-
Liczba zawartości
19 474 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
33
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Blogi
Kalendarz
Collections
Zawartość dodana przez tobo
-
[Silnik 500W] pozwolenie na jazdę oraz pomoc w zakupie
tobo odpowiedział pablo82 → na temat → Elektryczne - e-bike
No. Pojazdem który określa się jako rower elektryczny to przede pojazd napędzany siłą ludzkich mięśni, wspomaganych silnikiem elektrycznym. Żeby ten warunek spełnić rower musi mieć system PAS a takowy ma lub może mieć rower z silnikiem 250, 350, 500, 750 czy 1000. Dopóki te dwie rzeczy będą się łączyć to jest to rower. A to czy ktoś przy 250w ma manetkę gazu czy oczy 1000 to inna bajka. Chyba że masz "swoją definicję" czym jest rower albo nie odróżniasz kwestii rower, nie-rower i e-rower nielegalny. Pułap 250w I 25kmh jest wzięty kompletnie z dupska. -
[Silnik 500W] pozwolenie na jazdę oraz pomoc w zakupie
tobo odpowiedział pablo82 → na temat → Elektryczne - e-bike
Największa wada to udzielanie się w wątkach o elektrykach ludzi, którzy używanie roweru traktują jedynie przez swoje widzimisię czym jest rower. i najgorzej jest gdy ktoś podatny na sugestie da się uprać komuś takiemu. To że chcesz się męczyć na rowerze to jest twój sposób jego używania. Wymienię kilka innych: środek transportu do pracy, środek dowozu zakupów do domu, jazda rekreacyjna np z powodów estetyki bliższej lub dalszej okolicy, transport dziecka do przedszkola, spędzenie czasu we dwoje, podróże geograficzne zamiast turlania się samochodem. Można jeszcze dorzucić. I w żadnym z tych przypadków rowerujący może nie mieć najmniejszej ochoty się pałować, może nie być fizycznie uposledzony ani nie mieć problemów z nadwagą. 500 w to taki sam silnik jak 250 w czy 1000. Każdy z nich może pozwolić przy pewnej ingerencji na jazdę bez jakiegokolwiek męczenia się. Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę ale: nie ty decydujesz kiedy dyskusja się kończy -
To wycie, jak dla mnie, brzmi jak posik. Oczywiście może być inna przyczyna. Np jakość klocków, źle wyczyszczone tarcze (syf nieusunięty z otworów w tarczy), czy klocki niedogadujące się z tarczą.
-
Wejdą. Tylko trzeba im pomóc. Pomoc oznacza posmarowanie odrobiną oleju rowka w klocku. Odrobiną żeby zwiększyć poślizg a nie spowodować zabrudzenia klocka na powierzchni ciernej.
-
Zastanawiam się do kogo piszesz i jak wyciągasz wnioski, ale NA PEWNO nie czytasz tego co napisałem. Mialem bądź mam 7 zestawów E, 3 w piascie i 4 midy. I daleko im wszystkim do nieawaryjności. Tylko że mają istotną przewagę nad gotowcami- każdy z ich elementów mogę bez problemu dostać osobno, kupić od ręki, wymienić część elementów na lepsze. Nie jestem skazany na przyklejenie się do boscha czy sh*t brose jeski z jakiegoś powodu zechce zmienić na inny system to zrobię to za grosze w porównaniu do gotowca. Jak wspomniałem- cena dużo mocniejszego pakietu, silnika i roweru kupionego osobno to zaledwie część ceny podstawowego "markowego". Ano wyłamał bo producent roweru wymyślił wyciąganie pakietu przez przechylanie pakietu na bok. Oczywiście że można nazwać to rowerem. Bo rowerem czyni go system PAS, który tenże zestaw ma. Roznica jest ta że oferuje jazdę bez zamulania. Oczywiście można jeździć na manetce i na 5 biegu ale posuwając się do absurdów malucha też można zmienić w dragstera. Moj punkt widzenia odnoszę do normalnego użytkowania. W ciągu 4 lat jazdy na E może z 5% czasu jeździłem na 4 i 5 biegu. Zazwyczaj to okolice 30-35kmh. Nie widzę potrzeby jeździć szybciej, nie jeżdżę szybciej niż 25 w miejscu gdzie moja droga przecina się z drogą psów, kotów czy pieszych. Za odmóżdżenie wszystkich głodnych wrażeń na ddrach nie ponoszę odpowiedzialności. Poza tym: 250w i 25kmh to regulacje prawne wzięte z tyłka. Równie dobrze mogłoby być 20. Albo 30. Jeśli nie jest (choć jest) rowerem taki który ma 750 to nie jest nim też fabryczny z odblokowanym silnikiem 250w.
-
Deorka turystyczna?
-
Zaciski zrobiły siku. Opcja dwa - klocki żywiczne shimano mogą drzeć ryja zupełnie bez istotnego powodu. Od zabrudzenia, od dlugiego nieużywania.
-
Zaciski ciekną. Nie ma znaczenia jak długo ich używałeś, mogła być jedna jazda z takim efektem. Shimano robi gówniane zaciski. Jeśli chcesz rozwiązać problem to kup dwie sztuki magur mt4, podepnij do nich dzwignie Shimano, dźwignie magury sprzedaj. Apgerjd za 400 zł, nowe klocki w zestawie, hamulce bezawaryjne.
-
[hamulec] Meroca M4 - o chińskim czterotłoku słów kilka
tobo odpowiedział tobo → na temat → Hamulce rowerowe
Test zakończony. Po 5 dniach nieużywania roweru w czasie jazdy zauważyłem "brak hebla". Bez względu na siłę włożoną w naciśnięcie dźwigni hamulec nie reagował nawet spowalnianiem. Dziś zrobiłem szybką diagnozę: tłoczki z prawej strony puściły. To oznacza koniec sprawdzianu, który wypadł jednoznacznie negatywnie. -
Po raz kolejny, czy ja napisałem cokolwiek byciu skazanym na analogowe graty speca czy Treka? Bo wydaje mi się że dyskusja dotyczy wyłącznie komponentów E. Co z tego że system jest gotowy jeśli jesteś przypisany swoim bajkiem do danego systemu? Nie zamienisz zintegrowanego boscha na yamahę. Pakiet też jest systemowy bo przy integracji do roweru speca pasuje pakiet w dedykowanej obudowie. Pół biedy jak zdechnie pakiet, ogniwa bo można go naprawić. Ale co jeśli wyłamiesz bolce z gniazda lub uszkodzisz coś innego? I tak musisz iść w łachę do dilera speca. I wtedy może się pojawić mały problem, z którym zetknąłem się wczoraj. Klient przyprowadził bajka z "problemem komunikacji". Kupił używany z przebiegiem 600 km. Sklep powiedział "sory, nie mamy żadnych części dostępnych na miejscu i w kraju". Na chwilę obecną klient nie znalazł też nic w Europie. Dlatego wg mnie takie rozwiązania można rozbić "o kant".
-
Do obu powyższych postów: nie porównuję bo tak se zachcialem tylko podałem konkretną, dużo tańszą i wiele lepszą opcję dla gotowca za 11 tysięcy. Czy napisałem że bafang to cud? Nie. Napisałem że jeśli mam naprawić bafanga a kenoło czy innego wypasa od speca to mogę to zrobić łatwiej, szybciej, taniej a np zamienny czy dodatkowy aku o połowie pojemności kosztuje 2x tyle co mój. W jaki sposób ta konwersja powoduje że nie jest to już rower? Zakładam że wiesz co czyni rower elektrycznym, to że do otrzymania wspomagania niezbędne jest pedałowanie. I jakbyś nie próbował - bafang kturefo mam też jedzie gdy pedałujesz. Różnica w tym że wspomaganie na najniższym trybie pozwala turlać się z prędkością 29kmh. Jesli chcę to mogę przy tym pozostać. Natomiast jeśli nie chcę to mam kilka opcji, zależnie od preferencji. Pomijam wszystkie patologie jak silniki po kilka czy kilkanaście kw albo brak wspomagania i jazdę tylko "na gazie". Piszę z doświadczenia kogoś kto nie cierpi na manię mocy. Z innych istotnych detali: kupując speca jesteś skazany na dedykowane części. Ich urok to oczywiście aspekty estetyczne. Problem jest taki że producentom koncept zmienia się w najgorszym przypadku co kilka lat. Zamiast kasety sh*tmano możesz założyć dowolną o tej samej specyfikacji, 8mki są dostępne na rynku od nastu lat, i będą. Co zrobisz po gwarancji gdy silnik, kontroler, wyświetlacz się rozkraczą a producent przestanie wspierać starszy system? Albo nawet bardziej prozaicznie: w obecnych czasach sklep gdzie przychodzisz z gwarancją informuje cię że cierpią na niemanie części. No oczywiście można walczyć o kwestie rękojmi, zwrotu kasy czy inne rzeczy, ale... co z tego jeśli nie kupisz czegoś innego w zamian? Wspomniany zestaw ma dwie wady: pierwsza to brak "integracji", kable są na wierzchu. Mając jednak zwykly rower można zaingerować i część okablowania schować przerabiając ramę. Druga to aspekt estetyki silnika przy suporcie. Trzeci, ewentualnie, to odstawanie od ramy co może mieć znaczenie dla kogoś jeżdżącego w trudnych warunkach ryzykującego trafieniem czymś w korpus silnika. Przy blacie 44 zęby to zjawisko występuje w niewielkim stopniu i jest równie niebezpieczne jak trafienie czymś w blat standardowej korby mtb z blatem 44, czyli parę lat wstecz typowej. Jeśli ktoś ma wyrąbane na estetykę i nie lata (jak autor tematu) po rockgardenach to taka konwersja praktycznie w każdym aspekcie ma tylko plusy. Tym bardziej że budżet na sensownego ebajka fabrycznego jest bardzo skromny. Poza tym - każdy wg swoich potrzeb. Z podanych powyżej względów nie zdecydowałbym się na gotowca, mimo że jego zakup nie byłby żadnym problemem.
-
Onanizm specowy to twoja domena, nie moja do tego: budżet autora to 11 tysięcy. Zaproponuj speca z boskim brołzem w tym budżecie, DOSTĘPNEGO. Poza tym oferującego zasięg na wspomaganiu rzędu 120-150 km, w trybie innym niż łeko. jak (kiedyś) znajdziesz to się pochwal. A najlepiej jakbyś znalazł prawilnego speca w podanym przeze mnie pułapie cenowym. Dalekim od 11 tysięcy. I jeszcze się pochwal hał macz za pakiet zasilający i o jakiej pojemności. Oraz ile kosztuje sam silnik, kontroler, panel sterowania. No i jak łatwo możesz go dostać jak będzie potrzebny. Szczególnie w obecnych bardzo łatwo zaopatrujących we wszystko potrzebne czasach. Aaa, już się nie fatyguj, sprawdziłem: wypasione alivio, heble mt200 oraz ekstra amor sołntołr klasy marketowej. Aaa i pakiet 400wh. Ile trzeba zainwestować żeby z tej biedy z żenadą uczynić coś przyzwoicie zaopatrzonego? Bo jak ktoś ma życzenie nie jeździć na gratach klasy wyższej marketowej to musi roztrzaskać kolejną wypchaną skarbonkę. Dorzucisz zainteresowanemu do jego jedenastu?
-
Ja nic nie wiem poza jednym: że cierpisz na speconanizm sprzętowy. widzę że jesteś sprawny inaczej... to jeszcze raz: jeździłem na zestawach "dokładanych" z i bez czujnika oraz rowerami gotowcami z czujnikiem. I nie widzę z tego żadnej wymiernej korzyści. Odniosłem się do twojego przedstawionego tu objawienia, powrót będzie szokiem. Ja nie powróciłem, miałem oba jednocześnie. I ze wszystkich opcji wybrałem jedną. Może ta informacja przeskoczy ci między półkulami albo nie: jest coś co nazywa się preferencje. Ale to do ciebie nie trafia. Komunizm to też była jedyna słuszna droga.
-
https://www.emtbforums.com/community/threads/2021-turbo-levo-or-kenevo-motor-issues-or-problems-are-there-any-please-report-the-good-the-bad-and-the-ugly-hopefully-no-ugly.15350/ Tak na szybko, pierwszy link, pierwszy temat. Jest faktycznie świetnie w tym 2021. Na forum jest mechanik dużego serwisu speca , można go podpytać, bo na bieżąco jest. Może ma bardziej optymistyczne dane
-
Jesteś sprawny inaczej? Czytasz co napisałem? Miałem styczność z każdą z dostępnych opcji i nie, nie widzę żadnej przewagi systemu z czujnikiem nacisku. Mogę bez problemu kupić gotowca, praktycznie każdego ale NIE chcę.
-
Jest nr1 na liście awaryjnych padaczek w rowerach gotowcach. pod tym względem jest niedościgły. At the moment, the most failures we've seen have come from the Brose S-Mag fitted to Specialized Levo and Kenevo models. This has been a mix of water ingress causing issues with the electrics and connections, and problems with the belt drive failing within the motor itself. info anglojęzyczne. Można pokopać na forach anglojęzycznych gdzie jest masa "zachwytów". Miłość jest jeśli nie ślepa, to przynajmniej niedowidząca.
-
Pieprzysz jak potłuczony. Czytaj co napisane, bardzo czytelnie: używałem wszystkich opcji, zestawów z czujnikiem i bez, rowerów gotowców, także z czujnikiem . I z tych wszystkich w każdym przyoadku bafang bbs02 jest najlepszy. Oferuje najwięcej w kwestii momentu, kultury pracy, ciszy, mocy, możliwości dostosowania do preferencji użytkownika. Nie widzę żadnej korzyści z czujnika po przetestowaniu wszystkich dostępnych opcji.
-
Ale ma ten twój git czujnik. I jajco z tego. Poza tym wspomniałem że jeździłem też na fabrycznych zestawach w gotowcach, z czujnikiem. I choć mogę mieć takowy rower to zdecydowanie nie chcę bo w czasie jazdy bafang 750 w ma przewagę nad każdym z nich. W sumie zestawów konwersyjnych miałem/mam 6. I zdecydowanie w warunkach polowych Bbs02 jest najlepszą opcją. No ale pewnie wiesz lepiej na czym mi lepiej i do czego i dlaczego wracam
-
Bafang nie ma czujnika nacisku. Wszystkie moje mają te same parametry 750w, 48v, tonsheng ma 95Nm a bafang 120Nm, to je różni. Nie porównuję ich z innymi o innej mocy, czy do fabrycznych. Zrobiłem eksperyment z tonshengiem, z ciekawości, ale w żadnym przyoadku nie ma on startu do bafanga. Obecnie leży i czeka, na wyrok. Jest głośniejszy od bafanga, który jest dużo cichszy od zestawów fabrycznych e bajków. Bafang jest łatwo programowalny, tsdz to rzeźba w tej kwestii. Parametry pracy można ustawić w poszczególnych trybach.
-
Misiu, skąd wiesz jakie to zestawy? Mam dwa bafangi , "badziewne," oraz tonshenga z czujnikiem nacisku. Jeździłem też na fabrycznych zestawach w gotowcach mtb z czujnikiem nacisku. No i niestety w żadnym przypadku ten z czujnikiem nie czyni wrażeń z jazdy orgiastycznymi. Wręcz odwrotnie. Jeśli ktoś preferuje zamuloną pracę, dużo słabszy moment, dużo gorsze wsparcie- to wybór dla niego. Wróciłem w drugim rowerze do bafanga. Rower był dla żony i po zrobieniu 300 testowych km uznałem że nie będę robił jej krzywdy.
-
Koszyk na bidon jest albo na podsiodłówce albo na dolnej rurze przy czym to drugie jest standardowym mocowaniem baterii. Pakiet znajduje się w najgorszym przypadku (wysokość obudowy to 100 mm) kilka cm wyżej niż w typowym rowerze mtb ze zintegrowanym w dolnej rurze pakietem. Szyna jest aluminiowa przykręcona dwoma śrubami (u mnie trzema bo to rama bez gwarancji). Pakiet waży 4.5 kilograma, zasięg na 17.5 ah przy najnizszym trybie wspomagania (do 30kmh) to ok 100 km. Silnik pod suportem, co w użytkowaniu nawet mtb, poza trudnym terenem z przeszkodami sięgającymi blatu, nie jest żadnym problemem. Nie widzę żadnego problemu z wyważeniem takiego zestawu, rower na niewyszukanych częściach waży 21 kilogramów. Na lepszych i lżejszych spokojnie w okolicach 19, nawet mniej.
-
Może zamiast kiszkowatego gotowca rower zwykły+ zestaw do konwersji? Bafang to koszt ok 2000, zostaje 9000. Za 4000 kupisz ze dwa nieglupie baterie. Zostaje 5000 na rower. Za tyle złożysz bardzo sympatyczne dwa kółka. Mnie taka przyjemność z pakietem 17.5 Ah kosztowała 7000. Waży 21 kilo, lata 45 kmh.
-
[hamulec] Meroca M4 - o chińskim czterotłoku słów kilka
tobo odpowiedział tobo → na temat → Hamulce rowerowe
Anglia. -
Oczywiście że istnieje . Voilamart 1000w 48v przednie koło, dostępny na ebayu
-
Przekopując Aliexpress znalazłem ciekawy produkt. Hamulec czterotloczkowy chiński. Dość nietypowy jak na Alistandardy, dwutłoczków jest masa, a ten to chyba nowość. £21.82 20%OFF | MEROCA MTB hydraulic brakes set for bicycle disc 4 Pushes piston Mountain bike line levers system caliper kit racing Cycling https://a.aliexpress.com/_u8bfmq Ciekawość okazała się roztrzygająca o decyzji kupna, choć rozsądek mówił "po co ci to". I, właściwie, faktem jest że na nic. No ale wyników wyszukiwania opinii było zero, jedynie opinie kupujących w ofertach na Ali. Te jednak standardowo niczego sensownego nie podają bo praktycznie wszyscy kupujący informują o szybkości dostawy, jakości opakowania i o wrażeniu wizualno-dotykowym. Czyli praktycznie nic użytecznego w warunkach polowych. No ale.... O produkcie: Hamulec sprzedawany na Aliexpress pod marką Meroca, model m4. Meroca to popularny producent chiński, dostępny ma Ali, oferuje sporo akcesoriów i części. Korzystam np z ich sterów, które mają bdb stosunek cena - jakość. Ciężko ustalić czy Meroca je produkuje czy konfekcjonuje. W każdym razie Meroca m4 to jedyny chiński czterotłoczek na Ali. W ofercie można znaleźć opis, zdjęcia i czasami film prezentujący produkt. Wiadomo że nic praktyczne takich rzeczy nie wynika ale zdjęcia czy film pozwalają coś powiedzieć o hamulcu. 1. Dzwignia mocno czerpie z rodziny shimano ostatnich generacji. Zbiornik wyrównawczy z odpowietrznikiem ale bez zdejmowanej pokrywy, zamykany jak shimano , od strony samej "łopatki". Dźwignia na dwa palce, ciut dłuższa niż wyższe modele Shimano, ale wygodna, dobrze wyprofilowana i perforowana, czego nie da się powiedzieć o niskich modelach Shimano, tak jak też i to że jest aluminiowa, co nie jest do uświadczenia w podstawowych shimano. 2. Zacisk na zdjęciach i filmie szału nie robi ale nie budzi niepokoju. Srebrne tłoczki sugerują że są stalowe. 3. Przyłącza przewodu typowe, bez banjo. 4. Klocki wyglądają na shimano do ichnich czterotłoczków. Ale pewności nie ma i to może być problem. Dlaczego - to w opisie niżej. Tu warto wspomnieć o cenie: 125 ZŁOTYCH! Z przesyłką i watem To poniżej ceny sugerowanej detalicznej dla shimano mt200. Czy ten szok cenowy to też szok performensowy, w którąkolwiek stronę - wyjdzie w praniu... Przy zamawianiu pojawia się znaczący problem: z jakiegoś porąbanego powodu hamulce sprzedawane są w wersji "lewostronnej" czyli przystosowanej na rynek brytyjski... Czyli tył to dźwignia lewa a przód to prawa. I nie znalazłem żadnej oferty "prawilnej". To żaden problem gdy kupuje się parę, zamiana przewodów stronami i już. Ale jak chce się jeden obiekt doświadczalny to gorzej. Albo biorę dwa, czego nie chcę, albo jeden i podpinam niefabryczny przewód, co może być na plus albo minus, bo mam tylko sm bh 59 shimano. W przypadku gdy zmiana przewodu pogorszy działanie to nie dowiem się czy ten zakup ma sens. Jednak i tak dwóch nie chcę. Pozostaje ryzyko, za 125 zyły. Zamawiam, przewidywany czas dostawy to ... tydzień, przy przesyłce darmo. Kolejny plus, czy pokryje się to z realiami dostawy, wyńdzie w praniu. Hamulec faktycznie dociera po tygodniu. Zapakowany w foliową kopertę, owinięty sporą ilością pianki. Dobrze. Unboxing: Hamulec sprawia niezłe wrażenie potwierdzające to ze zdjęć. Drobiazg to małe otarcie farby na zacisku. Opakowanie nie było uszkodzone więc pakujący nie sprawdził stanu lub sprawdził ale olał. Nie jest to uszkodzenie, więc zakładam że zrobili to może świadomie licząc że odbiorca i tak przyjmie produkt. Założyli dobrze, z jednym ale: uznałem że skoro zapakowali produkt z defektem to nie jest miło. Złożyłem spór transakcyjny , załączyłem zdjęcie. Rekompensata podana w wysokości 25 zł. Odpowiedź w ciągu 30 minut, uznane Czyli czterotłok za 100 zeta.... Dalsza obdukcja: - klamka faktycznie na inspiracji shimano. Bez zastrzeżeń. Odpowietrznik na śrubę jak shimano. Wrażenie psuje pokrywa zbiornika wyrównawczego pomalowana tandetnie farbą w kolorze strażackiej czerwieni. Dziwne bo potrafią położyć lepszy lakier czy anodę na kółeczka przerzutki za 10 złotych. Ale to detal bez znaczenia. Obejma dzielona jak shimano ale bez idiotycznego mechanizmu blokady pełnego otwarcia obejmy - znowu plus. - zacisk, cztery stalowe tłoczki. Pracują bardzo równo i reagują natychmiast na lekkie ruszenie dźwigni. Plus. Śruba mocująca klocki- pomalowana tą samą tandetą co pokrywa zbiornika dźwigni., ale to też drobiazg. Klocki są identyczne jak shimano do czterotłoczków bez radiatorów. Git, bo aż się narzuca pytanie co oferują klocki w hamulcu kosztującym w detalu, bez ceny przesyłki, 100 zł. Prawdopodobnie nic specjalnego. Klocki też pacnięte czerwoną farbą. Wyglądają na żywiczne . - prsewodprzewód i przyłącza jak shimano, oliwka wygląda na tektro. Nie bez powodu, o czym za chwilę. Tyle macania. W kategorii "jak leży w ręku" zdecydowanie ocena dobra, standard ponad bazowymi shimano. Montaż: - zamieniam przewody, używam shimano, zakładam bez zapowietrzenia układu. Klamka twarda jak beton, lepiej niż w jakimkolwiek shimano. Znowu plus. - hamulec sparowany z tarczą Sram centerline, 200 mm, oryginalną. Wszystko pasuje, szczelina między klockami i tarczą duża- to bardzo ułatwia montaż i ustawienie bez ocierania - skok klamki to około 30 mm. Trochę dużo i może być problemem, co też poniżej w raporcie. Moje doświadczenie - 25 lat ma rowerze, z czego 21 z tarczami. Poza Hope i tektro miałem po kilka hebli wszystkich producentów, od niskich modeli po "wypasy". W sumie używałem około setki różnych. - z czterotłoczków mialem wcześniej tylko Sramy: guide R, guide RS oraz guide RE. Te dwa pierwsze to hamulce typu trail enduro, trzeci to starszy Code R przed liftingiem. - używałem bądź używam wszystkich wielkości tarcz od 140 do 220. Klocków miałem masę, obecnie używam wyłącznie angielskich Discobrakes. Sparing partner: - tu jest pewien problem, bo chiński czterotłok ma się zmierzyć z zawodnikiem klasy hiperciężkiej - z przodu jest shigura slx mt5 z tarczą 220 mm. Różnica w cenie czterokrotna, mt5 to referencyjny hamulec dh/enduro. No ale cóż, czasami trzeba "lać dużego" nawet jeśli szansa na wpierdziel jest znikoma. Jazda nr1: - rower to elektryk, silnik 750w, moment 120Nm, vmaks bez kręcenia nogami to ponad 50 kmh. Standardowo jeździ z prędkościami 30-40 kmh w dość górzystym mieście z nachyleniem do 15%. Trasy wybitnie interwałowe. Hamulce muszą zatrzymać sumarycznie 110 kilogramów. - pierwsze metry, tarcza jest dotarta, klocki nowe, ale że są żywiczne zakładam że hebel powinien reagować dość normalnie po kilkunastu hamowaniach. No i reaguje ale niemrawo. Cóż, pewnie klocki muszą "wziąć więcej " zanim dadzą o sobie znać. No dobra. - 25 km pętla, stała i znana. Skok klamki jest irytująco za długi, żeby hebel mnie zatrzymał potrzeba włożyć sporo palca a klamka prawie dotyka reszty. Ok. 200 mm tarczy, 4 tłoki, nawet jeśli klocki nowe to powinien nie spać. Po 25 km jest. Ino niemrawy. Znalezienie ustawienia dźwigni do efektywnego hamowania 1 palcem pozostaje nieroztrzygnięte. Kolejna irytująco dziwna rzecz: po dluzszej chwili nieużywania pierwsze naciśnięcie dźwigni nie daje efektu hamowania. Drugie jest już normalne. Nie spotkałem się z czymś takim przez 150 tysięcy heblokilometrów Na pewno zmienię klocki na preferowane discobrakes. Klocki docierają, zakładam, docieram. Efekt braku obecności przy pierwszym hamowaniu znika ale jak na 4 tłoki to trzeba więcej mocy palca. Skok klamki jest również za to odpowiedzialny. Próbuję przybliżyć klocki do tarczy pompując dźwignią bez tarczy pomiędzy. Klocki zbliżają się prawie całkowicie od JEDNEGO naciśniecia- zupełnie nietypowe. Co też nietypowe- po założeniu koła tłoczki się osuwają z uporem maniaka i skok klamki to nadal 30 mm co za franca... Podchodzę chińczyka jeszcze inaczej: wkładam pod klocki bardzo cienkie blaszki. Skok tłoczków się skraca, o 5 mm. To poprawia działanie i użytkowanie ale rewelacji nie ma... W sumie zaliczam 200 km. Hamulec nie powala na żadną część ciała. Jest. Wracam do domu terenem, szuter i ścieżka, lekkie nastromienie. I, zaskoczenie, hebel działa jak trzeba, nawet bardziej niż jak trzeba wygląda na to że w warunkach zastosowania zgodnych z przeznaczeniem jest należycie. Oba hamulce, szczególnie przednia shigura ma olbrzymi nadmiar mocy i zrywa na luźnej nawierzchni przyczepność muśnięta paznokciem. Tył małym palcem. Więc można powiedzieć że jest dobrze. Fakt - porównywanie kotwicy to haczyka na ryby nie jest wymierne ani sprawiedliwe. To na razie tyle.....
