marcinusz
Użytkownik-
Liczba zawartości
2 954 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez marcinusz
-
Kierowanie się potrzebami ścigantów XC to jednak nie najlepszy pomysł. Oni dobiorą zębatkę korby pod konkretną trasę. Przeciętny użytkownik potrzebuje nieco więcej uniwersalności. Przeliczyłem... do kasety 10-42 musiałbym mieć zębatkę 28, aby dobrze się podjeżdżało. Trochę brakłoby do jazdy po płaskim. Nie zmienia to faktu, że koncepcja napędu jednorzędowego jest zacna. Mnie by się sprawdził w fullu typowo na góry... gdybym go miał i gdyby napęd XX1 był w moim zasięgu finansowym Póki co idę montować tanią shimanowską zębatkę 36, którą właśnie przywiozłem ze sklepu
-
Ciekawe dyskusje. Nawet jeśli odchodzą od tematu troszkę Powiem Wam, że długo dumałem o co chodzi z tym hałasem wokół 2x10. Myślałem że to kolejny nadmuchany wynalazek o wątpliwej przydatności. Potem kupiłem sobie licznik, który oprócz funkcji mi potrzebnych ma też pomiar kadencji. Obserwowanie tych cyferek doprowadziło mnie do pewnych przemyśleń i tydzień temu doznałem nagłego olśnienia - "z dnia na dzień" zostałem użytkownikiem 2x9 Teraz uśmiejecie się, ale na razie mam 22-32 z przodu i kasetę 11-32 i - uwaga! - to mi prawie wystarcza przy 26" kołach Często bywam w górach, więc 22 jako młynek nie podlega negocjacjom. Od roku przeklinam, że kupiłem kasetę 11-32 a nie 11-34. Zmienił mi się styl pedałowania na bardziej kadencyjny i przełożenie 22/32 wymusza na mnie czasem zbyt niską kadencję. Dodam jako ciekawostkę, że młynek mam ten sam od początku - czyli od 13 tys. km. Współpracuje już z drugim kompletem napędu i nie zaciąga. Z drugiej strony - czyli przełożenie najcięższe. W Beskidach nie używam. Wyjątkowo jak trzeba zjechać jakąś Kubalonkę czy inny Salmopol asfaltem - ale wiadomo: to bezsensowna strata wysokości, której należy unikać (i zjeżdżać w terenie). Na asfaltach przy przełożeniu 32/11 przy kadencji, którą normalnie mogę utrzymywać stale mam prędkość ok. 37 km/h. Mnie to wystarcza. Tylko przy dłuższych lekko pochyłych zjazdach nie da się stale dokręcać. Żeby było ciekawiej, wczoraj robiłem próbę czasową na mojej standardowej trasie. Byłem w formie na rekord, ale obawiałem się, że bez możliwości dokręcania na zjazdach rekord nie padnie. Jednak padł - 2 minuty urwałem na 29km trasie. Max prędkość 49,9. Z reguły była w okolicach 45-49. Wygląda na to, że blat mi nie był w ogóle potrzebny i tylko powodował, że wachlowałem między środkową a blatem. Mało tego, po demontażu blatu udało mi się ustawić przerzutkę tak, że z większej tarczy obsługuję całą kasetę bez żadnych szelestów czy poprawiania manetką (mam gripshifty z mikroindeksem). Przy młynku rozsądek podpowiada nie wrzucać dalej niż na siódmą koronkę. Obsługa przerzutki przedniej stała się bajecznie prosta. Prawie wszędzie - nie trzeba jej w ogóle obsługiwać. W górach i cięższych fragmentach Jury - do oporu w jedną stronę jedna zębatka, do oporu w drugą stronę - druga Teraz tylko muszę znaleźć jakąś fajną wytrzymałą zębatkę 36Z. BTW, wiecie może czy Dartmoor Sting nadaje się do napędów wielorzędowych i czy ma wytrzymałość podobną do zębatek shimano? Byłby bardziej estetyczny niż srebrna środkowa zębatka shimano... Reasumując, ja polecam taką kobinację: większa tarcza do jeżdżenia prawie po wszystkim. Młynek na góry. Jakie to będą ilości zębów to już sobie każdy musi policzyć dla swojej łydy i stylu pedałowania (kadencja). Bardzo fajnie zapowiadają się dwutarcze shimano z 38-24 z kasetą 11-36. Dla mnie to byłby ideał, gdyby nie to, że gripshifty zatrzymają mnie przy 2x9. Będę celował w 36-22 + 11-34.
-
Z tego co kojarzę, to dla obniżenia pozycji zrezygnowali jeszcze z górnej pokrywy sterów i zmniejszyli skok o 10mm. Dla mnie te wszystkie zabiegi są dowodem na to, że da się, ale raczej nie należy Ale decyzję należy podjąć "pod siebie". Pomierzyć jaką się ma długość ramy, jak wysoko kokpit (uwzględniając wyżej zawieszoną piastę, większą długość amora i ewentualnie krótszą rurę sterową) i czy to jest do osiągnięcia na ramie 29". Raczej będzie trudno.
-
Mam tylko centymetr wzrostu więcej niż Ty i dla mnie podsiodłówka byłaby odrobinę za krótka. Porównaj z obecnym rowerem, tj. jaką masz podsiodłówkę i ile sztycy wykorzystujesz.
-
Od kiedy Merida jest niemiecka? Zawsze myślałem że tajwańska... Kompleks polaczka każe kupować niemieckie. Ale w rowerówce to przede wszystkim każdy chce błyszczeć rowerem, a Cuby są malowane na błyskotki. Zamożniejsi i lepiej obeznani mogą snobować się markami amerykańskimi czy innymi niszowymi. Inna sprawa, że stosunek cena jakość Cube ma często bardzo dobry...
-
Dopóki nie wynika to z zawiści, jest to zdrowa oznaka. Ja tam bardzo cieszę się, że mamy Krossa. Niemcy bardzo wspierają swój przemysł. Kiedyś widziałem odcinek Galileo o produkcji kasków rowerowych, z którego płynął jasny przekaz: jeśli chcesz być bezpieczny kup kask wyprodukowany w Niemczech czy innym kraju UE, bo nie ma gwarancji, że inne spełniają surowe europejskie normy. Tylko napisu "program zawiera lokowanie niemieckiego produktu" mi brakowało. Przytoczony test wyjawia wprost, że wszystkie rowery są "very well", a tylko Cube jest "outstanding", choć tak właściwie to nie wiadomo czemu (BTW, polecam google translator ger->ang - nie trza niemieckiego znać).
-
OK, miałem się z tym tutaj nie wynurzać, ale ten post mnie... zachęcił. Łatwo mi uwierzyć, że procent reklamacji jest niewielki. Ja na przykład nie reklamowałem, bo bałem się, że stracę kupę czasu a koło wróci nie lepsze niż dostałem na początku. Może wróciłoby już dobre, ale nie chciałem ryzykować. Wolałem od razu pójść do lokalnego sklepu znanego z dobrego kołodziejstwa i mieć koło na następny dzień i to zrobione solidnie. Co było nie tak? Zbyt słaby naciąg szprzych. W tylnym kole dodatkowo nierówny - pod palcami było czuć, że niektóre krzyże są całkiem sztywne a niektóre dość luźne. Problem miałem właśnie z tylnym kołem, które szybko się rozcentrowało. Wyjaśniam od razu, że znałem opinie z tego forum o jakości zaplotu w bikestacji i byłem świadomy, że mogą być problemy. Po prostu wkalkulowałem sobie poprawianie koła w lokalnym sklepie w cenę i uznałem, że nadal mi się opłaca. Dlatego żali do bikestacji nie zanosiłem. Teraz piszę o tym, żeby dać do zrozumienia, że statystyka reklamacji nie mówi wszystkiego o jakości zaplotu. Uprzedzę twierdzenie, że sam jestem sobie winien, bo powinienem odesłać, skoro uważałem, że jest źle zrobione. Oczywiście, mogłem. Ale po tym jak realizacja mojego zamówienia na koła trwała około miesiąca miałem poważne obawy również co do tego czy a) reklamacja zostanie uznana, b ) czy zostanie zrealizowana w sensownym terminie. Nie zachęciła również jakość kontaktu ze sklepem. Pracownik, z którym łączyłem się zwykł wciskać ciemnotę ("piasty już są", tydzień później "skończyły się u jednego dostawcy, zamawiamy u drugiego"). Były też obietnice, że dostanę telefon do dnia X, po czym kilka dni później sam musiałem dzwonić i czułem się traktowany "z buta". Wrażenie to potęgował mail bez odpowiedzi. Tysiak przelany, a po ponad dwóch tygodniach ani kół, ani sensownych informacji. Krwi mi to tyle napsuło, że mimo kilku dobrze zrealizowanych potem zamówień, zaufania nie odzyskałem. Nigdy nic pilnego w bikestacji nie zamówię. Oddam sprawiedliwość, że zdarzyło mi się rozmawiać z którymś ze wspólników-właścicieli (nie pomnę, z którym) i wtedy odbyło się wszystko, jak należy.
-
Jak już odkop poszedł... Ja przejechałem jakieś 7,5Kkm na łożyskach accentowskich, jakiś czas wcześniej prawe zaczęło mieć wyraźne opory toczenia. Wymieniłem prawe jakieś 700km temu na jakieś tanie łożysko 4zł/sztuka. Póki co jest ok.
-
Przejrzałem ten regulamin. Najbardziej rozbawił mnie punkt 21, o tym że umowa sprzedaży zostaje zawarta w momencie odbioru produktów po zapłacie ceny. To niby za co się płaci zaliczkę? Z regulaminu wynika też, że Velo może anulować zamówienie jeśli produkt jest niedostępny - pkt 20 c) (produkty z przedsprzedaży są z założenia niedostępne i z założenia miały być dostępne do 31.03 dla zamawiających). Mogą też się opóźnić i nie ponoszą z tego tytułu odpowiedzialności - 26 i 34 f). Jaja sobie robią z praw konsumenta takim regulaminem. Zakup w sytemie "zapłać i módl się" że nie odwołają, że dostarczą w terminie. Dali sobie ogromny margines bezpieczeństwa a i tak wygląda na to, że nie dadzą rady. W każdym razie, jeśli ktoś ma ochotę wycofać się z zakupu po 31.03, to moim zdaniem powinien dostać zwrot kasy bez szemrania, ale raczej trudno będzie ugyźć coś więcej.
-
No oby jednak wywiązali się w terminie, bo cierpliwość ma swoje granice. Moja na przykład kończy się dokładnie 31 marca 2012 r. Gdzie można poczytać regulamin promocji? Ostatnio zaglądałem na stronę i jakoś nie rzucił mi się w oczy. Proszę o jakiegoś linka lub tekst (na PW, jeśli jest długi).
-
A juz mialem pytac, ktory sklep. I ktora pani ;-) "Moj" sklep oswiadczyl lakonicznie - po 26.03.
-
-
w bikestacji jest wieczna ruletka. 1:2 - 33% prawidłowo zrealizowanych zamówień to że tak powiem SUABO
-
Myślałem, że odezwał się pierwszy szczęśliwiec, który otrzymał Peaka... Teoretycznie należałoby się spodziewać ram "na dniach", ale póki co cisza.
-
ocena : pozytywna/neutralna/negatywna Jak zamówisz koła na częściach, których aktualnie nie mają, to zobaczysz, jak wygląda kontakt telefoniczny i mailowy z bikestacją :] Moje koła tworzyły się u nich ponad miesiąc. Zaplot akceptowalny był tylko na przednim kole. Kupowałem u nich 3 razy. Za pierwszym razem duże problemy, za drugim - co zadziwiające - wszystko cacy i nic nie pomylili nawet, za trzecim znów były problemy. Ja będę u nich zamawiał tylko w ostateczności i tylko wtedy, gdy mam duuuuużo czasu.
-
Velo napisało w regulaminie, że termin ma do końca marca. Ja ten regulamin przeczytałem i nie jestem zaskoczony ani zły. Uznam, że dali ciała, jeśli 1 kwietnia ramy dalej nie będzie. wapid, a wiesz może czy peaki "małokichowe" płyną razem z peakami 29?
-
Ja czekam na małego Peaka (26") dla swojej kobiety. Powiedzieli, że będzie na koniec lutego.
-
Skoro to błąd w tabelce, to wszystko jest możliwe. Straszne niechlujstwo jest w informacjach o ramach accenta.
-
Po prostu ja zamiast brać ramę do której potrzebowałbym 45cm sztycy, wziąłbym ramę o rozmiar większą. Przekroku nie zabraknie. Cofnąłem stronę wcześniej i widzę, że kolega maciej762 podał długość nogi 91cm przy 186cm wzrostu. To mogłoby wskazywać na nieproporcjonalnie długie nogi. Sam mam 190cm i 90-91cm nogę. Dla siebie brałbym XL, bo przy podsiodłówce 47cm, sztyca 450mm siedziałaby w ramie tylko na 11cm - to za mało. Siły działające na komin ramy byłyby zbyt duże. Nie wróżyłbym jej długiego żywotu. O zwrotność Peaka29 w rozmiarze XL nie martwiłbym się. Rozstaw osi to tylko 108cm. Mój 20" XTC na małych kołach ma ok. 110cm. (TT 61,5cm) Ta strasznie długa górna rura Peaka29 to chyba wynik stromego kąta główki ramy i odgiętej do tyłu rury podsiodłowej a nie "realnej" długości roweru czy realnej długości miejsca gdzie wisi kolarz. Niemniej jednak gdybym miał długość nogi jaką mam, a tylko 186cm wzrostu, to też chyba kombinowałbym co zrobić, aby dopasować L do siebie.
-
Moim skromnym zdaniem sztyca 45cm to jakieś nieporozumienie...
-
Ty raczej dość lekki jesteś, a mimo to pękł Ci wahacz? Nie nastraja to optymistycznie... Nie da się ukryć, że czarno-czerwony rebacz lepiej pasował do reszty
-
Ekhem, dobrze zbudowany przy 178cm i 117,5kg wagi? Wygooglałem: To są dane niestety nie moje, tylko Arnolda Schwrzeneggera. On był dobrze zbudowany a poza sezonem przy wzroście 188 ważył pół kilo mniej niż Ty Sam przy wzroście 190cm i wadze 90 kg mam ok. 90 cm w pasie każdy kolejny kilogram powyżej to większy obwód wynikający z tkanki tłuszczowej. Co do roweru: moim zdaniem zrzucenie 2 kilo wagi roweru nie da żadnej zauważalnej poprawy. No chyba że wnosisz rower na 4 piętro - w tym przypadku różnicę odczujesz... Ze względów bezpieczeństwa powinieneś stawiać na wytrzymałość komponentów, a nie niską wagę. W kwestii łatwości jazdy - jeśli jeździsz po płaskim, to wagę roweru możesz olać, bo nie ma praktycznego znaczenia. Jeśli jeździsz po wzniesieniach/górach, to liczy się waga rower + użytkownik. Teraz ubrany z rowerem masz zapewne ok. 135kg. Jeśli odchudzisz rower o 2 kg, wciąż będziesz miał 133kg to rozpędzania. Jeśli odchudzisz rower maksymalnie: do 8kg (majątek!) nadal masz 128kg do wożenia. Przy Twoim wzroście masz spokojnie 30kg zbędnej wagi. Gdybyś się jej pozbył zostaje Ci 105kg do wożenia. Przemyśl te cyferki.
-
Piękna maszyna i skądinąd wiem, że pod mocnym kopytem służy Na jaką ramę zamierzasz się przesiąść. Tej zdawało się nic nie brakować.
-
Ja bym powiedział, że pozycja całkiem niepoprawna. Czemu nie 19"? jest właśnie te 2-3 centymetry dłuższa, a i sztycy nie zabraknie.
-
Nie jest to oczywiste? Zmiennych jest więcej, na wysokość kokpitu składają się w kolejności od dołu: rozmiar koła (determinuje wysokość osi), wysokość amora (zależy od skoku, amory pod 29" są wyższe o ok. 3cm przy tym samym skoku), długość główki ramy, wysokość tej części sterów, która wystaje z główki ramy, wysokosć podkładek pod mostkiem i wreszcie wysokość, długość i wznios mostka oraz wznios kierownicy (jeśli takowy występuje). Też mam 190cm wzrostu i jeśli znacząco nie różnisz się ode mnie budową, to ze swojego hackera możesz zrobić dość komfortowy rower. Nie jest on aż tak długi, żeby wymuszał niewygodną pozycję. Moja rama jest o 3mm dłuższa
