marvelo Napisano 30 Sierpnia 2023 Napisano 30 Sierpnia 2023 (edytowane) Wracając ostatnio z Bieszczad (stacjonowałem kilka dni w Bóbrce k. Soliny) zatrzymałem się w Wańkowej. Jest tam taki duży parking pod stokiem narciarskim z wyciągiem i zjeżdżalnią po zraszanym wodą torze. Jest góra, to trzeba spróbować na nią wjechać. Przyznam, że do samego końca nie wjechałem i rzuciłem rower w trawę, ale pieszo doszedłem na samą górę. No dobra, już na dole i ruszam w kierunku Ropienki, z zamiarem wjazdu na górę Chwaniów. Jest objazd przez Brelików bo remontują jakiś mostek. Mam czas, więc jadę objazdem. W Ropience wciąż wydobywa się ropę i można zobaczyć pompy napędzane taką instalacją linową: No i teraz się zaczyna największa atrakcja, czyli podjazd na Chwaniów. Od Ropienki wygląda to tak: Chwaniów od Wańkowej - Altimetr.pl Jest ciężko, ale błogosławię napęd crossowy z korbą 44/32/22 i kasetą 11-30. Mam plecak i na najbardziej stromym odcinku korzystam z przełożenia 22/30. Na szosówce byłaby chwilami prawdziwa męka i kadencja pewnie ze 40 obr/min. Zjazd do Wojtkówki to upajanie się prędkością. Maksymalnie rozwijam 74 km/h z dokręcaniem, ale i bez kręcenia, przy dobrym pochyleniu spokojnie leci się ponad 60 km/h. Co rzadkie w górach, na tym zjeździe jest mało zakrętów i niezbyt ostre, więc można się spokojnie rozpędzać. Chwaniów od Wojtkówki - Altimetr.pl Po skręcie na Arłamów też jest niezły podjazd. Byłem tam kiedyś samochodem, ale dopiero na rowerze się to czuje. Na zjazdach znów leci się ponad 60 km/h, i to crossem z plecakiem, na oponach Schwalbe Furious Fred 28x2.0 (przód) i Continental CrossRide 28x1.6 (tył). Na górze w Arłamowie, w budce ze sprzętem sportowym, widać przez szybę młoty. Wracam do drogi głównej, skręcam w lewo i w Jureczkowej w prawo na leśną drogę na Chwaniów. Spokój, cisza, żywej duszy nie ma. Znów jest momentami bardzo stromo. Dojeżdżam do drogi Ropienka-Wojtkówka jeszcze przed szczytem podjazdu i dalej trochę trzeba się wspiąć. W końcu zjazd do Ropienki i rekord prędkości: 78.2 km/h. Wracam już nie przez Brelików, tylko przez jakąś kładkę pieszą na remontowanym mostku w Ropience. W sumie wyszło 57 km, no i jeszcze ta męcząca kombinacja podjazdu i podejścia pod stok w Wańkowej. Litry potu wylane (upał ponad 30 st.C), ale było warto. Pakuję rower w samochód i kierunek Krasnystaw (mam jeszcze do przejechania około 240 km). Na koniec jeszcze trochę poopowiada o stoku w Wańkowej i widokach na okolicę pewien sympatyczny pan: Bardzo polecam tą okolicę. Nawet taka krótka wycieczka daje w kość, ale i dostarcza mnóstwo wrażeń dla miłośników dużych prędkości. Widoki też ładne, a ten leśny odcinek od Jureczkowej to takie fajne urozmaicenie od samego asfaltu z samochodami. Edytowane 30 Sierpnia 2023 przez marvelo 2 Cytuj
marvelo Napisano 3 Września 2024 Autor Napisano 3 Września 2024 Byłem w Wańkowej również w tym roku. Tyrolka już działa. Można się przelecieć albo "na ptaka" (można sobie nawet machać rękami jak skrzydłami, co niektórzy robią), albo w pozycji siedzącej. Sam nie korzystałem, ale wygląda to pięknie. Cytuj
marvelo Napisano 9 Września Autor Napisano 9 Września W dniu 30.08.2023 o 17:44, marvelo napisał: Wracając ostatnio z Bieszczad (stacjonowałem kilka dni w Bóbrce k. Soliny) zatrzymałem się w Wańkowej. W tym roku podobnie, tylko zatrzymałem się w Kwaszeninie, przy wejściu na szlak na Roztokę (dużo miejsca, bez problemu można stawiać samochód). W lewo jest bardzo dobrej jakości asfaltowa droga (zamknięta dla ruchu samochodowego) do Arłamowa. Na terenie obiektu byłem pierwszy raz i muszę przyznać, że robi wrażenie. Toż to całe miasteczko. Chyba z godzinę zajęło mi wstępne zapoznanie się z terenem, i to z pozycji roweru. Potem trasa przebiegała przez Makową (od Arłamowa chyba cały czas w dół, pięknie się zasuwało), Rybotycze (ciekawa architektura, dużo starych domów przy samej drodze), Posadę Rybotycką, Trójcę, aż do głównej drogi i do miejsca startu. Wyszło jakieś 50 km. Nawet na głównej szosie mały ruch, piękne widoki, naprawdę polecam. Rowerowo czuję się spełniony. Lubię rowerem po szutrówkach, nawet szlakach pieszych, ale jednak po asfalcie to się płynie. Trochę mnie na tym crossie wytelepało poprzedniego dnia w Bieszczadach i ten gładki asfalt to była ulga. 1 Cytuj
marvelo Napisano 9 Września Autor Napisano 9 Września W pewnym momencie drogę zagrodził mi waran z Komodo;-). 1 Cytuj
nctrns Napisano 11 Września Napisano 11 Września Nie wiem czy będziesz w okolicach Sanoka/Zagórza, ale jeśli tak, to obowiązkowo serpentyny Wujskie - Tyrawa, szybowisko w Bezmiechowej, ruiny zamku Sobień, ruiny klasztoru w Zagórzu. 1 Cytuj
marvelo Napisano 12 Września Autor Napisano 12 Września Zwykle jadę samochodem właśnie przez Tyrawę Wołoską, więc te serpentyny znam (jechałem kiedyś tamtędy też szosówką), na szybowisku w Bezmiechowej też byłem już dwa razy (nawet swój rekord prędkości na zjeździe ustanowiłem - 81,5 km/h), ale tych ruin nie widziałem. To też po drodze (w Załużu skręcam na Lesko). Może następnym razem. *** ZAŁUŻ, ZAMEK SOBIEŃ *** Klasztor Karmelitów bosych w Zagórzu – Wikipedia, wolna encyklopedia Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.