Dziecko rośnie, więc wyciągnąłem z garażu rower po poprzednikach z postanowieniem, że spróbuję go jeszcze trochę odchudzić. Założyłem, że urwanie 500 gramów mnie zadowoli, ale jak poważyłem poszczególne klamoty, to nie bardzo wiem, z czego tę wagę możny by jeszcze zdjąć.
Pacjentem jest Ridgeback MX14. W obecnej konfiguracji waży 7,5 kg
Tu na zdjęciu jest konfiguracja fabryczna. Mój egzemplarz został już nieco odchudzony, o aluminiową korbę, klamki, kokpit. Pozbyłem się też tej osłony łańcucha, a boczne kółka nawet nie były rozpakowane.
Oto, co pokazała waga:
Hamulce v-brake kpl. – 370 g
Suport na kwadrat – 318 g
Siodło ze sztycą – 271 g
Korba – 427 g
Koło przednie 14" z oponą 1,75" i dętką – 1035 g
Koło tylne 14" z oponą 1,75", dętką i wolnobiegiem 1 rz. – 1420 g
Zacisk siodła – 24 g
Stery – 90 g
Wspornik kierownicy 22 mm, wpuszczany – 355 g
Pedały – 294 g
Widelec 14", 1"– 760 g
Kierownica 2,54 mm; 450 mm – 180 g
Klamki hamulcowe kpl. – 167 g
Gripy – 48 g
Linki z pancerzami – 80 g
Na pierwszy rzut oka stalowy widelec jest klockiem, który można by wymienić. Problemem jest jednak dostępność aluminiowego lub karbonowego zamiennika posiadającego na dodatek piwoty i 85 mm rozstaw haków.
Koła również wydają się ciężkie, ale jak odejmę wagę opon, dętek i wolnobiegu w przypadku tylnego koła, to myślę, że nic lżejszego nie znajdę, tym bardziej, że ograniczeniem są tutaj nietypowe szerokości piast – 85 / 115 mm.
Czy urwanie 500 g z konfiguracji, którą pokazałem wyżej jest w ogóle możliwe, nie wydając jednocześnie worka pieniędzy?