Skocz do zawartości

[Licznik GPS] Lezyne Super PRO GPS


Rekomendowane odpowiedzi

Hej,

Poniżej moja recenzja licznika Lezyne Super PRO GPS. Nie mam porównania z innymi, co może być wadą ale i zaletą, bo nie sugeruję się innymi rozwiązaniami. Nie korzystałem ze wszystkich funkcji, więc opiszę tylko to co do czego mam wyrobioną opinię.

lezyne-super-pro-gps-2-133703-f-sk6-w155

Jakość wykonania:

Pierwsze co się rzuca w oczy, to że urządzenie jest bardzo grube. Co gorsza, samo mocowanie także jest bardzo wysokie, przez co całość odstaje od mostka/ kierownicy naprawdę mocno. Samo urządzenie jest dość obłe, nie ma ostrych krawędzi. Po złapaniu w dłoń, ma się wrażenie że jest to napompowany/ spuchnięty prostokąt. Tylna pokrywa jest wykonana z matowego tworzywa, przednia z błyszczącego. 

Ekran jest osadzony dość głęboko w urządzeniu, więc jest to wrażenie zupełnie inne niż przy telefonie czy prostych wyświetlaczach na innych urządzeniach. Czy to przeszkadza? Raczej nie.

Żeby zamontować urządzenie, należy je wsadzić w mocowanie, mocno docisnąć i przekręcić. Nie do końca podoba mi się to rozwiązanie, bo ma się wrażenie że dość łatwo można uszkodzić mocowanie lub "skrzydełka" na urządzeniu.  

Jeżeli chodzi o wygląd i wymiary, to już kwestia indywidualna czy się podoba, ale zdecydowanie najgorszym elementem jest zaślepka portu USB. Jest wykonana z gumy i przykręcona do obudowy. Po otwarciu, trzeba naprawdę mocno zgiąć gumę żeby wsadzić wtyczkę. Według mnie, prędzej czy później ta guma zacznie się przecierać.

Akcesoria:

Z racji że posiadam kilka rowerów, kupiłem wszystkie uchwyty jakie oferuje Lezyne.

1_max.jpg

Razem z urządzeniem dostajemy mocowanie na mostek/ kierownicę mocowane oringami. Mi nie podobało się zupełnie. Jest wysokie i według mnie średnio stabilne. 

Lezyne Forward Mount for GPS Cycle Computer | BIKE24

Najprostsze, najtańsze, ma tyle samo wad co zalet, ale chyba mimo wszystko moje ulubione. Jeżeli chodzi o zalety, to jest w miarę tanie ( 80 zł), nie rzuca się w oczy i wykonane jest na przyzwoitym poziomie. Co najważniejsze, jest bardzo cienkie, co dość mocno niweluje to, że samo urządzenie jest bardzo wysokie. Dodatkowo, sprężyna ( czyli ta płytka w środku) która trzyma urządzenie, jest słabsza niż w innych uchwytach. Dzięki temu zdecydowanie łatwiej wpiąć/ wypiąć urządzenie, a pewność uchwytu wcale nie maleje.

Jeżeli chodzi o wady to są dwie. Pierwsza to fakt, że ta sprężyna czasami pęka. Czytałem o tym w internecie i sam tego doświadczyłem. Nowy uchwyt, wpiąłem urządzenie drugi raz i ten element wyłamał się z jednej strony. Bez niego nie da się używać uchwytu. Na szczęście reklamacja przebiegła bez problemu. Drugi wada jest taka, że projektant chyba nigdy nie jeździł na rowerze albo robił projekt mając jeden mostek i kierownicę do dyspozycji. Nie jestem w stanie inaczej wyjaśnić faktu, że przy trzech mostkach, nawet po maksymalnym dociśnięciu do ścianki, środek uchwytu nie pokrywał się ze środkiem mostka. Absurd.

lezyne-alloy-cnc-forward-mount-2-133686-

Czyli mocowanie jak powyżej ale w wersji "Premium". Niby podobne ale jednak zupełnie inne. Jest nieco dłuższe i o dziwo da się ustawić tak, że środek uchwytu pokrywa się ze środkiem mostka ( jest nawet zapas!). Część z zatrzaskiem jest regulowana, więc niezależnie od ustawienia samego uchwytu, dodatkowo można obrócić urządzenie. Powierzchnia jest lekko "rowkowana" i raczej satynowa. Tylko dokręcany element jest błyszczący i gładki. Największą zaletą jest to, że sam zatrzask jest wymienny i bardzo tani ( 20/25 zł). Teoretycznie więc, nawet jak pęknie, to nie wyrzucamy całego uchwytu. Wadą jest to, że zatrzask jest dość mocny ( dotyczy to wszystkich oprócz tego jednego, opisanego powyżej) oraz to, że uchwyt sprawia wrażenie nieco topornego.

lezyne-direct-xlock-duo-full-kit-black-E

Ostatni uchwyt jest mocowany bezpośrednio do mostka. Urządzenie mocujemy w wymiennym zatrzasku, a do elementu można zamocować akcesoria lub po prostu gładką płytkę, jeżeli nie chcemy nic dodatkowego. Najłatwiej będzie wyjaśnić to grafiką.

Lezyne X-Lock Mount System | BIKE24

Zaletą oczywiście jest to, że mamy czysty kokpit a urządzenie znajduje się idealnie przed mostkiem. Niestety tutaj ponownie odzywa się problem z wysokością uchwytu. Takie rozwiązania zawsze kojarzyły mi się z czystym, niemalże niewidocznym wykończeniem. Niestety, ale nie w tym wypadku. Mocowanie jest wysokie, dość mocno rzuca się w oczy i wygląda "tak sobie". Wadą jest nieco upierdliwy montaż oraz cena ( 200 zł).

Podsumowując, paradoksalnie według mnie najlepsze jest najtańszy dodatkowy uchwyt. Mocowanie do mostka sprawdzi się z dodatkowymi akcesoriami lub gdy chcemy zachować dość czysty wygląd kokpitu. Uchwytu CNC chyba nie polecam, chyba że ze względu na wymienny zatrzask.

Ciąg dalszy nastąpi... 

 

Edytowane przez skom25
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Ekran:

Tak jak wspomniałem wyżej, ekran jest dość głęboko osadzony w obudowie. Mi to nie przeszkadza, nie wpływa też na czytelność. Nawet w pełnym słońcu nie miałem problemu z odczytywaniem danych, więc uznaję że problem właściwie nie istnieje. Oczywiście, pewnie mogło być odrobinę lepiej, ale nie jest to element którego bym się mocno czepiał.

Podświetlenie jest i tyle mogę uczciwie napisać. W nocy nie jeżdżę. Sprawdzałem w domu i wydaje się że jest całkiem sensowne, dobrze podświetla cały ekran lekko niebieską barwą.

Obsługa:

No i tu zaczynają się schody, droga przez mękę i chore umysły projektantów. Jest źle, co tu dużo pisać.

Na obudowie są cztery przyciski. Dopóki urządzenie jest w położeniu pionowym, to jeszcze da się zorientować w sytuacji, chociaż całe menu i obsługa są potwornie nieintuicyjne. Jazda bez trzymanki zaczyna się w trybie horyzontalnym. Święta Makrelo, co tam się dzieje. Oznaczenia na przyciskach nagle przestają mieć znaczenie, bo za co odpowiada przycisk wskazuje symbol na wyświetlaczu. Najgorsze jest to, że w zależności od tego gdzie jesteśmy, ten układ się zmienia.

Naprawdę ciężko się tego używa. Mam ten licznik od czerwca 2020, nie mam problemów z elektroniką ale tego urządzenia nadal nie rozgryzłem. Za każdym razem jak chce coś zrobić, muszę się porządnie zastanowić co nacisnąć, a na koniec i tak okazuje się że wybrałem źle.

Najbardziej absurdalna sytuacja miała miejsce przy parowaniu z telefonem. Trzeba wejść w menu, nacisnąć Pair i czekać. Po sparowaniu pojawia się komunikat, tylko co teraz? Podpisany jest tylko jeden przycisk, co jasno sugeruje że możliwa jest tylko taka opcja. No ale niestety, wybranie jej powoduje zerwanie połączenia z telefonem. Po kilkunastu próbach okazało się, że trzeba nacisnąć drugi przycisk ( nie był podpisany!) żeby wycofać się z menu, a nie zerwać połączenie.

Także jest źle, a będzie jeszcze gorzej.

Aplikacja na telefon/ konfiguracja ekranów:

Do samej aplikacji ciężko się przyczepić, chociaż ma swoje na sumieniu. Jeżeli chodzi o przejrzystość i intuicyjność, to jest zdecydowanie lepiej niż na urządzeniu. Właściwie da się skonfigurować wszystko, tak że nie musimy nawet dotykać licznika, bardzo mi się to podoba. Można dodać kilka rowerów, tak żeby każdy miał inne ustawienia wyświetlanych danych. Ile ekranów z danymi można skonfigurować nie pamiętam, ale na każdym z nich może być maksymalnie 8 pól, jednak przy tej ilości robi się mało czytelnie. Ciekawe jest to, że przy mniejszej ilości pól, mamy możliwość wybrania żeby niektóre pola były większe niż inne ( wybiera się gotowe szablony). Szkoda także ( chociaż to nie kwestia aplikacji na telefon), że nie da się ustawić trybu pionowego/ horyzontalnego w zależności od wybranego profilu. Szkoda, bo na MTB wolę duże, czytelne podstawowe pola w trybie horyzontalnym, a na szosie/ Gravelu więcej pól w trybie pionowym. 

Niestety są też problemy, a jakże inaczej.

- Z telefonem LG Q6 aplikacja działała idealnie, zero problemów. Z Motorola G8 Power jest niestety źle. Połączenie jest często zrywane, a co gorsza, nie wiadomo dlaczego trasy nie chcą synchronizować się ze Strava! Udaje się to raz na kilkanaście prób, ale i to nie gwarantuje sukcesu.

- Jak już się udało połączyć z telefonem, to pojawia się kolejna mała, ale irytująca sprawa. Pierwszy ekran to lista tras na urządzeniu. Skoro odpaliłem aplikację, dopiero się połączyłem, to dlaczego jeszcze raz muszę odświeżać ekran żeby wyświetlić listę tras? Głupota.

Paradoksalnie, mimo tych problemów, aplikacja jest chyba najlepszym elementem tego zestawu.

 

Nawigacja i mapy:

Z tego elementu nie korzystałem zbyt dużo, ale mam już wstępną opinię. Trasa widoczna na mapie jest dość czytelna, po trasie prowadzą strzałeczki. Na ekranie pojawia się także wskazówka za ile powinniśmy skręcić. Używa się tego całkiem przyjemnie i uważam że implementacja jest na całkiem przyzwoitym poziomie. Ciężko się do czegoś przyczepić.

Problem jest inny, a tego już wybaczyć nie mogę.

Po pierwsze, planowanie trasy. Zarówno edytor w aplikacji na telefonie, jak i ten na GPS Root są beznadziejne. Po prostu tego się nie da używać. Tu z ratunkiem przychodzi chociażby Ride with GPS. Tyle że po stworzeniu trasy musimy zapisać plik .gpx, wejść na GPS Root, zrobić upload pliku, a następnie używając telefonu wysłać trasę na urządzenie. No właśnie, wysłać...

Tu jest kolejny problem. Trasy nie zapisują się na urządzeniu! Co mi po tym że zaplanuje sobie trasy, jak i tak za każdym razem muszę użyć telefonu, połączyć się i wybrać trasę którą chcę jechać. Miałem już sytuację gdzie wyznaczyłem sobie dwie drogi: krótszą i dłuższą. Uruchomiłem dłuższą, w międzyczasie zaczęło się zbierać na burzę, więc uznałem że wracam krótszą trasą. Zamiast w trakcie jazdy szybko zmienić trasę, musiałem się zatrzymać, sparować urządzenie i wysłać trasę.

Jeżeli chodzi o mapy, to jest to rozwiązane całkiem fajnie. Mapy są darmowe, ale trzeba ręcznie wygenerować wycinek mapy ( chyba maksymalnie 150x150 km) ze strony GPS Root i wrzucić na urządzenie. Jest to o tyle wygodne, że jeżeli jeździmy tylko po okolicy, to zbędne kawałki mapy nie zajmują nam pamięci.

 

GPS Root:

Pamiętacie Windowsa XP i pierwsze kroki w internecie? Właśnie tam zatrzymało się GPS Root.

Design robiący wrażenie 15 lat temu, użyteczność podobna. O kreatorze tras już wspomniałem, lepiej przemilczeć.

Reszta to podgląd tras, podsumowanie aktywności, możliwość wrzucenia tras z urządzenia czy wspomnianych plików .gpx. W ustawieniach konfiguruje się także połączenie ze Strava i resztą obsługiwanych serwisów.

Ogólnie rzecz biorąc, nie ma o czym pisać.

Bateria:

Producent deklaruje 28h. Problem jest taki, że moje urządzenie od początku działało znacznie krócej, a właściwie to poziom baterii przekłamywał. Na początku nie zwracałem na to uwagi, myślałem że tak ma być. Potem zorientował się że coś jest nie tak, bo pasek nigdy nie wskazywał 100% naładowania, a komunikat o poziomie 15% pojawiał się po jakiś 6 godzinach. Od tego momentu urządzenia mogę używać jeszcze dobre 10-15 godzin.

W połowie sezonu 2021 uznałem że tak nie może i miałem już dość zgadywanek ile jeszcze wytrzyma ( w menu jest podane napięcie baterii, jedyna wskazówka). Na szczęście dystrybutor stanął na wysokości zadania! Mija dopiero lekko ponad 3 miesiące od kiedy dostałem informację że wymienią mi baterię! Co prawda jeszcze sami nie wiedzą kiedy zostanie wysłana z Tajwanu, no ale liczą się chęci!

Czujniki:

Używam tylko pulsometru. Łączy się natychmiast, wskazuje chyba poprawnie, dane przesyłane są na Strava. Działa tak jak powinien. 

Podczas jazdy:

Tu jestem mile zaskoczony. Urządzenie nigdy mi się nie zawiesiło, nie było problemu z poprawną rejestracją trasy. Włączałem i zawsze działało. Dane pokazują się na bieżąco, nie ma problemu żeby zmieniać ekrany czy przełączyć się na widok mapy. Wszystko właściwie działa jak powinno.

Podsumowanie:

Z jednej strony urządzenie ma mnóstwo wad, niektóre są mniej, inne bardziej irytujące. Z drugiej strony, konkurencyjny Garmin Edge 130 nie ma map ( tylko nawigacja po śladzie), ma mniejszy ekran, bateria trzyma katalogowo 12 godzin i jest 300 zł droższy. Z tego co widziałem, nie wszystko da się zrobić z poziomu telefonu. Nie wspomnę nawet ile kosztują dodatkowe uchwyty.

Jeżeli szuka się licznika który ma zbierać dane a od czasu do czasu użyje się nawigacji, czyli tak jak ja go używam, to wcale nie jest to takie złe urządzenie. Upierdliwe, ale nie jakieś bardzo tragiczne. Jeżeli jeździ się dużo, korzysta w pełni ze wszystkich funkcjonalności i oczekuje że nigdy nas nie zawiedzie i nie zaskoczy, to bez wątpienia trzeba wybrać co innego.

Czy kupiłbym jeszcze raz? Nie, chyba że model XL, tylko dlatego że ma naprawdę duży ekran, bateria katalogowo trzyma 48h, a cena wciąż jest niższa niż Garmin Edge 130. Oczywiście wszystkie wady są wspólne z omawianym modelem.

Czy go polecam? Nie, chyba że do naprawdę podstawowego użytku lub gdy budżet nie pozwala na coś lepszego, a mimo wad, chciałoby się używać dodatkowych funkcji.

Jak to ktoś kiedyś podsumował. Lezyne było dobre, gdy konkurencja raczkowała. Teraz konkurencja odskoczyła, Lezyne się zatrzymało i sytuację ratuje nieco cena, która pisząc uczciwie, jest dość niska.

Edytowane przez skom25
  • +1 pomógł 4
Odnośnik do odpowiedzi
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...