Skocz do zawartości

Boso, ale na rowerze

  • wpisów
    219
  • komentarzy
    593
  • wyświetleń
    274729

Kask budżetowy

mklos1

1693 wyświetleń

Pojawił się nowy wpis: http://blog.bosorowerem.pl/?p=2566

 

Staram się wystrzegać na blogu reklamy, a także postów w stylu porównania produktów. Kogo to obchodzi, że kask X ma 15 szczelin a kask Y ma 16 szczelin. Taka sucha wiedza jest psu na budę, chodzi o efektywność tychże... Dlatego zawsze staram się pisać ogólnie, a nie o szczegółach, bo jak wiadomo każdy jest indywidualnością.

 

Zużyłem już jeden kask Uvex'a. Nosił mi się bardzo dobrze. Gąbki jednak się zniszczyły i nie nadawał się do dalszego użytku. Jest też szkoła, że kask co kilka lat powinno się wymieniać, gdyż tlen, pot i promieniowanie UV powoduje degradację materiału. Jestem w stanie w to uwierzyć, ale pomyślmy. Materiał kasku zwykle jest czarny, a od góry pokryty skorupą, która chroni przed UV. Pot? Sądzę, że producenci to przewidzieli. Spotkał się ktoś z Was z opisem na jaki okres producent gwarantuje zachowanie parametrów mechanicznych kasku?

 

Pamiętam jak powiedziałem dziewczynie, że musi mieć kask. Zagotowało się w niej... Wstyd, siarka i w ogóle... Teraz, gdybym zapomniał go jej wziąć, to też by się w niej zagotowało... :D Jak wy do tego podchodzicie? Jazda w kasku to szyk czy wstyd?



7 komentarzy


Rekomendowane komentarze

marcingrychtol

Napisano

Kask to jest obowiązek rozsądnego człowieka.

 

U brata w pracy jedna babka źle się czuła od rana. Wyszła na papieroska (BTW jakże zacny pomysł), zakręciło jej się w głowie i wyrżnęła potylicą o zabytkowy bruk. Pęknięta czaszka, wstrząśnienie (lub wstrząs, nie wiem), i jeszcze jakiś krwiak do tego. Kwestia nieziemskiego szczęścia, że po wyjściu ze szpitala okazało się, ze wszystko pamięta (poza upadkiem), rozpoznaje ludzi, nie zatraciła umiejętności ani osobowości, generalnie wypadek bez konsekwencji.

 

A wcale nie jechała rowerem.

 

Ja nie mówię, że trzeba w pracy chodzić w kasku, ale nawet jadąc po bułki człowiek może się zabić. Nie mieć kasku to zły pomysł tak ogólnie, ale gorszym (i głupszym) jest mieć kask i zakładać go tylko w dalekie trasy. Bo jak jedziesz blisko, to ci się nic nie stanie? Akurat :)

 

Do tego kask trzeba postrzegać nie jako zabezpieczenie samego siebie. Ludzie mają rodziny, zobowiązania, kredyty do spłacenia, gospodarstwa do utrzymania, dzieci do wychowania. A potem przez głupie zostawienie kasku, bo jechał tylko do sklepu, możemy jeszcze rodzinie dorzucić warzywo do pilnowania. 

 

Pytanie nie jest, czy jeździć w kasku, tylko czemu w nim nie jeździć? Wtedy sceptykom trudniej jest sformułować odpowiedź, która nie będzie słaba.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jestem w stanie w jakiś tam sposób zrozumieć przeciwników kasków. Mają swoje jakieś przekonania i argumenty, uważają je za słuszne i próbują polemizować ze stanowiskiem zachęcającym do jazdy w kasku.

 

Nie rozumiem jednak jednej rzeczy, którą co jakiś czas widuje na ulicy. Człowiek ma kask, ale kask dynda na kierownicy lub jest przypięty do plecaka lub sakwy. Nie wiem czy jest to ostentacyjna prezentacja swoich argumentów, czy ludzie naprawdę uważają, że w mieście nic im się nie może stać, a kask powinni zakładać tylko "prawdziwi kolarze górscy".

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Warto jeszcze wspomnieć o tym, że kask należy właściwie zakładać i zapinać. Bo luźny kask może zrobić więcej krzywdy niż pożytku. A niestety baaardzo często widać, szczególnie u dzieci pod opieką dorosłych, jak kask ma wiszący luźno pasek pod brodą, jest przekrzywiony na bok, albo, najczęściej, zaczyna się daleko za czołem. W najlepszy wypadku taki kask tylko nie ochroni głowy albo twarzy, bo zsunie się w momencie uderzenia. Gorzej, jeżeli skorupa wbije się w szyje i szarpnięciem uszkodzi kręgi i rdzeń..

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
filipog44

Napisano

Skrót słowa "tysiąc" we wpisie na blogu jest błędny. 

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeszcze kilka/kilkanascie lat temu to może była siara, teraz coraz więcej ludzi jeździ w kaskach. Rowerzysta w kasku chyba nikogo już nie dziwi. Dla mnie to kwestia bezpieczeństwa, ani szyk ani wstyd ;]

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Kask to jest obowiązek rozsądnego człowieka.

 

U brata w pracy jedna babka źle się czuła od rana. Wyszła na papieroska (BTW jakże zacny pomysł), zakręciło jej się w głowie i wyrżnęła potylicą o zabytkowy bruk. Pęknięta czaszka, wstrząśnienie (lub wstrząs, nie wiem), i jeszcze jakiś krwiak do tego. Kwestia nieziemskiego szczęścia, że po wyjściu ze szpitala okazało się, ze wszystko pamięta (poza upadkiem), rozpoznaje ludzi, nie zatraciła umiejętności ani osobowości, generalnie wypadek bez konsekwencji.

 

A wcale nie jechała rowerem.

 

Ja nie mówię, że trzeba w pracy chodzić w kasku, ale nawet jadąc po bułki człowiek może się zabić. Nie mieć kasku to zły pomysł tak ogólnie, ale gorszym (i głupszym) jest mieć kask i zakładać go tylko w dalekie trasy. Bo jak jedziesz blisko, to ci się nic nie stanie? Akurat :)

 

Do tego kask trzeba postrzegać nie jako zabezpieczenie samego siebie. Ludzie mają rodziny, zobowiązania, kredyty do spłacenia, gospodarstwa do utrzymania, dzieci do wychowania. A potem przez głupie zostawienie kasku, bo jechał tylko do sklepu, możemy jeszcze rodzinie dorzucić warzywo do pilnowania. 

 

Pytanie nie jest, czy jeździć w kasku, tylko czemu w nim nie jeździć? Wtedy sceptykom trudniej jest sformułować odpowiedź, która nie będzie słaba.

Tylko czemu sądzisz, że kask uchroni Cię od tego wszystkiego? Równie dobrze może Cię "rozjechać" auto albo upadając z roweru możesz sobie skręcić kark... w tych przypadkach nie ma znaczenia czy miałeś kask czy nie.

Statystyka wyraźnie pokazuje, że podczas sportowej jazdy na rowerze (szosa, MTB) urazy głowy stanowią duży odsetek wszystkich urazów ergo warto/trzeba zakładać kask. W ruchu miejskim udział urazów głowy rowerzystów w ogólnej liczbie wypadków jest naprawdę mały (a często jak już są to śmiertelne niezależnie od posiadania kasku lub jego braku) - dlatego sens noszenia kasku też maleje.

 

Śmieszy mnie, że ludzie podają jakieś ekstremalnie rzadkie sytuacje w których kask uratowałby im życie, a zapominają, że statystycznie na jedną taką sytuację przypada kilkanaście innych ekstremalnie rzadkich sytuacji w których kask by im nic nie pomógł :)

 

Wiadomo... w kasku zawsze bezpieczniej (to jest bezdyskusyjne), ale jeszcze bezpieczniej w kasku typu fullface i pełnej zbroi. Kluczem jest to, żeby środki bezpieczeństwa dobierać do otoczenia i sytuacji w jakiej się znajdujemy.

 

PS. Ja akurat zawsze jeżdżę w kasku, bo mam taki nawyk. Ale nie uważam, że "w jeździe po bułki" w jakimkolwiek istotnym stopniu zwiększa to moje bezpieczeństwo.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza
A wcale nie jechała rowerem.

To po co o niej piszesz? :D Właśnie udowodniłeś że na papierosa powinno się chodzić w kasku bo palenie może rozbić nam czaszkę :D

 

 

Nie rozumiem jednak jednej rzeczy, którą co jakiś czas widuje na ulicy. Człowiek ma kask, ale kask dynda na kierownicy lub jest przypięty do plecaka lub sakwy.

Bo np jedzie załatwić kilka spraw i jedzie odcinki po 300m i ma dość ściągania kasku?

Bo jest mu gorąco i męczy go kask?

bo jedzie właśnie w teren i tam założenie kasku ma duży sens a na ulicy jak napisał @@kamfan, ten sens jest mniejszy

A może zwyciężają inne argumenty lepsze czy gorsze.... 

 

Moja córka w ten sposób załatwiła kask:D Miała go na kierownicy bo jechała 50m... Wywaliła się :D

miała kask bo lekarz dał jej warunek że albo kask albo jeszcze trzy mc bez roweru po tym jak się wyłożyła i przywaliła czerepem o krawężnik.

Oczywiście jakby miała kask mogla by opowiadać jak on uratował jej życie ;) bo na pewno byłby widowiskowo rozwalony. A tak musi się zadowolić opowieścią jaką to była łajzą ze wjechała na krawężnik pod skosem....

To opisałem żeby pokazać jaki sens ma epatowanie się rozbitymi kaskami i opowieściami jak to uratowały życie. Niesprawdzalna sprawa. Trzeba by drugi raz tak samo walnąć łbem bez kasku ;)

 

W mieście kask niewiele nam daje dodatkowego bezpieczeństwa. W terenie sytuacja jest diametralnie inna bo mamy dużo rozłupujących kamyczków i konarów a i ryzyko upadku rośnie. Niektórzy po prostu używają kasku tam gdzie to ma większe uzasadnienie.

 

A co do wymian kasków...

Cóż temat trudny. Pianki się utleniają a i styropiany się lubią utleniać.

Na pewno tracą swe właściwości ale ponieważ to rynek niepoważny to nikt nad tym się specjalnie nie pochyla. Podobnie nad realnym bezpieczeństwem tych wszystkich kasków. Czy kask jest dobry i nie wyrządzi więcej szkody beton dowiadujemy się jak go rozwalamy... Trochę to słabe.

Podziel się komentarzem


Odnośnik do komentarza

Jeśli chcesz dodać odpowiedź, zaloguj się lub zarejestruj nowe konto

Jedynie zarejestrowani użytkownicy mogą komentować zawartość tej strony.

Zarejestruj nowe konto

Załóż nowe konto. To bardzo proste!

Zarejestruj się

Zaloguj się

Posiadasz już konto? Zaloguj się poniżej.

Zaloguj się
×