Nie wiem też, czy potrzebni są samozwańczy policjanci, szczególnie nic nie wnoszący do tematu.
Nie lubię po prostu, gdy ktoś wciska marketingowy bełkot zamiast skupiać się na problemie dodatkowo wciskając innym co myślą nie mając o tym zielonego pojęcia. Ze swojej strony staram się bardzo dokładnie, z uzasadnieniem i przykładami tłumaczyć dlaczego polecam akurat ten a nie inny rower - można się zgodzić lub nie ale przynajmniej wiadomo dlaczego.
Wracając do tego Krossa - jest porządnie zbudowany. Oczywiście po taniości - nie ma sztywnych osi które naprawdę robią wielką różnicę, brak taperowanej główki w takim rowerze można by wybaczyć ale tu jest - na przyszłość to zaleta, bagażnik solidnie podparty w 4 punktach. Solidny amortyzator. Mocowania bagażnika z przodu chyba koledze nie będzie potrzebne bo to potrzebne na wielkie wyprawy. No - ale na wielkie wyprawy nikt nie wybiera trekkinga.
To co mi się w nim mniej podoba to: W dziwny sposób wygięta, poprowadzona górna rura - zmniejsza zupełnie niepotrzebnie prześwit nad kroczem. Waga 17 kg w stanie gotowym do jazdy - przy zabierającej moc prądnicy to właściwie rower miejski. Regulowany mostek - skrzypi, waży - po co. Ustawia to się raz na zawsze i przy nim nie grzebie. Osobiście też uważam, że jest po prostu brzydki, to naturalnie kwestia osobistych odczuć ale taki Kalkhoff jest po prostu ładny. O Rowerach Typu Fuji Jari nie wspominając. Romet Orkan też przy nim wygląda bardzo zgrabnie. Ale estetyka to indywidualna sprawa.
Tak nawiasem - mam sąsiada bardzo wkręconego w turystykę, jeździł na Krossie, był bardzo zadowolony. Potrafi w weekend zrobić 300 km. Trenował w ten sposób, że starał się utrzymywać jak najdłużej prędkość 40 km/h. Niestety miał dzwona, rama pękła i kupił z prądnicą. Teraz trenuje starają się jak najdłużej otrzymywać prędkość 35 km/h Oczywiście piastę wymieni, nie wiem tez, czy koledze zależy na szybkości ale wcześniej czy później odczuje różnicę.