Skocz do zawartości

Rekomendowane odpowiedzi

Napisano

Wczoraj dwa razy wychodziłem na rower. Wieczorem jak już opadł kurz z moich rowerowych wojaży pomyślałem, że coś nie chciało żebym w piatek cieszył sie jazdą :verymad:

 

     Dystans z wczorajszej pierwszej jazdy nie jest oszałamiający i wyniósł nie całe 4 km. Wszystko za sprawą przeskakującego łańcucha co skutecznie uniemożliwiło mi jazdę. Podczas mocnego nacisku na pedał łańcuch skakał na środkowym blacie korby jak oszalały. Kilka dni wcześniej wymieniłem kasetę, łańcuch i kółka przerzutki, a korby postanowiłem nie wymieniać. Była to jednak zła decyzja. Po demontażu korby zęby środkowego blatu były zjechane strasznie. Całe szczęście, że pora była wczesna i udało mi się kupić nową korbę. Szybka wymiana i można ruszać w kierunku lasu   :teehee:  

     Po wymianie korby ruszyłem dalej. Tym razem dystans ~22 km, a miało być zdecydowanie więcej. Założyłem sobie, że tego popołudnia będę jak najwięcej podjeżdżał. Udało się zrobić kilka cięzkich podjazdów i na jednym ze zjazdów na zakręcie poczułem dziwne zachowywanie się tyłu, żył własnym życiem. Jak się zatrzymałem powietrza juz prawie nie było. Nie wiem jakim cudem, ale oderwał się wentyl od dętki i trzymał się tylko w małym fragmencie połącznia  :wallbash:  Miałem ze sobą tylko łatki, które nic mi nie dały. Czyli zaliczyłem spacer z rowerem pod "rękę" ponad 7 km. Udało się dojść do rowerowego gdzie kupiłem dętke i kilka chwil później na trawniku wymieniłem. Dobrze, że sezon jest w pełni bo rowerowy był czynny do 19  :thumbsup: Ostatni kawałek ok 1 km juz jechałem  :teehee:

 

    Dziś natomias wieczorny spontan ~34 km w mocniejszym tempie bez niespodzianek. Jutro może uda się wykręcić lepszy dystans. Trzymam kciuki, żeby tylko za mocno nie padało.

 

 

Napisano

22km, 250m^ - krótki wypad do Lasu Wolskiego przed zmrokiem, w okolicach kopca P. było 11 stopni, także szału nie było ;) w lasku ślisko (i pusto)

Napisano

Wczoraj na szosie 57 km z kolegą @Marcz24 - świetna jazda, spokojna przy dużym wietrze. Pogoda była bajeczna, ale wiatr dał znać o sobie. Potem jeszcze drobne jazdy na mtb z synem - dodatkowe 7 km. 

Dzisiaj tylko gruntowne czyszczenie roweru szosowego, wymiana łańcucha na nowy (stary sh 5700 przejechał jakieś 5 tyś i już się prosił o wymianę), nawet siodełko nasmarowałem oliwką:)

U nas wieje jak diabli (jak zwykle tej wiosny) i nie bardzo chciało mi się dzisiaj wyjść na rower. Trochę kusiło, żeby z wiatrem pognać jak szalony na niektórych odcinkach ze stravy, ale odpuściłem. Byłem zmęczony po ostatnim jeżdżeniu. Zaraz włączę TV i Giro, bo dzisiaj bardzo chyba będzie bardzo ciekawy etap. Już wczoraj, pomimo, że miało być nudno, to poszła ucieczka, która mogła zmienić losy tegorocznej edycji wyścigu, ale na szczęście faworyci dali ognia i nadrobili straty. Piękne wczoraj było też to, że wygrał facet, który uciekał niemal cały etap - młodziutki kolarz Davide Formolo. Miło było patrzeć na to zwycięstwo. Facet ma talent i niezłą nogę. Trzeba na Niego patrzeć, bo do tej pory był nieznany. 

 

 

pozdr

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Unfortunately, your content contains terms that we do not allow. Please edit your content to remove the highlighted words below.
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...