Skocz do zawartości

c1ach

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    2 689
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez c1ach

  1. Marzocchi 2003 już retro, oj jak ten czas leci. I pewnie ciągle w dobrym stanie? Mam Mx-a z 2007, w 2014 zaczęła schodzić powłoka. Wciąż działa i super wybiera nierówności, ale jak widać po 7 latach zaczął proces złomowania który trwa o dziwo do dziś.
  2. Noo +-, ja odwłok miałem połowę mniejszy, dogadalibyśmy się po n-tym piwie Wynika z tego, że taki hardcorowy bikepacking nie jest dla mnie. Wolę szybko, a jednak fajniej rower się zachowuje gdy główny bagaż jest złączony z rowerzystą. Pogratulować dobrego nastawienia i terenów
  3. Nigdy nie zabierałem więcej niż 3 gaci, a dla niektórych może nawet tyle to przesada. I są rzeczy, o których się nie mówi Przepierkę w trasie czasem trzeba zrobić. Namiot jedynka nie zajmuje dużo miejsca, tylko że on służy jedynie do spania, a nie gotowania, czytania i posiadówek.
  4. Widoki zachwycające, ale Bieszczady kojarzą mi się jednak bardziej z gęstymi lasami i błotem. Na emigracji człowiek zawsze szuka czegoś znajomego w widokach, wcale Ci się nie dziwię. W sumie to tak się zastanawiałem nad wypadem w tamte rejony. Rower fajnie utorbiony, chociaż ja się chyba nigdy nie przekonam do pełnego utorbienia, łącznie z przodem, trójkątem ramy itp. Wolę lżejszą maszynę (zakładam tylko odwłok) i plecak, lepiej mi się pokonuje trudniejsze trasy i przede wszystkim szybciej/zwrotniej. Jak z tym jest u Ciebie? No i w sumie to ostatnio na 4-dniowy trip po świętokrzyskich spakowałem się w plecak 25l (zostawione wolne miejsce na picie + bułki) i odwłok, więc faktycznie trochę sprzętu targałeś
  5. c1ach

    [2017] Specialized

    Wykonałem zdjęcie rentgenowskie ( ). Te 4 punkty to przypadek czy tam jest teraz upchnięta amortyzacja?
  6. c1ach

    [2017] Specialized

    Opis jest taki Może to tańszy model? "Tańszy" hehe.
  7. c1ach

    [2017] Specialized

    Na pewnym portalu znalazłem relację z tego eventu i jest taka fota. Google pokazuje także sklep internetowy który to sprzedaje jako Roubaix 2017.
  8. c1ach

    [2016] Marzocchi Is Dead

    Według Foxa, Marzocchi nie będzie marką budżetową. Cytując z http://www.bicycleretailer.com/north-america/2016/04/14/fox-looking-2018-model-year-offer-more-extensive-new-marzocchi-products#.V5dBYvxv5dg : I drugi cytat: Czyli nic nowego teraz nie wymyślą, rewolucja planowana na 2018
  9. Namiot może i lekki, ale dobrego wrażenia to on na mnie nie robi...taka tam chustka nad głową. Jeśli śpiwór z tego zestawu zastąpi się czymś na nasze warunki (nie -35, raczej -5), to można całość wozić w kieszeniach szortów
  10. Do Kanady nie przyjechałem w celach rowerowych. Turystycznie wiedziałem że interesuje mnie tylko i wyłącznie pustka, natura i bycie z dala od wszystkiego. Budząc się rano w tajdze i mając po 150 km w każdą stronę do najbliższej chałupy zdecydowanie nie byłbym w stanie poczuć otoczenia, gdyby ktoś mi gadał nad uchem. W miejsca typowo turystyczne - jeździj z kimś, na odludzie - samemu. Na miejscu i tak ciężko szukać kompanów, bo wyprawa rowerowa jest tam sprowadzona do miana wyczynu. Dużo ludzi robiło mi zdjęcia, nikt tam nie myśli o takiej jeździe na rowerze jako czymś normalnym. Turystyka = kamper, własny samochód. Nic poza tym, jak się zdarzają szaleńcy to na bank wiadomo że narodowość inna niż kanadyjska Ja to w sumie niewielką część Kanady zobaczyłem, ale warto się przyjrzeć np. wyprawom Kamili Kielar: https://www.youtube.com/watch?v=4-fts3OPzeQ
  11. c1ach

    [2017] Specialized

    Dotarliśmy do szpiegowskich zdjęć Kurcze, chyba nie autentyk. Ja obstawiam wał kardana
  12. Wyjazd w stronę Calgary wzdłuż pięknego pasma gór. Początkowo ścieżką rowerową wzdłuż autostrady, a dalej już mniej ruchliwą szosą przez Kananaskis i Cochrane. Trasa początkowo wiodła terytoriami kopalnymi, gdzie non stop mijały mnie wywrotki, a tory kolejowe i bocznice nie miały końca. Za tym całym "indastły" czekały na mnie fenomalne trawiaste prerie - dosłownie po horyzont. A dalej góry, ciemnozielone na tle trawy. I tak przez 50 kilometrów, jazda w miejscu które wydawało się nierealne, jak z jakiegoś filmu o Indianach. https://www.youtube.com/watch?v=M0QdeXK48z4
  13. Na golenie można założyć osłony neoprenowe, reszta to walka z wiatrakami Hak można dołożyć do większości aut, jak wiadomo sens ekonomiczny jest zależny od stanu auta i ilości lat które chcemy nim przejeździć.
  14. Jeden - przodem. Więcej rowerów - zamiennie. Tak - bo lubię jak jest równo i to jedyny powód. Inny sposób montażu nie da Ci żadnych magicznych efektów w postaci mniejszego zużycia paliwa Jeżeli wozisz tylko jeden rower, to odpuść temat bagażnika dachowego. Oszczędzisz najwięcej. Ja w kombi klasy średniej zawsze wiozę wewnątrz (wchodzi bez składania czegokolwiek, wkładasz tyłem do przodu i skręcasz przednie koło do pionu). Jeśli zdejmę koło i ułożę wzdłużnie, to mogę jednocześnie mieć rower w środku i spać
  15. Grunt to pokonać dystans z łóżka do drzwi Potem samo idzie. Moja trasa to żaden wyczyn, sprawdź gościa który jechał od Oceanu Arktycznego do Argentyny - klik. Wgrałem film ze spacerów po Banff - między innymi wejścia na górkę Sulphur, gdzie zastały mnie zimowe klimaty. http://youtu.be/FJBuT9s5Beo
  16. Prosty uginacz, nic specjalnego. Pewniejszy i trwalszy niż tanie stare budżetowe marki (np. RST), ale cudów nie ma co oczekiwać. Na początek nie ma problemu aby z takim jeździć, jednak w przyszłości rozważysz wymianę na lepszy.
  17. Odcinek Coleman Creek - Banff. Ostatni dzień pokonywania trasy Jasper - Banff. Przewodniki opisują wycieczkę na 6 dni, w praktyce wypoczęty biker zrobi ją w 3, ja jechałem 4. I bardzo dobrze, bo widoki zapierają dech w piersiach. Była to najlepsza wypłata od natury jaką dostałem. Spanie było tym razem nielegalnie na zamkniętych campingach. Na drugim z nich zauważyła mnie obsługa i grzecznie wyprosiła z komunikatem "radź sobie sam", na szczęście dopiero rano Wszystko przez to, że przeniosłem namiot do wiaty która była widoczna z daleka. Nie pozostało nic innego jak pedałować w deszczu do Banff, kurortu z najwyższej półki i wszelkimi usługami. Jak wiadomo, deszczowo-zamglone góry robią wrażenie wcale nie gorsze, niż te przy bezchmurnym niebie. https://www.youtube.com/watch?v=P52KPzPEBlg
  18. Jedziemy dalej, zjazd z Wilcox pass (2030) do Coleman Creek (~1400). Bez gadania, klasyczna muzyka i widoki https://www.youtube.com/watch?v=WgbOwQxZ1nA
  19. Dotarłem do głównego celu wycieczki, czyli szlaku pod jęzor lodowca Columbia. Zlokalizowany jest on na wysokości 2030 m, gdzie przy drewnianych toaletach zostawiłem rower i po reorganizacji sprzętowej ruszyłem na pieszą wycieczkę.Przestrzeń, wiatr, chłód i zapach są niesamowite - nie do pokazania w jakikolwiek sposób. W takich miejscach jedyne co przychodzi do głowy, to jakieś gitarowe solówki typu Free Bird Columbia Icefield
  20. Po dotarciu do Jasper udałem się na pieszą wycieczkę, aby rozprostować nogi. Poszedłem do Maligne Canyon, gdzie są fantastyczne ścieżki piesze. Utworzono jest wzdłuż kanionu, na dnie którego spływają wody z jeziora Maligne. Tym pięknym wodospadom nakręciłem w sumie słabą reklamę, ich wygląd jest oszałamiający. Na jezioro Maligne nie miałem już czasu, a podobno jest to najlepszy rejs jaki można sobie tylko wyobrazić. Ale ja się cieszę, że jest co zwiedzać następnym razem Jasper i Maligne Canyon
  21. Dobry nick sobie dobrałeś... Na forum już był wątek o słowackich cyganach przy okazji tej samej trasy, polecam burzliwą lekturę.
  22. Dzięki! Odcinki są dlatego aby nie ugrzęznąć na 3 miesiące, ponieważ czasu mam niewiele, a sprzęt każe mi czekać na wszystko i długi film renderowałby się chyba dwa dni. Jedyny niedźwiedź którego spotkałem gryzł trawę w odległości 100 m i nie przejmował się mną, dopóki nie wiatr nie poniósł zapachu przepoconego rowerzysty. Wtedy misiek zaczął się zastanawiać, ale nie czekałem na to co wymyśli i odjechałem żeby go więcej nie stresować Przy większości spotkań widzisz niedźwiedzia który stoi i coś robi, one nie urządzają sobie biegów lekkoatletycznych przez las, więc można się bezpiecznie wycofać. Kempingi i popularne szlaki turystyczne są bezpieczne i kontrolowane. Na kempingach ludzie do 23 trzaskają drzwiami samochodów, a jak jest weekend to w promieniu 5 km dosłownie wali dymem z grilla i spaloną kiełbą - nawet to nie jest w stanie zwabić misia w tak "niebezpieczne" miejsce. Szlaki dostępne dla turystów są monitorowane pod względem obecności śladów i odchodów, można też samemu zgłosić jak się zobaczy. Miśki mają swoje własne trasy, ale czasami je zmieniają na kolidujące ze szlakami i wtedy cały obszar jest wyłączany z ruchu turystycznego. Ja 2 razy trafiłem na takie miejsca. Podsumowując - Kanada dba o swoją reputację i robi wszystko, aby obydwie strony czuły się dobrze. Pojedyncze ataki zdarzają się co kilka lat, to są jednak incydenty i śmieszne liczby patrząc na liczbę turystów odwiedzających kraj. Wystarczy nie robić z siebie poszukiwacza przygód i stosować ogólne zasady bezpieczeństwa. Być tu zaatakowanym to jak wygrać w lotka. To dotyczy wyłącznie obszarów typowo turystycznych w Kanadzie, wierzę że na Alasce, w Rumunii itp. może być trochę inaczej
  23. Dodałem nową część - Wjazd do Jasper National Park
  24. Hej, amerykańska motoryzacja bardzo mi się podobała zanim tu nie przyjechałem Pierwsze kilka dni strasznie się jarałem, potem zaczęło mnie to zwyczajnie denerwować. Auta są tutaj bardzo głośne i wielu ludzi uważa że tak ma być, co wkurza podczas rowerowania. Jest mnóstwo pickupów których opony wydają odgłos przejeżdżającego tira, silniki po 6 litrów a wydechy jak w ciężarówkach. To jest taki odgłos, że w Polsce każdy już zadziera głowę i szuka nadlatującego samolotu. Same ciężarówki są jeszcze gorsze, szczególnie te stare śmierdziuchy. Ogólnie ta część świata nie wygląda na regulowaną przez cokolwiek. Jest także mnóstwo sportowych lub pseudo-sportowych wozów, których zadaniem jest przewyższyć resztę swoją głośnością. Komfort jazdy rowerem w takim towarzystwie - 3/10. Lepiej jest na szosach typowo turystycznych, bo te tranzytowe są zaprojektowane wyłącznie pod auta. Ścieżki rowerowe dopiero zaczynają się pojawiać, Kanada jest zacofana względem Polski. Ta część świata jest zaprojektowana tak, aby się przypadkiem nie narażać na wysiadanie z samochodu. Rowerzysta ciągle musi kombinować jak przeżyć. Po drogach asfaltowych rowerem szosowym nie jeździ się łatwo. Jakość szos jest porównywalna do polskich, natomiast pobocza są pełne ostrego żwiru i nikt ich nie sprząta. W ciągu paru dni znalazłem młotek, klucz nasadowy, kombinerki (te akurat mi się przydały ), osłonę tarczy hamulcowej, mnóstwo haków, troków, drutów, szkieł i podobnych atrakcji. Opony miałem semislick 30mm, a i tak ledwo dojechałem. Kierowcy trucków jeżdżą zawodowo, omijają szerokim łukiem a nawet zmieniają pas. Najwięcej "Januszy" jest wśród pickupów (dla mnie to taki odpowiednik Passata, grupa docelowa wiele się nie różni). Najniebezpieczniejsze sytuacje powodują kierowcy prywatnych autobusów-kamperów - ludzie którzy zrobili sobie prawko na autobus i nie za bardzo potrafią nimi jeździć, ponieważ robią to zaledwie kilka razy do roku i są niedokształceni. Takie autobusy mijały mnie na żyletkę, zero świadomości. Zazwyczaj też ciągną na sztywnym holu samochód osobowy, żeby mieć czym jeździć po bułki Natomiast w dzielnicach mieszkalnych wszyscy jeżdżą spacerem, co jest dla mnie niewiarygodne. Uprzejmość i wpuszczanie rowerzystów/pieszych wszędzie gdzie się da - zatrzymująca się 3-pasmowa droga to nic dziwnego. Chociaż to też zależy od miasta, Calgary wypada gorzej niż Edmonton.
  25. https://youtu.be/y4rpVHImcHI Zapraszam do obejrzenia i dalszego śledzenia mojej "wyprawy" po kanadyjskiej prowincji Alberta Wyruszyłem ze słonecznego Edmonton, skąd przez pustkowia dotarłem do Jasper, kurortu w Górach Skalistych. Następnie przejechałem jedną z najpiękniejszych szos na świecie - Icefields Parkway przebiegającą przez serce kanadyjskich "rockies", dwie przełęcze ponad 2000m, z których jedna ociera się lodowiec Columbia. Zwieńczeniem jazdy był dłuższy postój w miejscowości Banff, a następnie powrót do Calgary, skąd właśnie piszę. Trasa którą zrobiłem nie jest trudna dla doświadczonego cyklisty (górskiego), problem stanowi jednak pustkowie które wymusza sposób myślenia na kilka dni do przodu. To nie Europa, gdzie miejscowości są blisko siebie. Na Icefields Parkway wyruszasz ze świadomością, że za kolejne 250 km jest malutka stacja benzynowa i "convienence store" z podstawowymi produktami. Przed górami czekało na mnie 170 km jazdy szutrową drogą pośrodku niczego, na końcu której znalazłem zlikwidowany sklep i półkę z pudełkowanym suchym chlebkiem do kupienia w lokalnym barze. Jedyne z czym nie było problemów, to woda którą mogłem brać z czystych rzek i strumieni. Relację publikuję w formie krótkich odcinków. Nagrywam tylko to co mnie interesuje, z założenia na pamiątkę dla siebie. Kolejne filmy będę wklejał w tym temacie. https://youtu.be/y4rpVHImcHI Pozdrowienia z Kanady!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...