h a na znacznej części układu drogowego miasta 20 km/h. rower 21,3 18,5 22,9 18,8 22,6 samochód 13,7 16,0 18,6 5,5 24,0 tramwaj 23,7 14,1 17,0 15,0 14,8 motocykl 28,4 26,7 26,0 20,0 42,7 Powyżej tabelka z prędkościami przejazdów D2D z badania w Poznaniu Tylko bież pod uwage, że to ŚREDNIA i żeby ją uzyskać musisz mieć nieprzerwaną jazdę z taką prędkością Więc musieli jeździć szybciej. Jak jeździłem z córką i sakwami (około 40kg) komunikacyjna średnia to było ~19-22 w zależności od ilości świateł, które mnie zatrzymały i innych przeszkód np korków rowerowych. Ale często prędkości przekraczały 30 wiecjak bym nie mógł ich uzyskać czas przejazdu byłby nieatrakcyjny i mógłbym jechać autem. Szczególnie że jazda na ciężko w presji czasu nie należy do przyjemności. I nie przytaczaj mi tu badań z nawigacji, bo one obejmują np obwodnice autostradowe i mają kilka innych wad i nie nadają sie do porównania. A i tak średnie nie są powalające. Nop... Walka o rowerostrady w miastach trwa, ale jakoś ciężko idzie. Na Mogilskiej w KRK zrobili śmieszkę a jest to ciąg łączący po płaskim KRK z NH. Wiec pokaż mi te obwodnice... W zasadzie Mogilska i dalej do NH powinna zyskać 4-5m ddrkę z osobnymi fazami i zieloną falą... Tak by wypadało, żeby ludzie nie walili co centrum autami. Była okazja, ale mamy śmieszkę, która w szczycie zapewnia sznur rowerzystów wlekących się. :D:D Tiaaa Retoryka mistrzów długiej prostej co w jednej ręce trzymają komórkę a druga służy do lansowania łokcia? Ronda kolego upłynniają ruch. W KRK nauczyli sie i już walą naleśniki na ulicach. Początkowo był pisk i płacz, że jak to tak, że się nie da... Ale DZIAŁA. Ronda likwidują światła, które kapitalnie zabijają płynność. Kluczem do likwidacji cholernych świateł i upłynnienia ruchu jest ustępowanie pieszym. Czasem lepiej jest zbudować jednopasmową drogę bez świateł z rondami i 30 niż 2-3 pasówkę z kilkoma sygnalizacjami i fazami do skrętów. W KRK to się powoli dzieje przez różne remonty, po których pewne zmiany zostają. Jak wyłączali w obrębie I obwodnicy światła to było płacz, że jak to tak, że będą ludzie i rowery ginąć pod kołami!!!!! Zobacz sobie to przerażające skrzyżowanie... https://www.google.com/maps/@50.0644278,19.9450187,3a,75y,352.26h,83.13t/data=!3m7!1e1!3m5!1svVbXmhiQiRc93n7UCrS03g!2e0!6s%2F%2Fgeo2.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DvVbXmhiQiRc93n7UCrS03g%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D233.00035%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656 Wiesz, że tam nie ma świateł Wiesz, jaki był pisk jak się zepsuły? A wiesz jak zmalały korki? A teraz smaczek. W tym momencie wlot z Basztowej to wjazd z kontrpasa rowerowego. Wiec na to skrzyżowanie bez świateł wypuścili ruch rowerowy z obwodnicy rowerowej centrum Płacz i zgrzytanie było... PRZESZŁO Nawet nie ma tam ciągłych wymuszeń rozbójniczych na rowerach. Wszyscy muszą sobie ustępować, bo inaczej nie przejedziesz. Owszem trochę tam ruch zmalał po przebudowie, ale i tak bywa pieroński nawet wieczorami i masz pięć wlotów. A zobacz sobie co się dzieje jak pojedziesz Lubicz... Prawie zawsze jak jadę to kilku rowerzystów jedzie tą straszną ulicą z przecinakami. I wiesz? Nie słyszałem o makabrycznych wypadkach tam. Za to regularnie jakiś rowerzysta jest potrącany na przejazdach na tych świetnych ścieżkach. I zapewniam Cię ze nie jest to nawet ignorancja kirowców a makabrycznie złe wyprowadzenie ddrek na przejazd. Najczęściej takie wypadki w KRK to dostawczaki ciężarówki i autobusy. Nader często przebieg jest taki ze kierowca puscił ludzi ruszył i zgarną pod koła rowerzystę. Ale co tam przekonanie o bezpieczności śmieszek jest olbrzymie. Człowiek wsiadając na rower powinien znać przepisy i umieć jeździć rowerem. Jak nie panuje nad rowerem nie powinien jeździć również po ddrkach. Jak nie zna przepisów nie powinien z domu wychodzić. Mniej sprawnie? Może sobie jechać i 10/h i nie stanowi to większego problemu dla kierowców. Byle nie zygzakiem i nie środkiem jak sierota. Już przy prędkościach ~30 kierowcy mają problem z wyprzedzeniem w mieście. Jest po prostu za szybko pomijam, że bez sensu. Jak jadę po ulicy z prędkościami 30-35 to nieraz i na dwupasmówkach odpuszczają, bo widzą, że za chwilę będzie czerwone. Na takiej np Kościuszki to już niemal norma, że jadą za nami. A mogą spokojnie torowiskiem wyprzedzać i czasem ktoś sie szarpnie, ale coraz częściej po prostu jadą sobie spokojnie to 30-35 aż do aleji. Ostatnio chciałem puścić tu gościa, żeby sobie pojechał spokojnie to mi machną żebym jechał. Zdecydowanie demonizowane są ulice. Owszem wypadki sie zdarzają, ale jak jest dużo rowerzystów w ruchu to szybko sie kierowcy przyzwyczajają i zaczyna to działać naprawdę dobrze. A wypadki i to poważne też się zdarzają w relacji rower rower i rower pieszy. Takie przypadki się zdarzają coraz częściej niestety. Wzrost ruchu przy takiej infr. i wzroście ilości rowerów elektrycznych niestety pociągnie za sobą takie konsekwencje między innymi przez skopaną infr na której jedzie sie na ślepo a zakręty uniemożliwiają minięcie się i pozostanie w swoim pasie przy prędkości już 20/h Ale to Ty miałeś taki problem i Cię to denerwowało Co do zasady rowerzyści ruszają szybciej niż auta!!!! Wynika to z wielu czynników, ale nawet nie zbyt wprawni rowerzyści ruszą sprawniej od przeciętnego kierowcy. Jak jesteś dobry to się możesz na 100m ścigać się z sprawnym kierowcą i masz olbrzymie szanse. Problem w tym że wmieście po to sie robi śluzy że rowery zjadą ze skrzyżowania w czasie w którym rusza trzecie uto w szeregu. Wiec kilku rowerzystów rusza szybciej niż analogiczna ilość aut. Jak staniesz rowerem na piątym miejscu masz pozamiatane. Co jest nonsensownym zabijaniem prędkości komunikacyjnej dla całego miasta. U nas ogólnie kierowcy się strasznie denerwują. To że trzeba puścić pieszych ich denerwuje... Czerwone światła ich denerwują.. Ronda, bo muszą podkręcić kierownicą. Na szczęście tacy kierowcy powoli zaczynają być w mniejszości. Jak nam kierowcom zabierali jeden pas dla autobusów (tylko na chwilę miało być) https://www.google.com/maps/@50.0747629,19.9463834,3a,75y,205.93h,88.98t/data=!3m7!1e1!3m5!1sLlW5b33eObfCCgZdiF9l5A!2e0!6s%2F%2Fgeo3.ggpht.com%2Fcbk%3Fpanoid%3DLlW5b33eObfCCgZdiF9l5A%26output%3Dthumbnail%26cb_client%3Dmaps_sv.tactile.gps%26thumb%3D2%26w%3D203%26h%3D100%26yaw%3D202.85948%26pitch%3D0%26thumbfov%3D100!7i13312!8i6656 Był płacz, że korki, że się nie uda... że stanie całe miasto... Nic się nie stało. Autobusy zaczęły sprawniej jeździć a kierowcy? Niewiele stracili, bo korek był po prostu przesunięty. Co gorsza, szybko się okazało, że jest mniejszy, bo za tym mostem jest skrzyżowanie, które jest absolutnie niewydolne i robił się tam kocioł. Czasy przejazdów spadły a nie wzrosły... Bus pas został na stałe... A i sprawni rowerzyści zyskali, bo normalnie tym bus pasem mogą sobie pojechać i nikt za to nie strzela. Kierowcy ciągle się czegoś boją. Ale naprawdę rower nie spowolni ich a upłynni ruch. Brutalnie to najleprzymi prędkosciami w mieście to prędkości do 30/h. Nie ze względy na bezpieczeństwo a ze względu na płynność ruchu. Przy takiej prędkosci możesz wywalać światła możesz puśćić pieszego bez zatrzymywania się. Masz mniej start stopów które zabijają średnią. Wiec Ci rowerzyści np umożliwiają Ci wjazd z podporządkowanej ulicy bez problemu. Dla tego zasadniczo na zachodzie masz całe połacie miasta z 30 i ruchem rowerów w ulicy. w KRK też powoli tak zaczyna być tylko że u nas wciaż mało ludzi zauważa że ma tempo 30/40 i wyprzedzając rowerzystę jadącego 25-30 łamią przepisy. co wiecej nawet panie z koszykiem za chwilę ich pod światłami doganiają i wyprzedzają wiec to był złudny zysk. Nic by ich nie spowolniła jazda 20/h za tą dziewczyna z głową w chmurach. Poprostu postali byb na światłach minutę krucej. Jedna mamusia jak woziłem curke do szkoły się dziwowała że ja rowerem... że to wolno i że ma za daleko (mieszkała ok km odemnie ) Zaczeło docierac jak ja regularnie wyprzedzałem i w jedną i w drógą stronę a córka im machała. Ale naprawe nie mogła zrozumieć jak to jest że jadąc szybko nieraz 70 przegrywa... Cóż. Dwa korki zabijały jej średnią. Wiesz co mnie najbardziej irytuje jak jade rowerem po ulicach? Wlekące się auta które mnie blokują Naszczescie w KRK dużo kierowców juz robi miejsce zeby ich ominąć i dojechać do śluz rowerowych. juz załapali żę nie stracą na tym. Nawet jak wjade przed nich to szybciej ruszę. nie zablokują mnie skręcajacy w prawo i puszczajcy pieszych. A nawet jak pojadę przed nimi wlniej to mnie zaraz wyprzedzą albo i nie bo wiedzą ze na następnych światłachi tak wjadę przed nich ijeszcze 10 innych aut przed nimi. Ale wciąż są tacy co zablokują świadomie bądź nie przejazd i blokują. Strasznie irytują bo nic nie zyskują a tracą i oni i ja i wszyscy w koło. @Prekompilator Ile masz takich miejsc? Tak sięzastanów uczciwie. Bo tak powinny bybc bbudowane ddrki!!!! A nie są. Skąd wiesz.. moze kolega ma odblokowanego elektryka Coraz wiecej tego syfu na ulicach.
  24. Jeśli jest cień szans, że zainteresuje sie tematem jak powinna wyglądać infr. rowerowa, dlaczego np w Holandii jest ona lepsza i czym się różni to warto.
  25. Wąski początek to zaszłość po zjeździe z Grzegórzeckiej gdzie jechałeś w ruchu ogólnym. Nie to zabranie jezdni na drogę rowerową. Wydzielenie jej fizycznie i zrobienie ddr. DDR dziękitemu nie jest równa chodnikowi i piesi mają barierę psychologiczną przed włażeniem. Tylko, że to, co pokazałeś to po pierwsze utopia w wielu miejscach, bo nie ma miejsca. Po drugie chodnik wąski i ddr wąski. Ten ddr by musiał być dwa razy szerszy. Ten pas u nas to eksperyment. Będzie to ddr o pasie 3,5m jak nie Jak na polskie standardy to zupełnie nowa jakość. Pamiętaj ze to ścisłe centrum miasta. A sama ulica Grzegórzecka jest mocno ruchliwa tak samo jak Dietla. Za to rowerowe połączenie na tej linii bardzo skróci czasy przejazdu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...