Skocz do zawartości

Olgierd

Użytkownik
  • Liczba zawartości

    423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    5

Zawartość dodana przez Olgierd

  1. Ach, dziękuję, nie trzeba, nie chciałem... ;-) To obecnie mój jedyny ;-) ad. 1: miałem, mam i chyba chcę mieć już na zawsze; ad. 2: miałem, nie mam i raczej mieć nie będę (acz już wyrosłem z mówienia "nigdy-przenigdy"); ad. 4: miałem, nie podobał mi się, ciężki ("wieśniacki"), sprzedałem razem z całym rowerem ;-) ad. 5: fulla nigdy nie miałem i raczej nie chcę mieć -- to pewnie częściowo dlatego, że wtedy, kiedy się najwięcej rowerami interesowałem wyglądały one megapaskudnie -- a wizja ramy typu "V" do dziś mnie prześladuje w najczarniejszych koszmarach sennych ;-) prześladuje mnie też wizja ewentualnego serwisowania czegoś takiego -- bo się zacznie kiwać, bo się rozwali, bo się zepsuje... ad. 7: 10-rzędówka z tyłu w ogóle do mnie jakoś jeszcze nie dotarła (mentalnie) ;-) ostatnio przemyślałem sprawy i doszedłem do wniosku, że pewnie w góry wystarczałaby zębatka rzędu 32T z przodu, no i coś nieskomplikowanego z tyłu; ad. 8-9: nawet nie wiem co to oznacza ;-) Ja się na rowerach średnio znam, po prostu zawsze lubiłem sobie pojeździć... O proszę (też bezczelnie zeskanowałem): rok 1984 r. tu nawet nie krosiarstwo, ale pseudoszosiarstwo -- przecież wówczas nie takie nazwiska jak Brian Lopes czy Shaun Palmer albo Tinker Juarez do nas przemawiały, ale Ludwig, Suchoruczenkow no i Piasecki (oraz wcześniejsze, niekwestionowane gwiazdy polskiego kolarstwa) -- czyli XIX Mały Wyścig Pokoju, w którym wygrywam kategorię... składaków... ;-) PS najmłodszym P.T. Czytelnikom polecam ten koloryt: "kask" starego typu (udostępniony przez organizatorów), z tyłu maluszki, a nawet "skarpeta", wszechobecne składaczki na kołach... 20" (Jubilat na 24" to był wypas!)... Ja nieco wcześniej miałem coś takiego, co się nazywało "Wagant", ale wyprawa Wrocław-Racibórz-Wadowice-Krynica Górska dowiodła, że sprzęt ten nie nadawał się do niczego... wracać trzeba było pociągiem. Jeszcze jakoś w tym czasie miałem "wielkokołowego" Orkana (?), ale to było dziadostwo jak się patrzy. Więc jak później pojawił się "Mustang", to nawet nie chciałem na to się gapić na wystawie.... A później miałem parę lat przerwy z rowerami -- zaczęły się góry... Stąd właśnie na mnie marka "Romet" działa jak czerwona płachta na byka -- i nie mam tej łezki w oku. Podobnie na widok planszy "PZU" i paru innych ;-) Hmm późnym latem 1997 r. kupiłem Moongose Sycamore (używkę -- prawie taki jak ten), ale wytrzymałem na nim jakoś 10 miesięcy (tak mi się wydaje...), jestem prawie pewien, że GT zanabyłem wiosną 1998 r. Jakbym kupił w 1999 r., to pewnie nie załapałoby się na katalog 1999 r.... Hmm zresztą przerzutka była 8b... a może tak ją tylko fabryka ustawiła...? PS szukam i szukam o tym eliksie M-570 i faktycznie wychodzi, że "od 1999 r.", więc albo się mylę, albo i wówczas zdarzały się takie smaczki, że kolekcja na rok przyszły była dostępna od roku poprzedniego ;-) Ale nie będę się upierać. A rower, tak, nowiutki. Do dziś mnie się łezka w oku kręci jak widzę GT. (Aha, mam też koszulkę z napisem Klein, znów zacząłem ją nosić -- bo już dziś chyba prawie nikt nie wie co to znaczy ;-)
  2. Pewnie zaraz będzie, że krosiarstwo... ;-) ...lecz w u schyłku uprzedniego stulecia r. o żadnych almałtejnach nikomu się nie śniło -- albo nie tyle się nie śniło, co się tak to nie nazywało (a innych rowerów, prócz klasycznych XC nie było -- i mnie tak zostało do dziś w oczach, że nic innego mi się nie podoba...). (A jak ktoś nie wierzy, to polecam to zdjęcie. Niby dekadę wcześniej, ale my zawsze byliśmy 100 lat za Afroamerykanami.) No więc to jest powiedzmy 1998 r. (może 1999 r.), a ja sobie zapierniczam na moim pomarańczowym GT Tequesta (na sztywnym widelcu, z przodu mienią się rogi Onza Pro Cut, które mam do dziś; do dziś mam też tę koszulkę i buty) przez Hejszowinę (o tak mniej-więcej w tym miejscu). Kasku jeszcze wówczas nie używałem (kupiłem jakiś rok później, jak sobie łeb rozwaliłem po upadku -- ten sam kask mam do dziś ;-) Zdjęcie poszło do katalogu Alpinusa na lato Roku Pańskiego 1999 (otwierało kolekcję "Biko", było na metkach ciuchów sprzedawanych przez Alpinusa i z tego co wiem w Warszawie nawet jakiś bilbord z tego zrobili). Oczywiście pozowane, aczkolwiek tak się wówczas jeździło... ;-) Nb. chciałem w tym miejscu pozdrowić Briana Lopesa, który -- chociaż jest ode mnie (nadal ;-) ździebko starszy, dalej wymiata. PS wiem, że offtopiczny post, ale wielkiego koła też wówczas nie było
  3. Albowiem gdyż-ponieważ by ich zeżarli...? ;-)
  4. Przy czym ta rama ma tę przypadłość, że ze względu na jej kiepskawą jakość została wycofana ze sprzedaży z produkcji -- i nowy Rig ma już normalną ramę (tj. z przesuwnymi hakami -- bodajże tę samą co w Treku Marlin SS). A to chyba wzięło się z tego, że raczej trudno trafić gdzieś w sieci na pozytywną opinię nt. mimośrodowych suportów. (Pomijając legendarną trwałość szkieletów Garyego F.)
  5. Przefajny ten grajek. Generalnie to jest chyba jedyny rowerek, który jest w stanie odwrócić moją uwagę od Inbreda (no nie, pewnie nie jedyny, ale ten pewnie byłby w stanie uczynić to skutecznie). Jak potanieje ;-) to sobie kupię. Co do zmian: rozważam, ale nadal nie umiem sobie uzasadnić dwóch nabytków w jednym kwartale ;-) No chyba że się Inbred w jakimś wystrzałowym kolorze pojawi (no ale znów bym się zaczął łamać: singiel czy ze zmieniarką? przód na twardo czy się jednak ugiąć?)... “I’m surprised you don’t see more singlespeeders using bar ends. They give you way more leverage for the climbs.” -- miał powiedzieć Ned Overend po tym jak wygrał mistrzostwa USA w singlach (!).
  6. A moje cudeńko dziś tak się prezentowało: Ale to już historia, zaraz po powrocie z "doliną Widawy" ;-) domontowałem rogi -- stareńkie Onza. Jednak kilka godzin ściskania kierownicy w jednej pozycji to nie dla mnie.
  7. Najpierw tak... ... później tak... Chyba zacznę się czuć zmobbingowany do zanabycia jakieś ramy pod koło 622 ;-)
  8. Nienie, to jest widelec pod 26er; jakaś przeceniona partia kilkunastu sztuk była, tom wziął. Cały rower jest na małym kole. Na dużym będzie następny -- ale czekam albo na ruch cenowy ramy "swap-out", albo na inne kolory ramy z pionowymi hakami. Tak to wygląda w nieco innym ujęciu (i jeszcze w miarę czysty, bo to pierwsze kroki były):
  9. Ależ proszę, oto pstryk z niedzielnej eskapady do Ratowic (dałem sobie popalić jak za dawnych lat -- nie dość, że stal, że sztywny przód, to jeszcze przez ostatni czas psiak od roweru trochę odwiódł... ale że zwierzątko się starzeje, kondycji już takiej nie ma, to z wolna zamierzam wracać na dłuższe trasy...) Kobiałka -- bo ją zwą -- sprawuje się genialnie, można powiedzieć, że przypomniałem sobie dawne czasy na GT Tequesta. (Aha, kombinuję jeszcze z siodłem i kierownicą -- Mary jest pieruńsko wygodna, ale mam wrażenie, że lekko niepewna przy szybszych, krętych traskach w terenie, no i jakoś brak mi pewności w szybszym sprincie na stojąco. Ale już mam Fleegle Pro i lada moment będę przymierzał.)
  10. Niekoniecznie musi być coś. Wystarczy, że jest znak. Nie mówię, że to jest na pewno ten znak -- ale przecież przez przypadek tak się nie mogło zdarzyć; Twoim zdaniem mogło? ;-) A linków nie daję. Mnie się mój wsobniaczek podoba coraz bardziej, ale przecież w tak Szacownym Towarzystwie nie muszę tego reklamować :-) A tak całkiem na poważnie: przesuwne (ba, nawet rozpinane) haki miałem w Treku 2nd District. Wszystko fajnie pięknie, z takim felerem, że mikroregulacja polegała na obrocie taką maluśką (w sensie: z małym łepkiem ;-) śrubą imbusową. No i wystarczało, że się tam błoto naniosło, więc gwint już tak nie pracował, więc gniazdo pod klucz już nie było takie miłe. Chociaż może być, że ten Trek to raczej pod słoneczny patrol był robiony, a nie pod jesienno-zimowe ganianie po Wrocławiu.
  11. Olgierd

    [Rama] Stalowa rama 29er

    Nie wiem jaka była wcześniej jakość ram On-One, ale niedawno zanabyłem 26era Inbreda SS -- to mój pierwszy kontakt z tą marką -- i złego słowa powiedzieć nie mogę (prócz słabego malowania, ale to zdaje się od zawsze słabość On-One jest). Na Inbreda 29er też ostrzę sobie ząbki i pewnie bym nawet coś zamówił, ale -- starając się na siłę zniechęcić, nie zachęcić do zainwestowania w dwa rowery w jednym kwartale (choć te 140 funtów szterlingów za ramę brzmi niezmiernie kusząco...) -- muszę ponarzekać, że albo te kolory nie takie, albo niech no wersja swap-out potanieje... Ale pewnie kiedyś pęknę ;-) A powrót do stali zafundowałem sobie po dobrych 7 latach przerwy -- i na aluminium już się namówić w życiu nie dam.
  12. No właśnie, może się znawcy Wielkiego Koła wypowiedzą -- bo mnie znajomek, wysoki i też nielekki podpytywał o rowerek dla siebie -- i mnie się wydaje, że przy "pewnej" masie kolarza lepiej sięgnąć po 26era, bez względu na jego wzrost (czyli wskazówka masy przemówi za 26erem, mimo, że centymetr podpowiadałby 29era). Problem jest chyba z większą wiotkością kół 700c -- no i teraz właśnie pytanie: do jakiej masy jeźdźca nie trzeba się tym za bardzo przejmować, a powyżej ilu kilogramów będzie konieczne albo wydanie "paru" złociszy więcej na koła, albo... odpuszczenie 29era?
  13. Olgierd

    [Galeria] Pokaż Twojego 29era

    Jamis nie dość, że pięknie wykonany (ach ta stalowa stalowość stali!), to jeszcze ten jego malunek -- to mój ulubiony kolor, pewnie dlatego, że dziecięciem będąc miałem resorówkę "Jaguar", która też była polakierowana na taki piękny metaliczny błękit. Piękny.
  14. Olgierd

    [Galeria] Pokaż Twojego 29era

    Bardzo ładny Pamiętam jak się Superiory jakąś dekadę temu pojawiły na ulicach -- brzydactwa takie były z nich, że aż strach. A teraz całkiem przyjemnie wyglądające rowerki są. Tak sobie kukam na te Wasze 29erki i sobie myślę, że będzie trzeba pomyśleć o czymś takim.
  15. Ale co jest nudne? To jest forum internetowe, zadajesz pytania -- dostajesz odpowiedź -- denerwujesz się, bo odpowiedź się Tobie nie podoba. Skoro to Twój pierwszy rower, to gratuluję, ale faktycznie -- po co zaczynasz temat, żeby później tak się zachowywać...?
  16. No to naprawdę lepiej: - kupić naprawdę dobrą ramę, - sensowne koła, - sensowny hamulec, - sztywny widelec, - docelową sztycę, siodło, kierownicę i mostek, - najtańszy napęd (i tak szlag go trafi, a jak już go trafi, to przynajmniej nie będzie żal się rozstać). Patrząc na cenę tego B6 odnoszę wrażenie, że mieszcząc się w zadanym budżecie można ułożyć sensowniejszy rower nie idąc na jakieś kompromisy (zdaje się, że dołożony tam hamulec nadaje się na przejażdżki po parku). Ja tak niedawno zrobiłem (owszem, to nie jest 29er) i za właśnie taką kasę jak Kross woła za B6 mam rower na piastach XT, obręczach Mach1, z hamulcami SLX -- i z napędem Acera Przynajmniej nie musiałem się zastanawiać "a jeśli kupię rower w całości i będę chciał jakiś element podmienić, to czy ktoś ode mnie odkupi część, którą będę chciał wymienić"? Teraz się przymierzam do zorganizowania sobie -- w taki sam sposób -- 29erki; ale muszę trochę odczekać
  17. Za tysiącparę kupisz ramę On-One Scandal 29er (akurat jest promocja). Jeśli chcesz naprawdę tanio i lekko to wstawiasz sztywny widelec zamiast jakichś uginaczy za tysiaka, a niskie cenę i masę (oraz niezłą łydę) zapewni Tobie napęd pojedyńczo-bez-przerzutkowy. Pewnie zapłacisz za to mniej-więcej jak za tego Krossa, ale na miłość boską! Ładować kasę w dosprzętowienie ramy Krossa!?
  18. Też się przez chwilę przyglądałem (na papierze) specyfikacji tej ramy i wyszło, że ona jakaś taka kusa jest. Jak w rowerze "na po szkole".
  19. Za 99.99 bym wziął, nawet jakby miał jakiś czas poleżeć, poczekać na resztę szpeju. Ledwie co pchnąłem singla na 700c, więc w sumie singiel na 29er to dla mnie nie aż taka atrakcja ;-) Hłech: marka "Romet" kojarzy mi się dokładnie z tym samym, z czym "maluch"; może tak się nazywało X moich pierwszych rowerów -- i moje pierwsze auto -- ale jakoś mnie nie ciągnie sentyment w tamte rejony pamięci
  20. To ja może dodam -- a propos atrakcyjności cenowej rometowskich ram -- że dziś jest promocja na niektóre rowerki On-One I tak np rama Inbred 29er SS stoi za jedyne 139.99 funtów -- aż mnie korci... ale nic z tego nie będzie, bo właśnie objeżdżam świeżo złożonego Inbreda 26er SS, więc dwóch zakupów w ciągu 3 tygodni nie potrafię sobie uzasadnić
×
×
  • Dodaj nową pozycję...