Skocz do zawartości

HSM

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    614
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez HSM

  1. @chudzinki Jak chcesz się ograniczyć do usunięcia, a dziury nie zamierzasz maskować (bo jednak trzeba by nieco zeszlifować lakier, coś nakleić i ponownie pomalować), to zatrzymujesz się po 1:20 tego filmu https://www.youtube.com/watch?v=yw6NsmAqpV4 🙂 Tylko nie wiem, czy jednak ten otwór może zostać w nieobrobionej postaci.
  2. Pewnie całkowicie wykonalne - o ile rozumiem zamiar - a ponieważ mowa o insercie na bidon, czyli rzeczy, która potrafi się zepsuć, to metody naprawcze powinny być znane różnym specjalistom od napraw karbonowych. Dla nich bez różnicy, czy trzeba ten insert wymienić, czy - jak chcesz Ty - po prostu usunąć i zamaskować ślad po nim... Pozostaje pytanie, czy to ma być zrobione metodami na wpół chałupniczymi - co pociąga za sobą takież ostateczne rezultaty estetyczno-wizualne, czy raczej full profeska - ale wówczas wchodzą w grę zupełnie inne pieniądze, bo np. dobrze byłoby przemalować ramę. Najlepiej dopytać w jakimś Cyklonie czy u innego speca od karbonu Tu https://www.youtube.com/watch?v=HYtn5m0V6vE jest przykład zabaw w karbonie. Człowiek prowadzi dosyć ekstrawagancki kanał z rozmaitymi przeróbkami czy dream buildami za naprawdę ciężkie pieniądze. Na filnie jest część prac nad przerobieniem Speca Cruxa na w pełni wewnętrzne prowadzenie przewodów, co oznacza m. in. pozbycie się insertów wprowadzających pancerze do ramy z boku główki ramy. Od ok. 3:05 jest frezowanie insertu, a potem widok tego miejsca z naklejonymi, zalaminowanymi łatkami karbonowymi. Tylko on idzie po całości, bo zdziera też oryginalny lakier z ramy i widelca i ostatecznie maluje całość w niefabryczne kolory (łącznie z mostkiem i sztycą pod kolor)... W efekcie (w innym filmie) wychodzi najlżejszy Crux na świecie i jedyny z pełnym wewnętrznym prowadzeniem pancerzy.
  3. Swego czasu gdzieś mi mignęła plota, że Bondhaus był dostawcą imbusów dla Park Toola.
  4. Życie to teatr, więc jest drama... Nawet nie wiedziałem, że Canyon stosuje gdzieś pozasystemowe baterie zamiast trzymać się komponentów od producenta silnika. Tak byłby to problem Boscha, Shimano, czy co tam siedzi w ich rowerach, więc pewnie szanse na szybsze jego rozwiązanie byłyby zdecydowanie większe. A tak będzie się Canyon sam bujał z tymi bateriami, bo nawet nie ma na co ich wymienić i chyba z rozwiązaniem problemu nie idzie im najlepiej... Z całego zamieszania (poza oczywiście koniecznością zwrotu baterii, na której zauważono pęknięcia tej obudowy -tylko pod żadnym pozorem niech klienci nie wysyłają jej samodzielnie - co oczywiście unieruchamia rower) najzabawniejsze jest stwierdzenie, że nawet rowerów, których baterie w tej chwili nie wykazują tych pęknięć, nie wolno używać... A kiedy będą baterie na wymianę...? Może w połowie stycznia 🙂 Więc ten łaskawy zwrot części kosztów roweru (w formie bonu na zakupy lub przelewu) wydaje się rozpaczliwą próbą uniknięcia jeszcze większych problemów.
  5. Nie wiem czy XD 🙂 Przybliżać można wartości przy zachowaniu właściwej metodologii. Jak na wstępie przyjmujesz niewłaściwą metodologię, to nie ma mowy o żadnych przybliżeniach, tylko po prostu strzelasz i akurat ustrzeliłeś 77,5 cm... A czy wnioski są te same...? No cóż, Tobie wyszło, że pewnie ten przekrok będzie na granicy, jak się doda jeszcze buty itp..., Ja zakładam, że skoro wysokość podsiodłowej wyjdzie 2 cm niżej niż strzeliłeś, to i przekrok będzie niżej gdzieś właśnie ten centymetr czy dwa poniżej granicy. Dla zainteresowanej ten centymetr czy dwa może zrobić dużą różnicę. Niepotrzebnie wkleiłem screena z BGC, bo dużo cyferek może gubić. A obliczenia w zakresie dodawania, odejmowania i mnożenia to jest 10 sekund. Choć przyznaję, że rozkmina, czy zastosować sin(x) czy cos (x), zajęła minimalnie więcej - tyle, żeby sprawdzić definicję w necie, bo od podstawówki człowiek zapomniał, ale w XXI w. to nie problem...
  6. Obliczenia są błędne. Odległość końca podsiodłeowej od podłoża musi być mierzona w pionie, a Ty dodajesz do siebie dwie wartości: jedną mierzoną w pionie (promień koła minus bb drop) i drugą mierzoną pod kątem (długość podsiodłowej). To, co chcesz obliczyć, da się zrobić, ale inaczej: [odległość końca podsiodłowej od podłoża] = 340 [zakładany promień koła] - 46 [BB drop] + cos(90 deg - 74,5 deg) * 480 [podsiodłowa C-T] co daje nam 756,54 mm. Zresztą jak się wpisze wymiary tej sensy do jakiegoś kalkulatora geometrii, to wyjdzie podobnie (poniżej część wymiarów jest wykoncypowana lub wzięta z sufitu bo w tabelce z geometrią ich nie ma, ale i tak nie wpływają na to, czego szukamy): No i te 756-7 dotyczą odległości do końca podsiodłowej (C-T) a rura górna będzie jeszcze niżej (C-C podsiodłowej obstawiam na 435 mm) , więc przekrok (standover height) przynajmniej na pewnym odcinku rury górnej będzie mniejszy... @opcio jeżeli te tabelki z geo są wiarygodne, to w sumie rzeczywiście różnica między 48 a 51 sprowadza się większego slopingu / wygięcia (bo ta górna rura na zdjęciach wygląda na formowaną z lekkim łukiem) rury górnej, żeby mieć dwa rowery z różnymi wartościami przekroku. Reszta wydaje się pomijalna. Jeżeli kąty są te same, reach ten sam, to nawet w rozmiarze 51 odległość suport-przednia oś będzie ta sama, więc ewentualny toe overlap ten sam. Brałbym zachowawczo rozmiar 48... Acha... nie rozumiem, dlaczego CR opisuje rozmiary inaczej niż w tej tabelce z geo w PDFie: 51,5 zamiast 48 i 52 zamiast 51, bo same wymiary są już te same...
  7. @spidelli dobry GPS jest fajny, a jak będzie miał komunikację inreach w sobie, to już w ogóle super... Chciałem tylko przytomnie zauważyć, że skupianie się na tak ekstremalnym aspekcie jak wzywanie ratowników przez satelitę - i to już na początku - od razu trochę ustawia podejście do takiego wyjazdu... Zauważ, że na tych filmach nikt chyba nie ma jakiegoś wypasionego sprzętu. Oczywiście są pieniądze i rzeczy outdorowe, ale ta dziewczyna z drugiego filmu to korzysta chyba z wahoo. Niemcy z wycieczki w marcu wyglądają jakby spakowali swoje bikepackingowe tobołki na wyjazd za miedzę, a wylądowali ostatecznie w islandzkiej zamieci śnieżnej... To oczywiście trochę nieprawda, bo tam też są spore pieniądze (to jest gość, który żyje z youtuba, sponsoringów , product placementu - zresztą rzadko coś u niego zobaczę bo ekspresyjna narracja mnie nieco odstręcza), ale i tam nie ma niczego, co by wykraczało ponad Twoje czy moje możliwości. Chyba, że za wyjątkowość uznamy wsparcie człowieka z zewnątrz z samochodem gdzieś w drugiej części filmu. Ale zważywszy na warunki, to zrozumiałe. No i Piotr - który jeździ starym, niezawodnym rowerem (co to już tysiące kilometrów ma na liczniku), korzysta z sensownego, ale jednak wysłużonego już ekwipunku, a o łączności satelitarnej to chyba nawet nie myślał... Tak więc @spidelli głowa do góry i plany w ruch... Tak naprawdę kosztem będzie transport dwóch rowerów i ewentualne noclegi (nawet w tych chatach dla wędrowców, które się pojawiają w tych filmach)...
  8. Hej @spidelli, nie chcę się wymądrzać, ale czy czasem nie szukacie nieco na siłę ekstremum na tej Islandii jakby to była wyprawa na księżyc 🙂 Ja rozumiem, że zdjęcia z tego filmu powyżej to jest sztos - te bezkresne połacie śniegu i człowiek, który pośrodku pustki jedzie/pcha rower z sankami... Każdy chciałby być trochę Amundsenem 🙂 Jak już nie pchać się jego trasą równoleżnikowo, to i tak można zobaczyć wiele i doznać przyjemnych wrażeń, w tym na odludziu.. Jak tak popatrzę, to ludzie albo robią trasę południkowo w 7-12 dni: albo też jadą tym ringiem wokół wyspy - i to też może być ciekawe - zwłaszcza jak wybierze się w marcu... Zresztą polecam popatrzeć na naszego Piotra Strzeżysza i jego wersję połączenia różnych miejsc i tras...Mi, by taka podróż, kiedy kończy się asfalt, a wytyczona droga to jakiś tłuczeń w księżycowym krajobrazie naprawdę dostarczyła wystarczających wrażeń... A jak ktoś bardzo potrzebuje łączności i zapewnienia sobie pomocy w razie potrzeby, to najtaniej wyjdzie go mały inreach od Garmina i jakiś prosty plan... Chyba, że rzeczywiście ktoś czuje wybitną potrzebę łączności głosowej. Jak napisałem jakieś głupoty, z góry przepraszam 🙂
  9. @Blazej11 Ochłoń... Trudno mi coś Ci polecić, bo w zakładanym budżecie raczej znajdziesz właśnie takie wynalazki, a dodatkowo stawiasz kryteria, które znacząco zawężają wybór. Zresztą podejrzewam, że te kryteria dobrałeś nieco powierzchownie... Dlaczego? Za bardzo wierzysz w marketingowy przekaz nie konfrontując go z rzeczywistością... Normalny, stary góral Meridy (być może jeszcze na kołach 26") jest trzymany w piwnicy, by nie zajmował miejsca w mieszkaniu, a może też z uwagi na niechęć taszczenia go z tego mieszkania (z piwnicy może jest łatwiej, bliżej...). Nowy e-bike ma być lekki, mały - nie zajmie miejsca w domu, z łatwością go się wniesie z tego mieszkania, żeby pojeździć. Tylko to jest zupełnie nieprawdziwa wizja tylko na kolorowych rysunkach producenta. Po pierwsze ten rower ma 161 cm długości (sprawdź Meridę - może mieć niewiele mniej) i mimo optycznie wrażenia mniejszego, wcale nie musi zajmować znacznie mniej miejsca. Możesz go złożyć, ale po pierwsze zobacz jak on wygląda złożony (powiedziałbym , że jest bardziej nieporęczny niż rozłożony), a jak dodasz do tego masę, to nawet przemieszczanie tego po mieszkaniu będzie problematyczne. Rowery jak ten jobo nazywam pseudoskładakami, bo owszem mają jakiś tam mechanizm składania, ale rower po złożeniu jest tak nieporęczny i ciężki, że sama możliwość składania wydaje się być tylko wabikiem na klientów, którzy i tak w większości trzymają rower cały czas rozłożony w gotowości do jazdy. No i jakość tego mechanizmu składania może być różna - jak Ci się te aluminiowe elementy uszkodzą, wyrobią, to rama (i cały rower) idzie do kosza. Po drugie każdy rower ze wspomaganiem będzie cięższy od tej starej Meridy. Wzięliście to pod uwagę? To trzeba z tego mieszkania (czy nawet piwnicy) wytaszczyć. Jak masz łatwo wyjmowaną baterię, to waga się nieco zmniejsza, kiedy niesiesz rower bez niej. W tym jobo jest jakaś dziwna bateria w sztycy (???). Niby coś piszą o jej demontażu, ale ponieważ nie jest to standardowy sposób na umiejscowienie baterii, to mam wątpliwości, ile cykli demontażu/montażu wytrzyma... Zdecydowanie polecam kupno czegoś na standardowych komponentach - silnik centralny od kogoś z trójki Bosch/Shimano/Yamaha, bateria realnie pozwalająca korzystać z roweru (widziałeś, że ten jobo ma jedynie 378 Wh, co stawia pod znakiem zapytania realność reklamowanego zasięgu)... Jak bardzo się upierasz na taki hipsterski pojazd na małych kółkach, to są takie rowery w kategorii uraban compact bike - jak np. Cube Compact Hybrid czy Winora Radius, ale one kosztują w okolicach 2500 EUR i mają zdecydowanie bardziej przemyślaną konstrukcję (do małych kółek oferowana jest piasta wielobiegowa, bo tą przerzutkę - nawet jak jest krótka - na tych 20" łatwo urwać, baterię min. 500 Wh i inne). Tak naprawdę zastanów się z ojcem, gdzie głównie jeździ rowerem(miasto, las, drogi nieutwardzone), dobierz rower pod to wykorzystanie (mieszczuch, cross, treking) na sensownych komponentach. Tylko to i tak nie rozwiąże problemów z miejscem na rower i jego wagą, za to pozwoli z roweru normalnie korzystać bez jakichś zmian dla "końcowego użytkownika".
  10. Po prostu pasujesz do schematu spamerów reklamowych - czyste konto, pierwszy wpis lekko zawoalowanymi zaletami produktu i od razu link do tego produktu. Jak tak nie jest, to przykro, że można takie odnieść wrażenia... Czy ojciec jeździ na rowerze, jaki to rower., rozmawiałeś z nim, czego by oczekiwał od nowego roweru dla siebie...? Najpierw ustal takie rzeczy - nawet bez mieszania w to elektryki - a potem szukaj roweru spełniającego warunki i sprawdź, czy znajdziesz takie ze wspomaganiem. No i generalnie, jak chcesz uniknąć problemów użytkowo-serwisowych, to raczej trzymaj się z dala od chińskich wynalazków aliekspresowej proweniencji. Jak to się zepsuje, to będziesz szukał chętnych do naprawy... Lepiej kup coś od znanego, nawet polskiego producenta, bo nawet jak on stosuje podobne chińskie rozwiązania sprzętowe, to jednak możesz go ścigać w kraju z żądaniami gwarancyjnymi, czy liczyć na jakiś serwis... Kupując rower ze wspomaganiem od jakiegoś krosa czy rometa, a może marki globalnej unikniesz jeszcze jednego - kupisz rower ze wspomaganiem, a nie niehomologowany motorower elektryczny... Chyba, że właśnie motoroweru oczekujesz, ale pakować ojca w takie bagno to słaby pomysł... Jedna stłuczka z kumatym kierowcą lub rowerzystą i ojciec na takim motorowerze może popłynąć finansowo i nie tylko...
  11. Coś mi się wydaje, że nie chcesz wcale kupić roweru dla ojca, tylko wyrabiasz wierszówkę w jakimś reklamowym januszeksie... A rower, który linkujesz nie jest wcale lekki (jak go reklamują - bo to 22-kg kloc), nie jest w sumie też składany (tzn. nie mieści się w moim pojęciu roweru składanego - czyli takiego, który dzięki mechanizmom składania jest poręczny i można go używać w różnych wymagających tego składania/rozkładania sytuacjach, bo ten jobo to kloc i składanie w nim służy wyłącznie temu, żeby go zmniejszyć, jak wyrzucisz go do piwnicy i z ulgą o nim zapomnisz), nie jest też bezproblemowy w obsłudze i serwisie (bo to jest produkt chińskiej myśli techhniczno-marketingowej - ma się sprzedać, zużyć i wyrzucić, a nie serwisować i korzystać przez lata). Czy jest komfortowy...? Nie wiem.
  12. Hej, hej... ten szkocki samopał to nawet Jubilata nie przypominał, choć rzeczywiście miał łożyska od pralki, a czy kierownicę z łopaty, to nie wiem... Tylko to jest kwestia, co było pierwsze - jajko czy kura... Bo ten Szkot wyspawał wehikuł w warsztacie nie w pijackim widzie, tylko dlatego, bo wcześniej umyślił sobie bardzo nowatorską pozycję na rowerze... Więc najpierw był pomysł na pozycję, a potem realizacja w postaci roweru, a nie najpierw rower, a później szukanie, jakby się na nim ułożyć... Zresztą to musiało być wyjątkowo niewygodne bydlę, bo jak w którejś próbie bicia rekordu albo w wyścigach na dochodzenie, start zniweczyło obsunięcie nogi na pedałach, to Szkot sobie wykoncypował, że zrobi total integrację i w kolejnych biegach jeździł na maszynie z butami na stałe zespolonymi z pedałami. Żeby zejść z roweru trzeba było dosłownie "wyskoczyć z laczków"...
  13. Rama w klasycznym brommie to najpodlejsza stal hi-ten, a podstawowa sztyca to stalowa chromowana rura o śr. 31.8 mm i dł. ok. 53 cm, u dołu rozkloszowana, tak by nie dało się jej w ferworze składania i rozkładania wyciągnąć całkiem z podsiodłowej (jeden ze sprytnych patentów w B., które zauważa się i docenia (albo nie) w trakcie eksploatacji, i które pozwalają mi sądzić, że mimo bagażu zapomnianych technologii B. jest najlepiej przemyślanym rowerem pod kątem funkcjonalności jako składak właśnie). Żeby całkiem wyjąć sztycę z podsiodłowej, trzeba zdjąć siodełko i wysunąć ją od dołu. Regulacja wysokości, a w zasadzie jeden z mechanizmów codziennego składania - czyli zacisk z szybkozamykaczem jest zintegrowany z górną końcówką podsiodłwej. Dla wyjątkowo wysokich jest też wersja teleskopowa sztycy (rura w rurze), z drugim szybkozamykaczem na samej sztycy. Ten odpicowany brommie ze zdjęcia ma chyba właśnie wersję teleskopową, ale nie wiem, czy oryginał, czy aftermarket... Kółka/rolki za sztycą to easy wheels - kółka, które po złożeniu roweru pozwalają pchać/ciągnąć złożonego brommie po w miarę równym podłożu. Cały tylny trójkąt jest ruchomy i składa się go pod górną/główną rurę. Oś obrotu znajduje się za suportem i dolnym końcem podsiodłowej. A jak już ten tylny trójkąt się rusza, to przy okazji w pozycji rozłożonej styka się z ramą główną w okolicach zacisku sztycy z wykorzystaniem brompton suspension block (w oryginale elastomerowy w chyba trzech wersjach twardości, aftermarketowo jako sprężynowy lub sprężynowo-elastomerowy), co daje namiastkę amortyzacji tyłu... Ale nie zaśmiecam już tak zacnego wątku tematem pobocznym... 🙂
  14. W stawce są zawodnicy na regularnych brommie, ale też tacy, którzy się lepiej przygotowali - wybór kół bez piast wielobiegowych, jazda bez wyposażenia dodatkowego (jak np. błotniki), a są też tacy, którzy z oryginalnego brommie zostawiają tylko ramę, a reszta to aftermarketowe "ulepszenia" za kupę szmalu - ceramiczne suporty i piasty kół, karbonowe stożki, super lekkie hamulce... - coś jak tu A sztyce wytrzymują, bo to Panie w pełni stalowa robota... żadne tam karbony czy amelinium... No w aftermarketowej wersji może być jeszcze tytan, jak Chińczycy dobrze zwymiarują, co niestety zdarza m się schrzanić i się kienci na różnych ebayach i ali pieklą...
  15. W kwestii zwykły składak tak mi się skojarzyło:
  16. @zekker Mój błąd - nie 10/14 Wh, ale ogniwa 10/13,8 Ah, co przy stosowanym przez producenta napięciu roboczym 7,2 V daje odpowiednio 36 Wh i 99,36 Wh... Lampy są w pełni certyfikowane StVZO więc nie mają trybu migającego. A ponieważ mówimy o producencie naprawdę premium, który oferuje pełen serwis swoich lamp nawet po upływie wielu lat (dla modeli sprzed np. 10 lat), to wierzę, że nie ściemnia... Zresztą każe sobie słono za to płacić (lampki potrafią kosztować tyle co prosty rower) To zestawienie powyżej dotyczy najmocniejszej lampy (bo do niej standardowo oferowane są największe baterie), ale można wybrać inną (mniejszą, słabszą, nieco tańsza) lampę z oferty i do nie dokupić np. baterię 10 Ah. To 13.8 Ah nie jest też największym źródłem prądu w tego producenta... Jest jeszcze wersja w 20 Ah, ale z uwagi na rozmiar oferowana już jako bidon do koszyka... Oczywiście takich rozwiązań (nie komentując w ogóle ceny) nie wybrałbym na codzienne dojazdy do pracy (bo tam pewnie dynamo i dobra lampa) zrobią robotę (no może do czasu jak od syfu jesienią-zimą, błota, wody i soli padną łożyska i trzeba będzie je wymienić w tym dynamie), ale jakbym wybierał się na jakąś długą imprezę w stylu 4000 km przez Europę, to bym poważnie rozważał takie rozwiązanie (tylko ze z mniejszą lampką)...
  17. @zekker zaciekawiłeś mnie tą koncepcją użycia lampek pod dynamo ze źródłem prądu stałego (DC). Do tej pory byłem przekonany, że to się nie da... Takie krótkie wycinki z kilku instrukcji lampek pod dynamo serii IQ od B&M: albo uwagi od SONa: Supernova także w swoich instrukcjach podaje wyraźnie: I Wygląda więc na to, że te akurat lampki, na których - jeśli bym się zdecydował na większe wydatki oświetleniowe - by mi zależało (wykonanie, jasność, odcięcie i wyprofilowanie wiązki, dodatki funkcjonalne), są jednak tylko AC. Rzeczywiście, jak spojrzy się w na przykład w instrukcje tańszych (i mniej pociągających) lampek takiego B&M, to coś tam wspominają jednak o podłączeniu DC: W każdym razie człowiek uzupełnia wiedzę cały czas 🙂
  18. Świeci tak długo, jak dużą baterię posiadasz... 🙂 Jak podepniesz taką z 10 Wh to pewnie z 8 godzin, jak taką 14 Wh to już z 12 godzin ciągłej pracy... Ja nie twierdzę, że dynamo samo w sobie jest złe nie ma współcześnie żadnych sensownych zastosowań..., ale dziś, kiedy są też inne rozwiązania, których dawniej nie było, to dynamo już tak nie błyszczy na firmamencie rozwiązań oświetleniowych co kiedyś - a przynajmniej nie tak - co gra słów - tak jasno... Piszesz o przyzwoitej jasności od początkowych kilkunastu km/godz. No właśnie wyobrażam sobie takiego ultrasa, który podjeżdża jakiś morderczy wielokilometrowy "climb" na jakimś TCRze albo innym Tourze, akurat w środku nocy, w konkretnym zmęczeniu i jego lampka na dynamo coś tam się żarzy, ledwo co oświetlając drogę, tylko dlatego, że pcha ten rower w tempie kilku km/h... No tak, warto porównywać porównywalne... Jak bierzesz lampkę na dynamo, która przy 3 W potrafi zawstydzić rozkładem światła niejedną bateryjną, to weź też taką bateryjną, która będzie w podobnych pieniądzach i wykonaniu co ta na dynamo... A wówczas się okaże - że z baterii na tych 3 W jest tak samo (na pewno nie gorzej, może lepiej, bo strumień jest ciągły i nie zależy od kręcenia kołem), a takie 3 W przy odpowiednio dużej baterii to starczy ho, ho, ho... Są lampki bateryjne, które mają najniższy tryb pracy - świateł do jazdy dziennej - właśnie w okolicach 2 W (co daje im z 200 lumenów odpowiednio ukształtowanej wiązki) i na wspomnianych wyżej bateriach 10/14 Wh działają nieprzerwanie 35 czy niemal 50 godzin.
  19. @TheJW mea culpa, nie widziałem... Choć to w sumie i tak nie zmienia niczego, bo chwalą się jakby to było nie wiadomo co, a to tylko starzejące się rozwiązanie w marketingowej oprawie...
  20. @zekker jesteś pewien tego rozwiązania - nie żebym chciał coś klecić sam, bo od druciarstwa wolę jednak przemyślane rozwiązania gotowe - ale muszę zauważyć, że lampki pod dynamo są chyba zmiennoprądowe (AC)... Jak już bawić się z budowę własnego układu centralna bateria plus podpięte do nie oświetlenie przodu i tyłu, to bym raczej szedł w komponenty do e-bike'ów. Tam oświetlenie jest stałoprądowe (DC) i tylko trzeba pomyśleć nad jakimś sensownym powerbankiem z wyjściem 6V albo lepiej 12V - w zależności, jaką lampkę chcemy podpiąć i ile światła oczekujemy - gotowym lub rzeźbionym. No i w dzisiejszych czasach lampki do e-bike'ów mają jeszcze jedną istotną przewagę. Jest ich zdecydowanie więcej, oferta jest bogatsza, można przebierać, a dostępne rozwiązania odstawiają ten pod dynamo na kilka długości... Nawet najbardziej wypasione lampki pod dynamo nie mogą sprostać zarówno pod względem ilości światła (nawet w stosunku do średniej półki e-bike'owej) - w końcu ile da się wyżyłować z tych 3-4 W mocy - ale też pod względem funkcjonalności. Nawet nie wiem, czy są jakieś lampki pod dynamo z sensownymi światłami drogowymi...
  21. Cóż za ironia... Tak jakby to DT PL-7 dziwnym trafem nie było łudząco podobne do Shutter Precision PL-7... Hmm... zgadnijmy... Czyżby DT sprzedawało ze swoimi kołami, pod swoją marką po prostu przemetkowane SP. Co za nowatorskie i innowacyjne posunięcie! A tak w ogóle koncepcja oświetlenia z dynama - zwłaszcza w kontekście wymienionym w tych linkowanych wyżej marketingowych materiałach - czyli do ultra, bikepackingu i tych spraw... w czasach, kiedy jest naprawdę mnóstwo systemów oświetlenia milion razy lepszych i kiedy te 3-4 W z dynama nie robi na nikim wrażenia, skoro są lamki bateryjne jaśniejące mocą 10 W w trybie świateł mijania i nawet ponad 20 W w trybie świateł drogowych, i to niezależnie jak szybko jedziesz (a takie dynamo pokazuje maks swoich możliwości dopiero przy stałej szybkiej jeździe) to jest naprawdę śmiech na sali, że odkrywa się dynamo jako nie widomo jak wielkie coś...
  22. Popraw opis - bębenek pod stare Shimano HG i takiegoż SRAMa to nie jest XD
  23. @Magda8678 W tym Cube siedzi chyba silnik Boscha Active Line Plus, który - to powinnaś sprawdzić w instrukcji, albo serwisie - pozwala chyba podłączyć oświetlenie pracujące z napięciem 12 V i mocą do 17 W. Szukasz więc lampki, która ma taki zakres pracy (napięcie) i nie pobiera więcej prądu niż może dać sterownik. Te 17 W to sporo i nie powinno Cię ograniczać. Proste lampki ze strumieniem światłą 200-300 lumenów lub 60-70 luksów (tych dwóch jednostek się nie da stosować wymiennie,, bo mierzą coś innego) za 20-30 EUR pracują z mocą ok. 3 W, więc zapas mocy jest. Te nieco silniejsze 500-600 lumenów 80-100 luksów będą już wymagały 6-8 W, a wypasione w trybie świateł mijania (do normalnej jazdy) mogą dawać już 120-150luksów i wymagać nawet 10 W mocy. Jeżeli Twój silnik daje rzeczywiście 17 W, to możesz się pokusić o lampkę z funkcją świateł rogowych (długich). Tak jak w samochodzie lampka daje zdecydowanie więcej światła 800-1000 lumenów albo i więcej i np. 200 luksów. Światła drogowe zazwyczaj oświetlają więcej niż mijania bo nie ma w nich tak nisko położonego odcięcia snopu świata, więc nie stosujesz ich na drogach, tylko w lesie, na bezdrożach, a jak już na drodze to tam, gdzie nie ma ruchu... wyłączasz jeśli się pojawi np. samochód z przeciwka. Tylko takie światła wymagają zdecydowanie większej mocy - nie 7-8 W ale dwa-trzy razy tyle... Ważne, żeby wybrana przez Ciebie lampka nie przekraczała w tym trybie tych 17 W, które jest w stanie zapewnić silnik. Pomyśl też o podłączeniu czegoś na tył. Tylne lampki biorą zdecydowanie mniej prądu, ale zostaw sobie z 1-2 W z tych 17 W na obsłużenie lampki tylnej. Lampkę montujesz tam, gdzie chcesz - jeśli tylko producent przewiduje odpowiedni uchwyt przy koronie widelca na jakimś wysięgniku do kierownicy lub właśnie pod licznikiem - ale Ciebie to nie dotyczy To o tyle istotne, że lampki z ocięciem nie można mocować "do góry nogami" i takiej wersji do mocowania pod licznik (z uchwytem u góry) nie zamocujesz (przynajmniej nie bez rzeźbienia) przy koronie widelca... W sklepie, do którego zostawiłem wcześniej link, część lampek jest sprzedawana z góry określonym sposobem montażu, albo możesz wybrać, jaką wersję kupujesz. Niektóre - np ta https://www.bike24.com/p2675777.html są sprzedawane od razu z dwoma uchwytami (do korony widelca i do kierownicy). Najlepiej będzie, jeśli skontaktujesz się z jakimś serwisem, który potwierdzi, że to, co wybrałaś, zadziała z Twoim rowerem. Zresztą do montażu i tak bez serwisu się chyba nie obędzie, bo konieczne jest dostanie się do kontrolera silnika i gniazd podłączeniowych, a po Twoich pytaniach sądzę, że nie planujesz bawić się w takie rzeczy samodzielnie...
  24. Jak to jest elektryk, to kupowanie do niego jakiejkolwiek lampki z własnym akumulatorkiem - jakakolwiek by ona nie była, mocna, słaba, wypasiona czy najprostsza - jest kompletnie bez sensu. Po to masz jeden centralny akumulator, który i tak musisz ładować, że byłoby marnotrawstwem, żeby nie skorzystać z energii w nim zgromadzonej... Zobacz, jaki prąd jest na wyjściu silnika/sterownika, przeznaczonym na oświetlenie (napięcie robocze i maksymalne natężenie prądu) i do tego dobierz jakąś lampkę. Nie wiem, co rozumiesz przez brak komputera... Ten elektryk musi mieć jakieś sterowanie, nawet uproszczone, więc jak ma wyjście na światła, to i da się je jakoś włączać. Jak nie chcesz nikogo oślepiać, kup lampkę z odcięciem wiązki światłą. Możesz szukać, czy spełnia niemieckie normy StVZO, bo one np. wymagają odcięcia. Przykładowo - tu masz lampki spełniające te założenia z dużego niemieckiego sklepu https://www.bike24.com/e-bike-lights.html?dynamicAttributes[448][3190]=3190&dynamicAttributes[458][2244]=2244&dynamicAttributes[459][2240]=2240&sort=price_asc. Te najtańsze są przeznaczone do montażu przy koronie widelca, ale już od 36 EUR jest pierwsza Litemove ze złaczem pod mocowanie GoPro - montujesz, gdzie chcesz... Za ponad 100 EUR masz tam chyba pierwszą lampkę (akurat też Litemove) z przełącznikiem ze świateł mijania na światła drogowe... W Twoim budżecie spokojnie coś wybierzesz.
  25. @montell81 O czym piszesz? Chyba nie o r2-bike.com tylko jakimś innym sklepie... Tak jak napisał @grzesiowu r2 spokojnie wysyła rzeczy do Polski - drobnicę chyba za 7,50 EUR, duże rzeczy jak rowery pewnie drożej, nie sprawdzałem. Garmin 840 - którego przed chwilą, bez problemu na próbę włożyłem do koszyka i doszedłem z zamówieniem do ostatniego kroku przed płatnością (oczywiście z polskim adresem wysyłki) - jest u nich w tej chwili za: 408,28 € (w tym 23% polskiego VATu) +7,50 € za wysyłkę pod polski adres, lub za 395,00 € (w tym 19% niemieckiego VATu) + 3,95 € za wysyłkę pod niemiecki adres, więc jak chcesz do Polski, to musisz skorzystać z jakiegoś pośrednika (przykładowo wspomniany wyżej bodycar, ale to najtaniej 37 PLN, co w sumie da Ci jakieś 36 PLN zysku za całą tą kombinację i to pod warunkiem, że Niemiec spakuje Twojego Garmina w karton w limicie gabarytu B...)
×
×
  • Dodaj nową pozycję...