Napisano 08 wrzesień 2010 - 08:17
Wiesz, mi sie zdaje że problemem jest w dużym stopniu mentalność, z której następnie wypływa urzędnicza niechęć/opieszałośc lub brak chęcir eakcji.
W związku z tym że prowadzę własną mikro firmę i mam 5 przedsiębiorstw z którymi współpracuje w Trójmieście, często-gęsto jeżdźę do nich na rowerze dla tak zwnaego zdrowia i przyjemności. Nie mam ani jednego klienta u którego miałbym gdzie zaparkować rower. Ba, często ciężko jest dojechać bo to ze nie ma drogi rowerowej to pikuś, ale nawet chodnik nadaje się do jazdy wyłącznie na fullu do FR bo wszystko inne powywija się w ósemkę na tych wąwozach i wykrotach zwanych chodnikiem.
Same sciezki rowerowe, jeżeli są, często bezmyślnie kończą się znienacka lub są króciuteńkie.
Z czego to wszystko wynika? U nas człowiek na rowerze to nadal albo turysta, albo niedzielny jeździec na relaksacyjnym wyjeździe. Tymczasem jest wielu ludzi używających roweru intensywnie dzień w dzień i nie tylko na potrzeby rekreacyjne. I co? nikogo to nie obchodzi. Nie ma jak jechać, nie ma gdzie postawić, ściezki miały być ale je wycięli z planu budzetowego bo cośtam, i tak dalej.
Od osób które mieszkają w innych miastach wiem że jest podobny cyrk jak u nas.
W jednym temacie już to wałkowaliśmy, nie ma u nas kultury rowerowej, szacunku dla rowerzystów i zrozumienia że to taki sam pełnoprawny środek transportu jak motocykl czy samochód (każdy kto jeździ po szosie wie jaki stosunek do tej teorii mają kierowcy). Na dodatek z rowerzystów i infrastruktury dla rowerów regularnie robi się chłopców do bicia, traktuje się jako niszę. Ściezki rowerowe nie są nie tylko sprzątane, ale i nie są odśnieżane, o czym wielokrotnie przekonuję się w zimie.
W UM Gdyni powiedzieli mi: Panie, kto to w zimie na rowerze jeździ.
Ja: Na przykład ja, , także do pracy.
Urząd: Lepiej by pan samochodem jeździł, a nie się wygłupiał.