Trochę nie w temacie, ale...
Wkurzają mnie rowerzyści jeżdżący na rowerze po ul. Królowej Jadwigi w Krakowie. Jest to dosyć ruchliwa ulica, w godzinach szczytu jest tu gęsto. Dodatkowo jeżdżą tędy 4 linie autobusowe. A tu nagle jedzie sobie rowerzyna i kompletnie blokuje ruch. Ostatnio przez taką osobę nie zdążyłem i złapały mnie światła. Ktoś powie "co ci szkodzi czekać minutę, zjedz skikersa". Z minut robią się się godziny, z godzin robią się dni. Szanujmy swój czas.
Albo przykład ameby: toczy się taka, a z tyłu autobus MPK. W końcu udaje się wyprzedzić. I co robi ameba na przystanku autobusowym? Wyprzedza autobus zaczynając "zabawę" od nowa. Ale cóż, ameba nie pomyśli "poczekam za autobusem na przystanku, kierowca nie będzie się ponownie produkował i narażał na opóźnienia, które mogą zaboleć finansowo, albo psychicznie tj. sfrustrowany pasażer może pluć jadem na niewinnego kierowcę".