Skocz do zawartości

adam94x

Nowy użytkownik
  • Liczba zawartości

    8
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez adam94x

  1. Zaschnięty obornik zdarza się na drogach asfaltowych, podobnie jak pieski. Poza tym czym innym jest jakaś drobna uciążliwość a czym innym jawni wręcz psychopaci w 40 tonowych zestawach. Zresztą do kierowców i tak mam dużo tolerancji. Nawet mistrzowie prostej jadący 150 mi nie przeszkadzają, dopóki droga pusta a oni zachowają odstęp, wyprzedzanący z naprzeciwka na trzeciego też. Jestem przyzwyczajony.
  2. Kilka rzeczy niezmienne od lat, ale ostatnio albo się nasiliły albo staję sie na nie dużo bardziej wrazliwy, albo jedno i drugie Dziury, dziury i jeszcze saz dziury, ale też koleiny, większe podłużne pękniecia, i wszelkiego rodzaju wyboje. Pół biedy kiedy wiem gdzie ich się spodziewać. Gorzej gdy jadę w rzadko odwiedzany strony i z prędkości 40 zwalniam do 20, nie będę ryzykował 0.05 km/h większą średnią wracania do somu karetką lub choćby zniszczonego stroju i roweru. Ostatnio jechałem właśnie spokojną wiejską drogą, po bokach drzewa które w pełnym słońcu rzucały takie cienie na wyboistą drogę, że nie szło skutecznie rozpoznać dziur. Czasem na takich nieznanych drogach mam już schizy gdy droga prowadzi przez las, boję się rozpędzać, bo nie wiem czy w ostatniej chwili nie będę musiał hamować przed kraterem, no chyba że to ogólnie droga przyzwoitej jakości. Mówię to o jakichś lokalnych drogach w szczególności. 2. Kierowcy którzy mnie wyzywają kiedy jadę 40-50 km/h na opustoszałej szerokiej drodze z linią przerywaną, ale muszą mnie obtrąbić bo obok zauważyli ddr(pełną piasku zazwyczaj, lub kończącą się za 100m gdzieś na przystanku itd. Wiadomo o co chodzi). Czasami trąbią na mnie tak po prostu, na zwykłej DW czy DK jednopasmowej, bez zakazu rowerów tak po prostu. Mimo że obok nie ma ddr. 3. Tirowcy jadący z szaloną predkością i nie zachowujący jakiegokolwiek odstępu nierzadko na pustej drodze. Ostatnio miałem multum takiego typu sytuacji i to na jednym treningu! Chyba naliczyłem ich z 10 na 200 km. Za każdym razem warunki do wyprzedzania były. Z jednej strony na pustej drodze zachowują taki odstęp, że musiałem się zatrzymać na poboczu bo zmietliby mnie naczepą, dwa zbliżają się około 90km/h nawet minimalnie nie zwolnią, wygląda to jak by chcieli hamować dotykając dopiero mojego tylnego koła... ostatnio trzy zestawy pod rząd jechały na pustej prostej drodze ok 90, i każdy z nich prawie mnie staranował nie zahowując minimum odstępu i nie zwalniając nawet o 1 km/h. Często jadę w takich sytuacjach środkiem pasa, zmuszając ich do zwolnienia przed wyprzdzeniem(oczywiście nigdy złośliwie nikogo nie blokuje, w takiej sytuacji gdyby ktoś miał się za mną wlec 30 km/h przez 5 minut już bym się zatrzymał by przepuścić). Generalnie jazda szosowa jest jaka jest, trzeba dzielić nierzadko złej jakości drogi z kierowcami, nierzadko pijanymi, naćpanymi, rozkojarzonymi czy którzy nienawidzą rowerzystów z jakiegoś powodu. Albo uważają że zwolnienie do 40kmh i to w zabudowanym, na raptem 30s to ujma, oni poniżej 100 nie jeżdżą nawet po osiedlu przecież.... Chyba któregoś dnia przerzucę się na jakieś szutry czy mtb.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...