Jeżeli nie ścigasz się w klubie na licencji to według mnie nie ma sensu pchania się w takie buty. Buty o których wspominasz są świetne do założenia na zawody i później czekają na kolejne Szkoda męczyć stopę, szczególnie w MTB gdzie podparcie na bloku jest minimalne i blok również ma swój luz (góra dół). W szosie trochę inaczej to wygląda.
Dawniej też miałem fazę na twardą podeszwę i oplatające wiązanie które nie da stopie ruchu na milimetr aby nie tracić zbędnych watów....do czasu
Po pierwsze cierpiały stopy, gdyż jeździłem więcej i dłużej niż trwają zawody a o chodzeniu nie wspomnę - dramat. Po drugie przypadkiem pożyczyłem pedały z pomiarem mocy i przejechałem w dwóch różnych parach, efekt? U mnie bez znaczenia Dodatkowo wybierając wygodne (ale też solidne) buty śmiem twierdzić że generuję lepszą moc po takiej 5 czy 6 godzinie gdyż moje stopy nie są umęczone.