Mam taką dygresję.
Wziąłem na single emtb full dużo droższego niż 20 tyś. Rower wspaniały, karbon, mulet, wysoka moc silnika, duża bateria, genialne zawieszenie i wiecie co? Jak dla mnie to przesada.
Górki zrobiły się bardziej płaskie, czy to na podjeździe czy na zjazdach, na Ostoi te słynne korzenie przejechane jak po płaskim.
Prawda taka, że adrenaliny, koncentracji było gdzieś o połowę mniej niż na innych rowerach(te same trasy, hardtail, hardtail z konwersją, full zjazdówka).
Rower zostaje, człowiek myślał, że potrzebuje tylko dwóch rowerów, MTB i szosowy, a tu na same góry potrzeba ze 3 różne rowery.
I bądź tu mądry co doradzić innej osobie co ma kupić.