marcinusz
Użytkownik-
Liczba zawartości
2 954 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez marcinusz
-
Dlatego 90% (umownie przyjmijmy, że to trafna proporcja, nawet jeśli na tym forum jest lepiej) mogłoby latać na 1x10 z kasetą 11-36 a 1x11 z kasetą 11-42 to już w ogóle napędowa rozpusta. Jeżdżę na kołach 26" i napędzie 2x9*. *Ale to mój trzeci rower XC HT, na którym spędzam 20% czasu w roku. Gdyby nie to, już byłby wymieniony na 29" + 2x10 (mam 190cm wzrostu). Za kilka lat wszyscy będą na tym jeździć? No niekoniecznie. Był taki moment zachłyśnięcia się dużym, kołem i też się wydawało, że mniejsze koło zostanie tylko w DH. Potem przestały się pojawiać duże koła w fullach o większym skoku a dominacja 29" jest tylko w segmencie ścigancko-maratońskim. Być może nadejdzie druga runda konstruowania fulli o średnim skoku na dużych kołach. Z użyciem obecnych ułatwień konstrukcyjnych typu boost czy z wyrzuceniem przedniej przerzutki z konstrukcji. Teraz jest moda na wyrzucanie przedniej przerzutki do śmieci. Pojawiają się ramy bez mocowania lub w ogóle bez możliwości montażu przedniej przerzutki. Mam wrażenie, że znów przechodzimy etap zachłyśnięcia się nowinką. Za jakiś czas ludzie ochłoną i znów będzie mały krok wstecz. Dostrzeżenie zalet przedniej przerzutki. Dużo zależy od informacji zwrotnej rynku. Martwi tylko to, że jednoblaty przyjmą się u górali nizynnych i oni zaburzą obraz tego, co potrzebne jest góralom nie-nizynnym. Nie mam jednak obaw, że przesadnie szybko i pod przymusem będę musiał przesiadać się na 1xX. W kwestii dwublatu byłem w kategorii "early adopter". Przed jednoblatem będę się jednak delikatnie wzbraniał.
-
Gdy byłem młody i głupi zajeżdżoną kasetę 11-34 9s zamieniłem na 11-32 9s. Była to zmiana z 0.647 na 0.687 przy małym kole w XC HT. Nie wiem co mi wtedy do łba strzeliło... Chyba uznałem, że skoro forma rośnie, to te twardsza kaseta będzie lepsza. Ostatecznie dałem radę zajeździć tę kasetę. Pierwsza padła najciężej tyrana, największa koronka - 32T. Teraz dogaduję się z 0.611 przy średnim kole. 0.6 byłoby w okolicach ideału. Przy dużym kole też potrzebowałbym mniej. Na udawanie, że nie potrzebuje miękkich biegów jestem już za stary. Nauczyłem się błędzie. Uważam, że jednoblaty są dla: 1. kozacko wytrenowanych ścigantów - tym gratuluję wytrenowania i zazdroszczę łydy 2. minimalistów, którzy preferują wpychanie zamiast podjeżdżania - minimalizm jest mi bliski, ale wypychu unikam jak ognia 3. mazowieckich mtbowców - tym współczuję, że nie mają po czym jeździć. Gdyby ziemia była płaska jak Mazowsze, to nie wiem czy w ogóle bawiłbym się w kolarstwo... 4. zwykłych śmiertelników, jeśli kaseta będzie miała te 10-50 czy 9-44.
-
Dodajmy, że przez długie lata w napędach 9 rz. (i 8 chyba też) kasety kończyły sie na 34z, co dawało 22/34=0,647. Królowały wtedy małe koła. 32/50 to odpowiednik tamtego przełożenia. Uwzględniając większe koła należałoby sięgnąć po 30/50, dające przełożenie 0,6. Dla mnie w sam raz i u góry też dobry zasięg. Zatem, zakładając, że to nie podpucha, byłby to pierwszy napęd jednoblatowy o wystarczającym zakresie dla mnie. ...ale uwzględniając kilka innych czynników (w tym stopniowanie) pewnie najlepiej będzie pozostać przy dwublacie
-
Atakujesz mnie personalnie, bo nie masz argumentów merytorycznych. Jestem nudny - oh, jak ja będę dalej z tym żył ?!? Jestem ciekaw co grzegosz ma do powiedzenia na temat instrukcji montazu Ritchey'a, bo wyraźnie mówi coś przeciwnego, tj. że karbonu i gwiazdek łączyć nie można nigdy.
-
Na pewno rozróżniasz ekspander od gwiazdki ? Ritchey pisze jasno: Zwracam uwagę na słowa "star nut" i "never". Źródło: http://ritcheylogic.com/manuals/forks-headsets/Ritchey_forkheatsetEN20130207_web.pdf strona 5, trzecia szpalta A Ty dalej zaklinasz rzeczywistość. Rzucaj dalej te czary, zwłaszcza chroniące przed wybiciem zębów wskutek awarii sprzętu.
-
[650b] Pokaż swojego 650b i napisz o nim dwa zdania
marcinusz odpowiedział durnykot → na temat → 27,5" 650B
Dałbym plusa temu Helionu, ale zdjęcie roweru MTB w mieszkaniu obraża moje uczucia religijne I zaznaczam, że nie dałem się zmylić temu zielsku w donicy -
Jesteś tego pewien? Na pewno można wyjąć top-cap, śrubę i gwiazdkę z aluminiowej rury sterowej. Ale czy z karbonu można wyjąć ekspander? Całość się nie rozpadnie, ale myślę że dla karbonowej rury ekspander jest też ochroną przed zgniataniem przez mostek (ekspander jest na tej wysokości, na której mocujesz mostek) i chyba nie jest to bez znaczenia. Wydaje mi się też, że ekspander swoją obecnością usztywnia karbonową rurę sterową w miejscu montażu mostka (pełna w środku rura nie jest w stanie się wyginać). Dziękuję bardzo, ale ja mam prawidłowo działający ekspander. Może być tak, że masz niewymiarową rurę w widelcu i stąd problemy. W każdym razie wykłócając się ze mną, że postępujesz prawidłowo lub w jedyny możliwy sposób nic nie zyskujesz na bezpieczeństwie korzystania z gwiazdki w karbonowej rurze sterowej. Nie wiem po co się uprałeś, że mam koniecznie pochwalić Twój sposób działania. Moim zdaniem to nie samo dociąganie sterów jest najgroźniejsze. Karbon w czasie jazdy "pracuje" i będzie się "kaleczył" o ostrą gwiazdkę. Z czasem może nie wytrzymać. Więc gwiazdki nie powinno się nabijać, dociągać na niej sterów i co najważniejsze - jeździć z nią.
-
Nie sprzedaję NNW ani ekspanderów i dbam o to, żeby na forum nie było złych rad. Przeszkadza Ci to? Opisem jak to ekspander niszczył karbon racjonalizujesz sobie nabicie gwiazdki, ale prawda jest taka, że po prostu kutwisz na właściwy ekspander. Naprawdę życzę Ci, żeby ta oszczędność nie wyszła Ci bokiem.
-
Rób co chcesz, ale jak robisz na cfaniaka, to nie rozgłaszaj tego na forum, bo ktoś pomyśli, że to prawidłowy sposób. Zwrócisz mu za dentystę, jeśli ów ktoś nie będzie miał NNW? Ty możesz mieć szczęście, bo prędzej widelec Ci się znudzi niż pęknie, ale nie każdy musi mieć tyle szczęścia.
-
Bardzo optymistyczne założenie. Ale cóż, Twój karbon, Twoje zęby, Twóje NNW. Ale domorośli mechanicy wiedzą lepiej.
-
Ale zdajesz sobie sprawę, że gwiazdek nie nabija się do karbonowych rur sterowych, bo one uszkadzają karbon, co może skończyć się bardzo źle?
-
Brawo! Dobre NNW wykupiłeś od razu?
-
[Odchudzanie] Jazda na rowerze a spadek masy ciała
marcinusz odpowiedział Gruby120 → na temat → Dieta i odżywianie
Ależ ja się nie zamykam i nie neguję. Nie jest też moim zamiarem rozsądzać kto ma większą rację bytu w temacie. Po prostu uważam za bezcelowe rzucanie tu mocno specjalistycznych rozważań, gdy wiadomo, że nie będzie tu partnera do dyskusji o tym, kiedy wciągać leucynę a kiedy nie. Setki osób chudnie nie znając słowa leucyna. Podejrzewam, że wizyty u dietetyków też nie polegają na pisaniu kartkówek o aminokwasach. Naukę zaczyna się od podstaw, a nie od 3 roku studiów. Mam wrażenie, że sivydym nawet nie liczy na mądrą dyskusję, tylko chce się powymądrzać, może pochwalić tym, jakie mądre opracowania potrafi zdzierżyć od deski do deski. Brawo ale tu ludziom potrzebne jest 6 prostych zasad i konsekwencja w ich stosowaniu a nie popisy. Zainteresowanych zgłębianiem tematu można poczęstować kilkoma linkami. Sam chętnie coś sensownego przeczytam, ale na poziomie nazwijmy to popularno-naukowym. Coś więcej niż 10 slajdów z onetu, ale mniej niż doktorat. Z drugiej strony to też nie wątek na osobiste dzienniki dietetyczno-treningowe, które mają motywować do wytrwałości. -
[Odchudzanie] Jazda na rowerze a spadek masy ciała
marcinusz odpowiedział Gruby120 → na temat → Dieta i odżywianie
sivydym, nie oceniając merytorycznie Twoich wypowiedzi podpowiem Ci, że lepiej będziesz się bawił na specjalistycznym forum o diecie. Dużo czytasz o żywieniu i masz specjalistyczną wiedzę? Super! Ale pamiętaj, że bez doktoratu da się schudnąć. Pamiętaj też, że większość jada kompletnie byle jak i dla nich rada: jedz duże śniadanie + 4 posiłki co 3 godziny jest bardzo dobrą radą. Tutaj trafiają osoby, które chcą zmniejszyć tkankę tłuszczową z 25% na 15% a nie z 6% na 4%. Takim osobom rocket-science nie jest potrzebna. Takie osoby po prostu muszą nauczyć się jeść. -
No tak, ale to jest po prostu brak umiejętności hamowania w górach. Mój brat zagotował stare XT (785) na klockach z radiatorami i tarczach ice-tech. Wystarczyła jego nadwaga i brak obycia w górach. Nawet żaden hardkorowy zjazd nie był potrzebny. Kobiety są lżejsze, co pomaga, ale często nadrabiają koszmarnym brakiem techniki hamowania. Jeśli Twojej żonie coś pomogą zmiany, to głównie dlatego, że tarcza 180mm jest większa i cięższa. Większą ilość materiału trudniej przegrzać. Przerabiałem to dawno temu, gdy wymieniłem w HT tarczę 100g na 135g. Obie 160mm, ale ta druga przyjmowała więcej. Na pewno wszelkie radiatorki utrudniają uzyskanie niszczycielskiej temperatury, ale moim zdaniem największą różnicę (sprzętowo - pomijając technikę hamowania) robi waga i pojemność cieplna tarczy. Ważącą 80g ażurową 160mm tarczę ugotujesz bardzo łatwo na długim zjeździe. Ze 180mm o wadze 160g nie pójdzie tak łatwo. Paradoksalnie dla hamulców najgorsze są łatwe, strome, wyasfaltowane zjazdy. Ja głównie na takich mam problem z hamulcami. Takie zjazdy pokonuje się szybko, hamować trzeba intensywnie i często. Cały zjazd robi się w krótkim czasie, co sprzyja kumulowaniu ciepła i przegrzewaniu hamulców. Mam na myśli takie zjazdy jak np. z Grabowej do Brennej Leśnicy: 260m przewyższenia i średnio 15% nachylenia, albo ze Stogu Izerskiego do Czerniawy. Na takich zjazdach niewiele można poprawić techniką hamowania, bo potrzeba bardzo dużo siły hamowania w krótkim czasie. W terenie jest lepiej, bo spowalniają przeszkody i ogólnie jedzie się dłużej, co daje więcej czasu na stygnięcie hebli.
-
Słyszałem, że +10 do hałasu dają takie radiatory. Prawda to? Mam zmienione M395 na M8000 + tarcze RT66. Na razie jeszcze nie testowane, więc niestety nie napiszę nic o wrażeniach. Spodziewam się, że będą działać świetnie mimo "zwykłych" tarcz i klocków żywicznych. Klocki z czasem się ulepszą.
-
Sculturę oczywiście musiałem zaplusować radziuGD, widzę, że też wrzuciłeś kierę Pro. U mnie PLT II u Ciebie chyba XLT. Oryginalna miała moim zdaniem bardzo niepraktyczne gięcie. Mostek wygląda na bardzo krótki. Tylko wygląta czy taki jest? Jak skończą Ci się okładziny, to polecam wymianę całych hamulców. 105 działają bardzo przyjemnie i wyraźnie mocniej. Śmiesznie wyglądają cranki w szosie
-
[Odchudzanie] Jazda na rowerze a spadek masy ciała
marcinusz odpowiedział Gruby120 → na temat → Dieta i odżywianie
Pomiar pulsu do odchudzania nie jest potrzebny. Można korzystać, jeśli ktoś ma rozpisany program dietetyczno-treningowy. Można korzystać z informacji o spalonych kaloriach. Oczywiście jest to jest liczba trochę z sufitu, ale jest jakąś informacją o wykonanej pracy, bo z grubsza opiera się na iloczynie czasu i intensywności wysiłku. Z punktu widzenia odchudzania liczy się właśnie ilość wykonanej pracy. Interwały to nic innego niż wykonanie większej pracy w krótszym czasie. Ale nie ma nic za darmo - taki trening jest trudniejszy. Dla początkującego jest zbyt dużym obciążeniem i szybko może zniechęcić, więc jest raczej narzędzie dla tych, którzy chcą budować wysoką formę a nie po prostu zrzucać kilogramy. Do wszystkiego trzeba też podejść z głową. Jeśli do odchudzania się ustawi się puls rzędu 135-150, to nie będzie przestępstwem zrobić podjazd na pulsie 160-165. Lekki interwał nie zaszkodzi. Byle nie targać od razu 170-180, bo niewytrenowana osoba szybko się "wystrzela" i szybko zakończy trening. Dla mnie największą zaletą pulsometru jest to, że pomaga rozkładać siły. Gdy już trochę się z nim pojeździ wiadomo mniej więcej na co można sobie pozwolić - czy jechać oszczędnie czy można przycisnąć. Najbardziej przydaje się to na maratonie. Ale jeśli ktoś chce schudnąć, to rozkładając odpowiednio siły może wykonać trening dłuższy. Mniej intensywny, ale o dużej objętości, więc mocno wpływający na bilans kaloryczny. Odchudzającym się polecam inne urządzenie pomiarowe: wagę. Ja ważę się niemal codziennie od maja 2012 r. Pomiary wklepuję w aplikację w telefonie - Libra. Zaletą codziennego pomiaru jest to, że widać jak trening i żywienie wpływa na organizm. Oczywiście dzienne różnice nie są ważne, tylko trend, który wyłania się z analizy wielu pomiarów. Można przy odrobinie chęci i uwagi popracować nad wyeliminowaniem złych nawyków. Ja w ten sposób zszedłem z 92-93kg w 2012 r. w okolice 85-86kg obecnie. Wynik mało spektakularny? No mało, ale przy wzroście 190cm nigdy nie miałem dużej nadwagi a zmiana nawyków daje dość trwały efekt i to jest w tym najcenniejsze. -
Jakby to nie zabrzmiało... mój pierwszy raz bolał. Nawijałem Pro Gel Smart SIlicon (gruba) i szło opornie, bo perfekcjonizm mnie dopadł, ale owijka tolerowała wielokrotne poprawki. Ku mojemu zdziwieniu nawinięta ponownie po zmianie klamek wciąż jest OK. Drugi raz już nie bolał ... ale wolałbym zdjąć koło i zdemontować kasetę niż przewijać owijkę.
-
To ja przyspamuję swoim rowerem, coby dyskusję rozrzedzić.
-
Tu naprawdę nie chodzi o koszty, tylko wygodę korzystania - nienaganna praca i absolutny brak hałasów mimo długich kilometrów. Mam suporty zewnętrzne w MTB (BSA i od niedawna Press Fit) i nie spieszy mi się z kolejnym w szosie. Ale kończmy suportowe offtopy.
-
OK, tylko przypominam, że ja już urwałem 180g na korbie, wymieniając stalowe blaty Tempo na posiadane alusy z Gossamer Pro. Więc mi zostało do zyskania ćwierć kilo. Niemało w kategoriach szosowych i nawet nie byłoby bardzo drogo. Nie neguję znaczenia wagi roweru, ale ja nie walczę o wagę za wszelką cenę. Przyjemność nieserwisowania suportu daje mi ogromną satysfakcję Zawsze fascynowała mnie wiara w magiczne właściwości homogenicznego napędu.Magiczny efekt synergii napisów 105 na wszystkich komponentach zapewne dałby mi +0,76% korzyści i uzyskałbym średnią na Najważniejszym Segmencie rzędu 30,81km/h zamiast zupełnie kiepskiego 30,68 km/h. Nikomu nie zabraniam tej wiary, ale dla mnie jedynym argumentem za homogenicznością napędu jest - ewentualnie - lepszy wygląd. Korby 105 nie wstawiam z dwóch powodów. 1. brak kompatybilności ze standardowym mocowaniem blatów (ten argument osłabnie, gdy zajadę wyciągnięte z szafy blaty z Gossamera ze znikomym przebiegiem), 2. konieczność przejścia na nowoczesny suport zewnętrzny - lekki, ale wymagający zdecydowanie więcej troski.
-
Ok. 9,4kg z pedałami, koszykami i osprzętem licznika, więc "sklepowo" byłoby to ok. 8,9kg. Bez przesady, że 300-400g waży suport. Prawdopodobnie 320-330g, czyli 220-230g więcej niż suport pod "sztywną oś". parmenides, rower stoi krzywo. Wjechałem na okoliczną hopkę licząc na foto z panoramą Zagłębia, a tam pod słońce, wiatr, roweru nie ma o co oprzeć, więc zjechałem nieco niżej i zdjęcie zrobiłem takie, jakie się udało... Ustawienie siodła lepiej oddaje wcześniejsze foto: http://www.forumrowerowe.org/topic/153809-szosa-pochwal-sie-swoja-szosa/page-61?do=findComment&comment=1763877 Nie planuję drugiego koła czy kasety na wyżynne tereny w okolicy. Po prostu prawie wszystko wokół komina będę poganiał z blatu. Koła miałby być na DT Swissie, ale DT Swiss nie robi piast ze stalowymi bębenkami pod 11s. Dlatego tylne koło jest na ciężkim, budżetowym novatecu (380g). Który pozwolił jeździć jakiś czas na 8 rzędowej kasecie bez pająką a teraz przyjął 11rz 105. Z góry założyłem, że ten novatec może się szybko posypać i wtedy dam tam DT 350. Koła ważą razem 1900g, mają szerokie obręcze (18mm wewnątrz), dużo szprych. Dzięki temu z łatwością będą nosić moje 85kg. Mają być też dobrą bazą dla opon 25mm. Myślę, że sztywne koła i nieco szersze opony pomogą mi bardziej odważnie zjeżdżać po serpentynach. Jako wagową ciekawostkę podam, że przejście z Clarisa na 105 dało znikomy zysk wagowy. Klamki to kilkanaście gram. Przerzutki nieco ponad 20g (dłuższy wózek w 105). Kaseta+łańcuch ważą dokładnie tyle samo - 11 rzędowa kaseta o dużej rozpiętości jest cięższa, co odrobione zostało wąskim, lekkim łańcuchem. Hamulce 105 okazały się o 50g cięższe od Meridowych (za to ergonomia działania i siła hamowania duuużo lepsza). Przy zmianie napędu najwięcej wagi zbiłem na korbie, bo oryginalne stalowe blaty pod 8/9 rz. były o 180g cięższe od Gossamerowych. Sama korba waży teraz poniżej 800g. Gdybym wstawił korbę 105 poszłoby jeszcze jakieś ćwierć kilo. Co mnie powstrzymuje? Obecny suport ma 5200km, na jego serwis nie poświęciłem ani minuty i ani złotówki. Mimo to korba odpięta od łańcucha i zakręcona z umiarkowaną siłą kręci się swobodnie ok. 25 obrotów. Całość działa bezszelestnie mimo że mokry asfalt nie jest rowerowi obcy. Opłacam więc ten luksus kwotą 250g z poczuciem, że robię życiowy interes Jeżdżę na Maxxis Rouler 23mm. Generalnie wydają się bardzo dobre. Tył wytrzymał trochę ponad 4,500. Środek był płaski i guma była tak cienka, że przybierała już wzór oplotu, ale kapcia nie złapałem.
-
A gdy mnie już wyśmieją, to zaczną mieć rację? Nie histeryzuj. Mój brat w tym roku odbudowywał XT 3x9 (akurat pasujące pod jego potrzeby) i nie miał żadnego problemu z dostępnością części a jest to grupa bodajże z 2008 r. Sorry, ale moim zdaniem tupiesz jak dziecko, bo obecna odsłona XT nie pasuje pod Twoje specyficzne potrzeby.
-
Kolejne ulepszenia w mojej szosie. Claris ustąpił miejsca 105 5800. Zdjęcie z wczorajszego objazdu. Kultura pracy oczywiście dużo wyższa. Estetyka kokpitu też na plus. Najważniejsza jednak dla mnie jest poprawa stopniowania kasety. 11-28 przy 8 rzędach było dobre na początek, ale z czasem duże przeskoki między biegami zaczęły doskwierać. 11-32 11rz. daje 10 zębatek w przedziale 11-28 + 32 na wysokie góry (taki trochę szosowy MegaRange ). Marzą mi się Włochy w 2016 r. i między innymi stąd decyzja o zmianie napędu i wybór tak szerokiej kasety, która wygląda MTBowato. Spoza grupy jest korba. Jest to budżetowe FSA Temo na suporcie na kwadrat dozbrojona w blaty z 10rz. FSA Gossamer Pro Mega Exo (jakby ktoś chciał lewe ramie takiej korby w stanie perfekcyjnym, to mam do wyrzucenia...). Korba na kwadrat zostaje celowo - suport działa lekko i nie wymaga żadnego serwisu mimo jazd w okresie zimowym. Blaty były "darmowe" bo zostały po pierwszej szosie "zabitej" w wypadku. Rower po dwóch latach z grubsza osiągnął docelowe stadium rozwoju. Z oryginału został frameset, suport, ramiona korby, stery, zacisk podsiodłowy i przednia opona. Najtaniej nie wychodzi takie budowanie roweru, ale rower mam szyty na miarę. Daje to satysfakcję, bo wszystko jest po mojemu. Jeszcze tylko opony 25mm wejdą po zużyciu obecnych.
