Mój kundelek. Miałem kiedyś srebrną szosówkę Peugeota z naklejkami Tour de France. Odsprzedałem koledze który go odnowił i zmodernizował. Ostatnio przesłał mi jego zdjęcie na plakacie z rajdem rowerowym. Obudził we mnie znowu chęć posiadania szosy. Tym razem szukałem białego kruka czyli z ramą damki głównie do jazdy po mieście. Pojechałem do Pani z ogłoszenia OLXa po szwedzkiego Crescenta. Cena zakupu dokładnie tyle ile wyszło paliwo Dokupiłem dłuższą rurę podsiodełkową, nowe opony i dętki, linki i pancerze. Z zasobów w piwnicy wykorzystałem inne siodełko, nowe pianki na kierownicę, oświetlenie. Reszta w "oryginale". Nazwałem go kundelkiem bo widać, że ktoś mocno mieszał przy wymianie kół, modyfikację na singlespeeda i prostą kierownicę. Mam przełożenie 2.5 bo z tyłu 18 zębów, z przodu 45. Fajnie i dosyć komfortowo sunie po nierównościach a czy singlespeed się u mnie utrzyma to czas pokaże bo jak na razie to dla mnie nowość. Na co dzień jeżdżę damką KTMa z Deore XT.