@7im3k w odpowiedzi na Twoje ostatnie pytanie:
NIE MA!
A w odniesieniu do ogółu:
Niestety w temacie zwiększania mocy (predkosci maksymalnej) nie da sie dobrze i tanio.
Jakiekolwiek inwestycje w ten rower pociągną za sobą konieczność kolejnych modyfikacji.
Przyklad:
Wymieniając sterownik będziesz miał możliwość pobrania większego prądu z baterii.
Obciążając te już i tak małej pojemności baterię nie tylko zmniejszysz sobie zasięg, ale też wczesniej ją zabijesz.
Jezeli będziesz cisnąć wiecej prądu w ten miały silniczek to prędzej, czy później zmielą się te plastikowe zębatki jego przekładni, nie wspominając juz o przegrzewaniu itp. itd.
Pomyśl też o stronie mechanicznej, o czym pisali poprzednicy: hamulce, amor itp.
Niestety, albo i stety ten rower został tak skomponowany, ze bez wymiany go po prostu na inny, lepiej się juz nie da.
Dokladnie!
Sam wychodziłem z założenia, że elektryki sa dla emerytów i kupie sobie jak bede mial problemy z chodzeniem w podeszlym wieku, a jeszcze bede chcial sie przejechać na rowerze.
Poskładałem pierwszego elektryka 3 lata temu i żałuję, ze nie zdecydowałem sie wczesniej, a do emerytury brakuje mi jeszcze ze 30 lat
Obecnie mam kolejnego 1500W, 30A i baterie 48V 24ah.
Taki zestaw pozwala na osiąganie sredniej predkosci ok 45km/h, dzieki czemu w pracy jestem szybciej niz autem (oczywiscie poza drogami publicznymi i to wszystko w rowerze, ktory jest w stanie znieść znacznie większe obciążenia (full 160mm skoku, sztywne osie, glowka 1,5 cala no i hamulce, ktore potrafią zatrzymać mnie z 50 km/h na dystansie ok. 5m)
Tak czy inaczej nie traktuje tego jak rower, a jedynie jako ucieczke przed zagazowaniem samochodu.
Tak jak napisałeś, ze po powrocie do domu możesz jeszcze cos zrobić, a nie leżeć.
Ja posunąłem sie o krok dalej...
Po powrocie do domu rzucam elektryka w kąt, biorę crossowke i jade na spacer z dzieciakami.
Innego dnia biore streetowke, lub fulla i idę sie na nich zmęczyć w odpowiednich warunkach, bo dzięki elektrykowi mam na to czas, siłę i ochotę.
Przytoczę jeszcze jeden z wielu przypadków komentarzy, ktore słyszałem w moim kierunku, gdy bylem na elektryku:
Podjeżdżam na szybko do pizzerii, aby kupic piwko na wynos co by sie lepiej robiło przy rowerze.
I po chwili, z jednego ze stolikow na ogródku, słyszę komentarz jakiegos grubasa, ktory pewnie dojeżdża autem 5 km do pracy przeciskając sie 20 minut przez miasto w swoim 1.9 TDI:
"Po to mam rower żeby się zmęczyć"
Ja mu na to:
"Ja zeby się zmeczyc używam łóżka, ale co kto lubi"
Elektryka, jeżeli tylko będzie używany zgodnie z przeznaczeniem, polecam każdemu.
Wszystko jest dla ludzi, tylko z umiarem.