Skocz do zawartości

KrisK

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    3 807
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    34

Zawartość dodana przez KrisK

  1. A co to za aplikacja, o której piszesz?
  2. Jeżdżę ja i lubię to świństwo... Córka odkryła stravę i zaczyna coraz mniej jeździć, "bo tak" a bardziej podchodzi świadomie do tego. Szczególnie ze szosa się jej marzy. Jeździ syn... A abo rodzinnych nie widziałem.
  3. Stawiasz router na randomowym ip i po 24h masz opasły log pokazujący niezliczona ilość "szturchnięć" i szukania podatności. Ataki są w tym momencie mocno zautomatyzowane. A niestety, ale są to dane dość wrażliwe. Pomijam, że świetnie profilują zachowania wielu osób to podają miejsce zamieszkania i co tu dużo ukrywać pogląd na stan zdrowia. Dla kogoś z pomysłem na te dane to spora kasa. Też pytanie, czy Strava te dane sprzedaje. Bo jeśli nie to cena przestaje być. tak wysoka. W końcu mają dokładną wiedze o zachowaniach treningowych, ale i codziennych milinów ludzi.
  4. @aasterNavime było świetne. Ale poprostu przestało być rozwijane przez autora. Wielu osobą nie działa nie da się zarejestrować są problemy z logowaniem. Nowe androidy wywalają apkę. Od dwóch lat obiecuje nową wersję, że coś pracuje, że coś zrobi... Zasłania się brakiem czasu... chyba po prostu porzucił projekt. Był nie komercyjny a takie coś jak ma działać zajmuje czas i zasoby. jednoosobowy projekt o takim rozmachu i tak budzi respekt. Szkoda, ale ten jak wiele innych znika wraz z autorem. Może jak by autor go uwolnił znaleźli by sie zapaleńcy znający się natym i by ożyło. Navime było o wiele fajniejsze w moim odczuciu od stravy.
  5. można i to dość łatwo. Coraz częściej zastanawiam sie nad eksportowaniem na dysk. Chmury są strasznie ulotne Najpierw się muszę zabrać za navime.... może się Mi uda choć część aktywności wyłuskać.
  6. @wkg masz rację co do segmentów. One przyciągają darmowych użytkowników i wciągają ich w "poprawianie się" i pogłębioną analizę. Ale u nich upadek będzie powolny przez społeczność i połączenie z urządzeniami ta łatwość i przyzwyczajenie jest dużą siłą. Jak by się pojawiła alternatywa to może polecieć błyskawicznie. A jak by alternatywa jeszcze zaimportowała segmenty i dała opcję importu aktywności z stravy i z urządzeń to mogłoby polecieć błyskawicznie. Z tym ze żaden projekt Open tego nie dźwignie, bo ludzie brać będą chcieli, ale wpłacać datki niekoniecznie. Musiałoby się za to zabrać Google.
  7. Wtedy to bym dwóch minut nie myślał.... tak myślę ze do 100 to mało kto by sie szczypał. ALe pytanie, czy oni chcą, żeby im tak cos wzrastało. Możliwe, że właśnie szukają sposobu na ograniczenie liczby użytkowników niedochodowych skoro mają tych dochodowych. Zarządzają popytem. Cena ma być zapora, a nie zachęcać do masowego zakupu. Dostosowują cenę do zasobu i popytu a nie zasób do ilości klientów. Biznesowo to ma sens, bo nie muszą rosnąć w nieskończoność co często kończy się upadkiem pod cieżarem kosztów. A w świecie globalnym profilowanie pod biedne kraje skończy się tym że będą tylko tam sprzedawać.
  8. Absolutny brak konkurencji powoduje, że robią co chcą. Do teo stali się standardem dla wszystkich urządzeń. Nawet taki garmin z niezłym narzędziem do analizy pierwsze co to proponuje sync z stravą. Wygrywają na tym, że są globalni i popularni. Jeśli chodzi o koszty to na pewno nie są małe bo samo to że dziennie miliony ludzi się z nimi łączy żeby przejrzeć aktywności to już jest olbrzymie obciążenie. Ale fakt jest faktem, że cenę mają dość zaporową dla wielu ludzi. Jak czytam czasem "zachodnie" fora to i tam z "ich" zarobkami strava jawi się jako drogi produkt. Jak widać niestety popularność pozwala Im tak kształtować cenę. mają rzesze ludzi podchodzących do sportu i rywalizacji fanatycznie i ważne "mających na stravie znajomych". To że wszyscy tam są to ich siła. Niestety nasz navime zdechło a miało poptencjał. Szansa jest w jakiejś platformie open ale nie widać jej na horyzoncie. Do tego momentu strava będzie odcinać kupony, bo ma segmenty i społeczność. Na ten moment elevate jest fajne i miejmy nadzieję ze da radę działać a strava ich nie utopi. @Danuel mylisz się jeśli chodzi o koszty. Są to olbrzymie koszty, bo nie chodzi o server sql a dostępność. Kluczem nie jest przeliczenie. Kluczem są zasoby servera i łącza. To nie serwerek w piwnicy. To rozproszona infr. Twoje przekonanie dość masowo gubi małe firmy. Kupują proste rozwiązania dla małego zespołu, bo przecież to tylko mała baza. Po roku się okazuje, że praca jest mordęgą serwer ledwo zipie i trzeba iść w coś wydajnego co jest relatwnie drogie. Pomijam kwestie licencyjne, ale też jest temat zabawny, bo sprzedawcy zapominają o tym koszcie. Zerknij sobie tylko na koszty łącza do dowolnego DC. Policz ilu mają użytkowników i ile potrzebują łącza, żeby to zadowalająco działało. A nie widze zeby byli nadmiernie nachalni z reklamami.
  9. W ramach odpoczynku na spokojnie z córką 24,4 km w godzinkę sobie zrobiliśmy. Torba połatana. @kosmonauta80 Niestety wały są straszne a ludzie na nich nie ogarniają ze to jednak droga. Dzisiaj też wałami jechałem i niestety tłoczno. Wprawdzie tymi koło Łęgu, ale tam też się eldorado skończyło. Jeszcze w zeszłym sezonie prawie ludzi nie było tam, ale w tym szczególnie po tym jak zamknęli spacerniaki dla niewolników konsumpcji w postaci galerii zrobiło się tłoczno. Wczoraj jechałem od Kryspinowa i przeleciałem wałami dość sprawnie. ale jechałem w tym okienku kiedy się chmurzyło i zaczynało kropić więc i ludzi pewnie było mniej. Nie wiem którą stroną się przebijałeś przez tę karawanę, ale storna bliżej Lasku Wolskiego jest lepsza. Raz, że szerzej dwa, że mniej domów w okolicy i miejsc do zaparkowania i trzy, że wciąż mniej osób nie wie, że tam jest cokolwiek. Od strony Tynieckiej to jest absolutny dramat. Nadaje się do jazdy tylko w deszczowe dni. A co do zachowania ludzi... Cóż to ciągi spacerowe. W dodatku wąskie. Tak naprawdę pod wałem powinna lecieć oddzielna ddrka. Zobacz co sie dzieje na wale do Niepołomic. Też gęsto, a nie ma ciągłości. Jak połączą to do mostu Wandy to będziesz miał ja do Tyńca nieprzejezdny syf. Oj zdecydowanie Wczoraj średnia z całości wyszła mi 82 dzisiaj 81...
  10. Oj tak... Wczoraj sobie odpuściłem jazdę i skróciłem do 50 bo jakoś tak nie było melodii z nim walczyć. Mocne postanowienie, że dzisiaj zrealizuję wczorajszy plan... Wieczorem sprawdziłem do 10 ma nie wiać a potem na opwrocie będzie w plecy... O siódmej na trzeci bok się obróciłem... 8.15 z łaciną na ustach wstaję zerkam na prognozę... Jest ok mam godzinę bez wiatru i godzinę z umiarkowanym.. 9 wyjazd... Pierwsza górka i mnie wszystko boli :D:D:D Kawałek dalej się zorientowałem, że drugie picie mam... Na stole w kuchni. Pierwsze 20km zdychałem i – co gorsza – wiecie co? Zaczęło wiać wcześniej. Zjazd, na którym bez pedałowania wczoraj się rozpędzałem do 40 a po kilku obrotach miałem 58 mnie niemal zabił bo kręcąc nie przekroczyłem 45... A miało wiać słabiej niż wczoraj... Wróć wtedy miało nie wiać niemal wcale... i nie w pysk... Nie no nie ma, że boli, nie można dwa razy w roku odpuścić założonego dystansu. Po odwróceniu roweru w stronę "z wiatrem" cały czas mi coś nie grało. Ale kolejne 20km ze średnią 30 się udało zrobić więc nie narzekałem... Wprawdzie czasem trochę woziło po drodze i coś z tym wiatrem, który miał wiać w plecy było nie halo... No dobra przez ostatnie 30 ewidentnie wiał albo z boku, albo w pysk.... Dwóch gości na kolarkach, którzy mnie dzisiaj wyprzedzili nie znikali mi z oczu z powoli się oddalali wiec w sumie nie było źel. Tak że koszmarnie wymęczone 81km... 650m w górę (ta tak na obronę, żebyście się za bardzo nie śmiali ). Wszystko z zawrotną prędkością 22/h ;( W sumie to fajnie było. W w sumie nie wiem po co mi to było... Od tygodnia sobie mówię, że jutro siedzę na tyłku w domu nigdzie nie jadę i odpoczywam... No a teraz mogę się zabrać za naprawiane torby od chińczyka, w której się dzisiaj w czasie jazdy przetarł sznurek łączący wszystko do kupy. Wprawdzie jutro na bank odpoczywam, ale jakby była pogoda i wiatr by chciał wiać w plecy...
  11. Bo tak się kończy udowadnianie nawigacji, że tam na mapie przecież jest droga więc nie ma sensu omijać inną na pewno gorszą...
  12. Nie musi. Lata jeździłem na "za dużej" ramie. Ale ja się nie wywracałem, ale w trudnym terenie czasem żałowałem, że nie jest to rama dająca komfort. Tym trudnym terenem nie koniecznie musi być las czy góry Wjedzie przednim kołem na krawężnik będzie musiała się zatrzymać i nagle nie ma jak z roweru zejść bez sporego pochyłu. To skończy się uderzeniem w krocze. Bolesne? Pikuś przejdzie. Gorzej jak złamie sobie kości. Jedno to bezpieczeństwo drugie to czucie roweru. Z doświadczenia wiem ze im mniej doświadczony rowerzysta, tym trudniej mu panować nad dużym rowerem niedającym swobody. Ja sam czasem żałuje, że nie mam jednak mniejszej ramy. W trudnym terenie zdecydownie było by czasem pewniej. Duża daje pewne korzyści, ale nie przeceniał bym ich szczególnie u kogoś kto nie jest technicznie świetny. Wiec tu rozważ. Dla kobiet szczególnie niekomfortowa jest sytuacja, w której muszą z rowerem powalczyć, żeby się podeprzeć. Co to znaczy wygodniej. Piszesz, że musi mieć siodełko na sam dół. Jeśli mimo to będzie o kilka mm za wysoko to rozwali kolana i/lub biodra. I widziałem to w realu. Kilka mm za wysoko zabije system. Więc jeśli jest w M noga na styk to zaczyna być dość ryzykowna gra bo nie bedzie mozliwości ruchu jesli się okaże że no buyt mają podeszwę o ,5cm chudszą albo będzie chciała spd czy sandały. Teoretycznie powinieneś iść do bikefitera i spytać jak sam nie umiesz dobrać. To, co się nam wydaje wygodne nie zawsze jest dobre. Siodełkiem raczej nie regulujesz odległości od kierownicy. Owszem taki jest efekt ale kosztem pozycji nogi. A to może sie skończyć złą pozycją i poważnymi konsekwencjami. Tu juz zdecydowanie bardziej należy kombinować z mostkiem. Niestety wszelkie urazy i niedostosowania roweru zaczynają wyłazic jak zaczynasz robić po kilkadziesiąt km dziennie albo jak zaczynasz nawet weekendowo przekraczać 50. Coś źle mierzysz. przesunięcie od pięty do palców nogi na pedale zmienia radykalnie kąt ugięcia nogi. 1-2 cm na siodle to różnica miedzy przeprostem z nieprawidłowym ustawieniem stopy a prawidłową pozycją. Obstawiam, że nie masz pojęcia o tym jak ata pozycja dla Twojej żony jest prawidłowa. Noga na rowerze nie ma prawa sie całkiem prostować (tu juz robisz przeprost), bo zaorasz kolana w kilka dni.
  13. Rozważałem. Ale brak kieszeni mnie do niej mocno zniechęca. Jest mocno jednozadaniowa. Chciałem uniknąć kupowania kurtki na każdą aktywność osobno. Ciepło i mokro to jest najmniejszy problem. W oddychalności nie spodziewam się cudów. Jak jedziemy w upale w podkoszulku to jesteśmy spoceni. Nie zakładam, że jak ubiorę kurtkę nagle się nie spocę. Dla mnie kluczowa jest kwestia schnięcia (odprowadzania potu) jak odpuszczam zwalniam staję. I niewychładzania jak po podjeździe wjeżdżam na zjazd. To, że będę spocony to jasne, ale chodzi mi o to, żebym nie spływał potem który się nie ma jak wydostać.
  14. @solar21 dzięki za info o spodniach. Dla mnie tu akurat kluczowe, żeby schły. Właśnie z tymi opiniami jest różnie. Rozrzut jest dość fatalny. Nie wiem, w co wierzyć, bo też i testy robią "sponsorowani" testerzy. Szkoda ze trzeba sporą sakiewkę za to rzucić i jak będzie zła to się z nią zostaje na kilka latek.... Swoją droga ciekawe czy i jak działa ten ich program gwarancji satysfakcji z możliwością oddania. Pomysł z cienką kurtką jawi się na idealny do momentu kiedy całodzienny wypad nie zaczyna sie od 2h deszczu i potem trzeba wyschnąć z własnego potu. W tym momencie bez wyjęcia jakiejś wiatrówki ani rusz i już zaczyna się wożenie dwóch.... Przyjedzie spory spadek temp. dobrze by było mieć coś ciepłego... Robi się mały tobołek.
  15. Niby racja tylko jak jest taka cudna pogoda to więcej zakładania i zdejmowania niż jazdy się robi. Ostatnio juz zaczynamy ignorować warunki, ale to też słabe, bo kończy się wcześniej czy później jakimiś przeziębieniami. Jeszcze jak by była ciepła wiosna z ciepłymi deszczami, ale jest ziąb. Poza tym jeżdżę też w pogodę taką, że jest kasza niemal ciągle więc szukam czegoś dającego wiecej komfortu wodno/termicznego . Ale w terenie to już nawet nie jest kwestia szybkości a wtaczania się pod górkę
  16. W ostatnim czasie niemal co drugi dzień wyjazd rowerowy wiąże sie ze spotkaniem z deszczem. Niestety coraz częściej jest to deszcz zimny. Wczoraj to już pogoda zupełnie przegięła 8st przy wyjeździe 2st minimalna.... I jeszcze zaczynało kropić... A wszystko w promieniu 10km i w czasie 1h Do tej pory jeździłem głównie w podkoszulku i cieniutkiej wiatrówce jak było wietrznie albo poniżej 15st w sumie taki zestaw do ~10st poniżej koszulka z długim rękawem i wiatrówka. Dopiero w okolicach 3st coś myślę cieplejszego. Jak jest sucho to ten zestaw gra i bucy. Wiatrówka się mieści w zaciśniętej dłoni. Nawet jak jest "za ciepło" na nią i się spocę to zestaw schnie błyskawicznie i nie przemarzam. Nie przewiewa mnie nie zagotowuję też. Problem sie pojawia przy deszczu szczególnie zimnym. Ostatnio dwa razy dostałem takim, który w kilka minut obniżył temp o 10st. Dodatkowo każdy dalszy wyjazd w ostatnim czasie albo zaczyna się zlewą albo jest ona w środku dystansu a w najlepszym razie na końcu. Wszystkie moje przeciwdeszczówki powodują automatyczną saunę. Niby są z membraną, ale na rower to nie działa. (pomijam, że się sypią co jest motywacją do szukania czegoś nowego) Tak na dłuższą metę się jeździć nie da. A nie zamierzam się do pogody dostosowywać, bo nie pojeżdżę wcale. Stąd decyzja o zakupie kurtki (celuję w endure mt500). Założenia są proste. - Mała i lekka. - Wodoodporna i co ważne nie nasiąkająca - Oddychająca. Ale naprawdę oddychająca - Szybko schnąca jak już nie wyrobi z oddychaniem. (nie łudzę się, że się nie spocę wcale, bo i w podkoszulek przecież nieraz na nas jest mokry) - Fajnie by było, żeby mogła stanowić całoroczną warstwę wierzchnią dającą wyschnąć i niepozwalającą się wyziębić ja się zatrzymamy na chwilę. (w zimę do -5 jeździłem w jakiejś śmiesznej szmacie cirvit koszulce z długim rękawem i koszulce siatkowej z przeciwwiatrową aplikacją na piersi. Ten zestaw zapewniał, że przejadę założony dystans bez zatrzymania, bo zatrzymanie się było traumatyczne, bo wszystko na mnie zamarzało począwszy od zawsze mokrej kurteczki) Po wertowaniu forum i testów jestem prawie zdecydowany na Endure mt500. Niestety mieszkając w KRK nie bardzo jest gdzie przymierzyć to cudo. Nie ma i nie będzie... Największą miałem w rękach, ale już jak chciałem ją zwinąć to sprzedawca mnie mało nie zabił wzrokiem.... I tu Pytanie od osób, które ją mają i używały. Po pierwsze czy ona rzeczywiście oddycha. Tak wiem ze jak będę jechał mocno szczególnie w silnym deszczu to nie ma siły, spocę się. Ale oddychające ubrania mają to do siebie, że się pocimy, ale nie spływamy i nie można nas wykręcać potem. Więc czy spełnia swoje założenia. Czy się w niej schnie. Czy po prostu jest to droższa cerata i nie ma co się łudzić. Czy jest opcja zeby ją traktować jako wiatrówkę jadąc w dzień w który "przelotne opady" powodują, że trzeba się przebierać co kilka km. Czy jednak będzie to sauna. Czy zwinięty kaptur bardzo wkurza . Zasadniczo prawie nie używam Czy jest w miarę kompaktowa i łatwa w ciasnym zwinięciu. Waga 500g to trochę już jest ale od wagi bardziej martwi mnie jej wielkość po zwinięciu. Czy się chociaż zbliża do określenia "uniwersalna" A i czy po praniu szybko schnie. Niestety ostatnio potrafię co dzień wyglądać jak ktoś kto pływa w szambie. Pogoda nie rozpieszcza. Zasadniczo czy jest warta swojej "niewygórowanej" ceny i szarpania się, żeby ją kupić. Czy jest na rynku coś sensowniejszego. Chodzi mi o kurtkę, którą mam zawsze ze sobą. Która ma być jedyna na całodzienne (albo kilkudniowe) włóczenie się i zapewni sensowny komfort cieplno/wodny Bardzo bym nie chciał skończyć z kompletem kurtek dostosowanych na każdą pogodę... Potem się okazuje, że trzeba by wziąć plecak, żeby mieć co na kark włożyć. Przebieranie się ciągłe też nie jest moim marzeniem. Jeszcze w okresie wiosna lato ok, choć ostatnio pogoda lubi zaskakiwać lodowatymi prysznicami. Ale juz w jesień przy kilku st. i po zmroku to przestaje być zabawne. Drugie pytanie to o spodnie Spodni Hummvee Zip-Off II 2020 Czy one są w jakimś stopniu wodoodporne i w jakim. Wiem, że niby producent mówi coś o DWR, ale spotkałem sie wielokrotnie, z tym że to działa jak kropi. 20min zlewy skutecznie załatwiało taki ciuch. Czy dobrze schną w czasie jazdy, ale i np po praniu. Czy jak je wypierze sie rano to do powiedzmy 18 mają szanse wyschnąć. Czy zapewniają jakikolwiek dopływ powietrza.... na ile chronią przed wiatrem (wiem wiem że to się w jakimś stopniu wyklucza, ale są ubrania spełniające takie cuda ) Spodnie mają służyć zasadniczo do wszystkiego od wycieczek w góry pieszych po jazdę na rowerze w okresie jesiennej słoty. Awaryjne w gorszych okolicznościach pogody, ale i na na jakieś dłuższe wypady, żeby łatwo móc wyglądać jak człowiek i móc wejść między ludzi. . A i czy takie zamki się sprawdzą. Czy szybkie i łatwe zapięcie nogawek "w drodze" jest realne czy to taka fikcja. Wiem, że trochę to zamotałem, ale mam nadzieję ze ktoś kto posiada i używa będzie wiedział o co pytam i czy ma szanse spełnić moje "niewygórowane" oczekiwania. (Przynajmniej część z nich )
  17. Bo szło świetnie... Bo pamiętała przez ponad 35km Bo zarządziła postój na jedzenie. Bo wybrała wał Wiślany który ślicznie gęsto porósł pokrzywami. Bo zapomniała... Bo zupełnie bezwładnie przeturlała się po wale w tych pokrzywach. Bo pierwszy raz na spd...
  18. Oznaczenie szlaków pielgrzymkowych "drogi św Jakuba" https://pl.wikipedia.org/wiki/Droga_św._Jakuba
  19. Bo jak sie podjeżdża to wygląda że jest bardziej stromo.
  20. Do nawigacji używałem i dalej w górach czasem używam viewranger do tego czasem Locus. W zależności który bardziej mi pasował. A często obu, bo każda ma inną koncepcję na to jak się znaleźć jak się zgubisz. Cudów nie wymyślisz. Na rower kupiłem garmina i zdecydowanie ma to większy sens niż zabawa z telefonem. Brutalnie to jak tylko będę mógł sobie na luzie pozwolić to na piesze wycieczki sobie kupie zegarek z mapami.
  21. @marvelo ciut minimalnie wiec odpowiem Ci na pv
  22. |Nie no tu zgoda Sam myślę o tarczy na wypady w góry do fulla, bo mi kadencja spada poniżej poziomu przyzwoitości, a i nogi jakieś takie nie takie. Ale wkleiłem link bo widze tam ze miedzy tymi napędami nie ma różnicy w tej miękkości. Chyba że jestem głupi i czegoś nie rozumiem. Co więcej, widze ze W tym wypadku to tak słabo się sprawdzi, bo cięgle by trzeba mieszać wszystkim. Czasem żeczywiscie są takie zestopniowania że to ma sens ale tu tego nie widzę szczególnie dla kogoś bez fazy an katowanie przerzutek. Automat nie odbiera Ci kontroli. Nawet prosty muł, jakiego teraz mam daje dość dużą kontrolę bez dotykania czegokolwiek poza gazem. Kwestia nauczenia i przekonania. Nie uwierzę że wolisz kosiarkę od np takiej 306 z silnikiem 18 i jej prostym automatem. Potrafiło to dawać masę frajdy z jazdy. Jak juz mam kosiarką jeździć to wolę maluszka albo jakąś łajdaczkę (z tym ze to już zdecydowanie nie kosiarki) albo poldka do ćwiczenia sztuki utrzymania sie na drodze. Trabantami i wartburgami reż sie fajnie buja Tylko teraz to kosztowne zabawki. Możliwe, bo czekam na jakiegoś sensownego vana z ogniwami wodorowymi Takiego, żeby 3-4 osoborowery weszły bez kombinacji do środka. Ja się już nakontrolowałem aut. Tak samo jak natraciłem kontrolę nad nimi. Przeszło mi. Pobudowali drogi i nie mam interesu tam gdzie jedzie się wąskimi drogami gdzie musze wyprzedzać. Zresztą jak bym musiał wolał bym 250KM z automatem niż manual. Jak się będę chciał pobawić to pożyczę jakiś sportowy samochód i się bujnę na tor. Albo pójdę na gokarty... Tiaaaa na zakopiance w weekend Najczęściej korki przez Kasinę omijam bo wjazd do KRK stoi zamurowany. Poza tym to i tak wymaga skupienia. To sa godziny za kółkiem.. Sobota Pilsko niedziela Kasprowy i jak w poniedziałek mi klient rano dzwoni to się przekleństwa na usta cisną. Ja w sumie nie wiem co ludzie mają z tymi poniedziałkami... Jak by cały weekend siedzieli na kanapie odpoczywali i czekali na 8.00 w poniedziałek, żeby zacząć pracować... Przecież trzeba sobie odpocząć po weekendzie...
×
×
  • Dodaj nową pozycję...